Category Archives: ŻYCIE CELTA

Z cyklu: O tym i owym…

an Domnach, an 15ú lá de mhí Iúil 2018

Z kilku różnych powodów miniony czerwiec wzbudzał we mnie mocno ambiwalentne uczucia.

Jednym z nich było to, co działo się od końca marca, a co skumulowało się odejściem Wujka Ryśka… 

Już po pogrzebie i stypie. W przeciwieństwie do pogrzebu Busi sprzed 2 lat, tym razem nie uroniłem ani jednej łzy. Przynajmniej na zewnątrz. Wewnętrznie płaczę nadal, nadal towarzyszy mi uczucie wściekłości i bezsilności. Nigdy w życiu tak bardzo nie kląłem w myślach, jak ostatnimi czasy…

Na stypie przyjemnie było zobaczyć większość rodziny zgromadzonej w jednym miejscu 🙂 Jeden z niewielu promyków Dobra w minionych paru tygodniach.

* * *

Kolejnym powodem ambiwalencji były drobne kłopoty zdrowotne u mnie – ciśnienie mi wariowało przez stres, duchotę i gorąco.

Od kilku lat Dzień Dziecka (uczczony przeze mnie pączkiem – w końcu wszyscy powinniśmy mieć w sobie coś z dziecka, bez względu na wiek 😉 ) oraz moje Imieniny łączymy w jedno święto. Ze względu na sytuację oraz grafiki Rodziców (oboje pracowali w jednym, jak i w drugim dniu), w tym roku zmuszeni byliśmy to przełożyć.

Udało się to w końcu nadrobić w piątek 13-tego 😉 Wyjątkowo dla mnie szczęśliwy, bo wypełniony całodzienną włóczęgą po sklepach, zaspokojeniem zakupowych potrzeb, obiadem w KFC i przyjemnym spotkaniem z Ciocią Halinką, Agusią i Martą

W „Empiku” wybór ogromny: mnóstwo „Star Warsów” (kupiłem sobie to i to), cała półeczka dla Stanisława Lema, trzy płyty Leonarda Cohena, po jednej Annie Lennox, Il Divo, Vangelisa i Lucciano Pavarottiego.

Szeroko komentowany, książkowy „Ready Player One” i bogaty wybór audiobooków (kupiłem sobie „Hobbita”, żeby mieć do kompletu z posiadanym już „Władcą…”). Kupiłem też „Paddingtona 2”, żeby mieć do kompletu z pierwszą częścią.

Źródłem radości przy Imieninach były dwa bardzo dobre filmy w jeden wieczór – „Ostatni samuraj” z Tomem Cruisem oraz „Czas patriotów” (którym zachwycałem się niegdyś tutaj).

A’propos imienin, dziękuję z całego serca Wszystkim, którzy pamiętali i różnymi drogami życzenia przesłali 😉 To dla mnie zawsze niesamowicie wzruszające i ważne, chociaż imieniny nie mają u nas takiej rangi, jak urodziny.

Wieczorem po pogrzebie w telewizji? Ukochany „Braveheart: Waleczne Serce” ❤ Bóg zawsze wie, jak mnie pocieszyć… O cudownym, wylewnym powitaniu stęsknionego Buddy’ego po naszym powrocie do domu już nie wspomnę ❤

* * *

Od pojawienia się na blogu kategorii manijskiej, zastanawiałem się nad jej położeniem w tutejszych kategoriach. Ze względu na dokładność historyczną i kulturową, postanowiłem przenieść kategorię manijską do działu brytyjskiego, jak też poszerzyć nieco opis tego działu. Najedźcie myszką na nazwę działu brytyjskiego, aby przeczytać ten nowy opis.

Dzięki jednej irlandzkiej znajomej, trafiłem zupełnie przypadkowo na Yn Chruinnaght – coroczny festiwal w klimatach bliskich memu sercu. Jego nazwa oznacza po manijsku: „Zgromadzenie”, a odbywa się on w Peel na Wyspie Man.

Festiwal jest wielkim świętem kultury celtyckiej i lokalnej kultury Wyspy Man. Dodatkowo, służy on pogłębianiu więzi między mieszkańcami Man a pozostałymi celtyckimi narodami. Piękna sprawa 🙂

Dodatkowo, inna moja irlandzka znajoma (znana Wam już Charlotte), poza stroną Ireland – One Island – One Nation, posiada jeszcze własny blog z przemyśleniami. Blog trochę zaniedbany, bo biedna ma niestety dużo na głowie, ale wart poczytania, jeśli ktoś zna język.

Oczywiście link do festiwalu ląduje w dziale celtycko-wyspiarskim, a ten do bloga w blogach. Oba zostaną z czasem przeniesione na anglojęzyczną listę na fanpage’u. 

Zapowiadany filmik polsko-angielski będzie, jak będzie. Najwyżej dam go jako suplement w osobnej notce. Proszę o cierpliwość 🙂

Reklamy