Category Archives: ŻYCIE CELTA

Imieniny i „Tolkien” :)

an Mháirt, an 30ú lá de Mheitheamh 2020

Święty Piotr i Święty Paweł

Wczoraj przypadł Dzień świętych Piotra i Pawła. Chciałbym w związku z tym najserdeczniej podziękować wszystkim tym Osobom, które pamiętały i różnymi drogami życzenia podesłały 🙂

Jako że od urodzenia mam przyjemność nosić obydwa te cudowne imiona, wybrałem się do Galerii “Trzy Korony”, aby co nieco poświętować. 

Ludzi dużo mniej niż zwykle. Jednak na przysłowiowe 6 osób, które mijałem w korytarzach galerii, 4 były bez maski i wcale nie przejmowały się widniejącymi co kilka metrów prośbami o zachowanie należytego dystansu. Powszechna świadomość powoli wypiera pandemię, lockdown i wszelkie obostrzenia.

Część pozamykana niestety, ale na szczęście Empik otwarty. I jak zwykle ciężki orzech do zgryzienia. Stanęło w końcu na biografii mojego ulubionego sportowca: Michaela Jordana, powieści z uniwersum Marvela: “Spider-Man: Wiecznie młody” (opartej na komiksowej Stone Tablet Saga) oraz trzech filmach: biograficznym “Tolkienie”, “Gwiezdne Wojny. Część 9: Skywalker. Odrodzenie” (na którym byłem w kinie w styczniu) i kapitalnym “Kapitanem Ameryką: Wojną bohaterów”

Tym razem równie ważne, jak to, co nabyłem, jest to, z czego musiałem zrezygnować. Arcywciągająca “Ilustrowana krótka historia czasu” Hawkinga; “Wiedźmin: Historia fenomenu” – wszystko o Geralcie, od koncepcji i inspiracji, po Sapkowskiego i jego książki, od komiksu i gier, po serial Marka Brodzkiego i adaptację Netflixa; Droga Krzyżowa ojca Adama Szustaka. Po drodze były jeszcze płyty Sary Brightman i Leonarda Cohena. Mam nadzieję, że jeszcze będzie na te tytuły szansa w przyszłości. 

Po zakupowym buszowaniu miało miejsce zwyczajowe pałaszowanie kurczaka z KFC, a potem do domu, bo wpadła z wizyta Ciocia Magda, a ponadto od wczoraj przeglądam sobie swoje “łupy” 😉 Imieniny zakończyły się w łóżku, w towarzystwie ukochanego psa, przy emocjonalnie wyrzymającym filmie “Logan”

* * *

d1elcpxu8aawnxt

Z filmowym “Tolkienem” jest u mnie o tyle ciekawie, że chciałem iść na niego jeszcze jak był w kinie – tyle, że żadne kino w okolicy go nie wyświetlało wtedy… 

Pisząc teraz te słowa jestem świeżo po pierwszym seansie. Twórcy filmu skupili się na młodości mojego ulubionego pisarza. Na najważniejszych, a miejscami i najtragiczniejszych wydarzeniach, które miały na niego wpływ. 

Strata najpierw ojca, potem matki, nagły koniec dziecięcej sielanki na angielskiej wsi po przeprowadzce do uprzemysłowionego Birmingham, nauka w Szkole Króla Edwarda, potem studia na Oxfordzie, rodzące się przyjaźnie i wspólne męskie rozrywki; jego uczucie do przyszłej żony Edith, koszmar I wojny światowej. Wszystko to trwale ukształtowało Tolkiena, jego zamiłowanie do dawnych legend i języków. 

Niektóre wątki (jak np. Edith tańcząca wśród drzew w słoneczny jesienny dzień) filmowcy wzięli wprost z jego biografii. Bezpośrednio zainspirowały one rozrastające się wówczas Śródziemie. 

Film kończy się w momencie, kiedy znudzony pracami egzaminacyjnymi Tolkien pisze na odwrocie jednej z nich sławetne zdanie: “W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien Hobbit…” 🙂 

Generalnie film przeuroczy, chociaż trochę smutny. Znakomicie oddaje klimat i specyficzny charakter epoki, w której przyszło żyć Tolkienowi i jego żonie. Polecam gorąco!