Category Archives: BREATAINE MOIRE

Rzeczy dotyczące Wielkiej Brytanii jako całości – od roku 1707 do współczesności.

Everything concerning Great Britain as a whole – from the year 1707 until present day.

Brexitowe „przeciąganie liny”.

an Luan, an 18ú lá de Mheitheamh 2018

Jak ja lubię, kiedy Życie podsuwa mi tematy dla Was 😀 I to takie ciekawe!

Pamiętacie, jak w 2016 pisałem, że Brytyjczycy zdecydowali się opuścić Unię Europejską, czyli zaczął się Brexit? Obecna notka kontynuuje ten temat…

12 czerwca, podczas transmitowanej na żywo, cotygodniowej sesji pytań parlamentarzystów do premier May, w Izbie Gmin wybuchła potężna awantura między jej Speakerem (przewodniczącym), a deputowanymi Szkockiej Partii Narodowej (SNP). Kłótnia zakończyła się demonstracyjnym opuszczeniem sali obrad przez wszystkich szkockich posłów.

Wszystkiemu winna jest ustawa, przeforsowana ostatnio przez Brytyjczyków.

Zgodnie z nią, aby cały proces wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii mógł się odbyć szybko i bez większych problemów, część praw i wolności, nadanych Szkocji (i gwarantowanych dodatkowo przez Brukselę), musi zostać „tymczasowo zawieszona” lub wrócić pod kontrolę Londynu.

Szkocka delegacja w Westminsterze, wściekła z powodu braku jakiejkolwiek głębszej debaty nad całą sprawą, nazwała to wprost skokiem na autonomię Szkocji, dokonywanym z pogwałceniem prawa pod przykrywką Brexitu.

* * *

Nadchodzące tygodnie mogą się okazać najważniejszymi w całej współczesnej historii tego narodu. Stawką w negocjacjach między Unią a rządem brytyjskim jest bowiem przyszłość Szkotów oraz tamtejsza gospodarka i finanse.

Chociaż w referendum dotyczącym opuszczenia Unii Szkocja wyraźnie dała do zrozumienia, że chce we Wspólnocie pozostać (i powtarza to przy każdej okazji), rządzący Wielką Brytanią Konserwatyści zdecydowali się na „twardy rozwód”, bez względu na możliwe konsekwencje lokalne.

Stał się przez to Brexit zagrożeniem nie tylko ekonomicznym, ale podważającym wywalczone przez Szkotów porozumienie z 1997, w którym miażdżącą większością głosów opowiedzieli się za przywróceniem odrębnej od Londynu legislatury. Dotyczy to nie tylko Szkocji, lecz także działającej na takiej samej zasadzie autonomii Walii.

* * *

W cieniu trwających rozmów Wielkiej Brytanii z Komisją Europejską, odbyło się niedawno w Londynie podobne spotkanie na szczeblu lokalnym: pomiędzy przedstawicielami pani premier, a autonomicznymi rządami Szkocji i Walii.

Dyskutowano między innymi o tym, czy proponowane przez Brytyjczyków rozwiązania brexitowe powinny obowiązywać jednolicie na całym obszarze Zjednoczonego Królestwa.

Władze Szkocji absolutnie nie są przeciwne takim propozycjom, jeżeli tylko służą one interesom narodu. Szkocja i Walia uważają, że muszą mieć w przyszłości zagwarantowane prawo współdecydowania o tym, jakie regulacje będą obowiązywać na całej Wyspie, a jakie jedynie lokalnie.

Chcą ponadto mieć pewność, że wywalczona przed dwudziestu laty samorządność zostanie zachowana. Dzięki temu, w Szkocji będą mogły zapadać odmienne decyzje, zgodne z jej interesami i bieżącymi potrzebami. Konieczne jest również zdobycie przez Szkocję korzystnej pozycji w brytyjskich negocjacjach z Unią Europejską. 

* * *

Przygotowywana przez brytyjski rząd „Ustawa brexitowa” [jak ja ją nazywam – Celt], teoretycznie nie powinna wzbudzać kontrowersji – wszystko sprowadza się wszak do zabezpieczenia lokalnych praw szkockich i walijskich, jak też brytyjskich, kiedy już kraj faktycznie z UE wyjdzie.

W rzeczywistości jednak, ustawa ta daje Londynowi możliwość ingerencji w dowolny obszar szkockiej i walijskiej samorządności (jak na przykład rolnictwo, rybołówstwo, standardy żywnościowe, czy środowisko naturalne), jeśli owy obszar podlega regulacjom unijnym. 

W zeszłym roku okazało się, że Londyn chętnie przejmie kontrolę aż nad 111 tego typu autonomicznymi obszarami.

Opracowane prawo pozwala Downing Street postępować w takich rejonach według własnego widzimisię, z pominięciem władz lokalnych. Obszary te pozostawałyby w gestii brytyjskiej, dopóki Londyn nie uznałby, że nie są mu już potrzebne.

Chociaż Szkocja jest pro-unijna, premier May otrzymała listę poprawek do Brexitu. Owe sugestie odrzucono. Westminster obiecał w zamian zarządzić głosowanie nad własnymi poprawkami; ostatecznie głosowanie nie odbyło się. 

Biorąc pod uwagę wszystkie przytoczone argumenty, szkoccy i walijscy parlamentarzyści oraz prawnicy orzekli, iż „ustawa brexitowa” jest niezgodna z autonomią obowiązującą w Szkocji i Walii od 1997 roku.

* * *

Po kilkumiesięcznych rozmowach międzyresortowych, Westminster zmniejszył listę żądań ze 111 do 24 obszarów autonomicznych. Wciąż jednak chce mieć wyłączne prawo do podejmowania decyzji.

Co dla Szkotów najbardziej zaskakujące, propozycje posłów dotyczą także pewnych aspektów szkockiego wymiaru sprawiedliwości. Należy pamiętać, że tamtejszy wymiar sprawiedliwości od wieków działa niezależnie od swego angielskiego odpowiednika.

Ochłonąwszy z pierwszego szoku, Szkoci uznali angielskie propozycje za absurdalne. Niemniej pokazuje to wyraźnie, w jakim kierunku chciałby pójść Londyn – pragnie mieć w garści cały proces Brexitu, włącznie z tym, co prawem autonomii zarezerwowane jest przede wszystkim dla szkockiego i walijskiego samorządu.

Rząd brytyjski twierdzi, że konieczne jest „tymczasowe ograniczenie” samorządności w pewnych rejonach, aby mógł nastąpić uporządkowany rozdział od prawa europejskiego.

Szkoccy parlamentarzyści boją się z kolei, że przez kilka lat nie będą mogli stanowić prawa we własnych sprawach. Dlatego w marcu bieżącego roku, Edynburg uchwalił własną wersję „ustawy brexitowej”, która teraz wisi niejako w próżni, gdyż zastrzeżenia do niej zgłosił Londyn.

* * *

Pierwsza Minister Szkocji Nichola Sturgeon zarzeka się, że nie chodzi tutaj o „ugranie” jeszcze więcej dla siebie, czy zwiększenie kompetencji lokalnych parlamentów. Sprawa dotyczy autonomii już istniejącej i określonej.

Jeżeli Londyn zrozumie, że współpracy nie można nikomu odgórnie narzucić, że można ją tylko wspólnie uzgodnić, wówczas możliwe będzie znalezienie rozwiązania zadowalającego wszystkie zainteresowane strony. W przeciwnym razie…

Cóż. Brexitowe „przeciąganie liny” trwa, a nastroje anty-establishmentowe oraz niepodległościowe znacząco się nasiliły.

Niepokorni posłowie SNP, którzy solidarnie wyszli z Izby Gmin, są we własnym kraju traktowani nieomal jak bohaterzy narodowi. Sama zaś Szkocka Partia Narodowa zyskała od 12 czerwca już ponad 5000(!) nowych członków.

Na horyzoncie coraz wyraźniej majaczy kolejne referendum niepodległościowe…

Reklamy