„Całowanie rąk” i Liz Truss.

an Déardaoin, an 6ú lá de Dheireadh Fómhair 2022

Pod koniec tej notki wspomniałem, że Boris Johnson utracił poparcie członków własnego rządu, jak też decydentów Partii Konserwatywnej i podał się do dymisji.

Po początkowym zamieszaniu w partyjnych szeregach, do walki o stołek po nim ostatecznie stanęli dwaj ministrowie jego rządu: Rishi Sunak (wcześniej odpowiedzialny za finanse), oraz Liz Truss – była szefowa MSZ. 

5 września opadł bitewny kurz, a próg Downing Street 10 przekroczyła słusznie zadowolona z siebie Liz Truss. O Jej zwycięstwie ostatecznie przesądziła złożona przez Nią obietnica, że nie dopuści do rozpadu Wielkiej Brytanii, czyli nie ma mowy o kolejnym referendum niepodległościowym w Szkocji. 

Tamtejsza Pierwsza Minister Nichola Sturgeon oczywiście nic sobie z takich deklaracji nie robi i zapowiada, że głosowanie i tak się odbędzie – możliwe, że nawet w przyszłym roku. 

Już ta drobna, lecz niezwykle istotna kwestia ukazuje charakter nowej Pani Premier. Z tego, co czytałem była taka od zawsze. 

* * *

(Balmoral, Szkocja. Elżbieta II wypełnia, jak się okazało, swój ostatni obowiązek i oficjalnie mianuje Liz Truss na premiera)

47-letnia Mary Elizabeth Truss, od najmłodszych lat nazywana “Liz”, jest stosunkowo świeżą twarzą na brytyjskiej scenie politycznej.

W czasach nastoletnich należała do Liberalnych Demokratów i młodzieżówki antymonarchistycznej. 

Głośno nawoływała do całkowitego obalenia Monarchii oraz legalizacji marihuany. “Wierzymy w publiczną dyskusję o ważnych kwestiach konstytucyjnych. Władza nie należy się nikomu z urodzenia (…). W Wielkiej Brytanii każdy może być kim chce (…), a głowa państwa nie powinna pochodzić z jednej rodziny” [tłumaczenie moje – Celt]

Z Konserwatystami związana od 1996. Do Parlamentu Westminsterskiego wybrano Ją w 2010 roku. Szybko pięła się po szczeblach kariery, zajmując wysokie stanowiska ministerialne w trzech różnych rządach.

Przeciwnicy obecnej premier zwracają uwagę, że potrafi Ona błyskawicznie zmieniać poglądy, aby dopasować je do aktualnej sytuacji. Wypominają Jej też tamto przemówienie, chcąc Ja zdyskredytować.

Jej tłumaczenia sprowadzają się do popularnego w Polsce wyrażenia: “Tylko krowa nie zmienia poglądów”… 

W sumie nie dziwię Jej się. Zmiana barw to typowe zagranie polityków szukających korzyści, a niemających żadnych twardych zasad.

Poza tym krążą plotki, że Truss jest „złośliwa” i niezbyt przepada za Polską. Ponoć za Jej kadencji Warszawa raczej nie ma co liczyć na łagodne traktowanie… 

Zgodnie z przewidywaniami, nowy rząd nadal będzie wspierać Ukrainę.

* * *

6 września Liz Truss udała się do zamku Balmoral w Szkocji, do przebywającej na wakacjach Elżbiety II. W międzyczasie zjawił się tam Boris Johnson, aby złożyć urząd i pożegnać się. 

Nominacja nowego premiera przeważnie i zgodnie z tradycją odbywa się albo w Pałacu Buckingham, albo na zamku Windsor. Jednak ze względu na poważne problemy zdrowotne Jej Wysokości zdecydowano, że spotkanie łatwiej będzie odbyć w Szkocji. 

Nie był to pierwszy raz, kiedy Monarcha nadzorował zmianę władzy poza Londynem. W 1908 roku premierem został Herbert Henry Asquith. Król Edward VII był akurat na wakacjach we Francji. Nowy premier musiał więc wsiąść na nocny prom, aby spotkać się z władcą na francuskim wybrzeżu. 

Cała ta ceremonia (zwana od starego zwyczaju “całowaniem królewskich rąk”) istnieje na Wyspach od średniowiecza. Wtedy tzw. “pierwszy minister”, osobiście mianowany przez panującego, podchodził do tronu, aby w podzięce ucałować jego/jej ręce. 

Z chwilą oficjalnego ustanowienia urzędu premiera w XVIII wieku nabrało to zdecydowanie bardziej formalnego charakteru.

Władca pyta, czy kandydat jest w stanie stworzyć nowy rząd. Odpowiedź zazwyczaj była/jest twierdząca, choć zdarzały się przypadki, że premier-elekt nie był pewien.

Wówczas władze zwycięskiego ugrupowania badały sprawę dokładniej, a pierwsze spotkanie monarchy i premiera odkładano „na później”. Współcześnie owe spotkanie, chociaż ważne, ma wymiar przede wszystkim symboliczny. 

* * *

Czy Monarcha może odmówić mianowania nowego premiera? Teoretycznie tak.

Coś takiego nie zdarzyło się wszakże od 1834, kiedy to król Wilhelm IV pozbawił premierostwa Lorda Melbourne’a i mianował na jego miejsce sir Roberta Peela.

Peel nie podołał zadaniu – podał się do dymisji już rok później i Melbourne wrócił do władzy.

Realistycznie patrząc, król czy królowa nie mają wiele do powiedzenia w tej sprawie. Najczęściej “przyklepują” tylko nominata zwycięskiej partii.

* * *

Ktoś policzył, że Liz Truss jest 56. brytyjskim premierem od czasu powstania tego urzędu, czwartym od czasu referendum brexitowego w 2016 i trzecią kobietą na tym stanowisku (po Margaret Thatcher i Theresie May). 

Śmierć Elżbiety II 8 września przydała temu wyborowi dodatkowego wymiaru. Nowa Pani Premier znalazła się w podobnej sytuacji, jak Jej laburzystowski poprzednik: Tony Blair.

Wybrany w 1997 tuż przed tragiczną śmiercią księżnej Diany, musiał przejść swój “chrzest bojowy” szybciej, niż się ktokolwiek spodziewał.

Tak samo teraz Truss. Jest Ona piętnastym, ostatnim premierem Elżbiety i jednocześnie pierwszym premierem Karola III. 

Wszystko wskazuje na to, że będzie ze swoim nowym, bardziej politycznie zorientowanym monarchą, blisko współpracować – tak jak czyniła to Królowa ze wszystkimi Swoimi rządami na przestrzeni 70 lat. Ot, kolejny znak ciągłości. 

Nowy Król i nowa premier. Żadne z nich nie boi się głośno mówić tego, co myśli. Czeka nas bardzo interesująca epoka teraz – choć obawiam się, że już nawet w połowie nie tak magiczna, jak to było za życia Elżbiety…

Posted on 6 października 2022, in Breataine Moire. Bookmark the permalink. 21 Komentarzy.

  1. dziękuję za przybliżenie mi postaci nowej Pani Premier!

  2. Jak dokladniej poczytac to nie wrozy sie nowej premier zbyt dlugiego urzedowania. Zarzadzajac MSZ zaliczyla kilka fatalnych wpadek wskazujacych na brak wiedzy i kiepskie przygotowanie do spotkan vis a vis zagranicznych odpowiednikow. Pani premier lubi sie kreowac na druga Margaret Thatcher. Jak jednak zauwazyli komentatorzy, „zelazna dama” byla zawsze doskonale przygotowana do spotkan i z uwaga sluchala strony przeciwnej. Rowniez pierwsze oficjalne „podejscie” w roli premiera, czyli „mini budget” okazalo sie katastrofa. Patrzac na to z daleka, niestety nie jest wyjatkiem na arenie zachodniej polityki, gdzie intelektualny poziom elit politycznych ulega systematycznemu obnizeniu. Przykre.

    Pozdrawiam

    • Jeśli mogę mówić z perspektywy zwykłego obywatela i politycznego laika, „elity” nigdy jakoś bardzo intelektualne nie były ani nie są – z nieustającą szkodą dla kolejnych państw, gdzie tacy ludzie sprawują władzę. W kontekście Twojej wypowiedzi, premier Truss zdaje się po prostu ulegać powszechnemu obecnie trendowi 😉

      • „…„elity” nigdy jakoś bardzo intelektualne nie były ani nie są …”

        Mysle, ze to zalezy od definicji pojecia intelektu i pochodnych pojec.
        Siegnalem do „Oxford Illustrated Dictionary”.
        intellect: faculty of knowing and reasoning
        intellectual: possessing a good understanding, enlightened.
        W swietle takiego rozumienia mozna oceniac zdolnosci intelektualne roznych grup czy postaci.

        Pozdrawiam

        • Jeśli patrzeć na to pod takim kątem, to większość polityków na pewno ma „faculty of knowing”. Tylko z „reasoning” lub „a good understanding” bywa już gorzej… Politycy jak większość osób, mają problem z wyłączeniem czy oddziekeniem osobistych emocji od wykonywanych obowiązków.

  3. Jeszcze niewielki dodatek do naszej wymiany pogladow. Ostatnio w czasie towarzyskich rozmow przy stole zapytalem ktorzy z politykow trzech krajow i.e. Niemiec, Francji i Wielkiej Bytanii przychodza na mysl jako wybitni/mezowie stanu – pod uwage brany byl okres po 1945 roku. Odpowiedzi byly w miare zgodne.
    Wielka Bytania: Churchill, Thatcher
    Francja: de Gaulle
    Niemcy: Adenauer, Brandt.
    Zdaje sobie sprawe, ze mozna temu testowi wiele zarzucic ale w percepcji zgromadzonych wokol stolu w poszukiwaniu wybitnej osobowosci nalezaloby cofnac sie w czasie 40 lat co nie napawa optymizmem.

    Pozdrawiam

    • Bardzo ciekawe wnioski przy tym stole. I ciekawe postaci 🙂 A to, że nie napawa to optymizmem – z jednej strony niestety tak. Z drugiej, pokazuje to dobitnie przeciętność, miernotę współczesnych polityków – w Polsce i w innych krajach.

      Pozdrawiam i ja, Przyjacielu 🙂

    • Vandermerwe, zwykłe idealizowanie historii, powiększają się cechy pozytywne, a negatywne spadają na dno niepamięci.

      • Masz po trosze rację. Z perspektywy czasu nostalgia za minionymi czasami czy postaciami odgrywa sporą rolę 😉

      • Nie bardzo rozumiem, co chcesz powiedziec. Przedstawilem wynik pewnej dyskusji, w ktorej miano swiadomosc negatywnych ocen koncepcji i dzialan poszczegolnych postaci. Jak wiesz wybitne jednostki niekoniecznie zyskuja powszechny poklask. Wiele koncepcji i dzialan Margaret Thatcher bylo dla mnie nie do przyjecia ( niszczycielskie efekty jej koncepcji spoleczno – ekonomicznych mialem okazje ogladac na wlasne oczy), jednak uwazam ja za postac „wyrastajaca ponad otoczenie” – jak mowiono w WB w tamtym czasie, jedynym „mezczyzna” ( bylo to wyrazane bardziej dosadnie) w rzadzie jest Margaret Thatcher. Podam inny przyklad. Henry Kissinger jest przez wielu uwazany za zbrodniarza wojennego, nie da sie jednak zaprzeczyc ze byl/jest postacia nieprzecietna. Nie bardzo widze, gdzie dostrzegasz idealizowanie historii. Poza tym nie musimy sie zgadzac w ocenach.

        Pozdrawiam

  4. Rzadko (jak wiesz) rozpatruję wszelkie kwestie na zasadzie „słoń a sprawa polska”, ale tym razem pozwól mi na to. Poszukałem trochę w Internecie i znalazłem stwierdzenia, że Pani Premier jest raczej propolska. Ale ważne jest również bardzo przychylne stanowisko nowego Króla, nie tylko bardzo lubi Polskę, zna ją (nawet nasze partie polityczne), ale okazało się, że nawet wędrował po Polsce jako turysta. Przeczytałem gdzieś jego wypowiedź, że Polska zdobyła jeszcze bardziej jego serce po przyjęciu Ukraińców. To on mówił o kodzie Enigmy, że rozwiązanie jest dziełem Polaków.

    • O tym, że Król Polskę lubi, słyszałem już dawniej 🙂 Jego Rodzice zresztą oboje także ciepło się o naszym kraju wypowiadali przy różnych okazjach. Natomiast, że Pani Premier jest nam przychylna, to słyszę dopiero od Ciebie. Cóż, zobaczymy z czasem, jak się nam stosunki ułożą 🙂

  5. Czytam trochę prasy brytyjskiej i amerykańskiej, i już nie tylko Guardian ocenia pierwsze dni Truss jako katastrofę, ale i BBC i NYT. Już myślą nad jej odwołaniem, błędów narobiła bez liku, a rekord pobiła pani minister spraw wewnętrznych Suella Braverman, którą obraziła Hindusów, będąc sama z pochodzenia hinduską.

    • „Obraziła Hindusów, będąc sama z pochodzenia hinduską” – jakiś wybitny talent godny sławetnego „Spie… dziadu” 😀

      • He,he,he. Nazwisko mowi wiele. Tyle tylko, ze odwaga nie zawsze idzie z madroscia.
        A to nakazuje zadac pytanie: jak tacy ludzie jak obecna premier ( o ministrach nie wspomne) dostaja sie na najwyzsze szczeble politycznej drabiny?

        Pozdrawiam

        • Powiem Ci szczerze, że aż boję się odpowiedzi na to pytanie. Chociaż od zawsze twierdziłem, że wszelka polityka opiera się głównie na kłamstwach i zwykłym „kolesiostwie”, zaś barwy partyjne mają tak naprawdę znikome znaczenie…

  6. Polityka jest szczegolna dziedzina ludzkiej dzialanosci. Kiedys w dyskusji ktos zapytal „who are the good guys”?. Moja odpwiedzi wtedy i teraz jest bez zmian: w polityce nie ma „good guys” w takim jak Twoje czy moje rozumienieniu tego pojecia.
    Mysle, ze chodzi o cos takiego co najogolniej mozna nazwac „klasa” czyli umiejetnosc zachowania i wypowiadania z uwzglednieniem miejsca i czasu. Podam przyklad. Churchill w prywatnych rozmowach niezbyt ladnie wyrazal sie o hinduskich politykach. Bedac „dzieckiem” swojej epoki zapewne nie mial zbyt dobrego mniemania o mieszkancach subkontynentu. Jednak w oficjalnych wystapieniach okazywal hinduskim vis a vis szacunek, nie zdobyl sie by publicznie ich obrazic. To bylo wtedy, zas jak jest teraz? Nie tak dawno prezydent USA obrazal publicznie saudyjskiego ksiecia jak i Arabie Saudyjska.
    W niektorych kulturach czy krajach publiczna obraza jest gorsza niz zbrodnia – czy tak trudno to zrozumiec? Drobny szczegol tzw dobrego wychowania zostawiam na boku.
    Sadzac po oburzeniu na Arabie Saudyjska za decyzje OPEC, widac, ze niczego nie zrozumiano.

    Pozdrawiam

    • Dawniej politycy mieli jednak klasę, obycie na arenie krajowej i międzynarodowej. Prywatnie mogli mieć swoje opinie jak każdy, ale publicznie mieli świadomość, że stale będą oceniani przez wyborców. Wiedzieli zatem, co publicznie wypada, a co nie. Współcześnie aż przykro patrzeć, jak obecni „wybrańcy narodu” gdzieś to poczucie zatracili. Nie mają już żadnych hamulców 😦 Dokąd ten świat zmierza z takimi ludźmi?

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: