Biden i Trump. Część 1.

an Luan, an 25ú lá d’Eanáir 2021

Nader rzadko poruszam na Polance tematy polityczne. Ani tu miejsce ani klimat na nie. Jednakże tego, co się ostatnio dzieje w Stanach Tylko-Z-Nazwy-Zjednoczonych, nie mogę pominąć milczeniem. Tym bardziej, że ten kraj przez długi czas był moim drugim domem i zawsze pozostanie mi bliski.

Po pierwsze, od 20 stycznia Amerykanie mają nowego prezydenta i wiceprezydenta. Zarówno jedno, jak i drugie nazwisko już samym swym wyborem pobiło wszelkie rekordy.

Joe Biden (na zdjęciu powyżej z żoną; portal Royal Central) ma 78 lat. Po zaprzysiężeniu został najstarszym w historii, 46. Prezydentem USA. Karierę polityczną zaczynał na początku lat 70-tych w Senacie, z ramienia Partii Demokratycznej i stanu Delaware.

Był najdłużej urzędującym senatorem, a także jednym z najmłodszych. W latach 2008-2016 wiceprezydent w administracji Baracka Obamy. Trzy razy próbował zawalczyć o najwyższy urząd w państwie – za trzecim razem się udało.

Głęboko wierzący, spokojny facet. Życie go nie oszczędzało. Jego pierwsza żona i roczna córeczka zginęły w wypadku samochodowym. Pogrążyło to Bidena w głębokiej depresji. Do tego stopnia, że miał myśli samobójcze i chciał skoczyć z mostu.

Jakiś czas później poznał swoją obecną żonę Jill, która pomogła mu odzyskać radość życia i równowagę emocjonalną.

Pięć lat temu, najstarszy syn Bidena zmarł na nowotwór mózgu. Joe zrezygnował wtedy z drugiego podejścia do zdobycia Białego Domu. Dlatego kandydatką Demokratów przeciwko Trumpowi została ostatecznie Hilary Clinton.

Tuż przed przysięgą Bidena odbyło się zaprzysiężenie Kamali Harris na wiceprezydenta.

Kamala jest pierwszą kobietą na tym stanowisku, pierwszą kobietą ciemnoskórą i pierwszą potomkinią imigrantów (pochodzenie indyjsko-jamajskie) piastującą drugi najwyższy urząd w państwie. Biden zwrócił na to uwagę w przemówieniu inauguracyjnym.

Urażony Trump zerwał z tradycją i nie powitał swego następcy w Białym Domu, chociaż samemu takiej kurtuazji od Obamów doświadczył.

“Obrócił się na pięcie” i czmychnął z rodziną na Florydę. Obawiano się, że Trumpa trzeba będzie z Białego Domu wyprowadzać siłą, zwłaszcza po jego buńczucznych zapowiedziach, że władzy nie odda, bo należy mu się druga kadencja. W inauguracji wziął za to udział były wiceprezydent, Mike Pence.

Ostatecznie miliarder zostawił Bidenowi list na biurku i odniósł się do niego w przemówieniu pożegnalnym, chociaż (jak wcześniej podczas kampanii) nie wymienił go z nazwiska. Biden zresztą też wprost Trumpa nie wymienił.

Były już Prezydent wyliczał i wychwalał pod niebiosa własne osiągnięcia. Patrząc optymistycznie, to jego prezydentura rzeczywiście zanotowała wzrost gospodarczy, co zahamował dopiero koronawirus.

Życzył nowej administracji wszystkiego najlepszego. “Mają oni wszelkie podstawy do tego, aby osiągnąć coś dobrego”.

* * *

Prezydent i wiceprezydent już przeszli do historii, podobnie, jak sama ceremonia inauguracji. W nowej administracji znajduje się więcej kobiet niż kiedykolwiek wcześniej. Sama uroczystość jak zwykle podniosła i wypełniona najważniejszymi osobistościami. Byli Bushowie, Clintonowie i Obamowie.

Ze względu na pandemię brak tłumów, obecni jedynie najważniejsi oficjele oraz zaproszeni goście. Wśród tych ostatnich Lady Gaga (która zaśpiewała amerykański hymn), Jennifer Lopez oraz pewien piosenkarz country Garth Brooks, który zaśpiewał przecudną pieśń “Amazing Grace”. Wśród widzów wszyscy w maseczkach.

Po zaprzysiężeniu, nowy Prezydent ruszył wraz ze swoimi poprzednikami Obamą, Clintonem i Bushem na Narodowy Cmentarz Wojskowy w Arlington, aby oddać hołd spoczywającym tam bohaterom.

Pod koniec najważniejszego dnia w swojej karierze, Biden w asyście żołnierzy Marines oraz Gwardii Narodowej udał się do Białego Domu.

Tam “z marszu” wziął się do pracy, podpisując pakiet kilkunastu dokumentów, które (w największym skrócie) anulowały wszystkie decyzje jego poprzednika. Tym sposobem USA wróciły do Światowej Organizacji Zdrowia WHO, jak i do paryskiego Porozumienia Klimatycznego.

Drugiego dnia (21.01.) uroczystości miały już nieco bardziej prywatny charakter. Na specjalnym nabożeństwie za nową Parę Prezydencką zaśpiewał mój ulubieniec, Josh Groban

* * *

Nie bez powodu na początku napisałem nazwę USA w taki, a nie inny sposób. Ten kraj dawno już nie był TAK BARDZO podzielony, jak teraz. Ostatni raz chyba za czasów Wojny Secesyjnej (1861-1865). Przyznają to nawet moi amerykańscy przyjaciele, z którymi często rozmawiam.

70 milionów amerykańskich wyborców nadal jest święcie przekonanych, że Bidena wybrano nielegalnie, a cały proces wyborczy został sfałszowany. Niekonsekwentne podejście Trumpa do pandemii oraz sama pandemia odcisnęły swoje piętno na gospodarce i społeczeństwie.

Dlatego też w swoim przemówieniu, Biden często i gęsto nawiązywał do potrzeby współpracy ponad podziałami, do wspólnego działania ramię w ramię w zwalczaniu kryzysu gospodarczego i pandemii, generalnie: do szeroko pojętej jedności.

Niektórzy komentatorzy zauważają, że ciężko mu będzie dotrzeć do zwolenników Trumpa, pomimo pięknych słów i chęci do działania.

Wytykają ponadto nowemu prezydentowi brak konkretów i granie “pod publiczkę”. Nawiasem mówiąc, takie same argumenty wysuwali i wysuwają przeciwko Trumpowi jego adwersarze 😉

Biden obiecał, że będzie “prezydentem wszystkich Amerykanów”. Gdzieś już to hasło słyszałem… Zobaczymy, jak się sprawdzi w amerykańskim wydaniu.

Ciąg dalszy nastąpi…

Posted on 25 stycznia 2021, in Smaointe. Bookmark the permalink. 41 Komentarzy.

  1. Kamala potomkinią imigrantów? Oni wszyscy są imigrantami od czasu tych pierwszych, którzy wdzięczni za przeżycie pierwszej zimy urządzili plemieniu Squanto dziękczynne party (pierwsze Thanksgiving), a potem skutecznie tępili lokalną ludność, niedobitki zamknięte w rezerwatach rozpijając. Hipokryzja to ich drugie imię. Sorry, mam wielu przyjaciół za wodą i uczę AE, ale zdanie mam bardzo wyrobione. Nigdy nie byli dla mnie wzorem demokracji, bo budują na tragedii lokalsów.

    • Tutaj problem polega na tym, że ja to wiem, Ty to wiesz, nawet całkiem spora część Amerykanów to wie…ale niestety, JESZCZE WIĘKSZA część amerykańskiego społeczeństwa ma taką mentalność, że ONI nie są potomkami imigrantów, bo ONI byli tu „od zawsze”…

      Co do rozpijania i rezerwatów, każdy naród ma jakieś swoje tragedie, o których woli nie pamiętać ani ich nie zauważać 😦

      Natomiast odnośnie „demokracji”, wątpię, czy Amerykanie (zwłaszcza ci wyżej postawieni) zgodziliby się z Tobą 😉

      • Nie muszą, zbudowali swoją potęgę na grzbietach Indian i niewolników, przecież się do tego nie przyznają😂
        Hipokryzja 😁

        • Oboje dobrze wiemy, że w każdym kraju są ludzie i taborety 😀 Tak samo w Ju-Es-Ej. „Normalni”, odrobinę myślący ludzie tam mieszkający przyznają się do tego bez oporów. Ale z resztą bywa trudniej…

  2. Piotr Opolski

    Dzięki za I część.
    Przyznaję, że nie interesowałem się osobą dzisiejszego prezydenta, gdyż jak to bywa z wice-prezydentami nie stał na czele. Dotychczas widziałem J.Bidena jako bezpiecznik gdyby Pierwszemu coś się stało. Mam nadzieję, że uda mu się doprowadzić do jako takiej zgody. Chyba nastały takie czasy w których każdy naród ma swojego wrzoda na dupie /Kaczyński, Putin, Łukaszenka itp./ Jeden wrzód został wycisnięty a który będzie następny ?.
    Czekam na II część.
    Pozdrawiam i do zobaczenia w sobotę.

    • Wydaje mi się, że takie „wrzody” istniały od zawsze, w każdym czasie i każdym narodzie. Jednak teraz mamy jakiś taki dziwny klimat społeczno-polityczny, w których takie „wrzody” stają się szczególnie popularne i szczególnie często wychodzą na wierzch…

      Druga część najpewniej pojawi się w lutym.

      Pozdrawiam Cię serdecznie Piotrze! Jeśli tylko będę mógł, z przyjemnością znowu się pojawię 🙂

  3. Jesli to Ciebie interesuje, komentarz o pani wceprezydent.

    https://www.politicsweb.co.za/opinion/careful-of-the-hype-around-kamala-harris

    Autor jest znanym publicysta i emerytowanym akademikiem (Magdalen College, Oxford).

    Pozdrawiam

  4. Do rewelacji zza oceanu podchodzę dość sceptycznie… Drażni mnie ten amerykański patos i kreowanie się na obrońców demokracji, moim zdaniem zupełnie bezpodstawne.

    • Rivulet!
      Co Ty opowiadasz? Wolisz rosyjski czy chiński? Amerykanie są jedyna i ostatnia ostoją demokracji w świecie.

      • Rosyjski wkurza mnie w tym samym stopniu 😛 Ale jak słyszę te szumne amerykańskie patriotyczne przemówienia, krew mnie zalewa 😛 Ameryka jest długa i szeroka, więc nie ma co generalizować, ale… no nie, nie widzę tam wzoru do naśladowania. Sorry. Natomiast podoba mi się to, że można tam znaleźć totalne zadupie i zaszyć się z dala od cywilizacji. Taki bonus dużego kraju z piękną przyrodą…

        • Nie da się ukryć, że Amerykanie troszkę cierpią na manię wielkości 😀 Ale jak zauważyłaś, kraj jest długi i szeroki, więc można tam znaleźć ludzi o najróżniejszych charakterach – jak zresztą wszędzie.

          Co do tego „zadupia” też masz rację – jeden kraj we wszystkich pięciu strefach klimatycznych i kilku strefach czasowych robi swoje 😉

          • Rivulet!
            Boję się, że odpowiadasz na pytanie, którego ja nie zadałem. Odniosłem się do Twoich słów: „Drażni mnie (…) (ich) kreowanie się na obrońców demokracji” i o tym pisałem. Nie o patosie, przemówieniach, zadupiu, tylko o demokracji amerykańskiej.

    • Oboje macie trochę racji. Żaden ustrój na świecie, ani tym bardziej żadna demokracja, nie są doskonałe. Ale Amerykanie są jednak dosyć mocno przywiązani do praworządności, tak jak chyba w żadnym innym kraju. Zdarzają im się pomyłki i buble, ale ostatecznie to Prawo, Bóg i Historia są u nich ponad wszystkim. I do tego się oni zawsze odwoływali w razie jakichkolwiek wątpliwości i nadal tak robią.

      • Z tym że nigdzie nie jest idealnie, to się zgodzę. Z tym, że w USA i tak jest całkiem nieźle – też (bo to nie jest tak, że jakaś totalnie antyamerykańska jestem). Ale że dobrze i że się odnoszą do tych trzech wzniosłych pojęć… no nie 🙂 To tylko ludzie. Historię mają jaką mają, Bogiem lubią wycierać sobie usta gdy im wygodnie, a z prawem też różnie bywa i można się kłócić, czy naprawdę chodzi o praworządność. Czyli jak wszędzie, tyle że w amerykańskim sosie.
        Tak wiem, można tu dyskutować i dyskutować, ale czasu brak. Po prostu nie popieram proamerykańskiej euforii, nawet ze świadomością, że Stany rzeczywiście są przeciwwagą dla Rosji, Chin i reszty czerwonej śmietanki 😛

        • Nie tylko Amerykanie lubią sobie gęby Bogiem wycierać. Nasi politycy robią to aż nazbyt często, zwłaszcza obecny obóz rządzący.

          Co do tej „czerwonej śmietanki” – Chiny są już czerwone tylko z nazwy i z cenzury, z kolei w Rosji wciąż trochę pokutuje komunistyczna mentalność i typowy dla tamtego czasu „zamordyzm”. Takim prawdziwie „czerwonym”, znanym szerzej krajem, jest teraz głównie Korea Północna chyba. I może jeszcze jakieś państwa afrykańskie 🙂

  5. Za pierwszym razem przeczytało mi się „Biedny Trump” 😁. Pomarańczowy wyleciał ze stanowiska, teraz jeszcze może impeachment by się przydał, żeby przypieczętować jego upadek. Bidena znam słabo, tu i tam wróbelki ćwierkają, że być może to Kamala jest nadzieją Demokratów na kolejną kadencję.

    • Oj biedny to on jest na pewno teraz 😀 Nie żebym nie miał serca, ale jakoś niespecjalnie mi go żal 😀 Wypije po prostu piwo, którego sobie nawarzył…

      Impeachment przeszedł już dwukrotnie, wspominam trochę o tym w części 2. O tych plotkach o Kamali też 🙂

      Ostatnio napisałem do Ciebie, nie wiem, czy dostałaś wiadomość ::) Odpisz jak znajdziesz chwilkę 🙂

      • Z tego, co wiem impeachment dalej się proceduje (jeśli tak to można nazwać) – zarzuty poszły wczoraj do Senatu i Trumpowi może grozić coś więcej niż tylko notatka na ten temat na wikipedii.

        Mówisz o jakimś swoim komentarzu, czy wiadomości na pocztę (nie widzę żadnej).

  6. Trump udowodnił, jak łatwo zostać prezydentem, gdy się obiecuje i gra pod publiczkę. Mam nadzieję, że Biden nie będzie mnie szokował…
    Serdeczności

    • Nie powinien Ultro. Ma od 4 do 8 lat za biurkiem, to w sumie niewiele w szerszej perspektywie. Oprócz tego prawie 80-tkę na karku. Wygląda mi na spokojnego, stabilnego faceta. W każdym razie stabilniejszego niż jego poprzednik…

  7. Piotr Opolski

    Ultro……….i ma kupę forsy do kupowania zwolenników. Chyba słyszałem, że gdzieś w świecie też jest państwo kupujące sobie zwolenników ale za ich pieniądze. Nie mogę sobie teraz przpomnieć które to.
    Pozdrawiamy tych co pod Wawelem.

    • Niestety, zyciowym faktem jest, ze glosy ( czyli zwolennikow) kupuje sie. Najczesciej w gre nie wchodza pieniadze, przynajmniej nie pieniadze polityka. Natomiast realne pieniadze nalezy wydac na kampanie wyborcza, po ewentualnym zwyciestwie jest juz z gorki. Jak nie patrzec, ta regula dotyczy nie tylko Trumpa.

      Pozdrawiam

      • Vandermerwe

        Tak się chyba robi politykę wszędzie na świecie, niezależnie od ustroju i zapatrywań…

        Piotrek

        A ja z kolei słyszałem dokładnie takie stwierdzenie od jakiegoś myśliciela/polityka dawniejszego…ale też nie przypomnę sobie nazwiska akurat teraz.

  8. Masz dużo krytyków amerykańskich w blogu Celcie. Tylko że oni wszyscy zapominają, że jak zabraknie Amerykanów będziemy mieli powtórkę Hongkongu na świecie.
    Biden niestety nie ma szans na wyprowadzenie Ameryki z podziału, bo będzie to ponad jego siły. Rzecz cała w tym, że źródłem problemu jest uchwalanie ustaw promujących ludzi bogatych, to się dzieje od czasów Busha seniora i Clintona. Amerykanie likwidują własną klasę średnią i pauperyzują całe społeczeństwo. Nie widziałem Cię w komentarzach, to pewnikiem nie czytałeś, ale opublikowałem W SWOIM BLOGU wykres bez słowa komentarza tłumaczący, co się stało w USA. I tu jest źródło problemu. Nie da rady.

    • Szczerze powiedziawszy, to krytyków amerykańskich mam także poza blogiem 😉 ale to normalne. Nie wszyscy muszą wszystkich lubić ani się ze wszystkimi zgadzać.

      Ja miałem to szczęście, że dzięki wyjazdom tam zyskałem nieco szerszą perspektywę. Dzięki temu mogę teraz patrzeć na Stany z dystansem i bez żadnych uprzedzeń, jednocześnie dostrzegać zarówno to, co w Ameryce dobre, jak i to, co niekoniecznie.

      Natomiast Twój wykres widziałem, tylko nie wiedziałem, jak mogę go skomentować 🙂

      • Jak? Że zacytuję Przemiłego Gospodarza: „Biden obiecał, że będzie “prezydentem wszystkich Amerykanów”. Gdzieś już to hasło słyszałem… Zobaczymy, jak się sprawdzi w amerykańskim wydaniu.

        • W sumie może być 😉 Dziękuję za „Przemiłego Gospodarza” 🙂

          • Ci „krytycy amerykanscy” to przytyk do mnie (przypuszczam, ze glownie). Trudno jednak nie dyskutowac (krytycznie lub tez nie) o Stanach jesli watek jest o Ameryce.
            Jesli patrzec na moj udzial to sprowadza sie on do artykulu i ogolnej uwagi. Nie tak dawno na innym blogu zamiescilem obszerny fragment tutejszego artykulu analizujacy wynik wyborow prezydenckich. Efekt byl taki, ze gospodarz nazwal mnie „trumpista i prawicowcem”. Powinienem byc raczej przyzwyczajony do etykietek. Zdaje sobie sprawe, ze „okolo trumpowe” tematy sa podobne do pola minowego.

            Pozdrawiam

  9. @Torlin,

    Dobrze, pomylilem sie – strzal byl kula w plot, zdarza sie. Faktem jest, ze naleze do krytkow polityki amerykanskiej. Jednoczesnie przyznaje otwarcie, ze etykietek nie uzywasz, mimo naszych, czesto goracych dyskusji.

    Pozdrawiam

  10. Gdy moja mama zobaczyła nowego prezydenta USA spytała z rozbrajającą szczerością – nie mają tam młodszych polityków?;)))) Wiesz, nie da się być dla wszystkich. Ciekawa jestem jak ten podział wpłynie na sytuację ekonomiczną i gospodarczą całego świata…
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    • Pozdrowienia dla Twojej Mamusi 😀 Poniekąd ma rację : Kiedy Biden zaczynał karierę w latach 70-tych, był jednym z pięciu NAJMŁODSZYCH senatorów… Co do Twoich przemyśleń, jakiś wpływ cały ten podział i sytuacja gospodarcza na pewno będą miały na to, co się teraz dzieje w innych krajach. Mimo wszystko USA wciąż zachowują znaczny wpływ na światową gospodarkę i finanse.

  11. Uważam, że Kamala jest totalnym badassem i wiele dla mnie znaczy, że została wiceprezydentką❤️

    • Słyszałaś o niej już wcześniej? Bo ja się dowiedziałem o niej dopiero przy okazji zaprzysiężenia. Ale tak, to jest przełom w polityce 🙂 Dotychczas wiceprezydentki zdarzały się tylko w filmach (np. Glenn Close w „Air Force One”).

      • Nie slyszales, gdyz to wszystko jest jakosciowo drugi czy trzeci garnitur polityki amerykanskiej.
        Kiedys jeden z polskich hitstorykow przyrownal czolowych politykow okresu miedzy wojnami do sklepikarzy handlujacych pietruszka. Sadze taki wlasnie garnitur, z niewielkimi wyjatkami, ogladamy na swiecie. Mozna wrocic na chwile do roku 2016 i okresu poprzedzajacego i zastanowic sie nad dwiema sprawami:
        a. jak bylo mozliwe, ze najbogatszy kraj swiata, z uczelniami na najwyzszym poziomie i niezliczonej ilosci instytucji analitycznych wystawil do wyborow prezydenckich dwoch niewybieralnych kandydatow;
        b. jak to sie stalo, ze biznesmen bez politycznego doswiadczenia ogral starych wyjadaczy politycznych i wbrew powszechnym opiniom zostal prezydentem.

        Jak lekcje z tego wyciagnieta na dzisiaj? Ano taka, ze prezydentem zostal polityk wyciagniety z szafy z naftalina, nie bardzo wiedzacy co sie wokol niego dzieje i majacy jedyna zalete,ze nie jest Trumpem. Zas wiceprezydenture obejmuja ktos, kto, jak opisal „The New York Times” ( popierajacy demokratow), z wlasnej kampanii prezydenckiej zrobil calkowity „paszted” zrazajac do siebie potencjalnych wyborcow i przegrywajac zanim gra sie rozpoczela. Wniosek z tego, ze jedyna zaleta jest bycia kobieta i na dodatek o ciemnym kolorze skory.
        W Europie nie jest lepiej. Oto premierem zostaje ktos, kogo przede wszystkim rekalmuje sia jako „pierwszego premiera jawnego homoseksualiste” jakby to byla najwazniejsza rekomendacja na najwyzsze stanowisko w kraju. Mozna tak dlugo ale nie ma sensu. Rece opadaja.

        Pozdrawiam

        • Powiem Ci, że te dwa Twoje podpunkty przypomniały mi zaprzysiężenie Trumpa 4 lata temu i to, co się działo jeszcze wcześniej. W kontekście tego, co się potem stało, można rzec, że Amerykanie mimo wszystko dali się otumanić 😀 A teraz? Teraz Amerykanie pragną choćby namiastki stabilizacji i poważnego podejścia do pandemii. A to nowy prezydent może im zapewnić.

          Co do Kamali też masz trochę racji. Wątpię, czy gdyby ona była mężczyzną, miałaby tyle głosów i taką popularność.

          „Oto premierem zostaje ktoś, kogo przede wszystkim reklamuje sie jako „pierwszego premiera jawnego homoseksualiste”. W którym to kraju? Bo jeden premier homoseksualista już był, na dodatek potomek imigrantów – Leo Varadkar w Irlandii.

          Pozdrawiam gorąco i na drugą część zapraszam już jutro lub pojutrze 🙂

          • Popularnym jest przekonanie, ze Amerykanie dali sie otumanic. To jest droga na skroty, takie intelektualne lenistwo, prowadzace na manowce. Nie 70 mln czyli blisko polowa glosujacych. Podobnie probuje sie uzasadnic Brexit, piszac o „glupocie” glosujacych. To wszystko jest unikaniem glebszej analizy, jak mysle, w obawie, ze konkluzje moga byc niemile dla ludzi odpowiedzialnych od lat za losy milionow obywateli. W Polsce jest „fenomen” Prawa i Sprawiedliwosci, ktora rzadzi juz druga kadencje a jak dobrze ( jak dla kogo) pojdzie pozostanie w siodle na trzecia. Ponownie, unika sie zrozumienia, co powoduje, ze ta partia, mimo wielu wpadek, jest dalej popularna.

            Pozdrawiam

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: