Drugi listopada. Część 1.

an Domhnach, an 1ú lá de mhí na Samhna 2020

Nadszedł znowu czas pogłębionej zadumy i większej niż zwykle tęsknoty za osobami bliskimi – i naszymi własnymi, i tymi bardziej lub mniej znanymi z przestrzeni publicznej. 

U mnie tęsknota oraz zaduma związana z moimi zmarłymi bliskimi stale utrzymują się na dosyć wysokim poziomie, niezależnie od dnia czy pory roku. Tęsknota wręcz wzrasta z każdym rokiem, bo z każdym rokiem ktoś u mnie odchodzi. 

W tym na przykład odszedł Wujek Marek z Marcinkowic. Nie znam dokładnej przyczyny śmierci, wiem tylko, że od dawna chorował. Zabroniono nam zorganizować przyzwoity pogrzeb, bo akurat wybuchła pandemia. 

I druga śmierć w rodzinie – tak nagła, tak cholernie bolesna, że brakuje słów. Moja Kuzynka Ania. Za młoda, za piękna, zbyt pełna życia, żeby umierać. Rak. Znowu rak. 

Równie mocno brakuje tych, którzy odeszli wcześniej i najwcześniej. Prababcia Rózia. Jak dotąd tylko Ona odeszła po prostu ze starości: 101 lat, 2 miesiące i 4 dni. Niesamowite. Ona cała była Niesamowita. 

Tak samo jak Babcia Marysia, Dziadek Kazik, Ciocia Stasia, Ciocia Marysia. Jak Busiaczek. Jej zawdzięczam więcej niż kiedykolwiek zdołam wyrazić. 

Cudowny Wujek Rysiek (Tata Ani). Zawsze będę pamiętał, co Ci obiecałem, Wujaszku. Kiedyś postawię Ci to piwo, o którym mówiłeś na moje imieniny. Wujek Franek, zawsze uśmiechnięty i witający mnie jak nikt: “Cześć, święty Pietrze!”… 

Co roku przy pisaniu tej części notki ryczeć mi się chce. Z każdym rokiem coraz bardziej. Jedyna pociecha, że pewnego dnia wszyscy już na zawsze będziemy razem, po Tamtej Stronie.

Kiedy teraz piszę te słowa (2.10.) szykuje nam się kolejny pogrzeb. Odeszła Pani Marysia z Męciny – mama Cioci Haliny i babcia moich Kuzynek. Pani Marysia od zawsze emanowała niesamowitym ciepłem, była serdeczna, uśmiechnięta i po prostu kochana. Miała 90 lat…

* * *

W tej i kolejnej części kolejność Wspominanych Osób zupełnie przypadkowa. Przekrój postaci jest szeroki, a ich dokonania przeogromne. 

J.R.R. Tolkien za życia zdążył wydać tylko dwie swoje powieści: “Hobbita” i “Władcę Pierścieni”. Fakt, że dzisiaj znamy całą resztę Jego twórczości, jest już zasługą Jego trzeciego syna i literackiego spadkobiercy: Christophera Tolkiena

W latach 1977-2018, Christopher żmudnie porządkował i redagował notatki swego Ojca, dotyczące zarówno rozbudowanych legend Śródziemia, jak i jego bardziej naukowej pracy. 

Następnie cała ta masa tekstu wysyłana była do korekty i wydawcy, dzięki czemu mamy około 30 publikacji, obejmujących między innymi “Silmarillion”, “Dzieci Hurina”, “Upadek Króla Artura”, “Beren i Luthien”, czy “Listy”, które Profesor przez całe życie pisał i otrzymywał.

Do 2017 Christopher stał na czele The Tolkien Estate, która zajmuje się literacką spuścizną Profesora. 

Christopher poszedł w ślady Ojca i również został lingwistą na Oxfordzie. Dwukrotnie żonaty, od lat mieszkał z drugą żoną na południu Francji. Tam też zmarł w nocy z 15 na 16 stycznia, w wieku 95 lat. 

*

Zmarły 19 czerwca sir Ian Holm był znakomitym brytyjskim aktorem filmowym i teatralnym. Jako Stary Bilbo Ian ma w sercach fanów Śródziemia wyjątkowe miejsce. 

Ja zapamiętam tego skromnego człowieka jeszcze z dwóch innych ról. Pierwsza to samozwańczy “strażnik” jeziora w tytułowym “Loch Ness”. Scena w pubie, kiedy postać Holma robi aroganckiemu głównemu bohaterowi wykład o Celtach, to dla mnie majstersztyk ❤ 

Druga rola to profesor Terry Rapson – klimatolog i znajomy głównego bohatera filmu “Pojutrze”, który pomaga mu przewidzieć katastrofalną zmianę klimatu i nadejście nowej epoki lodowcowej. 

*

6 lutego bieżącego roku w wieku 69 lat zmarł Romuald Lipko – klawiszowiec, kompozytor i współzałożyciel Budki Suflera. Wszystkie przeboje zespołu narodziły się najpierw w głowie Pana Lipki. 

Jak wiadomo, w swojej historii Budka Suflera miała na przestrzeni lat różnych wokalistów. Lipko z kolei posiadał nieprawdopodobny talent komponowania piosenek “pod” konkretnych wykonawców. Wyobrażacie sobie, że np. “Za ostatni grosz” śpiewa Cugowski lub Andrzejczak, zamiast Czystawa? Albo “Dmuchawce…” bez Urszuli? No właśnie. Nie bardzo. 

Poza działalnością w zespole, Romuald znajdował także czas na pisanie piosenek dla innych artystów. Jego kompozycje śpiewały między innymi: Anna Jantar, Zdzisława Sośnicka, Eleni, Irena Santor, Irena Jarocka, czy Maryla Rodowicz

Muzyka ewidentnie była dla Romualda całym życiem. Uwielbiał komponowanie i występy na scenie. Kiedy w ostatnich paru latach był już poważnie chory, wciąż liczył na to, że szybko wróci do grania. 

Niestety stało się inaczej. W lipcu 2019 zdiagnozowano u niego nowotwór dróg żółciowych. Romuald Lipko odszedł, lecz pamięć o nim pozostanie w jego utworach oraz wspomnieniach całej rzeszy fanów i osób, z którymi miał okazję pracować.

*

Pod koniec stycznia świat zszokowała wieść o tragicznej śmierci koszykarza Los Angeles Lakers: Kobiego Bryanta, który wraz z córką: 13-letnią Gianną (i sześcioma innymi osobami) zginął w wypadku helikoptera. 

Bryant występował w swojej drużynie przez 20 sezonów (1996-2016) i jest obecnie czwarty na liście najskuteczniejszych w historii zawodników NBA (33 643 pkt). Z Kobim w składzie, Lakers pięciokrotnie zdobyli mistrzostwo ligi NBA (2000-2002, 2009-2010). 

Prywatnie Kobe był ciepłym i serdecznym człowiekiem (chociaż na parkiecie nieco aroganckim), zakochanym w swojej rodzinie i w koszykówce. Jako pierwszy zawodnik w historii NBA zdobył Oscara za krótkometrażowy film animowany, poświęcony grze w kosza. Bardzo udzielał się charytatywnie. Miał 41 lat.

*

Trzy tygodnie przed Kobim odeszła inna ważna postać z NBA. Za czasów moich pobytów w Chicago w latach 90-tych, nazwisko Davida Sterna pojawiało się często i gęsto przy okazji oglądanych przeze mnie meczów. Stern przez 30 lat był komisarzem (przewodniczącym) NBA. 

Przeprowadził on ligę przez burzliwe czasy i rozwinął ją do poziomu światowego fenomenu, dając zawodnikom niespotykane wcześniej możliwości rozwoju. 

Pamiętam Sterna z epizodycznej roli w “Kosmicznym Meczu”, gdzie zagrał samego siebie. Zmarł 1 stycznia tego roku, w wieku 77 lat wskutek komplikacji po przebytym udarze mózgu. 

*

20 października, fanów seriali „Świat według Kiepskich”, czy „13. Posterunek” zelektryzowała wiadomość o nagłej śmierci Dariusza Gnatowskiego – serialowego Arnolda Boczka, czy alfonsa Alfa. Pierwsze nieoficjalne wieści wspominały o Covidzie, chociaż też faktem jest, że Pan Dariusz od dawna chorował na cukrzycę.

Swoją karierę zaczynał w latach 80-tych na deskach krakowskiego Teatru STU. Zawsze był wesołym, pełnym humoru i optymizmu człowiekiem, bardzo otwartym na innych. Miał 59 lat. Będzie go brakować, „w mordę jeża!”…

*

6 lipca w wieku 91 lat zmarł włoski kompozytor i dyrygent Ennio Morricone. Był autorem muzyki do ponad 500 filmów. Na swoim koncie miał ponad 40 nagród, w tym dwa Oscary – za najlepszą ścieżkę dźwiękową do filmu „Nienawistna ósemka” oraz Oscara Specjalnego za całokształt pracy. 

Skomponował muzykę do takich filmów jak „Dobry, zły i brzydki”, „Dawno temu w Ameryce”, „Frantic” czy „Koneser”, a także do seriali, w tym do „Ally McBeal”. Moją ulubioną jego kompozycją jest od dawna Chi Mai.

* * *

Ciąg dalszy nastąpi…

Posted on 1 listopada 2020, in SMAOINTE. Bookmark the permalink. 20 Komentarzy.

  1. Nie rozpamiętuje śmierci bliskich. My jesteśmy tu, oni tam, na siebie wzajem wpływu nie mamy. Jest jeszcze tradycja, dzień zaduszny dotyka naszych serc, jest słota w naszych umysłach.
    Myślę, że to kwestia wiary. Jeżeli wierzymy w zmartwychwstanie i wieczność, to nie będzie z tym problemu. Natomiast jeżeli to tylko dopasowanie myśli pod tradycję, to będzie ta nostalgia i wspominki.

    • Dla mnie nie jest to jedynie „dopasowanie myśli” pod konkretną datę raz w roku, ale całoroczny stan, gdzie często o moich zmarłych bliskich myślę, wspominam i tęsknię.

      I nie do końca zgodzę się ze stwierdzeniem, że skoro ich tutaj już nie ma, to nie mają na nas wpływu 🙂 Mają wpływ, choćby poprzez sny. Tam do nas wracają i z nami rozmawiają. Mnie się często coś takiego przytrafia 🙂

  2. Powspominać zawsze warto, aż dziw, kiedy uświadomimy sobie, ilu znanych odeszło w ostatnim roku…

  3. A ja lubię wspominać zmarłych i nie jest mi smutno. Jakoś czuję, że są blisko. O wiele bardziej przygnębia to, że wielu żyjących odeszło zbyt daleko i nie mamy już relacji.

    • Co do zmarłych, mam takie same odczucia jak Ty – ale smutek mimo wszystko zawsze gdzieś tam jest. Co do żywych, mam szczęście mieć dobre i ciągłe relacje z dużą częścią mojej rodziny 🙂 I oby tak było już zawsze 🙂

  4. Ech, i jeszcze wczoraj Sean Connery…ciężko aż uwierzyć…
    Przykro mi z powodu Twoich strat osobistych…

    • Dzięki Kochana :* Rok w rok już ktoś ode mnie odchodzi, a wciąż tak trudno do tego przywyknąć 😦

      Co do Seana, wielka strata i dla filmu i dla szkockiej kultury. Nie zdążyłem go już dodać do tegorocznych wspominek, ale będzie w przyszłym roku…

  5. To takie Dni Zadumy i Wspomnień Ludzi, których się kochało albo ceniło…

  6. Świetne przypomnienie postaci, którzy opuścili nas w tym roku. Jak zwykle zresztą(w Twoim wykonaniu).

    Pozdrawiam serdecznie

  7. Zawsze żal pozostanie po tych, co odeszli. Jeśli mieli wpływ na nasze życie, żałujemy najmocniej, taka ludzka natura.
    Serdeczności

  8. Ściskam Celcie, bardzo mocno.
    Bardzo emocjonalny wpis, popłakałam się.
    Jesteś ogromnym wrażliwcem i w ogóle pięknym, dobrym człowiekiem.
    Życzę Ci, by Twoi bliscy zmarli (z tego wymiaru, w którym są) byli w stanie ukoić Twój ból po ich stracie.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: