Muzyczne fascynacje Blogerów #3: Michał Skrzypczak. Część 1.

an Chéadaoin, an 21ú lá de Dheireadh Fómhair 2020

Zapraszam wszystkich na kolejny Polankowy wywiad. Zarówno ta, jak i kolejna część są długie, ale warto przeczytać obie od początku do końca 🙂 Zdjęcia w obydwu częściach dzięki uprzejmości Mojego Gościa 🙂

* * *

O miłości życia, czyli „Powrocie do przyszłości”.

CELT: Datę do niniejszej, pierwszej części tego wywiadu (21.10.) wybrałem nieprzypadkowo. W połączeniu z obecnym rokiem jest to data potrójnie ważna – o tym jednak nieco później.

Dzisiejszy Gość także wybrany nieprzypadkowo, ale to może już wyjaśni Wam on sam. Kiedyś już Cię tu na Polance przedstawiłem, ale teraz może sam coś nam o sobie opowiesz…?

MICHAŁ: Cześć! Nazywam się Michał Skrzypczak… i po tym zaczynają się schody, bo w zależności od tematyki rozmowy i różnorodności sytuacji mogę o sobie powiedzieć zupełnie co innego. Tym razem przedstawię się ogólnie, zawierając wszystko to co o mnie „najciekawsze”, aby Twoi czytelnicy poznali cały przekrój mojej osoby.
Zacznę od tego, dzięki czemu poznałem się z Tobą, Piotrze: od wielu lat prowadzę polski fanklub kultowej trylogii filmowej z lat 80′, „Powrót do przyszłości”. W tym roku minęło 12 lat odkąd po raz pierwszy obejrzałem te filmy i była to miłość od pierwszego wejrzenia… a raczej obejrzenia. Jest to bardzo duża i ważna część mojego życia. Myślę, że będzie okazja w późniejszych pytaniach, aby powiedzieć o tym nieco więcej.
A teraz dodam coś jeszcze, żeby nie było, że żyję samym „Powrotem do przyszłości”, aczkolwiek nie mijałoby się to bardzo z prawdą.
Interesuję się teatrem, filmem – i z tym wiążę moją zawodową przyszłość. Zawsze interesowałem się kinem, ale bardziej od tej zakulisowej strony. Oprócz „Powrotu do przyszłości” kocham „Gwiezdne Wojny”, „Władcę Pierścieni”, „Indianę Jonesa” i ogólnie kino z nurtu Nowej Przygody. Nie do końca odpowiadają mi współczesne blockbustery.
Od dziecka jestem też fanem serialu „Zorro” od Walta Disneya. Postać lisa w czarnej masce odegrana przez Guy’a Williamsa niewątpliwie miała duży wpływ na moją osobę. Wpływ, który odczuwam do dziś.
Ciekawostką jest również fakt, że prowadzę wspólnie z koleżanką Magdą Drezno polski fanklub tego serialu. Niestety nawał pracy i zbyt krótka doba sprawiły, że trochę zaniedbałem tę działalność.
Uwielbiam czytać książki. Moim ulubionym autorem, który na zawsze wciągnął mnie do wykreowanego przez siebie świata jest J.R.R. Tolkien – kolejna sprawa, która nas łączy 🙂 Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Sam pogrywam na różnych instrumentach, kiedyś miałem nawet własną kapelę i w przyszłości chciałbym do tego wrócić. Przez prawie 6 lat występowałem w założonym przez siebie kabarecie Nieśmiesznie Śmieszni. W tym roku zamierzałem wrócić na kabaretową scenę z nowym projektem, jednak wybuch pandemii pokrzyżował nieco plany.
Zajmuję się również cosplayem, czyli przebierankami za postaci z filmów, gier, bajek, książek. Ze względu na brak umiejętności manualnych, nie robię kostiumów sam, ale podziwiam osoby, które to robią i są w tym naprawdę świetne. Dlatego jestem typem cosplayera, który kupuje kostium, przebiera się za postać i ją odgrywa. Mam z tego wiele frajdy. I to chyba na razie tyle. Możliwe, że wyciągniesz ze mnie coś jeszcze 😉

CELT: Pozdrawiamy gorąco Magdę i wszystkich fanów serialu „Zorro”! 😉
Drogi Michale, tak szczegółową prezentacją własnej osoby jedynie potwierdziłeś zdanie jakie mam o Tobie od początku – jesteś człowiekiem z pasją, bardzo bogatym wewnętrznie.
Chciałbym teraz niejako rozebrać Twoją wypowiedź na czynniki pierwsze. Ja już sporo o tym wszystkim wiem, ale czy mógłbyś zdradzić jak to się u Ciebie zaczęło? Skąd ta miłość przede wszystkim do „Powrotu do przyszłości”? Dlaczego właśnie tej marce oddajesz tak wiele swojego serca i czasu?

MICHAŁ: Wielokrotnie zastanawiałem się, jak moje życie wyglądałoby, gdybym nigdy nie poznał „Powrotu do przyszłości”. Na pewno, nie odpowiadałbym Ci teraz na te pytania, a jeśli już to na pewno nie stąd, gdzie teraz jestem. Widocznie tak miało być, takie było moje przeznaczenie.
To była majówka Roku Pańskiego 2008. Koledzy grali na podwórku w piłkę, a ja leżałem w łóżku po zabiegu chirurgicznym. Przełączałem kanały (wtedy tylko 3 podstawowe) w poszukiwaniu czegoś ciekawego do obejrzenia. I nagle, zainteresował mnie film emitowany na TVP 2. Bardzo mi się spodobał! Dziś widzę to jak przez mgłę, ale po pierwszym seansie, najbardziej zapadła mi w pamięć scena z wieżą zegarową. W gazecie z programem telewizyjnym wyczytałem, że kolejnego dnia o tej samej porze, lecieć ma druga część tego filmu, zaś pojutrze trzecia! Jakiś ja byłem uradowany, że ten „fajny” film ma aż trzy części! Wedle mojego zwyczaju, wyciąłem z gazety obrazki i notki dotyczące „Powrotu do przyszłości” i schowałem je do swojej skrytki. Nie mieliśmy jeszcze wtedy internetu, więc to było jedyne źródło informacji o tych filmach. Później na ponad rok trochę zapomniałem o trylogii, ale gdy tylko zobaczyłem w telewizji reklamę, że seria znów będzie powtarzana, byłem przeszczęśliwy. Wtedy na dobre zakochałem się w „Powrocie do przyszłości”.
A skąd taka miłość do tego filmu? Nie potrafię wytłumaczyć. Podobnie mam z kobietami. By jakąś pokochać, musi mieć ona w sobie to niewytłumaczalne „coś”. Podobnie było z trylogią. Byliśmy sobie pisani. Od zawsze lubiłem gromadzić wokół siebie ludzi o podobnych zainteresowaniach. Dlatego prawie od początku fanostwa, zakładałem grupki na Naszej Klasie, gdzie zbierałem innych miłośników trylogii, założyłem pierwszą stronę internetową. I tak krok po kroczku doszedłem do momentu, w którym jestem teraz.

CELT: A jak to było z Tolkienem czy Gwiezdnymi Wojnami?

MICHAŁ: W święta Bożego Narodzenia roku 2013, dostałem pod choinkę „Władcę Pierścieni”. Zawsze marzyłem by przeczytać tę książkę. Nie wiem dlaczego. Ciągnęło mnie do niej. Chyba Pierścień mnie wzywał. Albo śpiew elfów? Wziąłem się za jej czytanie dopiero w wakacje, ale były to chyba najwspanialsze wakacje w moim życiu. Zawsze to powtarzam. Jeśli raz wejdziesz do Śródziemia, już nigdy z niego nie wyjdziesz.
Książka ta zauroczyła mnie jak żadna inna wcześniej. Dzięki niej, jeszcze otwarciej zacząłem patrzeć na przyrodę, dostrzegając w otaczającym mnie świecie, magiczne Śródziemie. Przez to, że jestem typowym romantykiem, takie rzeczy bardzo na mnie oddziałują.
Dobra. „Gwiezdne Wojny”. Fanem jestem stosunkowo od niedawna. Zanim je obejrzałem, zupełnie nie rozumiałem fenomenu tej marki, a wręcz wkurzały mnie wszechobecne gadżety i nawiązania do tej franczyzy. Ale! Jesienią 2015 roku, postanowiłem w końcu zobaczyć co to są te „Gwiezdne Wojny”. W kinach już niebawem pojawić się miał VII epizod, więc chciałem być w temacie. Oglądałem wedle chronologii wydarzeń, czyli najpierw prequele, potem oryginalną trylogię. Zauroczyłem się! I zrozumiałem! Już wiedziałem, dlaczego jest to tak ważny element popkultury. Dziś jestem naprawdę zagorzałym fanem. Może nie znam wszystkich legend, nazw statków i dat, ale darzę ten świat prawdziwym uwielbieniem.

Moim ulubionym bohaterem jest Han Solo, za którego zresztą przebieram się, realizując swą cosplayową pasję.

CELT: Jak z dzisiejszej perspektywy oceniasz swoje pierwsze kroki w Powrotowym fandomie? Co się, Twoim zdaniem, zmieniło od tamtego czasu?

MICHAŁ: Kiedy zaczynałem, istniały jeszcze i dobrze miały się fora internetowe, które obecnie straciły rację bytu na rzecz chociażby Facebooka. Bardzo wyraźnie widzę swoją drogę od takiego małego fana, który czytał wpisy innych, starszych, bardziej doświadczonych zapaleńców, podziwiał ich, z oczami jak złotówki oglądał zdjęcia ich kolekcji gadżetów. Wchłaniałem się w ten świat, dowiadywałem się coraz więcej i więcej. Jednak forum powoli umierało, dorosłych fanów dopadło życie prywatne. Dlatego jako młodzieniaszek, czułem potrzebę podtrzymania tego fandomu przy życiu.
Jeszcze za czasów forum, utworzyłem wcześniej wspomnianą, pierwszą stronę internetową, za którą przez niektórych zostałem skrytykowany. Uważano moją działalność i zaangażowanie za słomiany zapał i wątpiono we mnie. To nie pomagało, ale wiedziałem, że miłość do tego filmu jest we mnie silna i nie poddawałem się.
Na przestrzeni ostatnich lat na całym świecie, powstało wiele nowych fanklubów „Powrotu do przyszłości”. Świadczy to o tym, że marka cały czas żyje i ma się całkiem dobrze. Ciągle przybywają nowi fani. Dlatego fandom składa się zarówno ze starszych jak i młodszych osób. Ale w tym tłumie miłośników, musi znaleźć się jedna lub więcej osób, które zbiorą pozostałych w kupę. Bo jak jest się w grupie, jest się częścią pewnej całości, z którą można się identyfikować.
W Polsce rola tego przewodnika padła na mnie. Z jednej strony jest to olbrzymi zaszczyt, ale i ogromna odpowiedzialność. Na przełomie 2018 i 2019 roku miałem mały kryzys związany właśnie z prowadzeniem społeczności fanów „Powrotu do przyszłości”. Chciałem od tego odpocząć, gdyż czułem się chwilowo wypalony. Nie byłem w stanie prowadzić facebookowego fanpejdża z taką energią jak wcześniej. Potrzebowałem chwili oddechu. Chciałem, by ktoś na jakiś czas mnie zastąpił, dlatego odezwałem się do kilku moich bliskich znajomych fanów, którzy moim zdaniem byliby w stanie to ogarnąć. Chcieli mi pomóc. Ale jeden z nich powiedział słowa, które zapadły mi w pamięci, a w tamtym momencie podniosły na duchu. „Michał, my Ci możemy pomóc, ale Ty musisz zostać. Ty musisz to ciągnąć dalej. Bez Ciebie nie będzie już to samo. Polski fanklub bez Ciebie nie ma racji bytu”.
Żeby nie było, że się przechwalam, czy coś, ale pomyślałem sobie, że faktycznie może w tym coś być i że nie mogę się poddać. Muszę wstać i iść dalej. Zrobić to dla całej rzeszy fanów, którą udało się zebrać. Przez wiele lat zajmowałem się tym kompletnie sam, o czym niewiele osób wie. Gdy w tamtym czasie dostawałem wiadomości, ludzie byli przekonani, że fanklub prowadzi grupa 30-latków. Dziwili się wielce, kiedy okazywało się, że za tym wszystkim stoi 16-17 latek.
Cieszę się, że w pewnym momencie trafiłem na Piotrka Knapika i Karola Wawrzyszczaka, którzy stali się moimi najbliższymi współpracownikami. To oni pomagali mi i robią to do dziś, w przygotowaniu prelekcji, organizacji eventów. Podpowiadają mi co powinienem zmienić w zarządzaniu. Wspierają mnie dobrym słowem. Wciąż pracujemy nad większą promocją fanklubu. Nadal wiele osób lubiących „Powrót do przyszłości”, nie wie, że istnieje w naszym kraju grupa fanów i warto do niej dołączyć, obserwować ją.
Kończąc już odpowiedź na to pytanie, dodam jeszcze, że wielokrotnie spotykałem ludzi, którzy rozpoznawali mnie i dziękowali za to, co robię dla polskiej społeczności „Back to the Future”. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale w większości byli to ludzie starsi ode mnie, nierzadko w wieku moich rodziców. To naprawdę miłe. To docenienie.

CELT: Widzę tutaj analogię do Władcy, w którym stale powraca temat tego, że jeśli Frodo nie zniszczy Pierścienia, nie zrobi tego nikt. Z tego co mówisz, fani uważają Ciebie za takiego Froda dla fanklubu Powrotu 😉

MICHAŁ: Ładne porównanie. Dziękuję 🙂 Choć nie chcę robić z siebie jakiegoś męczennika. Nie daj Boże, żeby drodzy czytelnicy tak tego nie odebrali 😀

CELT: Jestem pewien, że nie odbiorą 😉 Na zakończenie tej części, wyjaśnij proszę Czytelnikom znaczenie dzisiejszej daty.

MICHAŁ: To właśnie do 21 października 2015 roku przeniósł się w czasie Doktor Emmett Brown wraz z Martym McFly i jego dziewczyną Jennifer Parker w drugiej części trylogii „Powrót do przyszłości”. Dla nich ta data była odległą o 30 lat przyszłością! Dla nas w tym momencie to już przeszłość, ale właśnie od 2015 roku, tego dnia fani „Back to the Future” na całym świecie obchodzą swoje święto. To międzynarodowy dzień „Powrotu do przyszłości”.
I właśnie z tej okazji i z tego miejsca, chciałbym pozdrowić moich wszystkich przyjaciół w czasie, których poznałem dzięki wspólnej miłości do trylogii. Pozdrawiam wspomnianych już wcześniej Karola Wawrzyszczaka i Piotra Knapika, a także Vaana McLeoda, Przemka Serkowskiego, Ziemka Kłujszo, Kubę Pawłowskiego, Magdę Budny, Tomka Wielemborka, Ewelinę Korowaj, Daniela Ancutę oraz Luka i Imma 😉

Ciąg dalszy nastąpi…

Posted on 21 października 2020, in POLECANE/POLANKOWE. Bookmark the permalink. 8 Komentarzy.

  1. No proszę, dokładnie te filmy, które uwielbiam 😀

  2. Klik dobry:)
    Bardzo cenię barwnych ludzi z pasją.
    Serdecznie pozdrawiam.

  3. Uwielbiam ludzi z pasją. A że mamy z Michałem kompletnie różne zainteresowania… Gdyby wszyscy uwielbiali to samo to tak, jakby wszyscy mężczyźni kochali jedną kobietę 😀 pzdr

  4. Całkiem ciekawa osobowość z tego Michała.
    Pozdrawiam serdecznie

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: