Monthly Archives: Maj 2020

[*]…

an Aoine, an 29ú lá de Bhealtaine 2020

Próbuję coś sensownego napisać, ale jeszcze nie dam rady. Kolejna śmierć najbliższej osoby. Wczoraj był już drugi pogrzeb w naszej rodzinie w tym roku, a jeszcze nawet czerwca nie ma.

Śmierć tym boleśniejsza, że 32 lata i dwójka małych dzieci to wcale nie warunki do umierania 😦 

Dwa lata z rakiem walczyła. Tym samym, przez którego dwa lata temu zmarł Wujek (Jej tata). Ostatnie dwa tygodnie to taka sinusoida była, raz lepiej raz gorzej. Kolejna operacja.

I jak zwykle od kilku lat – już wydawało się, że będzie lepiej, ale nagle się pogorszyło. Moja kuzynka Ania to piękna dziewczyna, na zewnątrz i od środka. O cudownym uśmiechu, energii i chęci życia. Dorastaliśmy razem: ja, Ania, Aga i Marta. Razem się bawiliśmy i jeździliśmy na wakacje. 

Jak zwykle znowu świeczka. Dziesiątki świec od wszystkich, którzy ją znali i kochali. Co roku jakaś świeczka. Co roku pożegnanie, pogrzeb, ból, wściekłość. Bokiem już mi to wychodzi. 

Ale kazanie było piękne. Tak jak i pogoda. Dwa dni burz i deszczu, a potem, w Dzień Matki – nagle słońce, bezchmurne niebo. I dwie tęcze na niebie, jedna nad drugą. Zupełnie jakby Ona sama się do nas uśmiechała.

Uroczystość odbyła się w Męcinie i tam też Ania spoczywa. Daleko od nas fizycznie, lecz sercem najbliżej. Po wszystkim Ciocia Renia zaprosiła nas do siebie. Odrobina wytchnienia, spokoju, śmiechu pośród łez.

Jak zwykle pyszny obiadek i cała rodzina przy jednym stole. Szkoda tylko, że już od paru lat w takim gronie spotykamy się głównie przy takich okazjach… 

Ja tu wrócę do Was z nową notką i odwiedzinami, może już za kilka dni, a może za trochę dłużej. Teraz jeszcze nie wiem. Brakuje mi słów, sił, brakuje mi Ani. Z roku na rok te pogrzeby coraz więcej mnie kosztują. 

Spoczywaj w spokoju, Anusia :* Czuwaj proszę nad nami. Kocham Cię. Kiedyś zobaczymy się znowu…

[*]