Sobotnia niespodzianka :D

an Chéadaoin, an 22ú lá d’Eanáir 2020

Obudziwszy się w sobotni poranek, 18 stycznia, usłyszałem od Rodziców pytanie, czy chciałbym pojechać z nimi na zakupy. Jak wiecie, uwielbiam takie wypady, więc zgodziłem się bez wahania.

Udaliśmy się do mojej ulubionej Galerii Trzy Korony. Tam skierowaliśmy się prosto do kina. Tam dotarło do mnie, po co tak naprawdę tu przybyliśmy.

Nareszcie miałem okazję obejrzeć “Gwiezdne Wojny. Część IX: Skywalker. Odrodzenie”

Jeżeli ktoś jeszcze nie widział (podobnie jak ja do niedawna), postaram się unikać jakichś większych spoilerów. Tym bardziej, że (tradycyjnie już) przypadkiem poznałem streszczenie całego filmu kilka dni przed pójściem do kina 😀

* * *

(Plakat: ostatniatawerna.pl)

Film ten wpisuje się w pewien zaobserwowany przeze mnie trend. W ostatnich częściach jakiejkolwiek serii filmowcy przeważnie rezygnują z wszelkich “hamulców”. Ma być epicko, na maksa, porywająco i ma wciskać w fotel jeszcze mocniej niż we wszystkich poprzednich odsłonach.   

Takie właśnie wrażenie sprawia “Skywalker. Odrodzenie”. Akcja filmu rozgrywa się rok po wydarzeniach z poprzedniej części. Zostajemy rzuceni od razu “na głęboką wodę”. Dowiadujemy się, kto się czai w Nieznanych Regionach i kto tak naprawdę stoi za całą potęgą Najwyższego Porządku. 

Z jednej bitwy przeskakujemy na kolejną, zaś luźniejszych, bardziej wzruszających momentów jest jeszcze mniej niż w poprzednich dwóch filmach.

Nie znaczy to wszakże, że takich momentów w ogóle nie ma. Samemu parę razy uroniłem łzę, widząc Lando Calrissiana, Leię, czy parę innych dobrze znanych twarzy. To samo powrót do paru miejsc z Oryginalnej Trylogii. 

Kiedy dwa lata temu opisywałem tutaj wrażenia po “Ostatnim Jedi”, wspomniałem o bałaganie fabularnym w tamtej produkcji oraz o moich nadziejach, że reżyser J.J. Abrams trochę go posprząta w tej najnowszej części. Krążyły różne plotki, między innymi o tym, że scenarzyści prosili samego Lucasa o pomoc przy scenariuszu. 

Rzeczywiście, widać próby uporządkowania tego wszystkiego. W swojej recenzji Części 8 wspomniałem też, że po śmierci Carrie Fisher w 2016, scenariusz do “Skywalker. Odrodzenie” musiał zostać znacząco przerobiony, bo ostatni film trylogii miał się kręcić głównie wokół Lei. Okazało się to do pewnego stopnia prawdą.

Moim zdaniem, z powodu chaosu, jakim była poprzednia część, konsekwencja w obrębie całej Trylogii Sequeli trochę leży. Ale to z kolei jest pokłosiem obecnych od kilku lat zakulisowych problemów z reżyserami i koncepcjami filmowymi, jak również niezdecydowanie Disneya w kwestii tego, co właściwie chcą robić z całą marką Star Wars. 

Muzyka Johna Williamsa stale na wysokim poziomie. Przy “The Force Theme”, czy “Leia’s Theme” naprawdę miałem ciary. Smuci jedynie fakt, iż z powodu wieku oraz problemów ze zdrowiem, “Skywalker: Odrodzenie” był ostatnim filmem tego odchodzącego na emeryturę kompozytora. 

Wątek szpiega w szeregach Najwyższego Porządku i późniejsze ujawnienie tej osoby spowodowały u mnie opad szczęki z niedowierzania.

Tak samo “poświęcenie” C3PO. Nie sądziłem, że tego droida stać na coś takiego. Niedowierzanie pomieszane z zachwytem towarzyszyło mi właściwie aż do napisów końcowych.

Część 9 garściami czerpie zarówno z wszystkich poprzednich epizodów Sagi, jak i z powieści dawnego Expanded Universe (obecnych “Legend”). Bawiłem się przednio, próbując wyłowić takie “smaczki” w trakcie seansu. Fanserwis na całego! 

Sama końcówka to taka ładna klamerka, w pewien sposób spinająca trwającą ponad 40 lat Sagę. Kończy się ona bowiem tam, gdzie niegdyś się zaczęła. 

Jednak pomimo całego pozytywu, wzruszenia i ekscytacji, muszę przyznać rację mojemu przyjacielowi Felkowi. Takie zakończenie, jakie otrzymaliśmy, jest fajne dla tej części. I przynajmniej mnie nasuwa ono myśl o tym, że ta część to dopiero początek przygody, a nie jej zakończenie. Że po tej części będą jeszcze następne. Ale jak na podsumowanie wszystkich dziewięciu epizodów, takiemu zakończeniu jednak wyraźnie czegoś brakuje.

Koniec końców, wyszedłem z kina z iskierkami w oczach, emocjonalnie poruszony z wielu względów. Polecam śmiało każdemu, ale nie próbujcie zbyt wiele myśleć w trakcie oglądania. Jest tam parę rzeczy, które nie do końca rozumiem. Po prostu dajcie się porwać przygodzie, jak zrobiłem to ja 🙂

* * *

Jak się okazało, nie był to jeszcze koniec sobotniej niespodzianki. Po filmie jeszcze z 2 godziny włóczyliśmy się po całym kompleksie, przy okazji racząc się pysznym i pikantnym obiadem w KFC.

W Empiku jak zwykle pełno wszystkiego, ale tym razem dla mnie mały wybór. Kupiłem sobie tylko „Beren i Luthien” – najważniejsza dla Tolkiena opowieść, którą jego syn Christopher zredagował jako przedostatnią przed swoją niedawną śmiercią.

Zwieńczeniem tego niesamowitego dnia była nadzwyczaj relaksująca kąpiel. Takich dni jaka ta sobota życzę każdemu codziennie 🙂

* * *

Jako że jestem ostatnio troszkę zarobiony, na ewentualne komentarze tutaj odpowiem i Was Wszystkich odwiedzę jak zrobi się ciut luźniej 🙂 Cierpliwości.

Posted on 22 stycznia 2020, in ŻYCIE CELTA. Bookmark the permalink. 39 Komentarzy.

  1. W takim razie z niecierpliwością czekam, aż film zostanie puszczony w telewizji.
    Pozdrawiam serdecznie

  2. Życzę Ci więcej takich miłych sobót :))

  3. Z „Gwiezdnych wojen” oglądałam w całości tylko trzy najstarsze części.Potem jednej nowszej trochę,ale jakoś mnie nie wciągnęło.

    Co do Tolkiena to chwiałabym wreszcie „Władcę Pierścienia przeczytać.Nawet ,żeby z filmem porównać.

  4. Och, takie soboty powinny być conajmniej 4 razy w miesiącu;)))
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    • Powiem Ci, że samemu nie miałbym nic przeciwko takiemu rozwiązaniu 😉 Niestety nie zawsze się tak da… Właściwie rzadko kiedy. Dlatego tym bardziej doceniam takie dni.

  5. Czyli dzień niezwykle udany, takie wypady tez lubię:-)

  6. Na hasło centrum handlowe mam ciarki na plecach, ale jeżeli Ciebie taka sobota ucieszyła, to ja się cieszę z Tobą Piter😉 Oraz Empik jest zawsze na liście zainteresowań😄

    • Jak najbardziej mnie ucieszyło Myshku 🙂 Jak wiesz, mnie ciągnie do ludzi oraz tam, gdzie coś się dzieje 🙂 „Trzy Korony” spełniają oba te kryteria 😉 Plus, Empik od zawsze ulubiony (chociaż drogi jak cholera…) 😛

  7. Wczoraj obejrzałam. Mąż jest wielkim fanem, ja nieszczególnie. Ale walki na świetlne miecze i moc, są całkiem porywające.

  8. Niestety, filmu nie oglądałam, ale bardzo, bardzo się cieszę, że tak cudownie spędziłeś sobotę! Jesteście świetną, zgraną rodzinką. Kino, restauracja, księgarnia i kąpiel – najlepszy przepis na udany dzień. 🙂 🙂 🙂

  9. Jeśli chodzi o Gwiezdne Wojny to ja najbardziej fabułę kojarzę z gier. 😀 Ale trzeba będzie kiedyś nadrobić zaległości. 😉

  10. Jestem bardzo rad, że spędziłeś milo dzień. A „Wiedźmina” widziałeś? pzdr 😀

  11. Mnie się bardzo podobało,BARDZO! Uważam, że historia zakończyła się mega satysfakcjonujaco ( mimo drobnych błędów, które widzę) i naprawdę jako wielka fanka SW nie mam żadnych zastrzeżeń.
    Prawda jest taka, ze The last Jedi nie wyszło, bo Rian Johnson (skądinąd świetny reżyser, polecam Ci film „Knives out”) próbował wszystko zmienić, nie oferując niczego nowego. JJ Abrams czuje ten świat i wie, jak usatysfakcjonować fanów, i moim zdaniem The Rise of Skywalker to naprawdę świetne domknięcie całości. No może wątek Kylo zakończyłabym inaczej, ale potrafię zrozymiec tę decyzję ( nie piszę więcej, bo nie chcę spoilerować😉)

    • Żebyś widziała te wszystkie komentarze w necie… Odsądzają od czci i wiary zarówno Johnsona jak i Abramsa. Dla większości fanów, TROS to dno i 10 metrów mułu XD

      Ja też zakończyłbym wątek Kylo nieco inaczej, ale poza tym kawał fajnego kina. Jak już napisałem, jako zamknięcie CAŁEJ Sagi, czegoś mi tu jednak brakuje… Ale bawiłem się świetnie i tak 🙂

  12. Mam dla Ciebie prezent linkowy, zajrzyj TU.

    • Jako że teraz mam mało czasu, zajrzałem tylko z ciekawości, ale zapisałem do spokojniejszego obejrzenia na potem 🙂 Przyda się może do posta, nad którym pracuję. Dzięki 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: