2020. Część 1.

an Déardaoin, an 2ú lá d’Eanáir 2020

Wzorem wpisów noworocznych z poprzednich lat, tegoroczna notka również była pisana w kawałkach, przez końcoworoczny nawał różnych obowiązków, i netowych i realnych. 

Ze względu na treść i objętość, postanowiłem podzielić tę notkę na dwie części (by ułatwić Wam czytanie, a sobie redagowanie). Tymczasem, idziemy chronologicznie.

Boże Narodzenie, chociaż dla mnie co roku równie piękne i wzruszające, tym razem minęło nam naprawdę ekspresowo i pracowicie. Wręcz trochę mam niedosyt, szczerze mówiąc. Nie chodzi mi o jedzenie, ale o sam klimat. 

Niesamowicie było się znowu spotkać się u Kuzynki Agi. Prawie cała rodzinka przy jednym stole – 13 osób! I gwarnie i ludnie i wesoło! A “prawie”, bo część świętowała w innych miejscach, zaś pozostałych zawsze już będzie bardzo brakować… 

Buddy tradycyjnie spędził wigilijny wieczór pilnując domu. Za to, że był taki grzeczny, pod choinką znalazł nowego pluszaka 😀 

Ale zdaje się, że Buddy zapatrzył się był na Tego Kota u Starej Panny (on uwielbia koty!) i podobnie jak on, kolejny już rok nie odezwał się do nas ani słowem w tę magiczną noc. Widocznie nie uznał nas za odpowiednich partnerów do dyskusji XD 

Ja także coś pod choinką znalazłem, chociaż szczerze, niczego się w tym roku już nie spodziewałem. A tu trafiły się aż dwa DVD – “Avengers: Czas Ultrona” oraz “Spider-Man: Daleko od domu”. Tego drugiego filmu jeszcze nie widziałem. 

Nadeszło poza tym kilka cudnej urody karteczek – między innymi od Mojej Kochanej Siostry Margoci (z którą się pechowo minęliśmy w Sylwka 😦 ), od Natalki z Łodzi i od Pani Grażynki.  

* * *

Nowy, podwójnie wyjątkowy Rok 2020 nastał nam równie ekspresowo, jak ekspresowo przeleciały Święta. W chińskim zodiaku jest to Rok Szczura (pozdrowienia dla Szczurka ze Stolicy Betonu 😀 ), co oznacza sprzyjający czas dla ludzi przedsiębiorczych 😉 

Szczury są poza tym bardzo płodnymi stworzeniami, więc obecny rok będzie idealny, jeśli ktoś akurat myśli o założeniu lub powiększeniu rodziny 😉 

Mamy początek nie tylko kolejnego roku, ale i całej nowej dekady. Coś takiego otwiera nam całą masę możliwości, jakie ten podwójny początek nam niesie. 

Mam nadzieję, że będziemy potrafili to wykorzystać. Wierzę, że będzie to dla nas wszystkich czas pełen zmian na lepsze i spełnionych marzeń. 

W poprzednim roku obyło się bez śmierci czy większych chorób w rodzinie, co w kontekście ostatnich paru lat u nas można poczytywać za cud. Oby ten był chociaż w połowie tak spokojny. 

Jak w każdym roku, tak i w 2019 były rzeczy, na które bardzo liczyłem. Część z nich udało się spełnić, a część nie. Mam nadzieję, że te drugie będę mógł z czasem nadrobić. 

Na płaszczyźnie realnej, trzymajcie proszę mocno kciuki za Moją Mamę, która teraz przenosi się z pracą do Krakowa. Trzymajcie mocno kciuki za Nią, aby poradziła sobie z nowymi obowiązkami i w nowym otoczeniu.

Mieszkaniowo pozostajemy nadal w Sączu, czeka nas też drobny remont w tym roku. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po naszej myśli. 

Wydaje się, jakbym w zeszłym już roku stracił paru przyjaciół. Między innymi Charlotte – moje główne źródło większości informacji i postów o Irlandii.

Po prostu się dziewczyna wkurzyła ciągłymi blokadami na FB i rzuciła neta w ogóle. Teraz z irlandzkimi tematami może być tu troszkę ciężej. 

Oprócz tego przestało się odzywać kilka innych osób. Trochę żal, ale to bardziej ich strata w sumie. Muszę sobie wbić do tego durnego łba, że kto będzie chciał być obok mnie, ten naprawdę zostanie pomimo życiowych przeszkód czy gorszego nastroju. I na szczęście, takich osób mam jeszcze sporo 🙂  

* * *

Sylwester 2019 upłynął z początku pracowicie, a potem już pod wieczór leniwie – z Rodzicami (którzy nagle porwali mnie do siebie 😀 ) i Buddym przy filmach (między innymi „Dirty Dancing”, czy „Rocky”) i telewizyjnych Sylwestrach oraz koncercie Chrisa Normana z zespołu Smokie w Zakopanem. 

U nas na nowosądeckim Rynku grali Varius Manx z Kasią Stankiewicz, ale nikomu jakoś nie chciało się wychodzić z domu. Po pierwsze mróz, po drugie Mama świeżo po dniówce, a po trzecie zestresowany psiun. 

Dziękuję Wszystkim za całą masę różnorodnych życzeń zewsząd nadesłanych 🙂 

Fajerwerki poszły w niebo już w I Dzień Świąt, słuchajcie. Gruba przesada moim zdaniem, ale kretynów u nas coraz więcej niestety. Prawdziwa kumulacja huku oraz feria barw nastąpiły jednak w samego Sylwestra. Rozbłyski czerwone, różowe, zielone, niebieskie i złote… 

Chociaż jest to piękne widowiskowo, biedny Buddy podskakiwał przy każdym huku. Generalnie przespał większość kanonady.

Fajnie tak mieć Mamę i Tatę oraz Buddy’ego przy sobie cały wieczór. U nas nie każdego roku jest to możliwe (a i na co dzień także trudne), dlatego tym bardziej doceniam takie chwile. 

* * *

W kolejnej części poznacie moje blogowe plany na ten rok.

Ciąg dalszy nastąpi…

Posted on 2 stycznia 2020, in POLECANE/POLANKOWE, ŻYCIE CELTA. Bookmark the permalink. 41 Komentarzy.

  1. Trzymam kciuki za Mamę 😉

  2. ‚Przestało się odzywać kilka innych osób’.
    Piter, podejdź do tego tak: one nie mają obowiązku się odzywać, a jak jednocześnie nie mają potrzeby, to nie Twój problem. Chyba… że to te osoby mają problem, wówczas to Ty powinieneś się odezwać.
    Widzisz tak łatwo jest rzucić tekstem.
    Ja już nie rzucam (to takie moje wyzwanie od jakiegoś czasu).
    Tak jest łatwiej.
    Powiem Ci, że z racji zmiany profilu bloga straciłam większość czytelników, bo już nie można do mnie przyjść i poczytać, że u mnie słabo. Powiem Ci jeszcze, że w moim życiu szaleje huragan zmian, ale im mniej osób wie, tym lepiej.
    Dobrego Roku😘

  3. „Fajerwerki poszły” – powinniśmy zacząć się zastanawiać nad zakazem fajerwerków. W Warszawie jakby w tym roku było ich mniej. To, co się dzieje z psami i z dziką zwierzyną, to przechodzi ludzkie pojęcie. Ptaki zdychają z przerażenia, przez Internet przeleciało zdjęcie dzięcioła leżącego na chodniku po wystrzeleniu petardy. Miasta przechodzą teraz na lasery.
    ————————–
    „Obowiązku takiego nigdy u mnie nie było i nie będzie. Oni chyba przestali mieć potrzebę (bywać u mnie) po prostu” – Celcie Drogi, czasami do tego zmuszają obiektywne trudności dnia codziennego. Skąd wiesz, że nie czytają (nie bywają)? Byłem bardzo zdziwiony, kiedy dowiedziałem się, że kiedyś aktywny uczestnik mojego blogu, który zamilkł, nie przestał zaglądać.

    • Ja tez jestem coraz bardziej za zakazem fajerwerków. Tym mocniej, odkąd mam w życiu Buddy’ego 🙂

      Co do ludzi, tu chodzi nie tyle o Czytelników z bloga, ile o kontakty facebookowo-realne. I nie potrafię tego zrozumieć, bo o ile Charlotte wyjaśniła mi swoją decyzję już wcześniej, o tyle pozostali zniknęli i nie odpowiadają na moje wiadomości. Jeśli już ktoś odpowie, to zazwyczaj krótko i z pominięciem wyjaśnienia swojego zniknięcia. Cóż, ich sprawa.

  4. Pozdrowienia dla Ciebie i mamy, czochranko dla Buddego!
    Obyś miał dużo ciekawych zajęć i sił na nie!

    • Dziękuję Joteczko!

      Wypozdrawiam i wychochram przy najbliższej okazji 🙂 A z tymi zajęciami i siłami to zobaczymy, co mi ten Nowy Rok przyniesie… Póki co jestem bardzo ciekaw.

  5. Czasem relacje z ludźmi po prostu się kończą, wyczerpują…to jest przykre, bolesne, zwłaszcza w przypadku przyjaźni ( też mnie to spotkało), ale nic na siłę…To może banał, ale związki naprawdę wartościowe przetrwają…albo się kiedyś jeszcze odnowią (z jedną z moich przyjaciółek miałam „przerwę”, prawie dwuletnią, z różnych powodów, ale odnalazłyśmy się🙂).
    Fajny, ciepły wpis🙂Trzymam z całego serca kciuki za Twoją mamę, no i liczę na to, że Buddy jednak nie pójdzie całkowicie w ślady Tego Kota!😂

    • Też staram się mieć przekonanie o przetrwaniu tych naprawdę wartościowych związków… Ale jako idealista do bólu, nigdy nie mogę przyzwyczaić się do tego, że ktoś w ten czy inny sposób nagle znika.

      Dziękuję bardzo za kciuki dla Mamy – przydadzą się, bo zaczyna już jutro 😉 Żeby tylko jakoś z tymi dojazdami taki kawał dała radę…

      I ja też mam nadzieję, że Buddy nie będzie chciał iść w ślady Twojego Kota 😀 Bo nie wyobrażam już sobie poranków bez jego całusów ❤

      • Ludzie czasami znikają, z różnych powodów, często zupełnie niezwiązanych z nami…Staraj się nie brać do siebie…Ja w najtrudniejszym momencie mojego życia też się bardzo na jakiś czas schowałam, zniknęłam na trochę,zaniedbałam wiele relacji…bo nie miałam siły mieć kontaktu z nikim. Nigdy do końca nie wiemy o drugim człowieku, czasem ktoś potrzebuje przestrzeni, dystansu…Może być tak, że jeszcze wrócą🙂
        Mama na pewno da radę, jestem pewna!❤️
        A gdyby Buddy poszedł w ślady Tego Kota, to zamiast całusów miałbyś poranne darcie ryja i pazur niebezpiecznie oscylujący w okolicach oka!😂

        • Rany! I Ty tak masz z nim co rano?? 😀 Niezły numer… A taki sympatyczny się wydaje na zdjęciu 😀 Jak to znosisz?

          Co do Buddy’ego, on jest troszku dziwny. Do psów 2 razy większych od siebie startuje z zębami. Od psów własnego rozmiaru albo ucieka, albo się waha, zaś koty darzy pewnym rodzajem fascynacji i pod pewnymi względami, sam ma w sobie dużo z kota 😀

          Odnośnie ludzi, w sumie masz rację. Nigdy nie wiadomo, co przyszłość przyniesie 🙂

  6. Wszystkiego NAJ życzę. Za Mamę trzymam, choć dojazdy będą uciążliwe i zabiorą dużo czasu, to zapewne poradzi sobie.
    Pisz dalej, czekamy…

    • Dziękuję bardzo Ultro – w imieniu swoim oraz Mamy 😉 Mam nadzieję, że sobie poradzi. Udawało się jej już ogarnąć zdecydowanie trudniejsze rzeczy, więc z tym też Jej dobrze pójdzie 😉

      Co do pisania – powoli powstaje druga część tej notki…

  7. Rok Szczura powiadasz… a wiesz, że chodzą mi po głowie dosyć ambitne plany? Może to najlepszy czas aby działać?
    W każdym razie, trzymam kciuki za Twoją Mamę – jestem pewna, że da sobie świetnie radę w nowym krakowskim otoczeniu. No i wszystkiego dobrego w Nowym Roku Celcie! Niech przyniesie Ci mnóstwo inspiracji i satysfakcji!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    • Pięknie Aguś! 🙂 Z tego, co mówią, obecny rok jest najlepszym do realizacji takich rzeczy. Mam nadzieję, że się tymi planami podzielisz z nami 🙂

      Dziękujemy Oboje słuchaj 🙂

  8. Zdecydowanie wolałbym pokaz dronów niż fajerwerki. Też spędziłem wieczór ze Smoczyńskim w łóżku zamiast poświętować. Kiedyś może się to zmieni. 😉
    Trzymamy wszyscy kciuki za Twoją Mamę i za Ciebie, aby ten rok był udany! 😀

    • Takiego pokazu dronów to nie miałem jeszcze okazji zobaczyć, choć słyszałem, że takie są 🙂

      Na pewno będzie jeszcze niejedna okazja, aby poświętować i ze Smoczyńskim i bez niego 😉

      Ty i on w domu, a Połówka co? Poszła szaleć sama? 😀

      • Są bardzo ciekawe, bo drony można zaprogramować i podziwiać piękne figury, kształty. Raz widziałem filmik, gdzie drony ustawiły się w zegar i odmierzały czas do końca. 😉

        Wolałbym świętować ze Smoczyńskim. Bez niego tak dziwnie by było. 😉

        Tak, szalała w pokoju obok oglądając filmy na youtube. xD

  9. Samych serdeczności w Nowym Roku życzę:-))

  10. Trzymam kciuki za Mamę. I życzę Ci w nowym roku więcej takich wspólnych rodzinnych wieczorów: tylko Ty, Rodzice i Buddy 🙂
    Co do roku szczura (ja tam wolę rok myszy ;-)), to dodam, że szczur/mysz jest pierwszym znakiem w horoskopie, co oznacza, że bieżacy rok jest również początkiem nowego cyklu, nowego losu/szczęścia.

  11. A zatem trzymam kciuki za mamę. Mam nadzieję, że w nowej pracy będzie jej się podobać.
    Mam też nadzieję, że ten rok będzie dla Ciebie wyjątkowy, Celcie. I tego Ci życzę z całego serca.
    Pozdrawiam ciepło

    • Dziękuję Karolinko z całego serca ❤

      O tym jak Mamie jest w nowej pracy dowiem się tak na pewno za miesiąc lub dwa.

      A czy ten rok będzie wyjątkowy? W sumie od kilku lat już nie mam nadziei zbytnio na cokolwiek. Zobaczymy co nam te dni przyniosą..

      Ściskam Cię mocno! :*

  12. Okrutny Kneź

    Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i całej rodziny, w Nowym Roku!
    Małe psy atakują i szczekają z desperacji i obawy – taka metoda na wykazanie, że się nie boją i że każdy duży ryzykuje. To często daje efekty, bo większość dużych rezygnuje wtedy z kontaktu, ale maluchy w tym jazgocie się zatracają i gubią granicę,co może skończyć się dla nich mało ciekawie. Dlatego należy go uspokajać i trzymać pod kontrolą.
    Ludzie mają swoje sprawy, swoje fobie, problemy i frustracje. Czasami po prostu milkną, bo nie mają nic do powiedzenia, albo nie chcą nic powiedzieć, albo nie mówią, żeby nie powiedzieć.
    A blogi? Cóż, to gatunek schodzący, zduszony przez facebooki, prymitywne do bólu twittery i instagramy. Jeszcze się tu ówdzie coś zabieli, ale generalnie coraz mnie i ludzi i sensownych blogów, albo raczej brakuje przebić dla tych sensownych.
    Jeżeli chodzi o Irlandię, to właśnie Marchevka zaczęła solidny cykl o Irlandii – zajrzyj do niej czasami, bo warto.
    Pozdrawiam

    • Dziękuję Kneziu! W ich imieniu i swoim 😉 Dla Ciebie, Starszej i całego Kneziowiska również wszystkiego co najlepsze na ten Nowy Rok! Samych luksusów i powodów do szerokiego uśmiechu 🙂

      Co do Buddy’ego, on tak chojrakuje tylko tu na osiedlu, przy jednym czy dwóch psach, które już zna 😀 Natomiast przy spotkaniu z kompletnie obcymi psami jest dosyć niepewny. Podejdzie dwa kroki, poniucha, poniucha, ale jak tylko taki obcy większy pies na niego warknie, zwiewa nam na ręce…

      Dzięki wielkie za wieści o tym cyklu u Marchevki 😀 Zajrzę na pewno niedługo 😉

      Pozdrawiam!

  13. Bardzo lubię te Twoje rodzinne wpisy – i świąteczne, i bardziej codzienne. Jest w nich moc ciepła i takiej naturalności, która jest obecnie tak rzadka. Mam wrażenie, że sporo ludzi się kryguje, robi święta trochę na pokaz, by potem móc na zdjęciach pochwalić się piękną choinką, strojem, prezentami.
    U Ciebie jest absolutnie inaczej, dlatego tu zaglądam.
    Piszesz, że przyjaciele gdzieś się pochowali.
    U mniej jest podobnie, Celcie, ale to pęd życia i media gaszą potrzebę kontaktów międzyludzkich.
    Powodzenia dla Mamy, dzielna z niej kobietka, poradzi sobie na pewno, byle tylko dojazdy nie były zbyt uciążliwe i starczyło jej czasu na odpoczynek.
    A Tobie wszelkiej szczęśliwości i sukcesów wszelakich w tym Roku Szczurka i w nowej dekadzie!

    • Po pierwsze, dziękuję w imieniu Mamy za taki doping :: Minął Jej już jakiś tydzień w nowej pracy i jak na razie idzie Jej całkiem nieźle… Dojazdy trochę uciążliwe czasowo, ale wygodne przynajmniej 🙂

      Dziękuję też w swoim imieniu swoim za te cudowne komplementy ❤ Wiesz, może to ciepło i naturalność wynika stąd, że ja piszę wszystko z serca. Dobrze wiedzieć, że to się jednak czasem gdzieś przebija w notce 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: