„Krwawa niedziela” 1920.

an Mháirt, an 5ú lá de mhí na Samhna 2019

Dla porządku: poprzednia część cyklu…

21 listopada 1920 roku miał miejsce punkt zwrotny w trwającej już wówczas ponad rok irlandzkiej Wojnie o Niepodległość.

Chodzi o wstrząsającą masakrę cywilów przez siły brytyjskie, która przeszła do historii jako „Krwawa Niedziela”. Tylko tamtego dnia śmierć poniosło aż 31 osób.

Wywiad brytyjski posiadał w Dublinie gęstą siatkę informatorów, do których zaliczała się tzw. „Szajka z Kairu” („Cairo Gang”), złożona z 18 wysokiej rangi szpiegów.

Ich nazwa wzięła się, po pierwsze: od ich działań w Egipcie i Palestynie w czasie I wojny światowej, a po drugie: od mieszczącej się przy Grafton Street kafejki „Cairo Café”, gdzie grupa się zazwyczaj spotykała.

Irlandzka Armia Republikańska już kilkanaście miesięcy wcześniej stworzyła własny pluton egzekucyjny, którego zadaniem była lokalizacja i eliminacja brytyjskich wywiadowców.

* * *

Poczynania „Szajki z Kairu” poważnie utrudniały działalność irlandzkim bojownikom. Z tego względu, w listopadzie 1920, Michael Collins (szef komórki wywiadowczej IRA) wydał na członków szajki wyrok śmierci.

Cel egzekucji stanowiło, między innymi, 20 szpiegów rozsianych po całym mieście. Wczesnym rankiem 21 listopada, po zapoznaniu się z danymi dotyczącymi swoich ofiar, wybrani członkowie IRA ruszyli „na łowy”.

Udało się zabić 15 Brytyjczyków z listy osób przeznaczonych do odstrzału, zaś 4-5 innych zostało rannych. Wielu osób z owej listy nie było w miejscach, w których według informacji IRA być powinni.

Chociaż dużej liczbie brytyjskich oficerów udało się wtedy ujść z życiem, wszyscy oni najedli się strachu.

* * *

Tego samego dnia, o 13:30, brytyjski dowódca: podpułkownik Bray, wydał rozkaz zorganizowania nalotu na mający się odbyć wkrótce mecz futbolu gaelickiego w dublińskim Croke Park, łącznie z przeszukaniem każdej obecnej tam osoby.

Dokładna treść tego rozkazu (tu przetłumaczonego przeze mnie) brzmiała następująco:

„Dzisiaj o 14:45 na stadionie Croke Park odbędzie się mecz krajowy, między drużynami z hrabstw Tipperary i Dublin.

Macie otoczyć cały stadion, obsadzić wszystkie wyjścia. Przy każdym wyjściu ma się znajdować 1 oficer i 15 żołnierzy.

Kwadrans przed końcem meczu, wszyscy obecni zostaną powiadomieni przez megafon, iż będą mogli wyjść jedynie przez bramy wyjściowe. Każda osoba próbująca uciec inną drogą ma zostać zastrzelona”.

* * *

Mecz, który planowo miał się zacząć o 14:45, wystartował z półgodzinnym opóźnieniem. Dokładna liczba widzów nie była znana. komentatorzy szacowali, że wahała się gdzieś pomiędzy 5000 a 15000.

Brytyjskie wojsko zaczęło powoli otaczać stadion. Pierwsze strzały rozległy się o 15:25. W ciągu ledwie kilku minut, 14 osób było martwych. Około 65 innych widzów zostało rannych wskutek stratowania przez spanikowany tłum.

* * *

Próba jednoznacznego wskazania odpowiedzialnych za masakrę w Croke Park do dzisiaj pozostaje sprawą problematyczną. Wielu historyków jest zdania, iż był to brytyjski odwet za szpiegów, których wcześniej zabili Irlandczycy.

Sami zaś Brytyjczycy utrzymywali, że to strona irlandzka otworzyła ogień jako pierwsza, gdzieś z głębi stadionu. Nie znaleziono jednak żadnych dowodów na potwierdzenie ich stanowiska.

Zgodnie z wyrokami dwóch sądów wojskowych, jakie po kolei rozpatrzyły tę sprawę, członkowie RIC (Królewskich Irlandzkich Sił Policyjnych) strzelali bez rozkazu, a ich zaangażowanie było większe, niż wymagała tego sytuacja.

Dowodzący dystryktem stołecznym generał Boyd stwierdził, że za wyjątkiem strzałów na samym stadionie, strzelanina w Croke Park miała charakter samowolny, masowy i była całkowicie nieuzasadniona.

* * *

Szczegóły dotyczące “Krwawej Niedzieli” pozostawały utajnione przez rząd brytyjski aż do roku 2000. Tamte wydarzenia prędko trafiły na czołówki światowych gazet.

W samej wszakże Wielkiej Brytanii, większym zainteresowaniem cieszyła się wiadomość o zabójstwie brytyjskich szpiegów, o którym już tu wspominałem.

Kiedy podczas jednego z posiedzeń Westminsteru irlandzki poseł Joseph Devlin wspomniał o ofiarach masakry, został zakrzyczany przez pozostałych parlamentarzystów. Rozpętała się taka awantura, że Speaker (przewodniczący) Izby musiał przerwać obrady…

* * *

O najdonioślejszym skutku tego wszystkiego pisałem już w innej notce niniejszego cyklu.

Światowa opinia publiczna całkiem odwróciła się od Londynu i murem stanęła za irlandzkim rządem republikańskim z Éamonem de Valerą na czele.

Współcześnie, pamięć o „Krwawej Niedzieli” roku 1920 trwa nadal. Jedną z trybun w Croke Park: Hogan Stand, nazwano na cześć Michaela Hogana – zawodnika jednej z grających drużyn i ofiary masakry.

(Tablica upamiętniająca ofiary „Krwawej Niedzieli” 1920 roku, stadion Croke Park w Dublinie)

* * *

Ciąg dalszy cyklu nastąpi…

Posted on 5 listopada 2019, in BREATAINE MOIRE, Cogadh na Saoirse. Bookmark the permalink. 18 Komentarzy.

  1. Rzeczywiście krwawa, zemsta nie jest dobrym doradcą…dla żadnej ze stron. To okropne, co ludzie robią innym w imię politycznych ambicji…

  2. Kasia Dudziak

    Straszne te wszystkie wojny. Bezsensowny przelew krwi. Tyle żyć straconych dla głupich ideii. Brytyjczycy byli dla Irlandczyków tak jak Niemcy dla nas.

  3. Nie słyszałam dotąd o „Krwawej niedzieli”. O tej krwawej niedzieli

    • To już o niej wiesz. I dobrze, że dodałaś „tej Krwawej Niedzieli, bo w historii Irlandii była co najmniej jeszcze jedna taka. Ale to temat na kiedyś, na osobną notkę.

  4. Człowiek człowiekowi wilkiem. Zamiast się wspierać, będziemy do siebie strzelać. Historia ludzkości to wieczne przelewanie krwi z powodu problemów, które można by było rozwiązać pokojowo…

    • Tam, gdzie zamiast siły argumentów jest argument siły, trudno o jakiekolwiek pokojowe rozwiązanie. A samo strzelanie to jeszcze w sumie najmniejszy problem, bo z ran przecież idzie się wylizać. Są jednak rzeczy, z których się po prostu nie wychodzi. I o tym będzie kolejna część…

      • Rany fizyczne może tak, ale ilu ludzi skończyło po tym z traumą i bało się wyjść z domu? Ech, ludzkość mnie wkurza. Mamy możliwości, ale i tak zachowujemy się gorzej jak zwierzęta…

        • Bo mimo tylu dziesięcioleci i stuleci różnych katastrofalnych wojen i innych wydarzeń, wciąż wydaje nam się, że wojna i polityka to jakieś rozwiązanie. A to nieprawda… Z kolei ludzi, którzy to rozumieją jest zwyczajnie zbyt mało i głosy protestu tona w całym morzu krzykaczy…

  5. Ech, Mefistowy ma rację, ludzie to przerażający gatunek…Ponownie polecam Ci serial „Derry Girls”. Niby o czymś innym, niby sitcom, a jednak w jakiś sposób to jest historia o życiu zwykłych ludzi z krwawym konfliktem politycznym w tle…

    • Ludzie to gatunek nie tylko przerażający, ale i niezdecydowany i stale błądzący. I w takim kotekście najgorsze jest to, że jesteśmy gatunkiem dominującym i robimy, co nam się żywnie podoba, wcale nie oglądając się przy tym na innych.

      Pamiętam o „Derry Girls”, tak. Ale nie mam jak sobie serialu obejrzeć. Jeżeli tylko jakaś możliwość się pojawi, na pewno sobie obejrzę 🙂

  6. Wybiegajac sporo w przod, ciekawym okresem w historii Irlandii byl czas trwania II w.s., gdy mlody kraj probowal za wszelka cene utrzymac neutralnosc balansujac miedzy Wielka Brytania a Rzesza. Pisal o tym ciekaiwe Robert Fisk.

    Pozdrawiam

    • Chyba czytasz mi w myślach Wandermerwe, bo mam notki na ten temat i zamierzam w nieco dalszej przyszłości napisać o tym 🙂

      Pozdrawiam nawzajem i zapraszam niedługo na nową notkę.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: