Na drugiego listopada…

an Aoine, an 1ú lá de mhí na Samhna 2019

74403640_2715996991784333_1410264498895323136_n

Kiedy piszę te słowa, powoli ogarniamy wszystko związane z przygotowaniem chryzantem oraz zniczy na “nasze” groby. Mamy rodzinę na trzech cmentarzach, razem około 60 km jazdy.

Codziennie o Nich wszystkich myślę, nie tylko w tym wyjątkowym czasie. O Busi, której tyle zawdzięczam. O Dziadku Kaziku i wspólnych wyjazdach na ryby. O Babci Marysi, którą często odwiedzałem. O Dziadku Ludwiku i Pradziadku Stanisławie, których nie zdążyłem poznać. O długowiecznej Prababci Rózi, która była “od zawsze”.

O najwspanialszych Wujkach, nagle i tragicznie nam zabranych: Ryśku, na którego zawsze mogłem liczyć, oraz Franku, który zawsze witał mnie słowami: “Cześć, święty Piotrze!”

Myślę też o cichej i czułej Cioci Stasi oraz o zawsze roześmianej Cioci Marysi G. Z całej tej tęsknoty płakać się chce… 

Wspominam poza tym postaci nietuzinkowe, które pozytywnie zaznaczyły się w moim życiu. Między innymi Profesora Tadeusza z liceum. Na lekcjach chemii zawsze zwijaliśmy się całą klasą ze śmiechu… Czy przyjaciel rodziny: Pan Sławek, dzięki któremu zażywałem ekscytujących przejażdżek na motorze. 

Kochamy Was. Tęsknimy bardzo. Kiedyś zobaczymy się znowu. 

[^] [^]

* * *

12 listopada zeszłego roku, wielbiciele komiksów oraz kina superbohaterskiego ponieśli niepowetowaną stratę. W wieku 95 lat odszedł Stan Lee

Zwany „Ojcem Chrzestnym komiksu”, Lee w ciągu kilku dekad stworzył masę opowieści o najpopularniejszych dzisiaj superbohaterach – X-Men, Spider-Man, Iron Man, Fantastyczną Czwórkę, Thora, Hulka… Miał nawet w karierze krótki epizod z „Gwiezdnymi Wojnami”. 

Zawsze pełen humoru i dystansu do siebie, pozostał aktywny do samego końca. W każdym filmie czy serialu zekranizowanym na podstawie jego dzieł, Stan miał jakąś małą rólkę.

Pod jego wieloletnim kierownictwem, Marvel z mało znanego wydawnictwa dla nerdów wyrósł na największą i najbardziej dochodową markę w branży.

*

30 kwietnia odszedł Peter Mayhew – od lat 70-tych odtwórca roli najbardziej ukochanego przez fanów Gwiezdnych Wojen “chodzącego dywanu”, czyli Chewbacki. 

Mierzący ponad 2 metry wzrostu Anglik pierwotnie pracował jako salowy. George Lucas wypatrzył go w jednym z londyńskich szpitali podczas kręcenia “Nowej Nadziei”. Mayhew dostał wybór między rolą Vadera a Chewbacki i zdecydował, że “futrzak” jest bliższy jego sercu. 

Zawsze skromny, zawsze uśmiechnięty, chętnie pojawiał się na mniej lub bardziej oficjalnych spotkaniach fanów i z przyjemnością rozdawał autografy. 

Ostatni raz wystąpił w kostiumie Wookiego w “Przebudzeniu Mocy”, choć już tylko w scenach siedzących. W “Ostatnim Jedi” służył jako konsultant dla swego następcy, fińskiego koszykarza Joonasa Suotamo. 

Bodaj najlepszym pożegnaniem będą tu słowa Yody z “Zemsty Sithów”: “Żegnaj, Chewbacca. Tęsknić za Tobą będę…”. Peter Mayhew miał 74 lata. 

*

Janusz Kozioł był jednym z najpopularniejszych i (moim zdaniem) najsympatyczniejszych lektorów i radiowców w Polsce. W jego notce biograficznej na stronie Polscylektorzy.pl możemy przeczytać między innymi: 

W latach osiemdziesiątych -w trakcie rozkwitu technologii VHS- czytał listy dialogowe do filmów fabularnych. Wtedy też nawiązał współpracę z telewizją, która – jak sam wspominał – była po prostu dużo lepszym płatnikiem. Od tamtej pory czytał na antenach wszystkich stacji telewizyjnych w kraju, zdobywając szerszą rozpoznawalność i sympatię telewidzów. Miał na koncie ogromną ilość ‘szeptanek’ do popularnych filmów fabularnych i seriali, w tym m.in. Blues Brothers, Podejrzani, Czas apokalipsy, W imię ojca, czy Pulp Fiction.

Oprócz filmów głos Janusza Kozioła można było usłyszeć m.in. w produkcjach dla niewidomych i niedowidzących oraz reklamach. Od 2012 do 2017 roku był głosem największego polskiego banku PKO BP. W 2016 roku wystąpił w reklamie telewizyjnej Vocaler, gdzie oprócz głosu użyczył również swojej twarzy”

Do wyżej wymienionych filmów Pana Janusza ja dodałbym jeszcze “Maskę”, “Młodych gniewnych”, zaś w latach 80-tych i 90-tych – “Gwiezdne Wojny części 4-6” na kasetach VHS. 

Pan Janusz zmarł 18 stycznia w wieku 68 lat, po kilku latach walki ze stwardnieniem zanikowym bocznym. Choroba stopniowo odbierała mu zdolność do mówienia i oddychania. Musiał przestać pracować. 

Rodzina lektora uruchomiła internetową zbiórkę pieniędzy, którą wsparłem także ja. Ostatecznie zebrana suma, jak i wyrazy ogromnej sympatii i uznania, przeszły najśmielsze oczekiwania.

*

28 września w wieku 85 lat zmarł ceniony aktor teatralny, filmowy i artysta kabaretowy: Jan Kobuszewski

Zagrał 400 ról, w tym 100 sztuk teatralnych i 50 filmów (nigdy nie powierzono mu roli pierwszoplanowej, co do dzisiaj dziwi fanów i krytyków). Wystąpił też w 2 tysiącach programów. W prawie 60-letniej karierze średnio co 10 dni miał premierę. 

Aktor otrzymał wiele odznaczeń. W 1975 r. przyznano mu Złoty Krzyż Zasługi, w 1979 r. – Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, a w 1998 r. – Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. W 2012 r. odznaczono go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla kultury polskiej, za osiągnięcia w pracy artystycznej”.

Do samego końca pozostał aktywny zawodowo. Zawsze miał do siebie dystans i tryskał poczuciem humoru. Z lat dziecięcych pamiętam Pana Jana z pewnego programu rozrywkowego, prowadzonego wspólnie z Jerzym Petersburskim Juniorem, jak też z nieco starszych występów w Kabarecie Dudek.

*

19 lipca, fani kina i teatru pogrążyli się w smutku, gdy po krótkiej chorobie zmarł holenderski aktor, scenarzysta, producent i reżyser: Rutger Hauer. Był on jednym z tzw. aktorów charakterystycznych. Czy to w roli bohaterów czy czarnych charakterów, w filmach czy serialach, jego kreacje zawsze zapadały w pamięć. 

Przy okazji śmierci Hauera, wszyscy wspominali jego bodaj najbardziej kultową rolę: monolog w deszczu z pierwszego “Blade Runnera”, czyli “Łowcy androidów”. 

Mnie jednak najmocniej zapadła w serce postać bezwzględnego anglosaskiego króla Vortigerna, w epickim filmie fantasy “Merlin”, oraz pozostająca nieco w cieniu, chociaż równie znakomita rola w innym filmie fantasy: “Zaklęta w sokoła”.  Rutger Hauer miał 75 lat. 

*

Max Wright był amerykańskim aktorem filmowym, telewizyjnym i teatralnym. Największą popularność przyniosła mu rola, której najbardziej nie cierpiał: Willie’ego Tannera w sitcomie „Alf”, w latach 1986-1990. Wright zagrał we wszystkich sezonach. Aktora można było zobaczyć jeszcze w serialach „Murphy Brown”, „Przyjaciele”, „Zdrówko” czy „The Drew Carey Show”.

Jego żona zmarła na raka dwa lata temu, on sam zaś zmagał się z tą chorobą z różnym skutkiem od 1995 aż do śmierci. 

W ostatnich latach Maxa Wrighta prześladowały skandale. Podejrzewano, że ma HIV. Oskarżany był też o kontakty homoseksualne z bezdomnymi. Wright zmarł 26 czerwca tego roku w amerykańskim Hermosa Beach. Miał 75 lat. 

*

Karel Gott urodził się 14 lipca 1939 roku w Pilznie (Czechy), zmarł 1 października w czeskiej Pradze w wieku 80 lat. Tego najsłynniejszego czeskiego piosenkarza nazywano „Złotym głosem z Pragi”, „Słowiańskim Sinatrą” oraz „Presleyem Wełtawy”. 

Na swoim koncie miał ponad 180 płyt, które sprzedały się według różnych źródeł od 30 mln do 100 mln egzemplarzy. Śpiewał po czesku, niemiecku, angielsku, włosku i rosyjsku.

Z czasów dzieciństwa na zawsze zapamiętam “Lady Karneval” oraz jego wersję “Pszczółki Mai”

*

13 stycznia, podczas transmitowanego na żywo Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, 53-letni Paweł Adamowicz: prezydent Gdańska, został zabity przez chorego psychicznie faceta, który nagle wtargnął na scenę. O tym wydarzeniu było przez długi czas głośno nie tylko w Polsce, ale i całej Europie. 

Z licznych przekazów wynika, iż Pan Prezydent był mądrym, ciepłym i pomocnym człowiekiem. Szczerze oddany swojej rodzinie, przyjaciołom i bezgranicznie zakochany w swoim Gdańsku, z którym związany był przez całe swoje prywatne i zawodowe życie. 

Wielki zwolennik integracji europejskiej, pomysłodawca i wykonawca wielu projektów modernizacji miasta. Uwielbiany przez gdańszczan i nie tylko. 

Pan Adamowicz pozostawił żonę Magdę i dwie córki. Tuż przed śmiercią, Pan Paweł rozpoczął kolejną kadencję na urzędzie prezydenta Gdańska, który piastował nieprzerwanie od 1998 roku. 

Na fali współczucia i żałoby, na następcę Pana Prezydenta w gdańskim Ratuszu wybrano dotychczasową wiceprezydent: Aleksandrę Dulkiewicz. 

*

George H.W. Bush Senior był amerykańskim potentatem naftowym, dyrektorem CIA, a w latach 1989-1993 przez jedną kadencję 41. Prezydentem USA. Ojciec 43. Prezydenta: George’a Busha Juniora.

Za rządów Busha Seniora wybuchła wojna w Zatoce Perskiej. Amerykanie prowadzili też interwencję zbrojną w Panamie. Bush Senior był jednym z pierwszych zagranicznych przywódców, którzy odwiedzili Polskę na początku transformacji ustrojowej. Wspierał przemiany polityczne i gospodarcze w Europie Środkowo-Wschodniej, a po upadku ZSRR zainicjował pokojową współpracę z Rosją.

George był nieco mniej popularny od swojej żony Barbary, którą wspominałem tutaj w zeszłym roku. Była ona jego pierwszą i jedyną miłością, pozostali zakochani w sobie do końca życia.

George i Barbara doczekali się sześciorga dzieci (czterech synów i dwóch córek). Były prezydent zmarł 30 listopada zeszłego roku, w wieku 94 lat.

[^]

Posted on 1 listopada 2019, in SMAOINTE. Bookmark the permalink. 48 Komentarzy.

  1. ,,Ciszą cmentarną ukołysani, z dala od życia i znoju, dobiwszy wreszcie cichej przystani, odpoczywają w pokoju…”

  2. Moje serce niepodzielnie należy do Rutgera Hauera, żaden inny żal nie przyćmi mi żalu po nim.

  3. Jan Kobuszewski grał w pierwszym serialu telewizyjnym sensacyjne – komediowy pt. „Jan i Barbara” z 1964roku. Moim zdaniem to była rolą pierwszoplanowa. W serialu pokazane były przygody pary ; dziennikarki i fotoreportera fikcyjnej gazety.
    No cóż aktorzy żyją nie tylko w pamięci bliskich ale i na filmach , które można sobie odtwarzać. Tam są nadal piękni i młodzi.
    Pozdrawiam! ..☺

    • Sam ten tytuł już kiedyś, gdzieś obił mi się o uszy. Ale dziękuję za przypomnienie, że to właśnie Pan Jan tam grał 🙂

      I masz rację – aktorzy i pisarze żyją wiecznie w swojej twórczości, filmach i sztukach. To jest naprawdę duża pociecha…

  4. Każdy z nas kiedyś pożegna się z tym światem. Taka jest kolej rzeczy, niestety. Pytanie tylko co zostawimy naszym potomkom…

    • Pędzimy przez ten świat tak, jakbyśmy mieli żyć wiecznie. A wieczne życie mamy już zapewnione gdzie indziej. Warto by zostawić tutaj po sobie jak najwięcej Dobra. I o tym też często zapominamy.

  5. Smutne to są dni i pełne zadumy…

  6. Ale takie mam wrażenie, że w tym roku była mniejsza ilość słynnych postaci, którym się zmarło. Dla filmu koniec ubiegłego roku był fatalny, 26 listopada zmarł w Rzymie Bernardo Bertolucci, a 18 grudnia Kazimierz Kutz. Dla mojego pokolenia smutną informacją była śmierć w dn. 13 maja 2019 r. dzisiaj właściwie zapomnianej Doris Day, kiedyś jednej z najulubieńszych aktorek na świecie.

    • Wiesz, że ja też to zauważyłem? W zeszłym roku musiałem pisać dwie części, a i tak nie wszyscy się zmieścili. A w tym roku wystarczyła jedna notka, chociaż i tak musiałem kogoś pominąć. Jak zmarłą 1 maja na raka trzustki Izabelę Skrybant-Dziewiątkowską z „Tercetu Egzotycznego”, czy tryskającą humorem Zofię Czerwińską („Miś”, „Czterdziestolatek”, „Świat według Kiepskich”).

      Nazwisko Doris Day obiło mi się kiedyś o uszy, chociaż nie kojarzę żadnego jej filmu.

  7. Tęsknota za tymi co odeszli jest nieodłącznym elementem naszego życia.I zawsze mamy nadzieję,że za nami też ktoś tęsknić będzie

    • Pocieszające jest to, że dopóki zmarli pozostają w naszych sercach, nigdy tak naprawdę nie umierają. Kolejnym pocieszeniem (przynajmniej dla mnie) jest nadzieja, że kiedyś zobaczymy się znowu. Wtedy wszystkie te nieznośne i słodkie zarazem tęsknoty skończą się na dobre…

  8. Nie angażuje się w cmentarze.

    • Dlaczego tak? Jak to w ogóle w Szwajcarii wygląda?

      • Ależ to w ogóle nie chodzi o Szwajcarię. Po prostu nie jestem religijna. Tradycje ludzkie też mnie mało obchodzą.
        A skoro już pytasz, w Szwajcarii obchodzi się Halloween. Wyprzedzam pytanie – ono też mnie nie interesuje. 😉

        • To stwierdzenie, że nie jesteś religijna, trochę kłóci się z tym, co napisałaś u siebie, że traktujesz Biblię dosłownie. I tu mam kolejne pytanie, z czystej ciekawości : Czy skoro traktujesz Biblię dosłownie, to znaczy że takie fragmenty o odjęciu sobie ręki czy oka, jeśli miałyby one być przyczynkiem do grzechu, również? Nie ma tu żadnego szyderstwa (mówię, bo w necie nie zawsze jest to oczywiste). Autentycznie jestem ciekaw 🙂

          • Wiara nie równa się religijności. Bóg nie chce ludzi religijnych, Bóg chce mieć z ludźmi relację. Jeżeli ta kwestia Cię interesuje, to zaproszę Cię do artykułu, który napisałam właśnie o tym: https://ekstraktzycia.blogspot.com/2019/04/co-mysli-o-religii-bog-mae-kompendium.html

            Żartujesz? 😅😅 Co innego przypowieści i przykłady na zasadzie porównań, a co innego fakty, które – jestem tego zdania – powinny towarzyszyć Chrześcijanom na co dzień. Dzisiaj słówko o tym chlapnęłam, więc świeży post też może Ci wiele powiedzieć o tym, jak ja odbieram Biblię.

            • Ilekroć na necie widzę, jak ktoś mówi, że traktuje Biblię dosłownie, prędzej czy później pojawia się w komentarzach ten właśnie cytat o odjęciu sobie ręki lub oka 😀

              Dziękuję za odpowiedź, gdyż bardzo byłem ciekaw Twojego podejścia. Artykuł na pewno przeczytam 🙂

              Tymczasem pozdrawiam Cię serdecznie i juz zapraszam, dzisiaj lub jutro, do Irlandii 🙂

  9. Wspomnienia w tym dniu są naturalne, dopóki wspominamy, bliscy sercu są z nami.
    Serdeczności zasyłam

  10. Długie są listy tych, za którymi tęsknimy, ale warto tez mówić tym, co z nami żyją, jak są ważni 🙂

  11. Iwona Zmyslona

    To dobrze, że oprócz swoich bliskich, wspomniałeś niektórych powszechnie znanych, którzy zmarli. To dowodzi, że dni 1 i 2 , to nie tylko pamięć o rodzinie.

    • To już jedna z paru małych tradycji tu u mnie na blogu. Co roku na początku listopada piszę taki wspomnieniowy post, w którym upamiętniam zarówno moich własnych bliskich, jak i osoby znane i również mi bliskie poprzez różne media i twórczość 🙂

  12. I znowu przybyło tych, za którymi będziemy tęsknić

  13. Piękne jest to Twoje wspomnienie o każdej z tych osób…❤️
    Mnie najbardziej było szkoda Stana Lee, jakoś tak nie mogłam uwierzyć w to w ogóle, że już go nie będzie…Choć jednocześnie, chyba każdemu twórcy można życzyć, żeby dożył takiego momentu dla swojej twórczości, jak on…
    Jan Kobuszewski-bardzo, BARDZO szkoda…bo z takimi ludźmi zawsze odchodzi pewna epoka…
    No i prezydent Adamowicz-taka głupia, przerażająca i bezsensowna smierć, która tak zupełnie nic nas nie nauczyła…
    Szkoda wszystkich, którzy odchodzą, ale jest w tym jakieś pocieszenie, jeśli ci, co zostają, potrafią ich tak pięknie pamiętać, jak Ty…🙂

    • Dziękuję Ci Kochana, za tak ciepły komentarz, jeszcze z serduszkiem 😉

      Takie tragedie jak ta Prezydenta Adamowicza uczą nas czego zawsze – albo od razu i na krótko, albo dopiero po jakimś czasie i na dłużej.

      I umrzeć tak całkiem nikt nie umiera dopóki pamięć trwa. Ale zawsze gdzieś pojawiają te słowa Wisławy Szymborskiej, że ktoś był i był i nagle uporczywie go nie ma…i człowiekowi po prostu głupio i smutno.

  14. Cudnie to wszystko podsumowałeś. Ten czas zadumy sprzyja takim właśnie rozmyślaniom…
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

  15. Celcie, uwielbiam Twą wrażliwość.
    Piękne jest to Twoje pochylenie się nad zmarłymi – zarówno Twoimi bliskim, jak też znanymi z telewizji.
    Pamiętałam Twoje listopadowe notki z poprzednich lat, więc spodziewałam się, że w tym roku również pociągniesz ten cykl.
    Jak zwykle nie zawiodłam się. 🙂

    • Podejrzewam, że będę ciągnął to jeszcze przez kolejne lata, bo śmierć każdego roku zbiera żniwo. Zawsze kogoś brak, a za swoimi bliskimi zawsze tęsknię, więc tym bardziej 🙂

      Cieszę się, że z moich notek przebija ta wrażliwość, to moje zaangażowanie. O to między innymi na Polance chodzi.

  16. O widzę że u Ciebie o tym samym 🙂
    A do urodzinek coraz bliżej, sasasa ;D

  17. Kasia Dudziak

    Tęsknota za bliskimi i za tymi, których się lubi często boli. Nieraz bardzo. Czasem do końca życia nie zrozumiemy dlaczego odchodzą nasi bliscy i gdzie. To pytanie bez odpowiedzi.

    • Dla tych, którzy mieli ze swoimi bliskimi piękne życie, pozostają piękne wspomnienia na pociechę. I świadomość, że kiedyś zobaczymy się znowu. I wtedy na dobre skończą się wszystkie te nieznośne tęsknoty…

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: