Wakacyjnie :)

an Mháirt, an 10ú lá de Mheán Fómhair 2019

Przepraszam, że nie zdążyłem z publikacją tego wpisu w sierpniu, jak pierwotnie zakładałem.

Kiedy piszę te słowa, jest połowa sierpnia. Za oknem dzisiaj szaro buro, leje jak z cebra, ale WRESZCIE jest czym oddychać. Przynajmniej na trochę.

Rodzicom skończyły się urlopy, jednak wciąż udawało nam się pojechać tu i ówdzie. Jest przede mną jeszcze coś, na co po cichu liczę, w tym miesiącu…ale o tym będzie osobna notka i to pod warunkiem, że cała rzecz faktycznie dojdzie do skutku.

Tymczasem, duszą i sercem wciąż jestem na wakacjach. Zgrywałem zdjęcia z kilku wakacyjnych wyjazdów bliższych i dalszych, w tym wyjazdu wyczekiwanego przeze mnie cały rok – do Czorsztyna. Do Pani Krysi, w to samo miejsce, co 2 lata temu. Głęboko w zieleń, ciszę, spokój. Zresztą popatrzcie sami:

68810723_399425914018218_6253566618853441536_n

(promienie zachodzącego słońca padają na widoczny w oddali Zamek Czorsztyński)

Głęboko w Czas Czorsztyński, który płynie wolno – na tyle wolno, że można smakować każdą chwilę, jak dobrą herbatę (która Tam, dzięki wodzie z własnej studni, jest najlepsza), a zarazem tak szybko, że ledwo przyjedziesz i już trzeba wyjeżdżać.

Byliśmy Tam trzy dni. Pogoda była cudowna. Raz tylko zaskoczył nas deszcz, ale poza tym – cały czas słoneczko 🙂 Czary odprawione przez Starą Pannę i Tego Kota, oraz Wasze trzymane kciuki, wyraźnie zadziałały 😉

Jak wspominałem w telegramie do Was, zabraliśmy Buddy’ego. Trochę się denerwował, ale ogółem zniósł całą podróż nadspodziewanie dobrze – 60 km ze Sącza do Czorsztyna. Jesteśmy z niego bardzo dumni.

Chociaż zabraliśmy jego posłanie i zabawki, Buddy przez cały wyjazd był w szoku, bo nagle zmieniło mu się całe otoczenie! Za dużo bodźców naraz! 😀

Nie mógł się też za bardzo dogadać z rosnącą jak na drożdżach Suzie – uroczą, choć zazdrosną suczką Pani Krysi. Ciągle na siebie warczeli!

Przy okazji, zrobiliśmy dodatkowe 17 km z Czorsztyna do Niedzicy. Na zaporze zrobił furorę! Co i rusz ktoś zatrzymywał się, aby go pogłaskać – a jemu tylko w to graj! 😀

Z powodu silnego wiatru oraz tłumów na zaporze i samych rozmiarów tejże, Buddy część tej trasy przejechał luksusowo, bo u mnie na kolanach. I nawet dosyć grzecznie siedział, powiem Wam… 🙂

68735247_2421617827901941_4089256478693654528_n

67788301_2253836304734401_3300906405355061248_n

68284041_398041334403059_1040059359024906240_n

W trakcie tego wyjazdu aż dwa razy załapałem się na grilla. Poniżej pierwszy raz. Kiełbaska, chlebuś z grilla i boczek. Pyszka!

68662322_2381944298728097_7376367273000304640_n

Zdjęć z drugiego razu nie ma, bo i drugiego razu miało nie być. Zadzwonił do nas nasz przyjaciel: Pan Kuba. Przed laty przyjeżdżaliśmy do jego domku i tak zaczęła się nasza czorsztyńska przygoda.

Zostaliśmy zaproszeni na grilla. W Panakubowym domku sporo się pozmieniało, ale odwiedzając znowu te znajome kąty, nie mogłem pohamować radości 😀

Wspaniałe trzy dni. Budzisz się rano do widoków jak z pocztówki. Zero netu, blokowej szarzyzny, codziennego zabiegania.

Wieczorem świerszcze cykaniem kołyszą Cię do snu, zasypiasz pod rozgwieżdżonym niebem. Okna na pół pokoju, tak, że wyciągasz rękę i niemal dotykasz chmur…

* * *

Parę dni przed Czorsztynem, wyjechaliśmy na kilka godzin za miasto – do Pani Ani, koleżanki Mamy, i też razem z Buddym. Psina zdaje się coraz lepiej znosić takie wyjazdy, co bardzo nas cieszy. To dobrze rokuje na przyszłość.

Czas u Pani Ani, w dużym, przyjemnym ogrodzie i w towarzystwie tamtejszych koleżanek Buddy’ego: Figi i Poli, minął nam o wiele za szybko. Zwłaszcza kiedy nagle dopadła nas ulewa i trzeba było zmykać pod dach! 😀

11 sierpnia pojechaliśmy do Muszyny i tamtejszego „Ogrodu Zmysłów”. Byliśmy tam już raz: jakieś cztery lata temu, jeszcze z Busią.

To miejsce jest wciąż tak samo piękne. Mnóstwo przestrzeni, zieleni, zapach kolorowych kwiatów, gra światła i cienia w fontannach, na jeziorze i w altanach, szum wody i pyszne lody… Zaiste, rozkosz dla wszystkich zmysłów.

69077703_664277397406783_3423773161856958464_n

67886015_1389959101157466_1207431064864161792_n

67956718_930408220632020_735203263254626304_n

Z kolei w niedziel 18.08. pojechaliśmy do Kamionki do Cioci Beaty. Znowu było pięknie – pyszny obiad, piękna pogoda, był Wujek Bogdan, Kamil, Natalka i potężny, dorosły już Diablo 🙂

Pod koniec naszych odwiedzin, przyjechali jeszcze Mariusz, Ciocia Marysia, Ola i Mateusz 🙂

* * *

Każdemu życzę takich wakacji, jakie ja miałem ostatnimi czasy – zawsze, codziennie 😉 

67813802_649509722235302_6581740199447887872_n

 

Reklamy

Posted on 10 września 2019, in ŻYCIE CELTA. Bookmark the permalink. 42 Komentarze.

  1. Ojjj ale mi się zatęskniło za latem! I za tymi stronami. Inna sprawa że Czorsztyn i Niedzicę zobaczę za miesiąc, jak co roku. W jesiennej oprawie Pieniny też wyglądają cudownie 🙂
    Świetne fotki, widać że wypad udany! Na takie chwile warto czekać cały rok 🙂
    Ściskam 🙂

  2. Cieszę się, że Twój wypad był bardzo udany. 🙂 Miło jest tak czasem odpocząć i przeżyć wyjątkową przygodę!
    Wyściskaj Buddy’ego od nas. 🙂

  3. Przeczytałam tytuł notki i pomyślałam, że żarty sobie robisz. U mnie 12 stopni, wali deszczem w okna i pizga złem. Fajnie było popatrzeć na takie wspomnienie lata ☀️

    • Ja żałuję, że musieliśmy po trzech dniach w Czorsztynie wrócić do Sącza – między innymi z tych powodów, o których wspominasz 😉 Żałuję do dzisiaj i zapewne będę żałować do kolejnych wakacji.

  4. Widzę na zdjęciach , że faktycznie wspaniale miałeś wakacje , byłam w Czorsztynie na wycieczce i oglądałam kiedyś TVP serial dokładnie krecony na tym zamku pt.” wakacje z duchami”.
    Słynna Bruchilda czy jakoś tak, co została stracona do studni, teraz krata tam zainstalowana , co by innym nie przyszło do glowy ją naśladować.
    To wszystko też i w tym uroczym serialu jest pokazanie .
    Byłam na tej zaporze i dokładnie tak jak Ty podziwialam widok zamka. Była wtedy z moją , wycieczka z Węgier no a przewodnik młody , chwalił się , że jego rodzina nie ruszając się z miejsca przekraczała tam i nazad granice.I byli obywatelami Węgier , Rosjimchyba jeszcze carskiej no i Polski . To się tak różnie przeplatalo… 😂 Węgrzy chcieli koniecznie z nim po węgiersku pogadać , że niby jak dziadek był obywatelem Węgier. .. heheh..
    Pozdrawiam i życzę kolejnych wycieczek w tamte piękne strony Polski nie tylko w wakacje , choć wtedy najlepiej. 😉

    • W gimnazjum byłem raz w Niedzicy z moją klasą i właśnie „Wakacje z duchami” były wspomniane. Poza tym oficjalnie zakuto mnie w najprawdziwsze dyby 😀 Ciekawe przeżycie… Okno, z którego Brunhilda wyskoczyła, jak i tę kratę na studni, widziałem osobiście. Tak samo znak ostrzegający o tym, że duch biednej Brunhildy błąka się po zamku.

      A Ty z tą wycieczką i Węgrami też fajnie miałaś 😀

      Dziękuję, Kochana 🙂 Chciałbym Tam bywać zdecydowanie częściej, ale da się tylko raz na rok. Dobre chociaż tyle…

  5. Czorsztyn i Niedzica – napiszę stary suchar w moim wydaniu – widnieje na mojej liście turystycznej od lat. Lista się kurzy, ale co tam, ważne że jest.

    Mam takie miejsce, do którego wracam, do zieleni i ciszy. Leży na Mazurach. W minione wakacje udało się zawitać tam na 3 dni tylko, ale zawsze coś.

    Wow ale fajna ta pomalowana uliczka-potok. 😀

    • My też do Czorsztyna zaglądamy zdecydowanie zbyt rzadko jak na mój gust – tylko albo i aż raz do roku. A w zeszłym roku, z powodu śmierci dwóch moich wujków w krótkim odstępie czasu, nie byliśmy Tam wcale.

      Chciałbym bywać w takich pięknych miejscach częściej i na dłużej. Może kiedyś się uda 🙂 Nigdy nic nie wiadomo 🙂

      A te malowidła na zaporze robią wrażenie, zwłaszcza na żywo 😉

  6. Trzeba przyznać, że pod względem wizualnym i estetycznym Czorsztyn niesłychanie zyskał na wybudowaniu zapory. PRAWDA?

  7. Ależ piękne wakacyjne klimaty😍A ten Twój psiak jest naprawdę słodziutki😊 Ostatnie zdjęcie po prostu przeurocze😍

  8. Celtuniu! Byłeś już tak blisko, że trzeba było rzucić beretem, może by do mnie doleciał 🙂

  9. Oj, byłam tam i jeszcze statkiem płynęliśmy, ale w Muszynie nie byłam, fajny wyjazd, gratulacje!

    • Ja też statkiem na Jeziorze płynąłem – ale to było lata temu i przy okazji wycieczki szkolnej 🙂

      A do Muszyny też koniecznie (jak nazwa wskazuje) MUSISZ przyjechać 😉 Uwierz mi, Joteczko, te Ogrody tam są naprawdę cudne 🙂

  10. Celcie Miły! W ubiegłym roku byłam w Sanatorium w Muszynie. I tam oglądałam te wszystkie Ogrody. Przepiękne są…
    Cieszę się że miałeś udane wakacje…
    Serdeczności

  11. Fantastyczne miałeś wakacje! Nigdy nie byłam w tamtych okolicach, więc pozwiedzałam razem z Tobą.
    Już od samego patrzenia na krajobraz na pierwszym zdjęciu można się świetnie zrelaksować 🙂

    • Zapraszam Cię serdecznie w tamte okolice, kiedy tylko znowu będziesz w Polsce 🙂 Uwierz mi, że na żywo to wszystko jest jeszcze piękniejsze i robi jeszcze większe wrażenie…

      Miło mi, że Ty też mogłaś ze mną pozwiedzać, tak jak zawsze zwiedzam z Tobą Japonię 🙂

  12. Ale pięknie!❤️❤️❤️

  13. Po tej stronie globu nie ma grilla jest natomiast braai, istna calodzienna celebracja na swiezym powietrzu w zimie czy latem. Obowiazkowo na weglu drzewnym, gaz jest oznaka profanacji. Jest jeszcze potijekos ale to oddzielna historia.

    Pozdrawiam

    • A która to jest Twoja strona globu, Wandermerve? Gdzie mieszkasz, jeśli można wiedzieć? Bo to o czym piszesz, brzmi naprawdę przyjemnie 😉

      • Poludniowa Afryka, jak mozna sie domyslec ze znieksztalconego pseudonimu ( van der Merwe).

        Pozdrawiam

        • O… Czyli jesteś w jednym z bardziej egzotycznych dla przeciętnego Polaka miejsc 🙂 Jak tam jest w ogóle, możesz coś opowiedzieć?

          Te wejścia z RPA, które zauważyłem w statystykach to pewnie od Ciebie. Bardzo dziękuję że jesteś 🙂

          • „Te wejścia z RPA, które zauważyłem w statystykach to pewnie od Ciebie.”

            Moze, nie wiem.
            Opis tego, jak tu jest wykracza poza ograniczone ramy tutejszych dyskusji. Jedno jest pewne, ze czasy sa ciekawe choc momentami nie napawaja optymizmem.

            Pozdrawiam

  14. Cieszę się Celcie, że spędziłeś tak rewelacyjne wakacje. Zresztą widać to po Twojej twarzy. Pozdrawiam serdecznie

  15. Witaj Celcie, jak tam po urlopie? Widzę że w moim pięknym Czorsztynie odpoczywałeś. Super. Dawno tam nie byłam. Piesek też pewnie zadowolony był. Ekstra 😃 Pozdrawiam Cię

    • Urlop już tylko wspomnieniem Kasieńko, a Mama z Tatą zapracowani jak zwykle…

      Uwielbiam Czorsztyn ❤ Tam naprawdę przez kilka dni porządnie ładuje baterie na cały rok 🙂 Szkoda tylko, że tak rzadko Tam bywam.

      A piesek to był bardziej skołowany i przestraszony niż zadowolony… Ale spisał się naprawdę dzielnie 😉

      Ściskam Cię mocno Kochana!

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: