„La Reyne le veult”: o prorogacji Parlamentu.

an Satharn, an 7ú lá de Mheán Fómhair 2019

Jako się rzekło tutaj, 4 kwietnia prace parlamentu westminsterskiego zostały zawieszone. Po kilku miesiącach od tego wydarzenia, okazuje się, że żadne zawieszenie nie miało wtedy miejsca.

Zawieszenie jest za to bardzo prawdopodobne w październiku. Królowa, pod naciskiem premiera Johnsona (oraz wyraźnie wbrew samej sobie), podpisała stosowne rozporządzenie, umożliwiające Wielkiej Brytanii wyjście z Unii Europejskiej 31 października bez, że się tak wyrażę, „przeszkód proceduralnych”.

Premierowi pali się teraz grunt pod nogami. Stracił rządową większość w osobie tylko jednego posła, który sprzeciwił się partyjnej dyscyplinie i przeszedł do opozycji.

Póki co jednak, parlament obraduje bez przerwy. Szkopuł w tym, że trwa jeszcze sesja z 2017 roku. Tak czy inaczej, rezultatem tej dziennikarskiej pomyłki stał się fascynujący temat, w który się dzisiaj zagłębimy.

Przy czym nie jestem pewien, czy etapy tu podane są we właściwej kolejności, za co przepraszam. I tak wszystko troszkę Wam uprościłem. Cały mechanizm jest bowiem dosyć skomplikowany (przynajmniej dla takiego laika politycznego jak ja).

* * *

Kiedy obecna sesja Westminsteru zostaje prorogowana, nie znaczy to, że nic się tam nie dzieję.

Ustawy przegłosowane już przez obydwie Izby, ale wciąż niezatwierdzone prawnie, nie przechodzą na kolejną sesję parlamentu. Podobnie dzieje się ze wszelkimi wnioskami, którymi się do tej pory nie zajęto, oraz pytaniami bez odpowiedzi. Pomysłodawca danego wniosku musi go ponownie zgłosić pod obrady na kolejnej sesji.

Jej Wysokość musi przejrzeć te papiery i wybrać, które podpisać. Owy podpis to tzw. Royal Asset: królewska zgoda, dzięki której ustawa staje się prawem.

Zanim jednak taki dokument trafi do Pałacu, wysoki rangą urzędnik parlamentarny zwany od atrybutu władzy „Czarną Rózgą” („Black Rod”), zwołuje do Izby Lordów deputowanych z Izby Gmin.

Następnie inny urzędnik, pełniący funkcję Clerk of the Crown*, odczytuje kolejno tytuły wszystkich ustaw oczekujących na podpis Monarchini.

Potem kolejny dostojnik: Clerk of the Parliaments**, odwraca się w stronę Izby Gmin i w normańskim dialekcie języka francuskiego wypowiada zdanie: „La Reyne le veult”. Dosłownie znaczy to: „Królowa sobie tego życzy”. Jest to znak, że każda ustawa otrzymała królewski podpis.

Przewodniczący Izby odczytuje napisaną przez Rząd przemowę (zwaną King’s albo Queen’s Speech), w której Królowa podsumowuje jego osiągnięcia oraz prawa wprowadzone w minionym roku.

*

Po trzecim czytaniu w Izbie Gmin, daną ustawę musi zatwierdzić Izba Lordów. Na dokumencie umieszczany jest odpowiedni dopisek: „Soit baillé aux Seigneurs” („Wysłać to do Lordów”).

Lordowie przeglądają dokument i odsyłają go ponownie do Izby Gmin, z własną adnotacją: „A ceste bille [avecque des amendmens] les Seigneurs sont assentus”, czyli: „Lordowie aprobują tę ustawę [wraz z poprawkami]”.

W takim przypadku owa ustawa praktycznie wchodzi w życie. Podpis posłów Izby Gmin staje się już tylko formalnością: „A ces amendmens [avecque uneamendment] les Communes sont assentus”„Posłowie Izby Gmin zatwierdzają poprawki do tej ustawy [wraz z poprawką]”.

Obrady parlamentu zostają oficjalnie zawieszone, zaś każdy parlamentarzysta przed wyjściem z sali ściska dłoń Speakera (przewodniczącego) Izby. Ma to miejsce szczególnie w przypadku rozwiązania parlamentu i rozpisania nowych wyborów.

W ciągu kilku ostatnich dekad, kiedy parlamentarzyści zbierali się przez cały rok, w Westminsterze utrwalił się zwyczaj, że kilka dni po zakończeniu jednej sesji obrad rozpoczyna się kolejna.

* * *

Biorąc pod uwagę wielowiekową tradycję wyspiarskiego parlamentaryzmu oraz różne związane z nią zwyczaje, nie powinien dziwić fakt, iż Westminster kończy procedowanie wszystkich ustaw po francusku.

Wyrażenie „La Reyne le veult” pada przy procedowaniu większości ustaw. Od czasu do czasu słychać jednak nieco dłuższą normańską frazę.

Przygotowując ustawy finansowe na królewski podpis, Clerk of the Parliaments mówi: “La Reyne, remerciant Ses bons Subjects, accepte leur Benevolence, et ainsi le veult.” Znaczy to, że Królowa dziękuje swoim umiłowanym poddanym, przyjmuje ich decyzję i życzy sobie tego.

Istnieje również odpowiednio taktowna formułka na wypadek, kiedy Jej Wysokość odmawia podpisania dokumentu: „La Reyne s’avisera”. Dosłownie to oznacza: „Królowa to przemyśli”.

I owszem: Królowa może, wbrew pozorom, odmówić podpisania dokumentu. Z tego prawa skorzystała już w ciągu swego panowania kilkakrotnie. Przykładowo, podczas wojny w Iraku, rząd Tony’ego Blaira chciał użyć broni chemicznej przeciwko cywilom. Elżbieta II tupnęła nogą i tyle z tych planów wyszło.

Dobrze wiedzieć, że takie słowa są, chociaż ostatni raz padły one za czasów królowej Anny (panowała w latach 1702-1714).

Sir David Beamish to emerytowany Clerk of the Parliaments. W wywiadzie sprzed kilku miesięcy przyznał się, że poza tymi kilkoma zdaniami, jakie w ciągu kariery wypowiadał w Westminsterze, nie zna tak naprawdę ani słowa po francusku…

* * *

Chociaż angielski jest od XV wieku głównym językiem Izby Lordów, dialekt normański wciąż jest używany przy bardziej formalnych okazjach.

Nie ma jakiegoś formalnego, konkretnego powodu dlaczego tak jest. Niemniej jednak, jest to element brytyjskiego parlamentaryzmu, który zapewne będzie trwał jeszcze przez wiele stuleci.


*Wysoki urzędnik Biura Koronnego (Crown Office), podlegającego Ministerstwu Sprawiedliwości. Clerk of the Crown ma bezpośredni udział w przygotowywaniu wszelkich ustaw i innych dokumentów, które potem lądują u Jej Wysokości.

**Odpowiednik Clerk of the Crown w Izbie Lordów.

Reklamy

Posted on 7 września 2019, in BREATAINE MOIRE, ENGLALAND, SMAOINTE. Bookmark the permalink. 30 Komentarzy.

  1. Ech, Borisa Johnsona i to, co się dzieje, najlepiej chyba podsumował Hugh Grant na Twitterze: „You will not fuck with my children’s future. You will not destroy the freedoms my grandfather fought two world wars to defend. Fuck off you over-promoted rubber bath toy. Britain is revolted by you and you little gang of masturbatory prefects.” W sensie, nic dodać, nic ująć…
    A Twoja notka, jak zawsze, genialnie merytoryczna i ciekawa, dużo się znowu dowiedziałam!🙂❤️

    • Aż nie wierzę, że to Hugh Grant powiedział… W filmach zawsze robi wrażenie takiego typowo angielskiego flegmatyka 😀 Dosadnie, ale celnie to wszystko spuentował…

      Naprawdę sądzisz, że ta notka jest zrozumiała, z jakimś sensem? Starałem się to wszystko ułożyć tak w miarę, żeby czytelnicy zrozumieli, a nie zostali przytłoczeni tym całymi komplikacjami proceduralnymi.

      • No Hugh się zirytował, dziwisz mu się?🙄Nie on jeden zresztą…
        Oczywiście, że notka jest zrozumiała i z sensem!🙂Masz wielki dar lekkiego, przystępnego i porywającego pisania nawet o rzeczach trudnych i zawiłych🙂

        • Dziękuję! 🙂 To jest jedna z tych notek, której nawet ja sam nie jestem pewien…ale najważniejsze, że jakiś sens w niej jednak jest 🙂

          Z kolei irytacji Hugh, Królowej i znacznej części Brytyjczyków, nie dziwię się wcale…

  2. „(oraz wyraźnie wbrew samej sobie)”

    Skad ta pewnosc? Osoba panujaca nie jest strona w politycznych sporach. Co sie zas dzieje w trakcie spotkan z premierem jest tajemnica. Moge sie myliclub tez moglem przoczyc istotny szczegol ale Krolowa nie mogla podpisac rozporzadzenia umozliwiajacego wyjscie WB z UE bez porozumienia – to nie lezy w zakresie praw monarchy. O to czy WB wyjdzie z UE z porozumieniem czy bez w tej chwili tocza sie bitwy w parlamencie. Co zas bylo planem premiera to ustawic parlament w sytuacji bez wyjscia z racji braku czasu, gdyz zakonczenie sesji parlamentu rozpoczynalo gre od nowa i dawalo male szanse na ugode wsrod parlamentariuszy. Ewentualny plan B to byly wczesniejsze wybory. NIe za bardzo to sie udalo,choc premier dysponuje jeszcze kilkoma opcjami umozliwiajcymi storpedowanie dzialan parlamentu.
    Sluchajac komentatorow brytyjskich jak i analitykow wyglada na to, ze ewentualne wybory impasu nie przelamia. Podobnie byloby z nowym referendum – to jest ciekawe, gdyz media trabia o nowym referendum przekonujac, ze wynik bylby diametralnie rozny.
    Jestesmy swiadkami ciekawych, choc czesto malo zrozumialych, manewrow politycznych.

    Pozdrawiam

    • Rozmowy szefów rządu z Królową owszem, są ściśle tajne, ale Johnson akurat tego nie szanuje i już po pierwszej rozmowie w lipcu wypaplał jej treść do mediów 😀

      Poza tym, premier nie nauczył się jeszcze najwidoczniej odczytywać subtelnych sygnałów, w których wysyłaniu Królowa jest mistrzynią – ona naprawdę, ale to naprawdę, nie chce z Unii wychodzić.

      Z kolei pewność biorę stąd, iż wyciekły zakulisowe komentarze Elżbiety do całej sprawy. Jest przygnębiona i wkurzona, straciła kompletnie zaufanie do obecnej klasy rządzącej, która Jej zdaniem, w ogóle rządzić nie powinna.

      • @ Celt,

        Mam watpliwosci co do rzeczywistej wartosci wyciekow. Mozna rozne rzeczy zarzucic QE II ale nie upublicznianie tego, co do publicznej wiadomosci nie powinno byc podane. Krolowa najzwyczajniej w swiecie mogla nie zaakceptowac jego propozycji zakonczenia sesji parlamentu. Na to liczyla zjednoczona opozycja i nawet probowala Krolowa do tego przekonac. Moim zdaniem w przestrzeni medialnej jest sporo „propagandy” tj. wlasnych poboznych zyczen przedstawianych jako fakty.
        Sedno zas sprawy polega na tym, ze nikt nie wie, jak rozwinie sie sytuacja po wyjsciu z UE, z porozumieniem czy bez. Ponizej fragment artykulu z tutejszego „Business Day”

        „Brussels did force the Irish to replay their referendums each time they didn’t get it „quite right”. But Ireland, which relies on the goodwill of its EU partners to continue depriving countries across the globe of their rightful tax catch, is pretty much a satellite state of Brussels. The Brits mightn’t be so accommodating, no matter how it is dressed up. In 2016 17.4-million of them voted to leave. That’s 52% of the 72.2% who turned out to vote, the highest voter turnout in the UK since the 1992 general election; it is far more than voted for Maggie Thatcher in 1979 or Tony Blair in 1997.
        The public, in Britain and across the globe, has been poorly served by the media on the issue of Brexit
        The margin of victory might look slight to the „remainers”, but it was a bigger margin than in nine of the 20 postwar general elections. And how patronising is the idea that a chunk of the 17.4-million Brexit voters were swayed by Russian trolls while every one of the „remainers” were independent thinkers? The British rich largely voted against Brexit but the „leave” side won in all other income groups. Those under 35 were also predominantly pro-remain but there was little difference for groups above 35.
        The public, in Britain and across the globe, has been poorly served by the media on this issue. It paints a picture of a racist little Englander mentality determined to cut itself off from the rest of the world. This is despite the fact that Johnson — and May before him — has seemed determined to develop trade ties across the globe, including Europe. The UK’s EU partners enjoy a trade surplus with the UK. Does anybody think they will easily abandon this on November 1?”

        Zwazywszy, ze jest to gazeta jak najbardziej liberlan opinia jest dosyc ciekawa i odmienna od powszechnie propagaowanych opinii.

        Pozdrawiam

        • Dziękuję Ci bardzo za ten długi komentarz w wyraźnej opozycji do wszystkiego, o czym zwykle czytam w temacie Brexitu. To wszystko jest jeszcze bardziej złożone, niż chcieliby to widzieć brexitowcy czy remainderzy.

          Co do „wycieków”, generalnie ufam ich źródłu, bo pochodzą ze strony, którą często tutaj na Polance wykorzystuję, a będącej blisko wszelkich dworów na świecie (nie tylko dworu brytyjskiego).

          Masz dar fantastycznego uzupełniania i pogłębiania moich notek (całkiem jak Torlin), jestem Ci za to bardzo wdzięczny 🙂

  3. O wielu rzeczach nie wiedziałem, bardzo interesujące rzeczy piszesz.
    Zajrzyj sobie TU, ciekawe.
    Pozdrowienia

    • Jesli moge dodac. W jezyku angielskim istnieje rownolegly „ciag” slow rodzimych i pochodzenia obcego – niby znacza to samo ale moga subtelnie roznic sie w znaczeniu. Dawno temu, gdzies w pod koniec lat 60-tych(?) czytalem ciekawa ksiazke polskiego anglisty ( nie pamietam ani tytulu ani autora), w ktorej zajmowal sie odzwierciedleniem historii wyspy w jezyku angielskim.

      Pozdrawiam

    • Torlinie!

      Fascynujące są dla oba Wasze komentarze i dziękuję za nie bardzo 🙂 Miło mi Torlinie, że mogłeś się dzięki mnie nauczyć czegoś nowego. Po to, między innymi, Polanka jest 🙂

      Podana przez Ciebie stronkę sobie zachowam i z chęcią poczytam 🙂

      Wandermerwe!

      Szkoda, że nie pamiętasz tytułu ani autora tej książki. Chętnie dowiedziałbym się o tym czegoś więcej.

  4. Boris jest tak barwną postacią, że już Smoczyńskiego nim straszymy „bądź grzeczny, bo inaczej Boris przyjdzie i weźmie cię do parlamentu” 😂
    W tej chwili to jest gorzej jak chaos. Przeszła ustawa blokująca no-deal, a Boris i tak się pieni, że będzie, bo on nie będzie prosił o przedłużenie. Gorzej jak w przedszkolu…

  5. Tradycja tradycja, ale to wszystko chyba zbyt skomplikowane, mamy XXI wiek…

  6. Strasznie to wszystko jest skomplikowane, ja już nie nadążam!😕Polityka robi się chyba coraz bardziej obmierzła…

  7. Bez obrazy ale Vandermerwe ma sporo racji. Twoje Przyjacielu, Piotrze i nie ukrywajmy bardzo emocjonalne podejście do osoby Królowej, mocno zaciemnia problem Brexit. Podzielam pogląd, że sprawa znajdzie rozwiązanie niejako obok dworu i na forum Parlamentu oraz osób faktycznie zarządzających Wielką Brytanią. Niestety albo stety taka jest prawda niezależnie od sentymentów.
    Serdeczności z Krainy Loch Ness 🙂

    • Generalnie, ta notka pomyślana była jako opis samego procesu zawieszenia obrad. Widzę jednak po komentarzach, że początkowa wzmianka o Johnsonie całkowicie zdominowała temat, troszkę wbrew moim zamiarom.

      A Ty i Wandermerwe macie rację. Lubię Królową, ale mimo wszystko staram się jak najbardziej rzetelnie przekazywać wszystko, co do mnie stamtąd dociera. Tak jest i tutaj. Jeżeli coś jest niezrozumiałe albo wydaje się Wam nieco stronnicze, mogę tylko przeprosić i złożyć to na karb niedostatecznych umiejętności pisarskich, oraz jakości artykułu źródłowego 🙂

  8. To nie tak Przyjacielu i nie masz za co przepraszać. W każdej dyskusji a zwłaszcza kiedy temat jest zawiły (a ten niewątpliwie jest) pojawiają się różne opinie. Dziś powtórne głosowanie w sprawie wniosku o rozwiązanie Parlamentu. Sądzę, że ponownie wniosek ten przepadnie.
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness 🙂

    • Niezależnie od zawiłości, ciekawe to jest bardzo 🙂 Johnson zawsze miał parcie na władzę, ale premierostwo go chyba przerosło 😀

      Zapraszam Cię na jutro lub środę – będzie mniej zawile, a dużo bardziej wakacyjnie 😉

  9. Dziękuję za wyjaśnienie i ciekawe opisanie procedury, bo gdy słyszałam gdzieś w radiu o tym co się dzieje, były to szczątkowe informacje i nie potrafiłam sobie tego wszystkiego razem złożyć w logiczną całość…
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    • Cieszę się ogromnie, że w jakiś sposób udało mi się uzupełnić wiadomości w tym temacie 🙂 Jak zapewne czytałaś w komentarzach powyżej, samemu wcale nie jestem tego wpisu taki pewien 🙂

      Mam nadzieję, że w mojej notce jest chociaż trochę logiki…

  10. @ Celt,

    „Meanwhile, Mr Bercow announced he will stand down as speaker on Brexit deadline day at the end of next month, effectively ensuring that his successor is elected before an election which is widely expected to produce a more Leave-leaning House of Commons that might have put a Brexit figurehead into the chair.”

    Zamieszczam ciekawy fragment z artykulu w dzisiejszym „The Independent”. Dlaczego jest ciekawy i przypuszcalnie wyjasnia powody (przynajmniej podsuwa jeden istotny), dla ktorych opozycja nie ma ochoty obecnie na przyspieszone wybory? Jesli uznac, ze powyzszy fragment odzwierciedla rzeczywisty stan rzeczy to, wbrew temu co sie powszechnie pisze, spoleczenstwo angielskie/brytyjskie dalej preferuje wyjscie i jest gotowe wybrac do parlamentu zwolennikow takiego kroku – obecny parlament jest w wiekszosci za pozostaniem w UE.

    Pozdrawiam

    • Naprawdę znakomicie uzupełniasz tę moją notkę, Vandermerwe! W przytoczonym przez Ciebie fragmencie, wyraźnie widać te polityczne manewry, o których wspominasz w jednym z wcześniejszych komentarzy. Nawet bym nie pomyślał, że odejście Bercowa może mieć aż takie konsekwencje…

      Pozdrawiam nawzajem! 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: