Katedra Notre Dame. Część 6.

an Aoine, 23ú lá de mhí Lúnasa 2019

Dla porządku: część piąta

Tak dzisiaj, jak i w kolejnej części, poruszymy temat dzwonów w Notre Dame. Gdyby zagłębić się wyłącznie w temat katedralnych dzwonów, jestem pewien, że mogłaby powstać o tym cała, osobna książka.

Kościół ten posiada w sumie 10 dzwonów. Wszystkie były kilkakrotnie odnawiane w ciągu wieków.

W tej oraz następnej części, postaram się opowiedzieć o tych dzwonach to, co moim zdaniem, najważniejsze. Zacznijmy od…

Największych dzwonów.

Już od momentu, kiedy został odlany po raz pierwszy w XV wieku, dźwięk tak zwanego Wielkiego Dzwonu: „Emmanuela” (na zdjęciu poniżej, z Wikipedii), stale towarzyszył Francuzom w najważniejszych momentach ich historii: koronacje kolejnych władców, wizyty papieży, czy zakończenie wojen.

Słychać go również w chwilach żałoby (pogrzeby francuskich przywódców, ogólnoświatowe tragedie w rodzaju zamachów z 11 września) oraz z okazji wyjątkowych świąt typu Boże Narodzenie lub Wielkanoc.

Ważącego 13 ton „Emmanuela” odlano ponownie w roku 1681, na rozkaz Ludwika XIV. Jakieś sto lat później, dzwon ten szczęśliwie wyszedł cało z chaosu Rewolucji Francuskiej, kiedy to większość innych dzwonów w Katedrze została zdjęta i przetopiona.

W zgodnej opinii większości dzwonników, odlewników i muzyków, „Emmanuel” wciąż pozostaje jednym z najpiękniej brzmiących oraz najbardziej niezwykłych dzwonów w całej Europie.

* * *

„Emmanuelowi” w wieży południowej towarzyszy drugi co do wielkości dzwon tego kościoła – sześciotonowy „Marie”. Z powodu sąsiedztwa Emmanuela, „Marie” zwany jest też czasem „petite bourdon” (mały dzwon).

Tym, co odróżnia ten powstały w Niderlandach dzwon od innych, są wyryte na nim napisy: Je vous salue Marie” (francuskie „Zdrowaś Maryjo” – stąd się wzięła jego nazwa), oraz „Via viatores quaerit” (co po łacinie znaczy mniej więcej: „Droga czeka na wędrowców” – tłumaczyłem z angielskiego Celt). 

Pod tymi napisami widać Świętą Rodzinę otoczoną gwiazdami, jak też płaskorzeźbę przedstawiającą Trzech Mędrców ze Wschodu, składających hołd Dzieciątku.

„Marie” rozbrzmiewa tylko raz do roku: w Nowy Rok o północy. Na co dzień, zwykle zastępuje „Emmanuela” w trakcie wydarzeń międzynarodowych.

Dzwony „porewolucyjne”.

W 1856 roku, na szczycie wieży północnej zawieszono cztery dzwony, które zastąpiły te zniszczone w czasie Rewolucji Francuskiej.

Owe dzwony rozbrzmiewają codziennie na Msze zwykłe, na modlitwę Anioł Pański, a także odliczają kolejne godziny dnia. Pierwszym z nich jest ważący 1915 kilogramów „Angélique-Françoise”.

Kolejny dzwon nazywa się „Antoinette-Charlotte” i waży 1335 kg. Dzwonem numer 3 jest „Jacinthe-Jeanne” (925 kg), zaś najmniejszy z tych czterech to ważący ponad 700 kg „Denise-David”.

Z kolei w 1867, w iglicy umieszczono karylion, złożony między innymi z trzech dzwonów i dwóch kurantów połączonych z monumentalnym mechanizmem zegarowym.

W samej strukturze Notre Dame umieszczono jeszcze dodatkowe trzy dzwony, tak, aby całość była dobrze słyszalna wewnątrz kościoła.

Ten karylion obecnie nie działa, chociaż rząd francuski od dłuższego czasu debatuje nad projektem jego odnowy i przywróceniem go do pierwotnej świetności.

Od lutego 2012 roku, wspomniane na początku tego fragmentu dzwony porewolucyjne znajdują się w magazynie i nie są już wykorzystywane.

W 2013 odlano zestaw ośmiu nowych dzwonów do wieży północnej Katedry, wraz z „Wielkim Dzwonem” do wieży południowej – dokładnie tak, jak to było zanim większość została zniszczona w czasie Rewolucji.

Odlewanie dzwonów wymaga czasu, pieczołowitości i precyzji, aby produkt końcowy brzmiał dokładnie tak, jak należy. Dlatego też wykonanie dzwonów powierzono dwóm różnym firmom: jedna we Francji zajęła się zestawem ośmiu dzwonów, a druga z Belgii wykonała „Wielki Dzwon”.

Każdy z tych dzwonów otrzymał imię nawiązujące do jakiegoś świętego lub postaci historycznej, związanych z historią Francji lub Katedry Notre Dame.

Ciąg dalszy nastąpi…

Reklamy

Posted on 23 sierpnia 2019, in Katedra Notre Dame. Bookmark the permalink. 34 Komentarze.

  1. Jedno jest pewne, lubię głęboki dźwięk wielkich dzwonów, ale nienawidzę ich rano. Pobudka o 5 gwarantowana jeśli mieszka się niedaleko kościoła. ;[

  2. No ale tak żadnej wzmianki o Quasimodo???😜Mam nadzieję, że nadrobisz w kolejnym odcinku!😀
    Świetnie opisane i ciekawe, jak zawsze🙂Strasznie lubię ten cykl…❤️Ale to straszliwie!😀

  3. Temat dzwonów przestałem lubić kiedy zamieszkałem przy kościele i trzy lata jakaś grupa ludzi próbowała nauczyć się jednej melodii. Trzy lata im to nie wychodziło. 😛
    Ciekawa notka. Dziękuję za kolejną lekcję historii. 🙂

  4. Dziwnym trafem wawelskie dzwony małe mi sie zdały w porównaniu z wyobrażeniem.
    Dźwięk prawdziwych dzwonów jest przejmujący, żadne nagranie im nie dorówna!

  5. Kneź Okrutnik

    Kiedyś czytałem jakąś makabreskę, o tym, że dzwon, żeby w trakcie odlewania nie pękał musi dostać ofiarę – serce niewinne, czy jakoś tak? Nie, że w sensie przenośnym tylko dosłownym. I tam jakoś tak się stało że jakieś dziecię się poświęciło (chyba córka ludwisarza?) i weszło do kadzi roztopionego metalu. Dzwon był idealny.

  6. Ile pasjonującej historii kryje się nawet w dzwonach🙂Gdyby nie Ty nigdy nie zadalabym sobie trudu żeby doszukiwać się takich ciekawostek, więc kolejny raz dziękuję za poszerzenie moich horyzontów😍

    • Proszę bardzo! ❤ Cieszę się ogromnie, że się czegoś nowego uczysz dzięki Polance 😉 Co do tego cyklu, mnie samego również on zaskakuje z każdą kolejną częścią 😉 Ja niewiele z tego wszystkiego wiedziałem przed rozpoczęciem cyklu!

  7. No proszę- niby tylko dzwony… Swoją drogą, ludzie przywiązują do nich ogromną wagę. Gdy interesowałam się jednym z najbardziej charakterystycznych osiedli w Katowicach – Nikiszowcem, zaintrygowała mnie historia tamtego kościoła – tam dzwony również miały ciekawą historię a mieszkańcy za nic w świecie nie chcieli ich oddać…
    Czekam na kolejną część Twojej opowieści:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    • Dzwony od zawsze pełniły dosyć istotną rolę w życiu takich mniejszych społeczności, oraz w kulturze jako takiej 🙂 A na Nikiszowcu mieszka jeden mój znajomy… Mam nadzieję, że tamtejsi mieszkańcy jakoś sobie poradzili z powodzią sprzed miesiąca.

  8. Stokrotka pisze…
    Rewelacyjny i bardzo interesujacy tekst Celcie. Czekam z niecierpliwiscia na ciag dalszy.
    Wszystkiego dohrego….:-)

  9. Celcie, ślę ogromne podziękowania i słowa uznania za ten wspaniały cykl, a w zasadzie hołd oddany katedrze Notre – Dame z Paryża.
    Dowiedziałam się od Ciebie więcej niż z niejednego przewodnika, na dodatek przekazujesz wiedzę w fajny, przystępny sposób. Dzięki wielkie i do zobaczenia w kolejnej Twojej notce.

    • Naprawdę tak myślisz? 🙂 Dziękuję Ci bardzo za takie ciepłe słowa ❤ Cieszę się, że się czegoś nowego dzięki mnie dowiadujesz 🙂

      A nowa notka (tym razem z innego cyklu) będzie być może jeszcze dzisiaj, jeśli dobrze pójdzie 😉

  10. Z przyjemnością czytałam o tych dzwonach Celcie. Niezwykłe sa te posty o Katedrze. Jesteś geniuszem Piotrek 😃😃😃 Pozdro

    • Oj tam od razu „Geniusz” 😀 Po prostu mam szczęście trafiać na odpowiednie materiały 😉 Bez tego żadnego postu takiego tematycznego by u mnie nie było – albo byłyby, ale dużo uboższe… A cykl o Notre Dame powoli dobiega już końca.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: