Katedra Notre Dame. Część 4.

an Satharn, an 6ú lá de mhí Iúil 2019

Dla porządku: poprzednia część.

W części pierwszej opowiedziałem Wam o Katedrze za czasów Napoleona Bonaparte, po czym zrobiłem mały przeskok czasowy i wspomniałem o pożarze kościoła z okresu Komuny Paryskiej w 1871.

Teraz chciałbym Wam nieco przybliżyć to, co działo się pomiędzy tym dwoma okresami…

* * *

W 1844 roku, Król Francuzów Ludwik Filip I zarządził kolejną renowację Notre Dame. Zwolniono dotychczasowego architekta odpowiedzialnego za jej konserwację. Jego miejsce zajęli Jean-Baptiste Lassus oraz Eugène Viollet-le-Duc (który ma mały epizod polski*).

Koszt odnowy kościoła oraz budowy nowej zakrystii Viollet-le-Duc pierwotnie oszacował na około 3,888,500 franków. Królewscy urzędnicy ostatecznie przyznali mu sumę 2,650,000 franków. 

Do roku 1850 cały ten budżet wyczerpano i prace konserwacyjne trzeba było przerwać, gdyż architekci starali się zdobyć dodatkowe fundusze. Całkowity koszt odnowy przekroczył 12 milionów franków.

Renowację przerwano raz jeszcze: w 1853, kiedy w nieukończonej katedrze ślub wzięli Napoleon III i Eugenia de Montijo.

Po śmierci Lassusa w 1857, Viollet-le-Duc pracował nad Notre Dame samotnie już do końca renowacji 31 maja 1864.

Bayard_Hippolyte_-_Notre-Dame_de_Paris

(zdjęcie Katedry w 1847 roku, na początku renowacji.
Autor: Hipolit Bayard)

Bazując na zachowanych rycinach i planach świątyni z czasów jej wznoszenia, ekipa rzeźbiarzy, szklarzy i innych rzemieślników pod kierownictwem Viollet-le-Duca albo tworzyła nowe dekoracje (subiektywnie pasujące do stylu katedry), albo możliwie najdokładniej odtwarzała te istniejące wcześniej.

Jedną z takich dodanych dekoracji była wyższa i bardziej ozdobna iglica, która zastąpiła XIII-wieczny oryginał (nieco więcej o tym później). Na tę odnowioną iglicę składał się, między innymi, posąg świętego Tomasza, którego twarz Viollet-le-Duc wzorował na sobie samym.

Renowacja objęła ponadto fantastyczne stwory, tworzące tak zwaną…

 „Galerię gargulców”

Do XVIII wieku, Czas odcisnął szczególnie mocne piętno na tej części Katedry. Większość oryginalnych gargulców zaczęła się wtedy kruszyć i spadać na ulicę jakieś 50 metrów niżej. Było to, co zrozumiałe, niebezpieczne, zatem część z tych rzeźb profilaktycznie usunięto.

Owe stwory nie mają charakteru wyłącznie dekoracyjnego – poprzez sieć ołowianych kanalików znajdujących się na dachu, gargulce pyskami odprowadzają deszczówkę, której nadmiar mógłby z czasem uszkodzić świątynię.

Poza galerią, w tym samym okresie odnowiono też zapadnięte gdzieniegdzie ściany, naprawiono portale, naprawiono i odrobinę przesunięto rozetę południową, jak też wysprzątano plac przed kościołem.

Wyjątkowo kosztowna pod względem finansowym okazała się budowa zakrystii. Aby zapewnić jej mocne fundamenty, budowlańcy musieli kopać doły o głębokości 9 metrów.

Według XIX-wiecznych historyków sztuki: Antoine’a Lussona oraz Adolfa Napoléona Didrona, rzemieślnicy pracujący przy Notre Dame skrupulatnie odtwarzali jej pierwotny, gotycki styl.

„Dwie wieże”…

Aż do ukończenia wieży Eiffela w 1889 roku, dwie wieże Katedry Notre Dame pozostawały najwyższymi budowlami w Paryżu. Mierzą one 69 metrów wysokości i zostały wzniesione jako ostatni z głównych elementów tego kościoła.

Pierwsza powstała (w latach 1220-1240) wieża południowa. Nieco większą wieżę północną wybudowano w latach 1235-1250. Ta różnica w rozmiarze jest widoczna, kiedy patrzy się na świątynię od przodu.

Wynika ona zaś z tego, że w średniowieczu, kościoły z wieżami równej długości były znakiem charakterystycznym arcybiskupstw. A jak już wspominałem, Paryż uzyskał status arcybiskupstwa dopiero w XVII wieku.

Wieża północna jest dostępna dla zwiedzających; wchodzi się do niej po 387 schodach, od strony północnej. Na poziomie rozety południowej znajduje się tzw. „Sala Gotycka”, w której można podziwiać dzieła sztuki pochodzące z wcześniejszych okresów w historii Katedry.

Pomiędzy dwiema wieżami (za kolumnadą i galerią, a przed frontonem i nawą) znajduje się kryty ołowiem zbiornik z wodą, na wypadek, gdyby trzeba było ugasić pożar…

Iglica

Jedną z tych rzeczy, które mnie osobiście najmocniej wryły się w pamięć z pożaru 15 kwietnia, był widok iglicy trawionej przez płomienie i w końcu upadającej przez nie. Znajdowała się ona ponad nawą poprzeczną. Oryginalna iglica powstała w latach 1220-1230.

W 1786 roku, iglica ta była już poważnie sfatygowana i powyginana po ponad pięciu wiekach ciągłej ekspozycji na warunki atmosferyczne, więc została zdjęta.

Zastąpiła ją nowsza (ta, która spłonęła), wykonana przez Eugène’a Viollet-le-Duca z drewna dębowego pokrytego ołowiem. Cała iglica ważyła 750 ton. Tu widoczna na zdjęciu:

Na nowej iglicy znajdowały się posągi Dwunastu Apostołów: po trzech w każdym punkcie kompasu. Przed każdą taką „trójką” umieszczono symbole Czterech Ewangelistów: młody wół (św. Łukasz), lew (św. Marek), orzeł (św. Jan) oraz anioł (św. Mateusz).

Ledwie kilka dni przed pożarem, owe posągi zdjęto z iglicy w celu ich konserwacji. Dzięki temu przetrwały. Stojąc na iglicy, posągi Apostołów skierowane były twarzami w stronę Paryża. Wszystkie poza jednym – wspomniany już w tej notce święty Tomasz: patron architektów, spoglądał na iglicę.

Iglicę wieńczy(ła) widoczna na poniższym zdjęciu „róża wiatrów” w kształcie koguta. Jest to w rzeczywistości mały relikwiarz. Zawiera on fragment Korony Cierniowej Jezusa, a także relikwie świętego Dionizego oraz świętej Genowefy: patronów francuskiej stolicy.


Relikwiarz umieścił na iglicy arcybiskup Jean Verdier w 1935, wierząc, że to uchroni kościół przed nieszczęściem. Nie do końca się to sprawdziło, jak widać…

„Las Notre Dame”.

Na szczególną uwagę zasługuje tak zwany „Las Notre Dame”. Chodzi o belki, które podtrzymywały dach Katedry.

Do wykonania tylko jednej belki konieczny był cały jeden dąb. Nazwa tej części kościoła wzięła się z ilości drzew, zużytych do jej wykonania (wycięto całe 21 hektarów).

Jedną z charakterystycznych cech stylu gotyckiego były wysokie sklepienia, które wymagały mocnego drewna.

Owe sklepienia wykonywano przeważnie z gliny, ale jako że w rejonie Paryża gliny nie było, zamiast niej użyto do budowy ołowiu, który jest dużo cięższy.

Do stworzenia tej konstrukcji potrzebne były drzewa o z góry określonych rozmiarach. Kiedy takie drzewo stawało się belką, liczyło sobie już co najmniej 300-400 lat.

* * *

Wszystkie zdjęcia w tej części pochodzą z Wikipedii.

Ciąg dalszy nastąpi…


*Dzięki szkicom Viollet-le-Duca przebudowano zamek w Gołuchowie.

Reklamy

Posted on 6 lipca 2019, in Katedra Notre Dame. Bookmark the permalink. 24 Komentarze.

  1. Moje uznanie Celcie za ciężką pracę.
    Dowiedziałam się o Katedrze Notre Dame właściwie wszystkiego i to dzięki Tobie.
    Gdy jutro zajrzysz na mój blog to tam będzie też coś o Notre Dame – przeczytaj uważnie.
    Serdeczności najserdeczniejsze.
    🙂

    • Nawet nie wiesz, jak mnie cieszy to, co mówisz 🙂 Polanka między innymi po to jest – żeby poszerzać wiedzę. I dowiesz się tu jeszcze więcej, bo to dopiero połowa cyklu o Katedrze 😉

      Chociaż spodziewałem się, że skoro już w Notre Dame byłaś, to jednak coś wiesz 🙂

      Pozdrawiam gorąco!

  2. Doceniam to z jaką dokładnością opisujesz historii Notre Dame. 🙂 I robisz to tak ciekawie, że nawet taki antytalent do historii innej niż grecka i rzymska jak ja się tym interesuje. Dziękuję! 🙂

    • A ja z kolei w opór szanuję to, z czym się dobrowolnie będziesz mierzył od października 😉 Studia z matematyki? Przy dziecku, pracy, grach i blogu równocześnie? Jesteś dla mnie bohaterem 🙂

      • Dziękuję, miło mi to słyszeć. 😀 Chociaż nie uważam tego za osiągnięcie, bo wiem, że są ludzie, którzy potrafią więcej i lepiej. 😉 (tak, Ty zaliczasz się do takich osób :D)

        • Jejku, dziękuję bardzo : Wzruszyłeś mnie teraz, naprawdę… Szczególnie, że tematyka Polanki jest dosyć niszowa.

          A co do mojego komplementu dla Ciebie, nie jest ani trochę na wyrost. Ty jesteś mądrym, technologicznie, informatycznie i matematycznie ogarniętym człowiekiem, a ja w szkole zawsze byłem kompletną niedojdą z przedmiotów ścisłych, więc… 😀

  3. Podobno relikwie w koguciku miały ocaleć…

  4. Super wpis, przeczytałam jednym tchem!🙂❤️
    A czy Ty oglądałeś Disneyowską wersję „Dzwonnika z Notre Dame”?Gargulce mi o niej przypomniały, to jedna z moich ulubionych bajek Disneya!😀

  5. Jejku, to już czwarta część?! Ta też bardzo interesująca.
    Podziwiam dawnych budowniczych. Nie mieli takiego sprzętu jakim dysponujemy dzisiaj, a mimo to budowali takie wspaniałe budowle. No i ta 750-tonowa iglica. Coś niesamowitego.

  6. Kasia Dudziak

    Podziwiam tych wszystkich konserwatorów, że czuwają cały czas nad tego typu zabytkami. Ciągle działają, coś poprawiają. Kiedyś marzyłam o tym by być konserwagorem zabytków. Jak byłam w Pompejach byłam świadkiem jak jedna pani konserwator odnawiała budynek. To niesamowite miejsce. Czuć obecność duchów starożytnych Pompejan. Szkoda mi straszliwie katedry. Nie wierze nadal w to co się stało.

    Pozdrawiam Celcie, piękny post.

    • Konserwacja zabytków to jak dla mnie jedna z najfajniejszych, ale i najbardziej wymagających prac. Z jednej strony stale odkrywa się coś nowego z przeszłości i zabezpiecza ją dla przyszłych pokoleń, ale z drugiej trzeba mieć nieskończoną cierpliwość i sporą wiedzę na temat tego, co się odnawia.

      Dziękuję Kasiu 🙂 Jesteśmy mniej więcej w połowie cyklu.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: