Katedra Notre Dame. Część 2.

an Luan, an 10ú lá de Mheitheamh 2019

Susan Abernethy

(Rozeta południowa widziana od wewnątrz. Zdjęcie dzięki uprzejmości mojej przyjaciółki, Susan Abernethy)

W części pierwszej zaczęliśmy mówić o historii paryskiej Katedry Notre Dame, zniszczonej przez pożar 15 kwietnia.

Na przestrzeni tej oraz kolejnych części, postaram się Wam przybliżyć różne etapy budowy i przebudowy tego miejsca na przestrzeni wieków.

Ostatnim razem wspomniałem o celtyckich ciekawostkach związanych z katedrą. Pierwszą z nich poznacie już dzisiaj. Dotyczy ona nie tyle samej Notre Dame, ile miejsca, w którym owy kościół zbudowano: wyspy Île de la Cité leżącej na Sekwanie, w sercu francuskiej stolicy.

Czasy celtyckie i „Druids”…

Już kilkakrotnie pisałem na tym blogu, iż współczesna Francja w dawniejszych czasach nazywana była Galią i mogła poszczycić się największym skupiskiem plemion celtyckich w całym starożytnym świecie.

Na Île de la Cité znajdował się niegdyś rozległy gaj. Była to duchowa stolica Karnutów: jednego z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych ludów w okresie poprzedzającym wojny galijskie.

Poznajcie Morgan Llywelyn. Jest to uznana i wielokrotnie nagradzana amerykańska pisarka o walijskich korzeniach. Specjalizuje się w powieściach historycznych i fantasy, szczególnie tych łączących wątki celtyckie i legendy irlandzkie z różnymi historycznymi wydarzeniami.

Nie wiem, czy jakakolwiek książka Lewelyn doczekała się polskiego wydania. W czasie jednego z moich pobytów w USA w latach 90-tych, miałem okazję przeczytać kilka jej powieści i spodobały mi się od razu. Dzisiaj wszakże została mi tylko jedna jej książka…

Najkrócej rzecz ujmując, „Druids” opowiada o celtyckiej Galii w I wieku przed naszą erą. O zwyczajach i rytuałach druidów, celtyckim życiu codziennym. Jest to opowieść o relacji łączącej charyzmatycznego wojownika: Wercyngetoryksa, oraz jego najlepszego przyjaciela: druida Ainvara.

Tłem dla ich wspólnych przygód są intrygi polityczne między samymi Celtami, jak też ich narastająca wrogość w stosunku do bezwzględnego ekspansjonizmu rzymskiego, uosabianego w książce przez postać Juliusza Cezara.

W książce jest taka scena, kiedy szukający wytchnienia i spokoju Ainvar idzie do gaju. Tam doświadcza wizji – nagle znajduje się w zupełnie innym miejscu. Stoi w nieznanej sobie, murowanej i bogato zdobionej świątyni. Z umieszczonego wysoko okna spływa na niego nieziemskie światło…

Druid zastanawia się, czy tej świątyni nie zbudowali przypadkiem Rzymianie, lecz po chwili porzuca tę myśl. Inaczej niż w rzymskich świątyniach, tutaj czuć ciepło, spokój, zachwyt, uniesienie, obecność jakiejś Siły Wyższej, której on sam nie jest w stanie nazwać…

Chociaż w książce nie jest to powiedziane wprost, opis wyraźnie sugeruje, iż Ainvar na chwilę znalazł się w Notre Dame.

Od Rzymian po Renesans.

Wraz z końcem wojen galijskich w roku 51 przed naszą erą, cała Galia została podbita przez rzymskie legiony. Wycięto wszystkie święte gaje tubylców. Na miejscu tego z Île de la Cité okupanci wznieśli świątynię ku czci Jowisza – boga nieba, piorunów i najważniejszego bóstwa w rzymskim panteonie.

W okresie od upadku Imperium Romanum do powstania planów budowy Notre Dame, miejsce dawnej rzymskiej świątyni zajmowały kolejno cztery kościoły chrześcijańskie.

Pierwszym z nich była bazylika Saint-Étienne (czyli pod wezwaniem świętego Szczepana). Nie ma wśród historyków zgody co do tego, czy sam ten kościół powstał w IV wieku i uległ przebudowie trzysta lat później, czy też może wzniesiono go w VII wieku przy użyciu budulca o trzy wieki starszego. Tak czy inaczej, był to przybytek dosyć duży jak na tamte czasy.

Po północnej stronie dawnego Saint-Étienne znajdowało się pochodzące sprzed V wieku baptysterium św. Jana Chrzciciela, które zburzono dopiero w osiemnastym stuleciu.

W roku 857, po kolejnej przebudowanie, ową bazylikę zamieniono na katedrę. Paryż szybko się rozwijał, populacja miasta rosła. Kościół trzeba było powiększyć, aby więcej ludzi mogło uczestniczyć w nabożeństwach.

Chociaż był teraz znacznie większy, w kościele wciąż brakowało miejsca. Część wiernych musiała przeczekiwać Mszę przed bramą wejściową. Zapadła więc decyzja, o której wspomniałem w poprzedniej części:

Dotychczasowy kościół zostanie zburzony do fundamentów, a na jego miejscu powstanie nowa struktura. Ambitny plan przebudowy zakładał ponowne wykorzystanie w jak największym stopniu materiału budowlanego ze zburzonej świątyni.

Od początku w latach 60-tych XII wieku, budowniczy Notre Dame pracowali z wielkim entuzjazmem, dbałością o detale i szybkością. Od roku 1250, Katedra Notre Dame mogła już w zasadzie pełnić swoją funkcję. W samym tylko XIII wieku, postęp prac nad nią był oszałamiający.

Przełomem w jej konstrukcji było zastosowanie wokół budynku długich na 15 metrów łęków oporowych, dzięki którym ściany świątyni zostały odciążone. Mogły one teraz być dużo wyższe i cieńsze niż do tej pory.

W tym samym okresie ukończono też budowę dwóch zachodnich wież, obie nawy poprzeczne przebudowano w obowiązującym wówczas stylu promienistym, nawę północną wydłużono w kierunku północnym, a jakiś czas później nawę południową w kierunku południowym.

Dodano również wspaniałą rozetę zachodnią. Jest to najstarsza i najmniejsza z trzech rozet kościoła. Zainstalowano ją około roku 1225, ale obecne w niej szkło jest znacznie młodsze, bo w XIX wieku uszkodzoną rozetę musiano naprawić.

W epoce Renesansu, styl gotycki był już niemodny. Paryżanie zakryli więc większość ścian i filarów wewnątrz Katedry wielkimi gobelinami.

Ciąg dalszy nastąpi…

Reklamy

Posted on 10 czerwca 2019, in CEILTEACH, Katedra Notre Dame. Bookmark the permalink. 28 Komentarzy.

  1. Ale Ty masz talent do wyszperywania takich ciekawostek! 🙂 Jak zawsze dowiedziałam się czegoś nowego dzięki Twojemu tekstowi 🙂 Masz naprawdę świetny styl i dar opowiadania historii, coraz lepiej się tu u Ciebie czuję 😉

  2. Gdyby nie Twój blog to nie zdawałbym sobie sprawy ile rzeczy budowanych/tworzonych jest na fundamentach Celtów. 🙂 Czekam na kolejny wpis! 🙂

  3. Ciekawe, bardzo interesujące

  4. Coraz bardziej mi się podoba ten cykl!❤️

  5. Piszesz Galowie a ja mam przed oczami oczywiście Asterixa i Obelixa;) Ale żarty na bok- kolejny ciekawy kawał historii- czekam na więcej:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

  6. To, co chcę Ci napisać, nie jest żadnym zwróceniem uwagi, tylko ciekawostką lingwistyczną.
    Tutaj napisałeś prawidłowo, że Etienne oznacza Szczepana, tylko że my mamy w polszczyźnie dwa identyczne imiona: Szczepan i Stefan. Oba pochodzą od greckiego imienia greckiego Stephanos – „wieniec, korona”, a w Polsce było znane od X wieku pod postacią Szczepana, gdyż my nie potrafiliśmy wymówić spółgłoski „f”. Jak już się nauczyliśmy, to pojawił się Stefan. Polska tradycja chrześcijańska każe odróżniać św. Stefana – króla Węgier (po węgiersku Istvan) od św. Szczepana – męczennika z czasów apostolskich. Czyli Bazylikę Św. Stefana w Budapeszcie od Katedry Św. Szczepana w Wiedniu (chociaż w nazwie ma ona Stephansdom).
    Identyczną parę w polszczyźnie tworzą Maciej i Mateusz. We Wrocławiu jest Kościół pod wezwaniem św. Macieja, tymczasem już strona niemiecka nazywa go „Die römisch-katholische Rektoratskirche St. Matthias”. Wynika to z tego, że z hebrajskiej postaci imienia Mattatyah – „dar Boga, dany przez Boga” – braliśmy dwa razy. Macieja wzięliśmy od Greków (Mattias, Matthias), a Mateusza z łaciny (Matthaeus).
    pzdr

    • Dziękuję Ci, Torlinie, za tę piękną ciekawostkę 🙂 Nie miałem o tym pojęcia. Redagując tekst, miałem spory orzech do zgryzienia, czy dać Szczepana, czy Stefana. Ale jako że osobiście w różnych miejscach częściej spotykałem się ze Szczepanem, a ponadto w naszej tradycji święty Szczepan jest dosyć dobrze znany, został Szczepan.

  7. Kasia Dudziak

    Wspaniale, że wspomniałeś o Morgan. Kocham powieści z wątkami celtyckimi. Poszukam jej książek. Moją ulubioną sagą w tym temacie jest Obca Diany Gabaldon.

    • Jak dla mnie ona ma fascynujący styl. Niektórym ekspertom przeszkadza zbytnie odstępstwo od prawdy historycznej w jej książkach.

      Tak jak wspomniałem, nie wiem czy jakiekolwiek jej tytuły są lub były wydawane u nas. Zagranicą na pewno będą.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: