Aktualności brexitowe.

an Chéadaoin, 10ú lá d’Aibreán 2019

Od publikacji tej notki starałem się trzymać rękę na pulsie w sprawie Brexitu, gdyż chciałem jeszcze coś Wam na ten temat napisać.

Ostatnimi czasy jednak, cała sprawa tak się pogmatwała, że mimo najlepszych chęci, nie ogarniam już tego wszystkiego.

Najnowsze wieści są takie, że rząd premier Theresy May nie potrafi wynegocjować z Brukselą takiego „rozwodu”, który zadowoliłby wszystkich (albo przynajmniej większość).

Rząd w Londynie chyba ostatecznie zraził do siebie zarówno Szkocką Partię Narodową (SNP), jak i samych Szkotów.

Wobec bezsprzecznego fiasko rozmów wyjściowych z Unią, Szkoci domagają się zmian w 20-letnim porozumieniu, gwarantującym im samorządność w sprawach lokalnych.

Zdaniem szkockiego Ministra do spraw Brexitu Mike’a Russella, rząd centralny nie działa poprawnie. Dlatego Szkocja musi teraz opracować lepszą formułę wzajemnych relacji.

W te słowa wpisują się stale obecne głosy o kolejnym referendum w sprawie niepodległości od Wielkiej Brytanii.

* * *

Oliwy do ognia dolewa tu jeszcze inny wątek…

Istnieje tzw. „Konwencja Sewela”. Ma ona swoje odpowiedniki również w Walii i Irlandii Północnej.

Zgodnie z nią, rządzący zobowiązani są prosić (zależnie od regionu, którego sprawa dotyczy) Szkotów, Walijczyków lub Irlandczyków z Północy o zgodę na zmianę prawa we wszelkich sprawach, które ich bezpośrednio dotyczą. „Ustawa brexitowa” jest z pewnością jedną z takich spraw.

Tak między nami, to zobowiązanie w przypadku Irlandii Północnej od dawna stanowi martwe prawo. W innych regionach jest tylko odrobinę lepiej.

Co się okazało w tym przypadku? Brytyjski Sąd Najwyższy zawyrokował, iż Rząd nie ma żadnych prawnych podstaw do tego, aby Szkotów o cokolwiek prosić i uznał Konwencję za nieważną.

Wyrok zapadł pomimo tego, że „Konwencja Sewela” została włączona do szerszej Ustawy o Szkocji (Scotland Act) po ostatnim referendum niepodległościowym w 2016.

Edynburg, jak wiadomo, już w zeszłym roku zawetował „dokumenty rozwodowe”. Nic więc dziwnego, że szkocka Pierwsza Minister Nichola Sturgeon się wściekła. Szkoccy deputowani zapowiedzieli wyraźnie, że ta zniewaga nie zostanie zapomniana ani wybaczona.

Premier May ma już dosyć ciągłych przepychanek z poszczególnymi legislaturami Zjednoczonego Królestwa. Jest ponadto przygnębiona niedawną, piętnastą już nieudaną próbą przeforsowania „agresywnego Brexitu”.

Notabene: była to największa porażka w całej, 300-letniej historii premierostwa brytyjskiego – Izba Gmin odrzuciła projekt umowy autorstwa Theresy May większością 230 głosów.

Pani Premier nie chce brać udziału w dalszych negocjacjach z Unią i zamierza złożyć na ręce Królowej dymisję.

* * *

Parlamentarzyści (zarówno z obozu rządzącego, jak i opozycji) również mają już dosyć tego bałaganu. Chcąc przerwać istniejący impas, wysłali oni do Pałacu Buckingham swoich przedstawicieli, aby poradzić się władczyni, co dalej.

Skutek tego taki, że Elżbieta II zleciła Pani Premier opóźnienie procedur wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii poza narzuconą przez Komisję Europejską, ostateczną datę 12 kwietnia (pierwotnie, wyjście miało nastąpić pod koniec marca).

Miałoby to zapobiec „rozwodowi” bez żadnej konkretnej umowy (tzw. „no-deal Brexit”). Tego wszyscy boją się najbardziej.

Ponadto, 4 kwietnia, Królowa skorzystała z jednej ze swoich prerogatyw i zawiesiła obecną sesję Westminsteru.

Z łaciny takie posunięcie nazywa się w kontekście tej notki prorogacją, czyli przerwaniem obrad. Prawdopodobne staje się teraz zwołanie wcześniejszych wyborów parlamentarnych (choć nie jest to jeszcze przesądzone).

W związku ze zbliżającą się dymisją Theresy May szykuje się też zacięta walka o przywództwo w Partii Konserwatywnej.

Niezależnie od tych partyjnych utarczek, Królowa będzie musiała powołać nowego premiera.

* * *

Jak widzicie, na chwilę obecną, sytuacja polityczna na Wyspach nie napawa optymizmem. Zobaczymy, jak to się wszystko rozwinie dalej.

Kilka akapitów wyżej napisałem o prorogacji. W osobnej notce napiszę Wam, co się dzieje w takim „zawieszonym” parlamencie. Jest to bowiem całkiem odrębny temat, niezwiązany ani z Brexitem, ani ze Szkocją…

Posted on 10 kwietnia 2019, in ALBA, BREATAINE MOIRE. Bookmark the permalink. 45 Komentarzy.

  1. Klik dobry:)
    Nie podyskutuję, bo nic z tego brexitu nie rozumiem. Zresztą nie czynię starań w kierunku zrozumienia.
    Zostawiam więc tylko ślad, że pod Wielkim Dębem usiadłam i poczytałam. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.

  2. Przeczytałam, ale nadal nie bardzo rozumiem. No nie mam serca do polityki 🙂

  3. Niedobrze się dzieje, skoro wszyscy tracą, a w dodatku narasta w niektórych miastach wrogość do cudzoziemców, jakoby wszystkiemu winni.
    Serdecznie pozdrawiam

  4. W duzym uproszczeniu zamieszanie wynika z systemu wyborczego WB i sposobu jak odbywalo sie referendum. W referendum glosowano wg. zasady „kupa mosci panowie”, zas w system wyborczy oparty jest na jednomandatowych okregach wyborczych, zmuszajacych poslow do brania pod uwage opinii okregu w dzialalnosci parlamentarnej. Wynik referendum wskazywal na niewielka przewage zwolennikow wyjscia. Niemniej jesli popatrzec na rzecz z perspektywy okregow wyborczych mniej wiecej 2/3 okregow bylo za wyjsciem. W samym parlamencie nastroje sa odwrotne tj. 2/3 poslow jest zwolennikami pozostania w Unii. Stad wynika sytuacja patowa, gdyz poglady czesci poslow sa w niezgodzie z wola wyborcow w ich okregu. trudno sobie wyobrazic by posel zdecydowal sie na polityczne samobojstwo i glosowal wbrew woli wyborcow. Stad dziwne manewry i przepychanki, proby zrealizowania Brexitu przy jednoczesnym pozostaniu w Unii tj. i wilk bylby systy i owca cala. Bardzo nieliczne publikacje zwracaja uwage na sedno kryzysu, stad wiele dziwnych komentarzy i brak zrozumienia sedna brytyjskiego kryzysu parlamentarnego.

    Pozdrawiam

    • Przede wszystkim, Witam serdecznie Wandermerwe! 🙂

      Bardzo mi miło gościć Cię na Polance 🙂

      Dzięki wielkie za tak wyczerpujące wyjaśnienie tego bałaganu…

      Z tego, co piszesz wynika, że ścierają się dwie perspektywy, wzajemnie się wykluczające – ludzka i polityczna. Już się nie dziwie czemu to wszystko wygląda tak, jak wygląda.

      Mam nadzieję, że zostaniesz moim stałym Gościem i będziesz Polankę odwiedzać częściej 🙂

      Pozdrawiam!

  5. Powiem szczerze, że już przestałam to śledzić, bo dawno nie wiem o co chodzi…

  6. Ja mam wrażenie, że ten Brexit to wyjście przez drzwi obrotowe. Jak starałem się śledzić, co się dzieje, tak teraz tego nie robię, bo po prostu nie mam bladego pojęcia, co, jak, gdzie i dlaczego. 😉

  7. Ja to nawet dość uważnie śledzę wszystko, bo jest to dla mnie z punktu widzenia socjologicznego autentycznie fascynujące (choć również BARDZO przerażajace!)
    I tak sobie myślę, że jedyna „pociecha” dla nas, tutaj, to fakt, że jest w Europie (jeszcze) kraj z bardziej jeszcze przypałowymi politykami, niż ci nasi!😜

  8. @ StaraPannaZKotem,

    „że jest w Europie (jeszcze) kraj z bardziej jeszcze przypałowymi politykami, niż ci nasi”

    Osobiscie uwazam, ze jest to wyjatkowo niesprawiedliwa ocena brytyjskich parlamentarzystow.

    Pozdrawiam

    • Zwłaszcza brytyjscy politycy są teraz pod ogromną presją. Nie da się jednak ukryć, że politycy większości opcji, w większości krajów, „zapracowali sobie” na taki, a nie inny publiczny wizerunek…

    • Wiesz, ja mam oczywiście bardzo duży szacunek do kultury brytyjskiego parlamentaryzmu jako takiego, niemniej jednak, David Cameron i jego radosne: „A, zrobię se referendum dla beki, przecież wiadomo, że wszyscy zagłosują na nie!” oraz późniejsza negocjatorska „wirtuozeria” Theresy May, to są te powody, dla których podtrzymuję moje stanowisko: na ten moment Anglicy mają większy przypał, niż my. Oczywiście, moim skromnym zdaniem! 😀

      • Stara Panno!

        Z tego, co pamiętam, Cameron faktycznie sprawiał wrażenie dosyć pewnego tego, że Brytyjczycy nie będą chcieli wyjść… A tu ZONK! 😀 A Theresy May jest mi z jednej strony żal, a z drugiej – kobieta po prostu wali głową w mur, licząc że go w końcu jakoś przebije…

        • No mnie też na jakimś poziomie jest ich żal, bo taka indolencja przejdzie do historii, więc po ludzku na pewno trochę ich szkoda. Z drugiej strony, patrząc na zimno, to jest masakra, żal i przypał totalny!😉

          • Realnie patrząc masz rację. To co się tam teraz dzieje, rzutuje na całą Europę przecież… Za 10-20 lat, ludzie w innych krajach będą kojarzyć Brytyjczyków z Brexitem i tym co teraz robią z tym wszystkim. Królowej wszak już nie będzie, a obecnie to ona jest największym symbolem tego kraju.

  9. Z jednej strony mam to samo zdanie co Vandermerwe, ale chciałem dołożyć kilka słów od siebie. Moim zdaniem jest to sama konfrontacja pomiędzy nierozumiejącymi się nawzajem połówkami społeczeństwa, jak w Stanach, Turcji czy w Polsce. Zaczyna być to widoczne również w wielu innych krajach nie tylko Europy. Część uboższa, gorzej sytuowana, często bardzo religijna, żyje kalkami mitów, w Anglii jest to wspomnienie imperium, poczucie wyższości w stosunku do Kontynentu, niechęć do obcych, wspominanie dawnych dobrych czasów i zwyczajów. W skrócie – było dobrze, przyszła Unia i wszystko zepsuła.
    Ci ludzie nie mają umiejętności przewidzenia skutków swoich decyzji na przyszłość całego państwa, na swoją perspektywę, działają pod wpływem impulsów. Parlamentarzyści widzą to niebezpieczeństwo, i stąd biorą się ich rozterki. Ile razy w historii wielcy władcy musieli występować przeciw konserwatywnym kręgom społeczeństwa, aby wprowadzić rozwój. Dla większości dobrze jest jak jest, i nic nie należy zmieniać. Dlatego to, co zrobił Piotr Wielki czy Atatürk zasługuje na największy szacunek. pzdr

    • Pamięć ludzka jest jednak strasznie krótka. „Przyszła Unia i wszystko zepsuła”. No, przyszła, bo ludzie sami tę Unię „zaprosili”. Nikt ich przecież nie zmuszał, żeby do UE wstąpili. Ludzie sami w latach 70-tych o tym zdecydowali. Teraz nagle przestało im się podobać? Po prawie pół wieku?

      A parlamentarzyści wszak sami rekrutują się ze społeczeństwa, spośród takich zwykłych ludzi, którzy najpierw zdecydowali, że chcą, a potem, że jednak nie chcą.

      Co do Piotra Wielkiego czy Ataturka, zgadzam się jak najbardziej 🙂

  10. @ StaraPanna,

    Rzeczywiscie decyzja Camerona byla niefortunna nie w sensie przeprowadzenia referendum lecz braku precyzji co do detali. Premier May nie jest w moim odczuciu wlasciwa osoaba na wlasciwym miejscu lecz stoi tak jak wielu parlamentarzystow wobec kwadratury koal – sama jest za pozostaniem w UE a musi doprowadzic do przeprowadzenia Brexitu zgodnie z wola wiekszosci wyborcow. Teoretycznie wyjsciem byloby zastapienie May kims innym lub tez nowe wybory. Niestety elity partii konserwatywnej i czesc elit Partii Pracy boja sie jak ognia calkiem realnej mozliwosci wygranej Partii Pracy i Corbyna jako premiera. Stad May jest trzymana „na kroplowce” tak dlugo jak sie da, co dodatkowo nie pomaga. Warto pamietac, ze jest jeszcze maly jezyczek u wagi w postaci DUP, ktora nie zgodzi sie na zadne porozumienie wprowadzajce granice miedzy Irlandia Polnocna i WIelka Brytania przy jednoczesnym braku tejze z Republika Irlandii.

    @ Torlin & @ Celt,

    Warto pamietac, ze WB wstepowala do EWG nie do Unii, to byly inne czasy i inna organizacja. Spoleczenstwo brytyjskie nie bylo zbyt entuzjastycznie nastawione do zmian z tego wynikajacych. To zawsze byl inny swiat niz kontynent – na codzien pozostali przy imperialnym systemie miar i wag, mimo ze przemysl adoptowal system jednostek SI. WB rowniez nie przystapila do strefy euro jak i strefy Schengen. Przyczyn tego stanu rzeczy nie szukalbym w stereotypach wymienianych przez Torlina.

    Pozdrawiam

    • Czyli brytyjskie społeczeństwo przez cztery dekady jednak nie zmieniło swojego nastawienia do Unii jako takiej? To by wiele rzeczy teraz wyjaśniało… Ja dawno wiedziałem, że Wyspy mogą znacząco różnić się od Kontynentu, ale żeby aż tak skrajnie…?

  11. Ależ tu u Ciebie ciekawe dyskusje! Z Brexitu nie rozumiem nic, więc z uwagą przeczytałam i tekst, i komentarze! 🙂

    • Cieszę się, że tu nie nudzisz 🙂

      Jeśli tego jeszcze nie zrobiłaś, zachęcam do przeczytania notki, którą zalinkowałem na początku tego wpisu – czyli tę poprzednią o Brexicie. Będziesz wiedzieć jeszcze więcej w temacie 🙂

  12. @ Celt,

    Patrzac na wyniki referendum zmienilo sie i to bardzo – wynik prawie 50:50 cos mowi. Warto jednak pamietac, ze przystapienie WB do EWG wynikalo z pobudek czysto ekonomicznych nie zas naglej milosci do kontynentu. Moj znajomy, Brytyjczyk z krwi i kosci oraz glosujacy za pozostaniem w UE ( zona zas za wyjsciem) stwierdzil, ze caly proces unijny wymknal sie spod kontroli spoleczenstwa. Tu jest chyba sedno problemu, ze niewiele bylo rzetelnych analiz probujacych poznac przyczyny takiego a nie innego rozkladu glosow. Zreszta podobnie sytuacja sie ma z wyborem Trumpa na prezydenta. Jesli jednak krytykujemy spoleczenstwo brytyjskie to nalezy spojrzec sie na samych siebie i zapytac, jak zmienilo sie spoleczenstwo polskie na przestrzeni 30 lat. W mojej opinii i patrzac na to z bardzo daleka zmiany sa powierzchowne.

    Pozdrawiam

    • To, co Twój kolega mówi o braku kontroli społeczeństwa, można odnieść też do poszczególnych parlamentów krajowych – ludzie wybierają przedstawicieli, wierzą w ich puste obietnice, wierzą że coś się zmieni, a potem… Hulaj dusza! Róbta co chceta! Wszystko dla Partii i kolesiów! Ludzie nas wybrali to teraz już nie musimy się na nich oglądać…

      Swoją drogą, jeżeli Twój przyjaciel chce w Unii zostać, a żona jest za wyjściem, ich codzienne dyskusje muszą być niezłym widokiem 😀

      Patrząc na nasze społeczeństwo w niektórych sprawach, muszę się niestety z Tobą zgodzić – 30 lat od upadku komuny, ale mentalnie wciąż tkwimy w tamtych realiach (a bywa, że architektonicznie, pod względem barier, też)…

      Pozdrawiam!

  13. @ Celt,

    „Swoją drogą, jeżeli Twój przyjaciel chce w Unii zostać, a żona jest za wyjściem, ich codzienne dyskusje muszą być niezłym widokiem.”

    Nie sadze, mysle, ze kultura dyskusji i poszanowanie pogladow strony przeciwnej na cos takiego nie pozwoli.

    ” To, co Twój kolega mówi o braku kontroli społeczeństwa, można odnieść też do poszczególnych parlamentów krajowych – ludzie wybierają przedstawicieli, wierzą w ich puste obietnice, wierzą że coś się zmieni, a potem… ”

    W tym jest sporo prawdy, jednak istniej cos takiego jak przywiazanie do tradycji. Zas bezposredni wybor poslow i ich odpowiedzialnosc przed wyborcami okregu jest mocno zakorzeniona tradycja. Z tego punktu widzenia instytucje UE sa cialami poza kontrola brytyjskiego wyborcy. Parlament Europejski to to taki listek figowy bez wiekszego znaczenia i synekura dla politykow wypadlych z obiegu we wlasnym kraju. Nie twierdze, ze jest to jedyny czy glowny powod glosu za wyjsciem z Unii ale i to nalezy brac pod uwage, szczegolnie jesli wypowiadajcy te mysli jest zwolennikiem pozostania.

    Pozdrawiam

    • W pierwszej kwestii miałem na myśli nawet nie tyle jakąś grubszą awanturę, „ciche dni”, ani latające talerze (bo idiotycznie jest, moim zdaniem, zniżać się do takiego poziomu), ile po prostu jak wyglądają ich dyskusje na ten temat. Czy są spokojne, czy też może nieco bardziej emocjonalne i jak jedno próbuje przekonać drugie do własnego punktu widzenia 🙂

      Użyłeś tutaj pięknego i dosyć rzadkiego już słowa – „synekura” 🙂 I masz rację. Unia Europejska jest obecnie największym, czysto biurokratycznym molochem na świecie. Jej instytucje ułatwiają politykom ucieczkę na cieplejsze i wygodniejsze posadki w przypadku niepowodzeń w kraju. Ciekawe co by było, gdyby UE w ogóle nie było…

  14. @ Celt,

    „Ciekawe co by było, gdyby UE w ogóle nie było…”

    Mozna sobie cos wyobrazic, gdyz UE wywodzi sie EWG, ta zas z Unii Wegla i Stali (tak to sie chyba nazywalo). Z tego widac, ze zasadniczym czynnikiem byla ekonomia. Ktokolwiek podrozowal po Europie Zachodniej w latach 70-ych dobrze wie, ze istniala juz wtedy swoboda przemieszczania sie ludzi i towarow. Rzecz jednak nie naruszala prerogatyw poszczegolnych panstw. Sadze, ze ten model, dalej ulepszany, byl lepszym rozwiazaniem od obecnego i z cala pewnoscia uchronilby przed wewnetrznymi napieciami. Nie byloby Brexitu, gdyz WB zachowalaby swobode dzialania w sferach bedacych przyczyna wyniku referendum.

    Pozdrawiam

    • Z tego, co piszesz wynika, że założyciele Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali po prostu przedobrzyli. Gdyby poprzestali na tym co wtedy mieli, być może dzisiaj mielibyśmy jakąś lepszą Unię, w innym kształcie i działającą na innych zasadach.

  15. @ Celt,

    To jest moja opinia, niekoniecznie prawidlowa. Jesli pomyslimy, ze po wielu latach prob „homogenizacji” Europy, Niemcy dalej mieszkaja na terenie Niemiec a Francuzi- Francji , to z tego nalezy wyciagnac wnioski.

    Pozdrawiam

  16. Ostatnio coraz bardziej zaczynam się gubić w tym całym brexicie. Pozdrawiam

    • Jeśli Ty się dopiero zaczynasz gubić, pomyśl jak zagubieni muszą już być ci, którzy teoretycznie przynajmniej mają być odpowiedzialni za wdrożenie tego 😉

      Pozdrawiam nawzajem 🙂

  17. Myślę że to wszystko zaszło już odrobinę za daleko. Boję się aby do głosu nie doszedł jakiś populista który pociągnie cały kraj w ekonomiczną przepaść…a to się odbije na całej Europie…
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

  18. @ Celt,

    Nacjonalizm jest czescia DNA spoleczenstw. Prof. John J. Mearsheimer w ksiazce „The Great Delusion. Liberal Dreams and International Reality” zwraca uwage, ze jest jednym z trzech istotnych „-izmow”: liberalizmu, nacjonalizmu i realizmu. Niezaleznie od liberalnych marzen nacjonalizm ma sie dobrze , gdyz czlowiek jest „zwierzeciem” spolecznym i definiuje sam siebie poprzez grupe ktorej jest czlonkiem jak i zamieszkiwany region. Stad miedzy innymi niepowodzenia czy klopoty na jakie trafiaja liberalne projekty, gdyz probuja ignorowac ta czesc ludzkiej natury.

    @ Agnieszka,

    Czy powszechne obawy nie wynikaja z leku przed zmianami. W dyskutowanym przypadku swiat ani nie zaczal sie od UE ani na niej nie skonczy. Przypisywanie wszelkich klesk populistom ( kim sa owi populisci?) nie jest najlepszym sposobem na rozwiazywanie problemow. Pomijajac prosty fakt, ze czesto populisci mowia glosno to, co czesci spoleczenstwa lezy na sercu a jest ignorowane przez politykow glownego nurtu.

    Pozdrawiam

  19. Kasia Dudziak

    Co te Angliki tak zdziwiają ciągle? Źle im Uni?

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: