Elżbieta i Filip – 70 lat razem.

an Aoine, an 16ú lá de mhí na Samhna 2018

Ta notka dotyczy wydarzenia z listopada zeszłego roku. Zabrakło mi czasu, aby ją wtedy zamieścić.

Królowa Elżbieta II i książę Filip świętowali wtedy 70. rocznicę małżeństwa. Jak w każdym związku, również i u nich zdarzały się lepsze i gorsze chwile.

Ludzie od dawna są ciekawi członków Rodziny Królewskiej, w tym jej obecnego nestora, który przez tyle dekad niezmiennie trwa u boku żony, zawsze pozostając dwa kroki za nią i wspierając ją na dobre i na złe.

Księżniczka Elżbieta: następczyni brytyjskiego tronu, oraz książę grecko-duński Filip spotkali się po raz pierwszy w roku 1934, przelotnie, na ślubie wspólnej krewnej. Ona miała 8 lat, on 13. Oboje są ze sobą spokrewnieni, przez królową Wiktorię i duńskiego monarchę Chrystiana IX.

W lipcu 1939, ojciec Elżbiety Jerzy VI zabrał ją na zwiedzanie Kolegium Marynarki Wojennej w Dartmouth. 13-letnia wówczas dziewczyna wróciła do domu zauroczona pewnym przystojnym kadetem. Zaczęli pisać do siebie listy.

* * *

Jedna z ich pierwszych wspólnych fotografii pojawiła się w październiku 1946 i dotyczyła przyjęcia weselnego wspólnej kuzynki Elżbiety i Filipa, Lady Patrycji Mountbatten.

Tam książę Filip z niezwykłą kurtuazją powitał Elżbietę oraz Małgorzatę i pomógł im zdjąć płaszcze. Goście weselni zaczęli plotkować o uczuciu rodzącym się między Filipem a starszą z sióstr Windsor.

Zaręczyli się potajemnie jeszcze w tym samym roku, jednakże na prośbę króla, z formalnymi zaręczynami zaczekali do dwudziestych pierwszych urodzin Elżbiety. Radosną wieść ogłoszono 9 lipca 1947 roku.

Oczywiście, nie obyło się bez kontrowersji. W kręgach arystokratycznych uważano Filipa za „niewyrafinowanego”; był obcym księciem, bez stałego miejsca zamieszkania, grosza przy duszy i z niepożądanymi koneksjami (wszystkie trzy siostry Filipa wyszły za nazistowskich dygnitarzy).

Chcąc poślubić Elżbietę, Filip musiał się zrzec pretensji do greckiej i duńskiej korony oraz wszystkich wiążących się z tym tytułów. Przeszedł z grekokatolicyzmu na anglikanizm, otrzymał obywatelstwo brytyjskie, jak też przyjął nazwisko swojej rodziny ze strony matki – porucznik Filip Mountbatten.

Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że książę Filip obejmie stanowisko Pierwszego Lorda Admiralicji. Z miłości do ukochanej zdecydował się wszakże przerwać wielce obiecującą karierę w Royal Navy.

* * *

Elżbieta i Filip wzięli ślub w Opactwie Westminsterskim 20 listopada 1947 roku. Królowa miała na sobie suknię projektu Normana Hartnella.

Kilka godzin przed ceremonią, Jerzy VI nadał zięciowi tytuły księcia Edynburga, hrabiego Merioneth i barona Greenwich. Miesiąc miodowy nowożeńcy spędzili w hrabstwie Hampshire, we włościach ukochanego wuja Filipa: Ludwika Mountbattena.

Małżeństwo doczekało się czwórki dzieci (Karola i Anny, którzy przyszli na świat jeszcze przed wstąpieniem królowej na tron, oraz urodzonych później Andrzeja i Edwarda), gromadki wnucząt i prawnucząt.

Swego czasu szerzyły się (do pewnego stopnia potwierdzone) plotki o wrażliwości młodego Filipa na kobiece wdzięki.

Prywatnie, Królową trafiał szlag z powodu jego licznych zdrad. Oficjalnie jednak zawsze mu wybaczała – byli w końcu małżeństwem królewskim i jako takie musieli być „ponad” kłopotami „zwykłych” par.

Po wstąpieniu na tron, Elżbieta nie zdecydowała się przyjąć nazwiska męża. Początkowo, dzieci również miały go nie nosić. Filip poczuł się odsuwany na boczny tor i urządził żonie karczemną awanturę.

Dopiero po niej Królowa oficjalnie ogłosiła, że ich potomkowie, jeśli zechcą, mogą w przyszłości nosić nazwisko Mountbatten-Windsor.

* * *

Filip Mountbatten nosi tytuł „księcia-małżonka” najdłużej w brytyjskiej historii. Spośród wszystkich koronowanych głów w Europie, Filip też najlepiej znosi swoją rolę.

Na przykład książę Henryk (zmarły w lutym francuski dyplomata i przez pół wieku książę-małżonek u boku duńskiej królowej Małgorzaty II) do końca życia miał pretensje do wszystkich o to, dlaczego nie jest królem, skoro jego żona jest królową.

Wracając do bohaterów tej notki, przeżyli wspólnie II wojnę – on był oficerem Marynarki, ona służyła w Kobiecych Krajowych Siłach Rezerwowych jako mechanik i kierowca różnych pojazdów. Ich małżeństwem nie zachwiały nawet rozwody Karola, Anny i Andrzeja. Udało się jedynie małżeństwo ich najmłodszego syna, Edwarda.

Książę Filip jako jedyny może otwarcie i bez konsekwencji krytykować Elżbietę II. Według Rolfa Seelmana-Eggeberta (eksperta w temacie europejskich rodów królewskich), Filipowi wielokrotnie zdarzało się wściekle wybiegać z pokoju po szczególnie ciężkiej wymianie zdań. Dodał ponadto: „Jej Królewska Mość może i panuje, ale w domu to Filip nosi spodnie”.

Filip wiernie stał u boku Elżbiety kiedy ta nagle została królową w wieku 25 lat i towarzyszy jej wciąż do dziś, już przez 2/3 wieku odkąd zasiadła na tronie.

Elżbieta II wręcz sama kiedyś przyznała: „Zawdzięczam mu więcej, niż on sam chciałby przyznać”. W świecie królów i książąt, królowa i jej mąż mogą się poszczycić małżeństwem z najdłuższym stażem.

Reklamy

Posted on 16 listopada 2018, in BREATAINE MOIRE. Bookmark the permalink. 49 Komentarzy.

  1. Znam dwie Elżbiety – moją mamę i ciocię. Ale Filipa ani jednego. A przeczytawszy tytuł zaczęłam grzebać w głowie, o kogo chodzi 😀

  2. Coś jest w nas , że lubimy śledzić życie sławnych i znanych.☺
    W Polsce chyba nie ma znaczenia tytuł szlachecki, chodzi mimo to, że chyba nie wiążą się z tym żadne profity, chociaż dawni nasi magnaci poodbierali za swoje majątki pieniądze.
    Niektórzy nawet odzyskali swoje pałace ale już bez włości.
    Ja teraz z przyjemnością śledzę losy wnuków Elzebiety , tych w pierwszej linii i kolejności do tronu.
    Ciekawie napisane, no i byłam pewna ,że on jest z pochodzenia Niemcem .😉

    • Z tymi tytułami to masz rację – w republice się takich nie nadaje, a te nadane są głównie ciekawostką dla innych osób 🙂

      Dziękuję! Niektórzy moi Czytelnicy myślą, że interesuje mnie absolutnie wszystko jeżeli chodzi o Rodzinę Królewską, ale ja jeżeli chodzi stcte o obecnych jej członków, skupiam się przede wszystkim na Królowej, Filipie, Karolu, Williamie i Harrym oraz ich rodzinach. Nie ciekawią mnie księżniczki Yorku, dzieci Anny ani dzieci Edwarda.

      Co do pochodzenia – niemiecką krew mają zarówno Filip, jak i Elżbieta 🙂 Obecni Windsorowie to w końcu dawna dynastia niemiecka: Hanowerowie oraz Sachsen-Coburg und Gotha.

      • Podkreśla się staż małżeński ponad 70 lat , królowej Elżbiety II i Filipa. Jednak małżeństwa ich dzieci nie były udane . Jedynie najmłodszy , chyba Edward trafił na idealną żonę.
        Nogi całkiem udane wydają się małżeństwa synów Karola.
        Bardzo urodziwa pary , jak modele z wybiegów. Z przyjemnością się ich ogląda. 😉☺

        • Tak, jedynie małżeństwo Edwarda jest udane – zresztą pisałem o tym w notce 🙂 A synowie Karola to już trochę inne pokolenie, zwłaszcza, że Diana próbowała ich otworzyć na świat, wychować poza sztywnym protokołem. Może w przyszłym roku o tym napiszę.

  3. Niesamowity staż małżeński:-))

  4. 70 lat to szmat czasu, ja mam za sobą dopiero 34… a gdzie tu do 70?

    • Ja zdążyłem się przekonać, że czas potrafi lecieć tak szybko, jak nikt by się nie spodziewał 😀 A Ty jesteś już w połowie, więc wcale nieźle 🙂 Życzę Ci Kochana, tych 70 lat..w równie dobrej formie, co Królowa 🙂

  5. miłość to rzecz cudna;-) a długi staż to może i ja osiągnę 😉 hehe pozdrawiam serdecznie!!!!

    • Masz racje, miłość to rzecz cudna – tylko takie związki jak ten u Elżbiety i Filipa coraz rzadsze w dzisiejszym świecie niestety… Ludziom coraz mniej się chce wkładać wysiłku w naprawę czego, co się zepsuło, zamiast tego wolą zacząć od nowa…

      Życzę Ci takiego właśnie długiego stażu jak u nich 🙂

  6. Przyznam że oglądam czasem the Crown, świetnie zrobiony serial. Z czasem u mnie krucho, więc wciąż w 1 sezonie. Rodzinie królewskiej nie zazdroszczę niczego – same problemy i brak czasu na cieszenie się splendorami i…codziennością.
    A nawiasem, 70 lat razem to ogromny szmat czasu…
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    • To jest właśnie ta gorsza strona bycia częścią monarchii, ta często pomijana, ale prawdziwsza chyba niż to, co przedstawiają media. Bo tutaj też, jak we wszystkim, są dwie strony 🙂 A my, zwykli ludzie bez błękitnej krwii, widzimy najczęściej tylko ten splendor właśnie i dlatego im zazdrościmy 🙂

      The Crown osobiście jeszcze nie widziałem, chociaż dużo o nim słyszałem. Może kiedyś będzie okazja do nadrobienia tego 🙂

      Również ciepło Cię Aguś pozdrawiam!

  7. To minęła w stażu Wiktorię.

  8. Powiem Ci,że jak obejrzałam The Crown, to wyjątkowo polubiłam Filipa! 🙂 Zresztą on zawsze wyglądał mi na sympatycznego człowieka, i chyba dobrze się odnajduje w roli Pierwszego Męża 😉

    • Filip może i sympatyczny, ale ma ciężki charakter. A jak coś publicznie powie, to reszta rodziny i słuchacze są tak zażenowani, że nie wiedzą jak zareagować 😀 Ale masz rację – swoją rolę wypełnia wspaniale 🙂

      Pozdrawiam gorąco!

  9. 70 lat razem. Szmat czasu! Podziwiam, że dali radę. Chyba dlatego, że się kłócili. Jak w domu nie ma kłótni to pod sufitem robi się burza. 🙂
    Dzięki za edukacyjny wpis, drogi Celcie! 🙂

    • Z jednej strony, wiem, że kłótnie są nieodłączną częścią życia. Ale z drugiej – jakaś część mnie do dzisiaj nie potrafi kłótni ani zaakceptować, ani się z kłótniami pogodzić. Z doświadczenia wiem, że kłótnie nigdy nie przynoszą nic dobrego, ani tym bardziej nie „oczyszczają atmosfery”, jak twierdzą co niektórzy. Ja się nie nadaje do życia w dzisiejszym świecie…

      • Zależy, jakie kłótnie. Można się tak pokłócić, że już nic po tym nie będzie, a można po prostu usłyszeć czyjeść zdanie, które choć wypowiedziane w złości, daje większy pogląd na daną sprawę. Najlepiej byłoby mieć takie życie, aby nie było kłótni, ale to jest praktycznie niemożliwe.

        • Niby zdaję sobie sprawę, że całkowity brak kłótni jest niemożliwy. Problem polega na tym, że jestem wieczny optymista i w głowie mi się nie mieści, żeby nie można było jakiejś sprawy zwyczajnie PRZEGADAĆ. Bez krzyku, obrażania się, tupania, złośliwości, unoszenia się głupią dumą. I nigdy tego nie zrozumiem.

          • Akurat kłótnia może być dosyć pokojowa. To, że najczęściej kojarzy się z krzykiem nie oznacza zaraz, że nie może odbyć się w formie zwykłej dyskusji. 😉

            • Ano 🙂 Optymizm optymizmem, ale spróbuj wytrzymać tyle lat z jedną kobietą/jednym mężczyzną bez sporów, no nie da się. Pewnie, można zamiatać pod dywan i tłumić emocje, ale na dłuższą metę to nie rozwiązanie, tylko strzał w kolano. Ktoś w końcu wybuchnie, jak nie małżonek, to… dzieci (znam to na własnym przykładzie i dlatego we własnym domu wolę krzyknąć czasem i być sobą, no i nie obrażać się gdy mąż trzaska w złości drzwiami – też ma do tego prawo) 😛

              • Akurat da się pokłócić bez krzyku: moi dziadkowie, kiedy się kłócą, to na żarty i jest to chyba jedna z najdziwniejszych rzeczy, jakich można doświadczyć. 😛

              • Riv! Mefistowy! Z mojego doświadczenia wynika, że można się pokłócić o byle bzdurę, bez krzyku, ale za to z „cichymi dniami”, robieniem sobie na złość i unoszeniem się głupim honorem aż pod sam sufit. Można nawet w najgłupszej, najbardziej błahej sprawie za Chiny nie odpuścić, nie wyciągać ręki do zgody, a jak się w końcu pójdzie na kompromis, zawsze ktoś jest niezadowolony.

                A dzieci to akurat najmniej się liczą w takich kłótniach niestety i najmniej mają do powiedzenia 😦

                Te kłótnie Twoich dziadków muszą cudnie wyglądać, Mefistowy 😀 A samego faktu posiadania Dziadków straszliwie Ci zazdroszczę…

              • No u nas przeważnie tak na wesoło 😉 Ale charakterki mamy jakie mamy, więc bywa też ostro. Za to cichych dni nie ma wcale, bo po paru minutach się przepraszamy 🙂 Akurat takie sprzeczki bardziej sklejają małżeństwo, niż coś w nim psują 🙂

              • Zazdroszczę Ci Kochana takich w sumie pozytywnych doświadczeń z kłótniami. Moje w tym temacie są zgoła inne 🙂

  10. Iście przykładne małżeństwo. Niejedne współczesne mogłoby im pozazdrościć takiego stażu. Pozdrawiam serdecznie

  11. I dobrze, to facet powinien w domu nosić spodnie 😉
    A tylu lat razem zazdroszczę, nawet jeśli bywało trudno. Szkoda tylko, że dzieciom (poza najmłodszym) się nie udało. Rozwody paskudna sprawa.

    • Królowa poszła wobec Filipa na ustępstwa – dzieci noszą jego nazwisko i to on się przede wszystkim zajmował ich wychowaniem. Cała czwórka przeszła u niego twardą szkołę. Karol np. ma traumę do dzisiaj…. Z tymi rozwodami to masz rację. Małżeństwa Karola, Anny i Andrzeja wszystkie zaczęły się sypać w jednym roku. Królowa określiła to mianem „Annus horribilis”.

      PS. Z trochę innej beczki – dostałaś mojego maila? 🙂

      • Dostałam i bardzo ci dziękuję :))
        A teraz jeszcze chciałam napisać od razu, bo pewnie znowu potem zapomnę 😛 Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących urodzin, Celcie :)) Niech ci się spełnią najpiękniejsze marzenia! :*
        I piosenka dla Ciebie, nowość od Clamavi:

        • Kochany, Przecudowny Hobbicie! 🙂 Dziękuję, dziękuję Ci bardzo! I za życzenia (jako pierwsza! 😀 ) i za wspaniałą nutkę… Miałem ciary od początku do końca… I popłakałem się ze wzruszenia 🙂 Hannon le, Rivulet… 🙂 Hannon le…

  12. Pięknie…
    Ale nie przypominam sobie czy kiedyś jakaś królewska para się rozwodzila. Najwyżej król królową o głowę skracał – parę wieków temu tak było 🙂
    Celcie – zapraszam na 7-urodziny mojego bloga 🙂

    • Dawniej słowo „rozwód” w ogóle w królewskim słowniku nie istniało…

      Dzięki za zaproszenie Stokroteczko 🙂 Postaram się wpaść jakoś niedługo, jak się tylko z roboty troszkę wygrzebię.

  13. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Dużo zdrowia, szczęścia i radości w życiu! 🙂

  14. Tak, tak żadnych złych chwil, smutnych wydarzeń i pesymistycznych myśli, Celcie!
    Zła passa w końcu musi się odwrócić.
    Celebruj Urodziny, niech gwiazdy Ci sprzyjają.
    I nieustannie racz nas tak interesującymi notkami jak na przykład ta dzisiejsza.
    Tak sobie myślę, że królowa Elżbieta musi być niesamowicie mądrą kobietą, skoro udało jej się stworzyć tak długo trwający związek, wybaczając nawet zdrady.
    Trzeba mieć wiele pokory w sobie, by tak postąpić.

    • Dziękuję bardzo Igomamo! 🙂

      Elżbieta jest mądra, owszem… A pokora ugruntowała się w niej jeszcze kiedy była nastolatką. Wuj Edward VIII porzucił Koronę dla miłości, potem trudy związane z niechcianym królowaniem przedwcześnie odebrały jej ojca. To zrobiło na niej potężne wrażanie.

      Inni z kolei mówią, że Ela jest wyrachowana i po prostu przedłożyła interesy monarchii nad szczęście osobiste i rodzinne.

  15. Wszystkiego Najlepszego Celcie. A nawiązując do Twojej rozmowy z Rivulet i Mefistowym kłótnia małżeńska z punktu widzenia psychologicznego nie jest najgorsza. Źle jest, gdy małżeństwo milczy i są wiecznie ciche dni. Jednemu przestaje zależeć na tej drugiej osobie.

    • Dziękuję Ci bardzo Torlinie! 🙂 W listopadzie świętuje spore grono bliskich mi osób (w tym i Ty 😉 ), wiec pragnę Wam złożyć życzenia w osobnej notce. Piszę to, abyś nie myślał, że o Tobie zapomniałem, czy o Stokrotce 🙂

      A co do kłótni, całkowicie się z Tobą zgadzam.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: