Z cyklu: O tym i owym…

an Aoine, 5ú lá de Dheireadh Fómhair 2018

Jak wiecie, mój ukochany Buddy miewał jakiś czas temu problemy z chodzeniem, spowodowane bolącą łapką. W końcu wzięliśmy go na kontrolę do dwóch weterynarzy, gdyż chcieliśmy zasięgnąć dodatkowej opinii.

Możliwe, że w przyszłości będzie musiał przejść operację – albo na nosek albo na kości. Shih Tzu mają skłonności do problemów z oddychaniem, albo ze stawami.

Na chwilę obecną jednak operacja na szczęście nie jest konieczna. Pieseł szaleje po dawnemu, co nas bardzo cieszy 🙂 Oby już tak zostało.

28 września minął dokładnie rok, odkąd ta pozytywnie zakręcona kulka ciepła, miłości i zabawy, zamieszkała w moim domu oraz sercu ❤ Nie zawsze jest łatwo, ale życie moje i Rodziców zmieniło się za jego sprawą zdecydowanie na lepsze.

Nie wyobrażamy sobie już życia bez niego. Codzienne pieszczoty, spacery i zabawa z nim bardzo dużo nam dają, a szczególnie mnie. Nadal boi się auta, ale akurat ja nie mogę z tym nic zrobić.

Odkąd 16 lat temu zdechły nagle moje dwa żółwie (po zaledwie kilku miesiącach z nami, chorowały na jakieś tropikalne paskudztwo), nie miałem takiego przyjaciela jak Buddy…

Oto On, po wczorajszym strzyżeniu:

=_UTF-8_Q_Zdj=C4=99cie0268=2Ejpg_=

* * *

Pamiętacie, jak w notce o faux pas Trumpa wspominałem, iż prezydent USA ma odwiedzić Irlandię w listopadzie tego roku?

Otóż 11 września, gazety „The Irish Times” oraz „The Irish Independent” obie podały, że Donald Trump jednak na Szmaragdową Wyspę nie pojedzie.

Według rzecznika irlandzkiego rządu, wizyta została przełożona z powodu problemów z terminem. Biały Dom twierdzi z kolei, iż decyzja o tym, czy prezydent Trump w ogóle wybierze się na Éire, jeszcze w ogóle nie zapadła!

Przyjazd Trumpa do Irlandii miał być jego pierwszą wizytą w tym kraju od objęcia urzędu w styczniu 2017 r. Amerykański prezydent miał odwiedzić m.in. Dublin, a także należący do niego pięciogwiazdkowy klub golfowy Doonbeg Lodge and Golf Club.

Tyle oficjalnie. Mniej oficjalnie mówi się, że miliarder znowu przestraszył się całkiem możliwych, wielotysięcznych protestów, gdyż żaden (ale to ŻODYN!) Irlandczyk go u siebie nie chce. Przepadł mi więc dosyć obiecujący temat, ale słowo daje…z tym facetem nie sposób się nudzić 😀

Niebezpieczne jest tylko to, że ktoś z takim ego ma z racji funkcji swobodny dostęp do broni atomowej…

Trump na razie do Irlandii się nie wybierze. Wybrał się za to inny przywódca, którego darzę dużo większym szacunkiem: papież Franciszek. Jeżeli zastanawialiście się, czemu o tej wizycie było tu cicho, to niestety. Chorowałem wtedy ciężko i całość przeszła mi koło nosa.

* * *

Pozostajemy jeszcze chwilkę w irlandzkich klimatach, bowiem trzeba wspomnieć o meczu Polska-Irlandia, rozegranym 11 września we Wrocławiu. Mówiłem już kiedyś, że jeśli chodzi o Szkocję czy Irlandię, budzi się we mnie nawet kibic piłkarski. Naszych też oglądam czasami, z ciekawości.

O tym meczu, drugim pod wodzą nowego trenera: Jerzego Brzęczka, wspominam wyłącznie z Polankowej przyzwoitości. Bo opisywać właściwie nie było czego. Obie drużyny w mocno eksperymentalnym składzie, przy czym z gości skojarzyłem z poprzednich meczów tylko dwa lub trzy nazwiska.

W tej liczbie jest ich selekcjoner, wciąż ten sam: Martin O’Neill. Moi irlandzcy znajomi twierdzą, że O’Neill stracił dawną „świeżość” i trzeba powołać nowego trenera.

Przez większą część spotkania obie drużyny grały zupełnie bez polotu, bez iskry. Irlandczycy zawsze byli świetni w defensywie, ale tym razem weszli w tę defensywę chyba aż za bardzo.

My mieliśmy może ze trzy okazje na bramkę, ale wszystkie zmarnowane. Coś się zaczęło dziać dopiero pod sam koniec. Nie pamiętam już, kto pierwszy zdobył bramkę, ale ostatecznie zremisowaliśmy 1:1.

Przyjemnie zaskoczył mnie fakt, że najjaśniejsza gwiazda naszej reprezentacji: Lewandowski, cały mecz przesiedział na ławce. Nic przeciwko chłopu nie mam, ale jest go w mediach zdecydowanie za dużo.

* * *

Czas powitać nowe Osoby, które albo przyszły do mnie, albo ja do nich 😉

Zauważyłem, że pierwszą Osobę jakoś najlepiej określają słowa na literę P. Paulinka 007 to przesympatyczna poszukiwaczka przygód, prowadząca przyjemny w odbiorze pamiętnik z podróży bliższych i dalszych, pełen pięknych widoków i tekstów przyprawionych sporym poczuciem humoru i odrobiną pikanterii 😉

Woland zaciekawił mnie już samym swoim nickiem oraz tytułem bloga, nawiązującymi do jednego z moich ulubionych dzieł: „Mistrza i Małgorzaty”. Chociaż od polityki staram się trzymać z daleka, Woland opisuje bieżące wydarzenia społeczno-polityczne mocno i szczerze. A ja sobie zawsze szczerość ceniłem. Każdy wpis dodatkowo okraszony symbolicznymi grafikami lub odpowiednimi do tematu nutkami muzycznymi.

Łukasz Stelmach na swoim blogu oraz kanale YouTube często i gęsto komentuje wszelkie wydarzenia ze światka filmowo-serialowego (przeważnie bliska memu sercu fantastyka), komiksowego, czy też śledzi nowinki piwne i technologiczne. Zawsze ma jakieś ciekawe spostrzeżenia na dany temat, więc, jeżeli odpowiada Wam taka tematyka, odwiedźcie go i zasubskrybujcie kanał 🙂

* * *

Chciałbym teraz raz jeszcze gorąco podziękować mojej przyjaciółce: Natalce ze Szkocji, za długą, spokojną i wielce przyjemną rozmowę, jaką odbyliśmy pod koniec września. Owa rozmowa obudziła we mnie całą masę różnych tęsknot i cudownych wspomnień. Miło kiedy ktoś tak po prostu ma dla Ciebie czas w tej zabieganej, „barterowej” rzeczywistości. Dziękuję Ci, Kochana… 🙂

Na koniec zostawiam Was z niedawno odkrytym utworkiem, oraz śpiewającą koleżanką Buddy’ego ( ❤ ).

Posted on 5 października 2018, in ÉIRE, POLECANE/POLANKOWE, ŻYCIE CELTA. Bookmark the permalink. 37 Komentarzy.

  1. Cieszę się, że z Buddym sprawa się wyjaśniła, przynajmniej na razie. Dla mnie takie sprawy to priorytet.

  2. Oby piesek nie chorował na nic, po co naszym milusińskim w ogóle choroby?
    Za światem wielkiej polityki trudno nadążyć, tak mi do nich blisko, jak stąd do Marsa…

    • Choroby są całkowicie niepotrzebne – i zwierzętom i ludziom 🙂

      Ja też nie nadążam i nawet specjalnie nie śledzę, bo by mi głowa od zbiorowej głupoty naszych „wybrańców” pękła. Czasami jednak jakąś interesującą drobnostkę się wychwyci 🙂

  3. Oooo.. Jak mi miło 😘👌😉🙏😁pozdrawiam serdecznie i Woland mnie też zaciekawil😉👌

  4. O, dobrze, że Buddy cały i w jednym kawałku. To najważniejsze! Zdrowia życzę – tak na przyszłość, aby miał na zapas w razie czego. 🙂

  5. Parę lat temu wjechałem windą z sąsiadem na nasze piętro, on otworzył drzwi swojego mieszkania i na korytarz wypadła kulka entuzjazmu – jego piesek. „Ech” – powiedział sąsiad – „żona mnie tak nie wita”. Ale żartował, bo byli bardzo udanym małżeństwem.
    Pozdrawiam

    • Żarty żarty Vulpianie, ale faktycznie mało który człowiek tak autentycznie i wylewnie cieszy na Twój widok, jak pies 🙂

      Zapraszam też na 2 część o Kaplicy św. Jerzego, jeśli jesteś ciekaw 🙂

      Pozdrawiam!

  6. Dzięki serdeczne za wyróżnienie- o tyle mnie zaskoczyłeś, że ostatnimi czasy mam nawał pracy, co siłą rzeczy skutkuje rzadszymi wpisami na blogu. Przemierzam wzdłuż i wszerz Irlandię, ale od miesiąca widziałem ją jedynie zza kierownicy samochodu.
    Rzeczywiście w Irlandii mało kto tęskni za Trumpem- to Naród bardzo wyczulony na kulturę osobistą, której prezydentowi USA najwyraźniej brak, a i tak takie stwierdzenie jest eufemizmem. Do tego dochodzą oznaki niezrównoważenia emocjonalnego, co rzeczywiście skutkuje obawami o to, kto trzyma czerwony przycisk.
    Piłkarzom i wszystkim sportowcom oczywiście życzę wszystkiego najlepszego- Polakom z wiadomych względów, Irlandczykom, bo to moja druga Ojczyzna, ale nie mam czasu śledzić, ani oglądać rozgrywek- sam jestem zbyt aktywny i jeśli już chcę coś obejrzeć, to wybieram jakiś film raczej, niż sport, co jest o tyle łatwe, że mam DVD, a anteny do telewizora podłączonej nie mam 🙂
    Pozdrawiam z hrabstwa Louth.
    P.S.
    Znam psa podobnego do Twojego, wabi się Bonzo i mieszka w Mallow (hrabstwo Cork). Bardzo towarzyski z niego obywatel.

    • Proszę bardzo Wolandzie! Zauważyłem właśnie, że rzadko piszesz, ale skoro to tylko nawał pracy, to na pewno minie i będziesz mógł pisać spokojniej i częściej, czego Ci oczywiście życzę 🙂

      Nie dość, że mieszkasz w Irlandii, to jeszcze przemierzasz ją wzdłuż i wszerz – ależ Ci zazdroszczę 🙂

      Ja też raczej nie udzielam się sportowo, chociaż jak napisałem, czasami budzi się we mnie kibic piłkarski, z kolei od dzieciństwa uwielbiam koszyków i Michaela Jordana.

      Może Obywatel Bonzo to też Shih Tzu? 🙂 Ta rasa zdaje się mieć towarzyskość w genach. Buddy kocha wszystkich i uparcie nie dopuszcza do siebie myśli, że nie wszyscy muszą kochać jego (choć zazwyczaj tak jest) 😀

      Dziękuję za długi, szczegółowy komentarz. Zapraszam częściej 🙂

      • Jeszcze dwa słowa o odkrytym przez Ciebie „utworku”, który ma bardzo ciekawą historię. „Wschód słońca”, ukazał się w języku irlandzkim w 1847 roku opublikowany przez Edwarda Walsha, jako piosenka ludowa. W 1873 została przetłumaczona na angielski, jako „The Dawning of The Day” i tak funkcjonowała ponad 100 lat. Ciężko określić autora i kompozytora. Melodia została rozsławiona w dziwnych okolicznościach. Otóż gdy niejaki Luke Kelly, lider grupy The Dubliners, spotkał w dublińskim pubie „The Bailey” poetę, autora poematu „Dark Haired Miriam Run Away” i spróbował go zaśpiewać do melodii „Fáinne Geal an Lae”. Dobrze mu to wychodziło, bo i tematyka była podobna. I w ten oto sposób utwór został rozsławiony, jako „On The Raglan Road” i to wersja Luke’a jest tą najbardziej znaną, a jednocześnie przypominającą o oryginale, który również dzięki temu zyskał na popularności.

  7. Jeżeli chodzi o muzykę irlandzką, to wolę TAKĄ.
    Pozdrowienia a Kamiennej Wioski

    • Masz świetny gust Torlinie 🙂 Toż to klasyk!

      Pozdrowienia z Polanki!

    • I tutaj druga historia, którą większość fanów Thin Lizzy zna, ale na wszelki wypadek (po raz już któryś w sieci) przypomnę: Utwór „Whiskey In The Jar” jest tradycyjną, irlandzką piosenką biesiadną o charakterze łotrzykowskim. Tekst składający się z przechwałek jakiegoś podpitego Paddy’ego niespecjalnie pasuje do rockowego wykonania Thin Lizzy, ale charakterystyczny riff zrobił z niego arcydzieło. Nie wiem dokładnie, kto jest odpowiedzialny aa partię gitar, ale biorąc pod uwagę rok wydania utworu- gitarzystą był wtedy Gary Moore (ten Gary Moore), a tradycyjnie wiele miał też do powiedzenia Phil Lynott (niestety, obaj przedwcześnie zmarli, zwłaszcza Phill się pospieszył, zabiły go alkohol i inne narkotyki).
      A utwór w oryginalnej wersji popularnej brzmi tak:

      Jak słychać, świetnie wpisuje się w biesiadny klimat irlandzkich pubów.

      • Ale mnie dzisiaj przyjemnie zaskakujesz, Wolandzie 🙂 Lynotta oczywiście kojarzę, Gary’ego Moore’a też, ale nie miałem pojęcia, że oni grali razem.

        Dużo znasz jeszcze takich historii jak te dwie? 🙂

        • Niestety, nie jestem znawcą, ale akurat Thin Lizzy i The Dubliners znaczyli dla mnie dużo jeszcze zanim przybyłem do Irlandii i czasem coś mi się obiło o uszy.

          • Długo już tam jesteś? 🙂

            • Zależy komu. Irlandia to kraj dla ludzi pogodnych, którzy potrafią się cieszyć każdą małą dobrą rzeczą. Ponuracy i malkontenci, których cieszy co najwyżej tylko mistrzostwo świata, raczej się tu nie zadomowią. Za to ludzie ceniący sobie spokój i pogodę ducha mają jak w raju: Za wyjątkiem pierwszego okresu załatwiania formalności związanych z pobytem i pracą, cała reszta jest bezstresowa. I wtedy można się cieszyć Irlandią, a to piękny kraj. Ocean, klify, plaże, strome, najeżone przepaściami góry, geologiczne cuda, świadectwa kultury (często niepozorne, lecz pokazujące jak stara jest to cywilizacja). Zaglądasz na blog Świechny (Myszy), ona tam pisze także o swoich odczuciach. A pokazuję Jej Irlandię dopiero od połowy lutego, wcześniej jeszcze coś niecoś zwiedziła ze mną przez 2 tygodnie poprzednich wakacji. Ja nie chciałbym już wracać do Polski w innym celu, niż turystycznym. W Irlandii żyje mi się tak, jak lubię.

              • Piękny opis 🙂 Tak szczerze Ci powiem, że marzy mi się na starość osiąść w jakimś małym klimatycznym miasteczku w Irlandii albo Szkocji, gdzie wszyscy wszystkich znają… Znacie się ze Świechną? 🙂 Bomba! Podobno na Wyspach jest bardzo dobrze rozwinięta infrastruktura dla osób niepełnosprawnych. To akurat bardzo ważne dla mnie, gdyż jestem na wózku. A chciałbym móc kiedyś jak najwięcej tam zwiedzić…

              • Oczywiście, że się znamy ze Świechną, chyba najlepiej jak można, tworzymy przecież „związek niesakramentalny” 🙂

              • Czyli dobrze myślałem 😀 Ty jesteś „Kraciasty”, prawda? 🙂

              • We własnej osobie 🙂

              • Ojeju! Zatem jest mi podwójnie miło 🙂 Jak wolisz, żeby się do Ciebie zwracać – Woland czy Kraciasty? 🙂 Mam nadzieję, że Świechna przekazywała moje pozdrowienia dla Ciebie 😉

              • Cala przyjemność po mojej stronie 🙂
                Mów jak Ci pasuje, oba nicki są w porządku. Woland, to mój nick blogowy, a „Kraciastym” zaczęła mnie nazywać Świechna, ze względu na to, że rzeczywiście mam sporo marynarek i spodni w kratę, jak bułhakowowski Korowiow, co również utrzymuje się w klimacie.

              • Korowiowa pamiętam oczywiście, ale dopiero wczoraj, jak przeczytałem Twój komentarz, skojarzyłem sobie jego ubiór 😉 Jak się to wszystko ładnie klimatu trzyma u Ciebie 🙂 A macie może czarnego kota imieniem Behemot? 🙂 (pytam całkiem serio, żebyś nie pomyślał, że się naśmiewam czy coś…).

  8. Czemu mnie nie dziwi to, że Trampek w Irlandii nie jest mile widziany.
    Cieszę się, że z Buddym już lepiej. Zwierzę potrafi być prawdziwym przyjacielem człowieka nie zwracając uwagi na jego wady. I właśnie za to kocham moją kotkę, ponieważ wiem, że ona też mnie kocha swoją bezwarunkową miłością.
    Pozdrawiam serdecznie

  9. No to trzymam kciuki, żeby Buddy cieszył się doskonałym zdrowiem przez długie lata. Poczochraj go ode mnie za uchem;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: