Ślub księcia Harry’ego…I

an Luan, an 21ú lá de Bhealtaine 2018

Książę Henryk z Walii Mountbatten-Windsor, niegdyś największy balangowicz wśród członków współczesnej Rodziny Królewskiej, wreszcie się ustatkował. Teraz świat szaleję z tego powodu – a przynajmniej część świata, ale o tym potem.

Pamiętam, jak w 2011 wszyscy nazywali ślub Williama i Kate Middleton „Ślubem stulecia”. Jak w takim razie nazwać całe to podniecenie i zamieszanie, narastające już od tygodni, a wręcz miesięcy?

Wiecie, że uwielbiam Wyspy Brytyjskie i tamtejszą Monarchię, jednak ilość detali związana z tym wydarzeniem, którymi jesteśmy bombardowani z każdej możliwej strony, przytłacza już nawet mnie.

Niemniej, sam ślub z wielką ciekawością obejrzałem, różnorodne wiadomości od kilku tygodni dla Was zbierałem i starałem się z tego sklecić jakiś w miarę sensowny post. Nie wszystko śledziłem i nie wszystko odnotowałem, skupiłem się tylko na najważniejszych (moim zdaniem) rzeczach – ale i tak wyszedł z tego dwuczęściowy post.

Napisałem go w oparciu o informacje z następujących źródeł: Royal Central, TVN24, Onet, przyjaciele z FB, trochę Wikipedii.

* * *

Prawdopodobieństwo, że Harry kiedykolwiek zostanie królem jest znikome. Będzie on wobec tego musiał znaleźć sobie jakąś niszę, w której się będzie realizował i jednocześnie wspierał w obowiązkach swoją babcię, swojego ojca i brata. Zdaję się, że w przeciągu ostatnich kilku lat książę odnalazł swoje powołanie, angażując się w poprawę losu weteranów wojennych, sierot i osób chorych psychicznie.

Jego świeżo poślubiona żona także ma swoje pasje. Współpracowała z World Vision Canada – organizacją charytatywną zwalczającą biedę i bezdomność; udzielała się na forum One Young World (brytyjskiej organizacji non-profit, w ramach której światowi liderzy starają się wspólnie rozwiązać najbardziej palące problemy współczesności); jest również ambasadorką ONZ i gorącą zwolenniczką walki o prawa kobiet.

Znajomi nowożeńców twierdzą, że Meghan raczej nie zrezygnuje z dotychczasowej działalności charytatywnej. Ma w tym pełne poparcie męża.

Podobnie jak Harry, nowa księżna też pomaga weteranom i popiera żołnierzy na służbie. W 2014, ruszyła w długą trasę z Orkiestrą Wojskową Stanów Zjednoczonych.

* * *

W przeciwieństwie do Kate Middleton, która przez kilka lat była sprawdzana i stopniowo przygotowywana do objęcia nowej roli u boku Williama, Meghan Markle musiała przejść przyspieszony kurs dworskiej etykiety. Do Monarchii weszła praktycznie „z marszu” – i ze świata pod pewnymi względami diametralnie innego niż ten, w którym zaczęła właśnie funkcjonować.

Nim zapadła decyzja o ślubie, Harry i Meghan spotykali się prawie 2 lata. Wszystko zaczęło się od „randki w ciemno”, zorganizowanej przez ich wspólnego znajomego. Z początku wydawało się, że Meghan będzie ledwie kolejnym nazwiskiem na długiej liście książęcych podbojów (do których zaliczana jest między innymi Chelsea Clinton, córka byłego prezydenta USA).

Okazało się wszakże, że teraz to coś poważniejszego. Po ogłoszeniu zaręczyn w listopadzie zeszłego roku, Meghan zamknęła swoje konta na portalach społecznościowych i zakończyła karierę w Hollywood.

Wydaje się, że aktorka podbiła serca zarówno Brytyjczyków, jak i swojej nowej rodziny – choć w tym drugim przypadku nie obyło się bez odrobiny kontrowersji. Rodzina Królewska była szczególnie wzburzona rolą Meghan w serialu „W garniturach”. Często bowiem występuje tam w bieliźnie i w scenach łóżkowych.

Zwracano uwagę na jej pochodzenie etniczne, które nawet w „Fabryce Snów” przysparzało jej kłopotów. Często słyszała, że jest zbyt „czarna” do roli białej dziewczyny i zbyt „biała”, żeby grać Afro-Amerykankę.

Niejakie wątpliwości budził też jej stan cywilny oraz religijny (wychowana w duchu protestanckim i w wieku 36 lat już ma na koncie jeden rozwód). Po zaręczynach, Meghan przyjęła chrzest w obrządku anglikańskim. Zgodnie z prawem wprowadzonym w 2011, mogła ona teraz wziąć ślub w tamtejszej wierze.

Jeszcze kilka dziesięcioleci wcześniej, taka osoba jak Meghan: o mieszanym pochodzeniu rasowym oraz wychowana w innej wierze niż anglikańska, byłaby uważana przez brytyjską arystokrację za niegodną tak wysokiego małżeństwa. Niedawny ślub jest więc znakiem czasów, znakiem tego, jak stopniowo ale konsekwentnie przesuwają się granice w Rodzinie Królewskiej. Przynajmniej w pewnych sprawach.

* * *

W dniach poprzedzających #RoyalWedding, na pierwsze strony gazet trafiła rodzina Panny Młodej – i rozpętała się afera.

Po pierwsze, do Harry’ego napisał brat Meghan, błagając go, aby odwołał ślub. Thomas Markle Junior nazwał siostrę „obłudną” i „fałszywą”. Sugerował, że ona jedynie czyha na majątek księcia i z uczuciami nie ma to nic wspólnego.

Z kolei ojciec Meghan, wskutek afery związanej z „ustawioną” przez siebie sesją zdjęciową, doznał ataku serca, trafił do szpitala i nie mógł pojechać razem z żoną do Londynu.

Spekulowano, że zamiast ojca Meghan, do ołtarza poprowadzi ją książę Karol. Tak się rzeczywiście stało.

Tuż po ceremonii ślubnej, małżonkowie przejechali się odkrytym powozem po mieście, wśród gigantycznego, wiwatującego tłumu. Potem odbyło się małe przyjęcie w Sali św. Jerzego.

Kolejne przyjęcie zorganizował wieczorem książę Karol – w posiadłości Frogmore House, dla 200 najbliższych członków rodziny i przyjaciół.

Pałac Kensington (w którym para teraz zamieszka i w którym niegdyś mieszkała księżna Diana) ogłosił, iż nowożeńcy nie wyruszą od razu w podróż poślubną, lecz w ciągu najbliższych dni podejmą pierwsze wspólne zadanie jako para małżeńska.

Wiele plotkowano o tytułach, jakie Harry i Meghan otrzymają z rąk Królowej. Przewidywania się sprawdziły – są teraz księciem i księżną Sussex. Elżbieta już dawno postanowiła, że właśnie to księstwo będzie przeznaczone dla Harry’ego w dniu jego ślubu. O historii tegoż tytułu napiszę może kiedyś osobną notkę. 

Ciąg dalszy nastąpi…

Reklamy

Posted on 21 Maj 2018, in BREATAINE MOIRE. Bookmark the permalink. 60 Komentarzy.

  1. Cała afera szczęśliwie mnie ominęła, a w dniu zaślubin byłam w górach, poza tym brak tv uniemożliwił mi pławienie się w powtórkach wielkiego „tak”. Niemniej jednak życzę zawsze ludziom przy tej okazji wszystkiego najlepszego, więc i im również. Mam nadzieję, że będzie im się żyło dobrze.

    • Ja też mam taką nadzieję 🙂 A Ty pod pewnymi względami i tak miałaś lepiej niż oni 😉 Już nie mówiąc, że Twoje widoki o niebo piękniejsze ❤

      • To było pewnie dla nich bardzo stresujące. A górkę mieliśmy, jak to w Irlandii, niewysoką, natomiast widoki piękne. Może jutro opublikuję jakiś tekst na temat trzech miejsc w których ostatnio byłam. Pozdrawiam 🙂

  2. Prawdę mówiąc, obchodzi mnie to równie, jak wynik meczu KS Niwka i GLKS Viktoria Rybczewice. Jako ludziom życzę szczęścia, bo każdy na to zasługuje i to tyle.
    Niestety wszędzie jest o tym ślubie i nie da się go pominąć – dobrze, że telewizji nie oglądamy. 🙂

    • To jest jedyny minus tego całego wydarzenia jak dla mnie – pełno go aż do przesytu. A pod względem zainteresowania jesteś całkiem jak mój Tata 😀

      Czyli u Ciebie z telewizorem tak jak u Szczurka czy Wachmistrza – tylko na ozdobę? 😉

      • Pełni role zaślepki w regale – jak wpadła szalona szwgierka i koniecznie chciała coś oglądać, to najpierw był problem, gdzie jest pilot, później jak włączyć dekoder, a wreszcie machnęliśmy ręką i daliśmy jej online z komputera – strasznie zawzięta kobieta na oglądanie. Wzbudziła w całej rodzinie uśmiech politowania i zdziwienie, że tak można. 😀 😀 😀

        • Ty, Szczurek, czy Wachmistrz jesteście pierwszymi osobami, które znam, co mają telewizor, ale go w ogóle nie używają! Wszędzie pełno telewizorów, wszyscy mają i coś oglądają… Ja też, ale jak nie ma nic nic ciekawego, zwyczajnie włączam YouTube’a albo radio… Ale żeby mieć i ani razu nie oglądać to już jest kosmos 😀

  3. Klik dobry:)
    Oglądałam całą ceremonię zaślubin, ponieważ uwielbiam przyglądać się kapeluszom, których w takim bogactwie nigdzie indziej nie zobaczę. Zadziwiają mnie te różne placki, naleśniki, rury wydechowe, harfy i trąby, patyki i sznurki, czubki dudka i pióra, obwarzanki i różowe kremówki oraz wszelkie inne dziwactwa na głowach pań. Tym razem nie zobaczyłam beretu z antenką, a tak czekałam na ten wyśmiewany w naszym PRL akcent. 🙂 🙂

    W miłość wierzę i widać ją w oczach książecej pary.

    Pozdrawiam serdecznie.

    • Widzę, że mamy takie samo podejście do miłości i romantyzmu w ogóle 🙂 Ja też, zarówno im, jak i każdej parze, życzę z serca jak najlepiej 🙂

      W kapeluszach to przoduje Królowa zazwyczaj, ale tym razem miała sporą konkurencję 😉

      Ty zwróciłaś baczną uwagę na element modowy, któremu ja z kolei poświęciłem minimalną uwagę 😀

      • W kapeluszach Królowa nie przebije konkurencji, ponieważ Jej nakrycia głowy są po prostu klasyczne i normalne. Różne celebrytki natomiast prześcigają się w tym, jak zwrócić na siebie uwagę jakimś dziwactwem. Np. jedna z pań miała na głowie trzy patyki i grzebień przewiązane węzłem ze sznurka. Popłakałam się ze śmiechu.

        A na poważnie, ze wzruszenia, płakałam podczas wspaniałego kazania biskupa z Chicago.

        • Jolanta „Pupcia”, słynąca z fantazyjnych dodatków do włosów żona Waldusia Kiepskiego, czułaby się wśród tych pań jak ryba w wodzie 😀

          Co do biskupa, dał czadu, jak to amerykański pastor 😀 Wzruszyła mnie wieść o tym, że on z Chicago. To przecież moje dawne miasto…

          Zauważyłem, że masz inny blog w podpisie – mam dodać do listy obok głównego, czy raczej nie korzystasz aż tak? 🙂

  4. Nie zaszczyciłam ceremonii swoją uwagą. W tym dniu ślub brała pewnie jeszcze kilka… tysięcy innych par, wszystkim życzę najlepszego oraz jak zwykle posłużę się tytułem klasyka z wysp ‚Wiele hałasu o nic’, a ich uczucie zweryfikuje czas. Nie rozumiem natomiast zupełnie dlaczego brytyjski podatnik wybulił ciężką kasę na tę imprezkę i do tego radośnie zaciesza twarz, kiedy jest conajmniej kilka sposobów na jej lepsze spożytkowanie.

    • Brytyjski podatnik wbrew pozorom lubi swoją monarchię i jej życie traktuje jako choćby chwilową ucieczkę od codziennej harówki, szarzyzny i biedy, do wyidealizowanego przez siebie świata.

      Ty byś się Kochana nadała świetnie z kilkoma moim znajomymi Irlandczykami. Wszyscy zagorzali republikanie. Nie mają nic przeciwko zwykłym Brytyjczykom, natomiast serdecznie nienawidzą Korony Brytyjskiej oraz własnego rządu, który ich zdaniem bezcześci pamięć dawnych bohaterów i wysługuje się Koronie. I wcale się z tym nie kryją. A ja staram się jak zawsze zrozumieć i zwolenników i przeciwników Monarchii.

      • Ależ ja nie mam nic przeciwko ikonie tego bałaganu, pani Eli 😉 Nie mogę tylko zrozumieć jej zdziwienia, że życie Williama i Kate skupia się wokół kuchni, podczas, gdy ona sama nie ma pojęcia, gdzie podobne pomieszczenie znajduje się u niej w domu. Pani żyje w matrixie, to jej wybór, ale Harry i Megan nie muszą. Po co ich w to mieszać, niech szczęśliwie żyją swoim życiem. W kuchni, jeśli taką mają potrzebę.

        • Cóż, ja się jej nie dziwię, że o kuchni nie wie 🙂

          Po pierwsze – mieszkając tam, gdzie ona, też byłoby mi ciężko ogarnąć, co gdzie jest 😉 Po drugie – zapewne nigdy nic w prawdziwej kuchni sama robić nie musiała 😉

          Co do Harry’ego, jest on szóstą osobą w kolejce do tronu – czyli ostatnią, która musi Królową prosić o zgodę na cokolwiek. Dopóki Harry będzie się czasem pokazywać tu i tam, nie sądzę, żeby Elka wtrącała się w jego życie. Większa presja ciąży na Williamie i jego dzieciach.

          • No wiesz, znam ludzi, którzy gotują dla przyjemności i w d… mają czy to wypada, czy nie. Ja tam bym chciała osobiście upiec szarlotkę dla moich wnuków 😉

            • Szarlotkę, i to upieczoną przez Ciebie, samemu chętnie bym wszamał 😉 I też chciałbym kiedyś pichcić w kuchni.

              Mam nadzieję, że Twoje marzenie co do wnuków się spełni 🙂

              • Nie sądzę. Znam Młodą 😉 Chwilowo zajęta jest czymś zupełnie innym.

              • TERAZ możliwe. Ale wiesz jak to bywa. Na każdego przychodzi w końcu czas 😉 Tak czy inaczej, Twój przyszły wnuk będzie mieć bardzo fajną babcię 😉

        • Robert - MojaSzkocja.com

          „…podczas, gdy ona sama nie ma pojęcia, gdzie podobne pomieszczenie znajduje się u niej w domu. …”
          jest w tym sporo nieścisłości – owszem na pewno Elżbieta nie gotuje na co dzień i pewnie nie zna dokładnie rozkładu pomieszczeń wszystkich swoich domów i zamków… A na pewno teraz w jej wieku już nie ma większej ochoty i sił by coś gotować lub piec…

          Jednak wiadomo że np. będąc w zamku Balmoral w Szkocji na swym corocznym urlopie królowa w dawniejszych latach dość często używała kuchni piekąc, lub gotując coś dla rodziny (szczególnie dziczyznę)
          A ulubionym „sportem” królewskim był piknik z grillem gdzieś na dziko nad rzeką. Elżbieta ze swym mężem sami pakowali sprzęt i jedzenie, sami odpalali grilla, sami go robili i podawali swym gościom, (często zapraszani byli na tę okazję pracujący tam gamekeeperzy – myśliwy/leśnik) i sami później sprzątali i zmywali naczynia.

          Myślę że nie są oni bardziej oderwani od codziennych prac domowych niż przeciętny właściciel sporej firmy, bankowiec, czy inni milionerzy tego świata.

          A z własnych obserwacji mogę powiedzieć że wbrew pozorom tutejsza arystokracja bywa bardziej normalna i „ludzka” do zwykłych ludzi niż nowobogaccy (albo politycy) w np. PL

          dla przykładu mieszkający niedaleko nas David George Patrick Coke Ogilvy – 13. hrabia Airlie – człowiek który był Lordem Szambelanem Dworu Królewskiego i jednym z jego obowiązków z ramienia Królowej było przewiezienie ciała Diany do Londynu
          No więc dość często widywaliśmy jego wraz z żoną gdy robili zakupy w lokalnym TESCO (zwykłe ciuchy, zwykły samochód, i w końcu – zwykłe produkty w koszyku – niczym nie wyróżniające się od innych) zdarzyło mi się spotykać ich również w trakcie spacerów po okolicy i zawsze uprzejmie pozdrawiali ludzi na trasie – a czasem ucinaliśmy sobie krótką rozmowę o niczym (albo o ogrodzie gdy przechodzili akurat obok naszego domu)
          Po porostu w miarę normalni ludzie…

          • O tym, że Royalsi coś sami robili, takiego zwykłego grilla, nie miałem pojęcia – dzięki 🙂

            Teraz już wiem, dlaczego pokazali ich przy grillu w jednym filmie o Królowej i Dianie…

            Masz prawdziwego arystokratę za sąsiada? Bomba! 🙂 Ostatnio oglądałem wywiad z księciem Janem Lubomirskim-Lanckorońskim. Też się wypowiadał, że np. ma kilka samochodów, ale bez szofera – lubi prowadzić samemu. Lubi też robić zakupy w zwykłym sklepie.

            Fajnie byłoby kogoś takiego na żywo poznać 🙂

    • Robert - MojaSzkocja.com

      „…nie rozumiem natomiast zupełnie dlaczego brytyjski podatnik wybulił ciężką kasę na tę imprezkę i do tego radośnie zaciesza twarz…” – no więc uśmiech zadowolenia bierze się stąd że doskonale wie że ta impreza się opłaca! Już w kilka dni po ślubie specjaliści twierdzą że dochód z tej imprezy to co najmniej 500 milionów funtów ( a to są jedynie pierwsze dane bez długoterminowego pobudzenia turystyki) nie licząc świetnej reklamy!!! miliony ludzi oglądało ten ślub a miliardy miało okazję zobaczyć, poczytać i dowiedzieć się więcej o UK…

      • Masz rację. Takie wydarzenie to jest mimo wszystko potężny boom wizerunkowy i finansowy – i to tuż przed sezonem turystyczno-wakacyjnym na dodatek 😉

  5. Szczerze mówiąc to nie lubię ślubów. Trauma z dzieciństwa. 😛

  6. Co tam korona i inne takie, ważne by szczęśliwi byli…
    Zauważyłam jeden mały zgrzyt – trochę niezręcznie zabrzmiały słowa duchownego: co Bóg złączył…skoro przed ołtarzem rozwódka.Ale to na marginesie, może tam inny kościół, inne zwyczaje.

    • Nie wiem do końca jak to tam jest. Wiem, że Meghan i jej pierwszy mąż kontaktów nie utrzymują, obowiązków małżeńskich nie spełniają, nie mieszkają razem – w protestantyzmie (którego odnogą jest anglikanizm) uznaje się wobec tego małżeństwo za niebyłe.

  7. Wstyd się przyznać, ale ślubu nie oglądałam, bo akurat brałam udział w Rajdzie Niepodległościowym w sąsiednim mieście, który miał miejsce w tym samym czasie. Mimo tego życzę młodym, aby im się wiodło tak samo dobrze, jak Kate i Williamowi. Ich ślub widziałam i bardzo mi się podobał. Pozdrawiam serdecznie

    • To żaden wstyd jeśli nie oglądałaś słuchaj 🙂 Takie rzeczy nie są obowiązkowe 🙂

      Rajd Niepodległości? Musiało być fajnie 🙂

      • Nie przeczę, Rajd był rewelacyjny, chociaż nachodziłam się co niemiara. W najbliższej notatce postaram się co nieco o nim napisać. Tylko muszę na spokojnie porobić zdjęcia.

        Siedem lat temu(już siedem? Kiedy to minęło?) widziałam ślub Williama i Kate i nie powiem, bardzo mi się on podobał. Pozdrawiam serdecznie

        • Biedo Moja, nóg już pewnie nie czułaś potem 😦

          A o Twoich wrażeniach z chęcią poczytam. Też widziałem ślub Williama i Kate, chociaż nie śledziłem go aż tak, bo byłem wtedy poza domem akurat.

          I racja – przeleciało te siedem lat piorunem!

  8. O, jak fajnie: relacja z książęcego ślubu! 🙂
    Ale szybko ogarnąłeś temat.
    Jak zwykle u Ciebie: rzetelne przygotowanie, mnóstwo konkretów i w ogóle pełen profesjonalizm. Dzięki!
    Młodym dobrze z oczu patrzy i całym sercem życzę im szczęśliwego życia we dwoje.
    Tylko zupełnie nie rozumiem, czemu brat Megan zadzwonił nazywając siostrę „obłudną”?.Jaka była jego intencja: sam chciał zaistnieć na chwilę, czy rzeczywiście coś jest na rzeczy..?

    • Czy coś jest na rzeczy? Do końca nie wiadomo… Możliwe, że braciszek chciał tylko zaistnieć. Ale z drugiej strony zapowiedział wydanie książki, ukazującej gorsze oblicze księżnej. Także chyba jeszcze coś z tego będzie…

      Tym bardziej, że ojciec Meghan po wyjściu ze szpitala publicznie pogratulował młodym, a własnej rodzinie nakazał się „zamknąć”…

  9. Młodej parze życzę, żeby byli szczęśliwi tak samo mocno jak w dniu ślubu:))

  10. Uroczystości nie oglądałam,, bo niby dlaczego, skoro nie jestem ciekawa show. Natomiast życzę nowożeńcom szczęścia i miłości.
    Serdecznie pozdrawiam

  11. Małgośka

    …a ja przeciwnie: obejrzałam, obejrzałam… z jakichś niezrozumiałych względów lubię tego trzpiotowatego rudego rozrabiakę!
    Jest monarchia, jest przepych.
    Ładna uroczystość, a uśmiechnięta gęba Harry’ego sprawiła, że nawet przysłowiowe sztywniactwo Anglików było tym razem trochę jakby mniejsze. Królowa się uśmiechała – koniec świata!

    • Oj rozrabiaką to on był niezłym swego czasu 😀

      Zobaczymy teraz jaki wpływ będzie mieć na niego żona 😉

      Królowej zdarza się uśmiechać – rzadko bo rzadko, ale to się zdarza. Ona zrobiła coś jeszcze bardziej niezwykłego – przed ślubem odwiozła psa Meghan na zamek Windsor 😀

  12. Małgośka

    W uroczystości jest i swojski wątek: zdjęcia wykonał książę z polskimi korzeniami Alexi Lubomirski (swoją drogą same mezalianse w tych książęcych rodach: matka Alexia jest Peruwianką! o tempora! o mores! 🙂 )
    http://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/rxkktkqTURBXy8xN2E1NTZlMTZlNmYxYjczMzEzYzdjOTEzN2Y5ZDc4NC5qcGVnkpUCzQPAAMLDlQIAzQPAwsM

  13. Zapomniałam zupełnie o tym ślubie… (dobrze zatem, że nie byłam panną młodą;))). Wyglądają na szczęśliwą i zgraną parę:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

  14. Bylam pewna na 100% ze o slubie Harrego napiszesz 😉 Postep rodziny krolewskiej to jedno, a pochodzenie Harrego to drugie. Tylko wielcy romantycy nadal wierza ze to Karol jest jego Papa wiec, Harry po pierwsze jest bardzo daleko od tronu, a po drugie (zapewne) wcale nie krolewskiej krwi. Zakladam ze to wplynelo na decyzje zezwolenia mu na slub z przesliczna zreszta, wybranka serca. Slubu sama nie ogladalam, ale popatrzylam sobie na fotki, babska ciakawosc. Suknia mi sie bardzo podobala a dziewczyna przepiekna i usmiechnieta od ucha do ucha. Widac ze i ona i Harry sa szczesliwi a ja im zycze by to szczescie z nimi pozostalo juz na zawsze 🙂

    • Jakże bym mógł coś takiego pominąć, mając takie zainteresowania jakie mam? 😉 I to nie wszystko bo będzie jeszcze 2 część.

      Odnośnie Harry’ego, jest on chyba jedynym rudzielcem w Rodzinie Królewskiej. To się zawsze rzucało w oczy i ludzie nigdy nie przestaną plotkować. A prawdę zna chyba jedynie Karol, który nic nie powie, bo mógłby być niezły skandal…no i Diana, która w ogóle już nic nie powie.

      Meghan faktycznie urocza, a we wspomnianym w notce negliżu prezentuje się całkiem całkiem 🙂 Widziałem parę zdjęć. Ja też z serca życzę im szczęścia.

      • Robert - MojaSzkocja.com

        „…jest on chyba jedynym rudzielcem w Rodzinie Królewskiej…” jednak byli rudzielce w rodzinie Królowej Matki!
        A jeżeli bliżej się przyjrzeć jak wygląda skóra na twarzy Karola to i u niego można by się dopatrzeć typowego dla rudych osób odcienia
        Doskonale było to widać w trakcie tego ślubu! Oboje mieli wręcz identyczne czerwone wypieki na twarzy!

        A prawda?

        może kiedyś ktoś ujawni testy DNA…?
        ale raczej nieprędko.
        Zresztą…
        Co by to zmieniło?
        W czym by ludziom pomogło?
        No i na koniec
        nawet jeżeli to nie rodzony syn Karola – to jednak jest jego synem! a na pewno prawdziwym Bratem dla swego brata 😉

        • Aż tak się Harry’emu ani Karolowi nie przyglądałem 😉

          Co do plotek, one zawsze były i będą…a wszelkie testy DNA dzisiaj chyba jeszcze bardziej by je podsyciły. Nie służyłoby to nikomu, poza wielbicielami teorii spiskowych 😉 A na Williama i Harry’ego aż miło patrzeć jak się razem trzymają 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: