Piękne 25-lecie… :)

an Mháirt, an 15ú lá de Bhealtaine 2018

Będąc w Stanach po raz trzeci, na rehabilitacji w latach 1995-1997, skorzystałem z okazji i przez dwa lata uczęszczałem do amerykańskiej podstawówki, do 3 i 4 klasy. Po moim powrocie do Polski i badaniach psychologiczno-pedagogicznych w poradni, tamtych dwóch lat w szkole za Oceanem mi nie uznano, gdyż według poradni, poziom nauczania w amerykańskiej szkole był niższy niż w polskiej XD 

Tym sposobem, zacząłem naukę w polskiej szkole znowu od klasy 3. Było to w Szkole Podstawowej nr 16 im. Orląt Lwowskich (obecnie: Zespół Szkół Podstawowo-Gimnazjalnych nr 2).

Tamtejszy Dyrektor, jak i jego pracownicy od początku robili wszystko, aby jak najbardziej ułatwić mi naukę i pomóc moim Rodzicom w transporcie do szkoły, towarzyszeniu mi na co dzień w mojej szkolnej przygodzie. Nie mieli też nic przeciwko indywidualnym lekcjom w domu, jeśli akurat nie mogłem pojawić się w klasie.

Była/jest to szkoła jak żadna inna – pierwsza z klasami integracyjnymi na południu Polski. To od niej ideę oraz programy i pomysły integracji osób pełno- i niepełnosprawnych do dzisiaj „pożyczają” wszystkie inne szkoły w kraju. To moja stara szkoła sprawiła, że niepełnosprawność zaczęła być ludzka i stała się dostrzegalna w przestrzeni publicznej.

A za sprawą licznych olimpiad i konkursów oraz oddania, z jakim pielęgnuje pamięć o Orlętach Lwowa i w ogóle przyjaźń z Kresami Południowo-Wschodnimi, jest już ona znana na całą Polskę.

* * *

Przez całe dotychczasowe życie miałem niesamowite szczęście trafiać zawsze w polskiej szkole na dobrych, pomocnych i otwartych ludzi. W liceum i na studiach też.

Jednak moja dawna podstawówka, a potem również gimnazjum (oba w tym samym budynku), dały mi coś, czego już nigdy później w pełni nie zaznałem – możliwość całkowitego uczestnictwa w życiu mojej klasy i szkoły.

To tam poznałem grono wspaniałych kolegów i koleżanek, pełno- i niepełnosprawnych, którzy pomagali mi w klasie, zabierali mnie na przerwy. Nigdy nie dali mi odczuć, że jestem jakiś inny. Z wieloma z tych osób mam kontakt do dzisiaj, choć przeważnie tylko facebookowy. 

Na ludzi, z którymi się zetknąłem w liceum i na studiach nie mogę narzekać, naprawdę. Jedynie na budynki, w których brak udogodnień (np. budynek mojego I Liceum jest wpisany na listę zabytków i nawet windy tam nie ma) znacząco ograniczył moje możliwości uczestnictwa w życiu tych szkół na co dzień.

W czasach podstwówkowo-gimnazjalnych nigdy nie było takich przeszkód. Mogłem swobodnie jeździć do szkoły całe 5 dni w tygodniu, siedzieć w ławce z przyjaciółmi, jeździć z nimi na wycieczki szkolne. 

W „Szesnastce” już za moich czasów był podjazd na wózki, a resztę rzeczy stopniowo przystosowywali…i nadal przystosowują, w razie potrzeby. Brałem tam udział we wszelkich konkursach literackich, językowych i historycznych. To były moje najlepsze szkolne lata, pod każdym względem. 

* * *

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Otóż w tym roku, 14 i 15 maja, przypada piękne 25-lecie nadania mojej dawnej szkole imienia Orląt Lwowskich, jak i 25 lat wprowadzenia oddziałów integracyjnych w tej placówce. Jest to również 111 rocznica rozpoczęcia tam nauki jako takiej. 

Z tej potrójnie pięknej okazji, władze szkoły zorganizowały w tutejszym Ratuszu (pięknym acz barokowym, czyli bez windy, ALE ze schodołazem) dwudniowe uroczystości z udziałem byłych i obecnych nauczycieli oraz uczniów. Zaproszenie dostałem również i ja, jako ten, który dawniej udzielał się w szkole często i gęsto 😀

Poproszono mnie o napisanie okolicznościowego wiersza na temat integracji. Siedziałem nad tym cały marzec i zamiast jednego wiersza powstały dwa – ten „zamówiony” o integracji (mogę go wrzucić na Bloga, jeśli jesteście ciekawi…) oraz drugi, nieco bardziej osobisty, dla moich byłych pedagogów. 

Zaczął się program artystyczny, pełen wzruszających slajdów i wspomnień, podczas którego dzieciaki z podstawówki i gimnazjum grały na gitarze lub keyboardzie, śpiewały lub tańczyły (np. jedna para zatańczyła walca wiedeńskiego do „Nocy i dni” ❤ ). Potem zaczęła się dyskusja na temat integracji, wyciągnęli mnie na środek, przeczytałem swoje i zrobiłem furorę XD 

Nauczyciele obydwa wiersze kazali sobie kserować hurtowo, bo każdy chciał mieć kopię 😀 Po części oficjalnej, Pan Dyrektor (ten sam, który tak ciepło przyjął mnie do szkoły w 1997 i do dzisiaj pełni tę funkcję) poczęstował wszystkich ciasteczkami, lodami i kanapkami 🙂 

Nie mam słów, jak szalenie wzruszający był to dzień… 

Reklamy

Posted on 15 Maj 2018, in ŻYCIE CELTA. Bookmark the permalink. 34 Komentarze.

  1. No widzisz, a tyle złego już powiedziano o polskiej szkole i nauczycielach.
    Bardzo to budujące, że dostałeś zaproszenie. Jako absolwentowi mogę więc pogratulować tak świetnej szkoły , a szkole tak cudownego absolwenta 🙂

    • ZSPG nr 2 należy do tych szkół, o której absolutnie nie da się powiedzieć niczego złego 🙂 To spory i ważny kawał mojego życia – między innymi bez tamtejszych nauczycieli i tamtejszej atmosfery, nie byłbym tym, kim jestem dzisiaj…

      Dziękuję Jotko! 🙂 W imieniu własnym oraz szkoły.

  2. super, że masz takie wspomnienia ze szkoły i o szkole, i że tak Cię doceniono, jako absolwenta, normalnie dumna jestem, że znam takiego celebrytę 😀
    PS. wziąłeś jakieś ciasteczko na wynos?? 😀

    • Oj tam – od razu „celebrytę” 😀 Ale dzięki, Frytuś…ażem pokraśniał 😀

      Co do ciasteczka – przepraszam, ale nie pomyślałem wtedy, byłem nieco zaaferowany. Sama rozumiesz 😉

  3. Cieszę się, że mogłeś uczęszczać do tak wyjątkowej szkoły. I że zaprosili Cię na jubileusz istnienia. To takie miłe…

    • Ja też się cieszę. To było naprawdę wyjątkowe doświadczenie, tamte lata 🙂

      I nie wiem, czy darowałbym sobie, gdyby mnie zabrakło na jubileuszu…

  4. Wow, niesamowity i bardzo wzruszający Jubileusz…
    Trzymałam kciuki i bardzo się ucieszyłam, że tak szybko umieściłeś relację na blogu.
    Przychylam się do zdanie Jotki – gratuluję Tobie tak dobrej, przyjaznej szkoły, a szkole – tak wyjątkowego absolwenta.

    Ps. I poproszę o wiersz. 🙂

    • Bardzo, bardzo Ci dziękuję 🙂 A ten Jubileusz to faktycznie było coś… Miło było znowu mieć 14-15 lat, choćby przez kilka godzin…

      Wiersz masz na myśli ten, który i tak tutaj zamierzam dać, czy ten bardziej prywatny? 🙂

  5. Bardzo wzruszający tekst. Różnie z tymi szkołami bywa, ale na ogół przynajmniej jedną wspominamy dobrze.
    Wiersze dawaj oba, jak już napisałeś, to co mają leżeć w szufladzie dysku i obrastać bitowym kurzem? 😀 😀 😀

    • Ja wszystkie swoje szkoły wspominam z grubsza pozytywnie, bo w każdej się działy różne ciekawe rzeczy – nawet jeśli nie zawsze dobre 🙂 Ale tego co dostałem w ZSPG nr 2 to już zawsze sentyment będzie 🙂

      Co do tego drugiego, bardziej osobistego wiersza, to chodzi jedynie o to, że tam wszyscy moi nauczyciele są wymienieni z nazwiska… Wiesz, ochrona danych osobowych, to nie wiem czy można tak publicznie 🙂

      Miło Cię widzieć Kneziu 🙂 Brakowało mi Cię tu. Wpadaj częściej 🙂

  6. O, wrzuć wiersz! Z miłą chęcią przeczytam! 🙂
    Miło się czyta wpisy o tym, że gdzieś tam na świecie ludzkie robią się ludzcy dla każdego i ułatwiają sobie życie. Dzięki temu masz garść dobrych wspomnień, a o to w życiu chodzi. 😉

    • Wiersz na pewno wrzucę, nie wiem tylko kiedy 😉 Masz rację. Tacy ludzie i takie miejsca naprawdę przywracają wiarę w świat i ludzi…

      • Bardzo fajnie, że utrzymujesz z nimi kontakt. 😉 Dobrych ludzi trzeba trzymać przy sobie. Cieplej się robi na sercu 🙂

        • Rzadko bo rzadko i najczęściej tylko wirtualnie, ale jakiś kontakt wciąż mamy i to jest fajne 🙂

          A co do trzymania – staram się jak mogę, ale wychodzi różnie. Niektórzy wcale nie chcą być trzymani… I nie mówię tu teraz tylko o znajomych ze szkoły…

  7. Celcie, nie daj się prosić – wiersz należy pokazać i kropka;) Zaskoczyłeś mnie tą informacją o poziomie nauki..wydawałoby się że tam jest równie wysoki poziom co u nas…
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    • Wiersz będzie na pewno! Nie wiem tylko jeszcze kiedy, bo póki co, inne tematy się pchają na świecznik 😉

      Z tym poziomem nauki to było tak ze 20 lat temu. Nie wiem jak jest teraz… Dawno mnie w Stanach nie było.

  8. Celcie – generalnie polskie szkoły są na dużo wyższym poziomie niż te amerykańskie.
    Tym bardziej cieszę się z Twoich pięknych wspomnień … no i tego wspaniałego wydarzenia, które Ci się teraz przytrafiło.
    No i gratulacje, gratulacje i jeszcze raz gratulacje…

  9. Małgośka

    Spotkać się po latach w fajnej, starej „budzie” i w miłym gronie – to dopiero radość!
    ale ale… Celcie, TY KIBLOWAŁEŚ!!! 🙂 🙂 😀

    PS. a jak posunęła się sprawa podjazdu w Twoim bloku?
    Pozdrawiam:)

    • Różnie z takimi spotkaniami bywa, bo dla niektórych szkoła to koszmar XD Ale nie dla mnie… Było cudownie! 🙂

      Hmm… Na upartego można tak powiedzieć 😀 Ale sytuacja wtedy była wyjątkowa XD

      Sprawa z podjazdem stoi w miejscu. Mamy jedynie USTNĄ odmowę kierownika i od paru miesięcy nie możemy się doprosić o tę decyzję na piśmie… Pan Wielce Wszechwładny Kierownik powiedział nie i koniec…

  10. Wspaniale, że masz takie dobre wspomnienia :)) Ja, gdy wspominam swoje szkoły, uczucia mam bardzo mieszane 😛
    A tu coś dla Ciebie:

    • PIĘKNE są te perełki ❤ Dziękuję! Rzecz jasna od razu lądują w Muzycznym Kręgu 😉

      Przykro mi, że szkoła pozostawiła u Ciebie takie ambiwalentne odczucia… :*

  11. Cieszę się, że masz dobre wspomnienia ze szkoły. A wiersze koniecznie wpisz, przecież dane można wykropkować.
    Podjazd powinien być, więc sprawę należy nagłośnić, choćby w lokalnej prasie, u władz miasta itp. Nie należy odpuszczać.
    Serdecznie pozdrawiam

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: