Wow!

an Luan, an 8ú lá d’Eanáir 2018

Wczoraj rano miałem pobudkę nie tylko wcześniejszą niż zwykle, ale i całkiem niespodziewaną. Rodzice zafundowali mi wypad na najgorętszy film ostatnich dwóch tygodni. Dzieło dla mnie i wielu innych kultowe już od lat. Chociaż z tego, co dotychczas słyszałem, zaskakujące pod wieloma względami. Nareszcie miałem okazję osobiście przekonać się, że w tych słowach było całkiem sporo prawdy…

Chodzi tu oczywiście o najnowszą część Gwiezdnych Wojen pod tytułem „Ostatni Jedi”. Podobnie jak w przypadku recenzji poprzedniej części, będę się starał unikać tu spoilerów. Sam tez zawsze staram się tak robić, aby nie zepsuć sobie potem przyjemności oglądania, chociaż nie zawsze mi się to udaje. Prędzej czy później zawsze jakiś wredny spoiler mnie dopada, jak grypa 😉

Moje wciąż jeszcze świeże wrażenia po tym filmie można właściwie zawrzeć w tytułowym westchnieniu. Westchnieniu zaskoczenia i uwielbienia. Bo trzeba Wam wiedzieć, że ten film podzielił fanów Sagi równo jak jeszcze chyba żaden – i poza głosami zachwytu były też głosy oburzenia. Niektórzy niezadowoleni domagają się wręcz usunięcia filmu z oficjalnego kanonu (usuwając tym samym ostatnią rolę zmarłej ponad rok temu Carrie Fisher, ale o tym oburzeni nie myślą….). 

Tak czy inaczej, mnie się całość bardzo podobała. Jak u Hitchcocka – najpierw trzęsienie ziemi, a potem jest tylko gorzej. Właściwie straciłem rachubę, ile było tu wciskających w fotel bitew i eksplozji – tak szybko wszystko po sobie następowało. Były także spokojniejsze sceny, jak część tych na wyspie Luke’a, którą „grała” jak zawsze piękna Irlandia ❤ 

Zgodnie z wszelkimi zapowiedziami, zwroty akcji miejscami takie, że szczęka opada. A skrzydlate małe Porgi to taki mój Buddy z Odległej Galaktyki. Słowo daje! Identycznie rozrabiają, taka samo ciekawe wszystkiego i podobnie żebrzą o jedzenie 😀 

Niektóre sceny mocno inspirowane tym, co widzieliśmy w Oryginalnej Trylogii (Częściach 4-6). Niezmiennie epicka ścieżka dźwiękowa Johna Williamsa też mocno wraca do korzeni. Zarówno Luke, jak i Leia oboje podszkolili się w Mocy przez te 30 lat, jakie minęły od „Powrotu Jedi”. A scena Luke’a w towarzystwie [SPOILER] baaaardzo nostalgiczna, przynajmniej dla mnie. 

Ogółem przyjemnie spędzone prawie trzy godziny, w oderwaniu od codziennej szarości i bieganiny. I po tym co widziałem zastanawiam się tylko, jak twórcy dalej poprowadzą to wszystko, wobec realnej śmierci Fisher i filmowej śmierci 2-3 głównych postaci, na których opierała się do tej pory akcja? Wiadomo, że przez odejście Fisher, scenariusz Części 9 (zaplanowanej na 2019 rok) musi zostać znacząco przerobiony, bo ostatni film trylogii miał się kręcić głównie wokół Lei.

Poczekamy, zobaczymy. Tymczasem, gorąco polecam Wam „Ostatniego Jedi”, z małym zastrzeżeniem. Bądźcie przygotowani na pewnego rodzaju niedosyt po seansie, gdyż nie na wszystkie pytania postawione w „Przebudzeniu Mocy” znajdziecie tu odpowiedź. 

Zapraszam Wszystkich podobnych sobie fanów na nowo utworzony kanał: RMF STAR WARS 😉 Kultowy John Williams oraz tematy z „Łotra Jeden” i serialu „Clone Wars” przez całą dobę. Na razie utworów tam jest mało, ale może z czasem będzie więcej. 

Niech Moc będzie z Wami! 

Reklamy

Posted on 8 stycznia 2018, in ŻYCIE CELTA. Bookmark the permalink. 20 Komentarzy.

  1. Fajnie, że rodzice zafundowali Ci trochę odpoczynku od codziennego stresu. Mam nadzieję, że da Ci to trochę pozytywnej energii. 🙂 Sam bym poszedł na film do kina, ale połówka nie przepada, a Smoczyński przekrzyczałby wszystkie głośniki. 😉

    • A czy Połówka nie mogłaby np. zostać w takim razie w domu ze Smoczyńskim na te 2-3 godziny? Ty byś się rozerwał i nabrał energii do dalszej opieki nad Małym (która na pewno bywa wyczerpująca) 🙂

      • Pewnie mogłaby, ale jesteśmy zżyci zbyt mocno i wszędzie chodzimy razem. Myślę, że poczekam trochę i przekabacę Smoczyńskiego na moją stronę mocy i Połówka będzie przrgadana. 😉 A póki co oglądamy Yokai Watch, bo nam wszystkim to podchodzi. 😉

        • Wobec tego trzymam kciuki, żeby Moc okazała się w Smoczyńskim silna 🙂 Moi Rodziciele dawno przekabaceni (tak po prawdzie, wyjścia nie mieli 😀 ), chociaż szczegóły im się jeszcze mylą 😀

          A co to Yokai Watch? Jakieś anime?

          • Zgaduję, że jak usiądzie ze mną do gier Star Warsowych to przekabacę go na zawsze. 😉

            Yokai Watch to coś w stylu serii Pokemon tylko jest skierowana do młodszych dzieci (ale nie tylko) i pokemonami są tam yokai – czyli duchy/bogowie z japońskich wierzeń. Bardzo wesoła. 😉 Smoczyński uwielbia Jibanyana, więc zawsze siedzi zafascynowany i ogląda uważnie. 🙂

  2. Nie oglądałam poprzedniego. Już mnie moi uczniowie uprzedzili, że bez poprzedniej nie mam co iść na tę obecną więc czekam… aż znajdę czas na obie.

    • Racja 🙂 Zdecydowanie odradzam oglądanie filmów takich jak „Gwiezdne Wojny” w „środku”… Tutaj 2 część zaczyna się zaraz po pierwszej 🙂 Lepiej obejrzeć obie na spokojnie.

  3. Nie moja bajka, ale tak sie zachwycasz, że chyba wybiorę się z mężem!

    • Polecam!

      Tylko pamiętajcie, że dla niektórych osób, ta część jest „dziwna” i nie potrafili oni sobie wyrobić zdania po pierwszym seansie. Ci powtarzają, że „Ostatniego Jedi” trzeba obejrzeć przynajmniej dwa razy.

  4. Świat Gwiezdnych Wojen jest dla mnie odległy jak Galaktyka w której to wszystko się dzieje. Niemniej jednak orientuję się co nieco – mój chrześniak zna wszystkie części na pamięć i opowiada o nich ciągle…także co prawda filmy jeszcze przede mną, ale fabuła już nieco „ogarnięta”;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

  5. Byłam z Krzyśkiem w grudniu, baaardzo nam się podobał 🙂 Moim zdaniem lepszy niż poprzednia część, która kręciła się wokół strasznie działającej mi na nerwy postaci Finna (tym razem starałam się na gościa nie patrzeć) 😛 A tu Rey i Leia dały radę, w ogóle to chyba pierwsza część w której było tyle znaczących postaci kobiecych 🙂

  6. Przyznaję, że umiesz zachęcić do obejrzenia filmu i chylę czoła, bo takie powinny być co do zasady recenzje. Jednakowoż, skoro napisałeś, że nie wszystkie wątki znajdują rozwiązanie spokojnie poczekam aż nakręcą jeszcze ze dwadzieścia części aby wszystko w tej zadziwiającej sadze, która wciągnęła miliony fanów, z wyłączeniem mojej niegodnej osoby, stało się wreszcie jasne 🙂
    Serdeczności z Krainy Loch Ness 🙂

    • Dziękuję za komplement 🙂

      Jednakże bardzo wątpię, czy nawet i 20 części starczy do opisania zawiłości, jakie co i rusz się w tym uniwersum pojawiają 😀

      Pozdrawiam!

  7. Jeżeli Daisy Ridley gra główną rolę, to pójdę tylko dla niej. Śliczna dziewczyna.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: