Buddy i inne sprawy.

an Mháirt, an 7ú lá de mhí na Samhna 2017

Pozwólcie, że zacznę ten wpis od mojego czworonożnego kumpla, bo poza nim, niewiele się u mnie ostatnimi czasy dzieje. Nieco więcej dzieje się na blogu, ale o tym za chwilę.

Kiedy piszę tę notkę, Buddy biega po domu jak wariat, od czasu do czasu przybiegając do mnie i wściekle machając ogonkiem, jakby chciał Wam Wszystkim podziękować za niezwykle serdeczne przyjęcie, które mu zgotowaliście tutaj na Polance, jak i w jego albumie facebookowym (w którym stopniowo uzupełniam zdjęcia, gdyż aparat kocha pieseł 😀 ).

Ja osobiście dziękuję Wam ponadto za całą masę różnych porad pod jego powitaniem, tutaj w komentarzach oraz na Facebooku. Niektóre z nich staramy się stosować (z różnym skutkiem), ale i bez tego widać, że Buddy zaczyna chwytać zasady jakie u nas panują i gdzie jest jego miejsce w naszym „stadzie”.

Niekiedy ten proces jest dla niego przykry, bo przez swoje wybryki dostaje klapsa lub zostaje „skazany” na „areszt domowy” w postaci własnego legowiska, z którego przez jakiś czas nie wolno mu się ruszać.

Będąc psem jednocześnie czarującym i przekornym (i w pełni świadomym obu tych cech, mimo młodego wieku), Buddy raz po raz sprawdza, ile mu wolno. Nawet podczas zabawy w przeciąganie liny rzadko chce ustąpić, ale w końcu to robi.

Już wie, że jak coś naprawdę przeskrobie, np. pójdzie do kontaktu, gdzie może kopnąć go prąd, lub załatwi się poza wyznaczonym miejscem, może się spodziewać od całej naszej trójki klapsa lub twardego tonu.

Nauczył się, że próbując uciec z „aresztu” może się schronić u mnie. I to właśnie robi, ilekroć jest obrażony na Rodziców. Bo Buddy swój charakterek ma i obrazić się potrafi 😀 Na szczęście fochy szybko mu przechodzą, szybciej niż u co niektórych ludzi, jakich znam…

Chętnie bawi się z nami, daje i przyjmuje pieszczoty. Na osiedlu już robi furorę, z kolei na spacerach chodzi najczęściej swoimi drogami. Co i rusz trzeba go odławiać z jakiejś zielonej przestrzeni lub nadzwyczaj atrakcyjnej sterty liści.

Ostatnimi czasy Buddy przyzwyczaja się do szelek i smyczy, a na spacerze (początkowo nieśmiało, a potem z większym entuzjazmem) poznaje inne czworonogi na osiedlu 🙂

Okazało się też, że pieska przeraża jazda samochodem. Piszczy i nie usiedzi ani minuty spokojnie na kolanach moich lub Mamy.

W październiku Buddy z radością powitał urozmaicenie w diecie, typu jabłko, marchewka, czy cokolwiek drobiowego. Pieseł nasz wybredny jest, ale ogólnie próbowałby wszystkiego, co mu do paszczy wejdzie 😀

Nie sposób się z nim nudzić, a poranki i dobranocki są teraz lepsze niż kiedykolwiek 😀 O obu tych porach Buddy przychodzi do mnie i patrząc tymi cudnymi oczkami, domaga się buziaka ❤ Ale w Tik-Taki to mógłby jednak zainwestować XD

31.10. Buddy skończył 3 miesiące. Według tabeli na pewnym blogu (którego umieściłem w tutejszych Ciekawych stronach), na ludzkie będzie miał już pięć lat. Co jakiś czas chodzimy z nim do weterynarza na kontrolę i strzyżenie. Zdjęcie poniżej pochodzi z ostatniej takiej wizyty (sprzed miesiąca, niedługo idziemy na kolejną):

* * *

U mnie, tak jak mówiłem, niewiele nowości.

24.10. byłem na corocznej kontroli okulistycznej. Wieści dobre, bo wzrok bez zmian od ostatniego razu 🙂 Z tutejszego osiedla do przychodni niedaleko, więc przy okazji zaliczyłem krótki spacer, chociaż było chłodno.

Część z Was była ciekawa, co z moimi studiami? Moi Rodzice są wykończeni po przeprowadzce i remoncie mieszkania (który nareszcie zdaje się dobiegać końca…); oboje mają teraz dwie prace zamiast jednej, a dodatkowo mamy jeszcze Buddy’ego. Złożyłem oficjalną rezygnację ze studiów, gdyż wobec wymienionych czynników, ogarnianie dodatkowo moich studiów, nie mając nikogo do pomocy, byłoby już zadaniem ponad nasze siły.

Panie w sekretariacie zostawiły mi wszakże furtkę – jako że I rok studiów mam zaliczony, na II będę mógł wrócić bez problemu, kiedy tylko zechcę. Z pewnością wezmę to pod uwagę. Ale na chwilę obecną, Rodzice mają zbyt wiele na głowie, za mało czasu w ciągu dnia, a ja mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie tych studiów i tej uczelni.

* * *

Za kulisami przybywa tematów na bliższą i dalszą przyszłość.

Oprócz wspomnianego blogu o Shih Tzu, w dziale celtyckim znajdziecie fascynującego, anglojęzycznego bloga o folklorze irlandzkim i tamtejszych tradycjach.

Odkryłem ponadto anglojęzycznego bloga o średniowiecznej Irlandii oraz wczesnoirlandzkim chrześcijaństwie. Muszę się jednak bardziej w niego zagłębić, aby zobaczyć, czy faktycznie się tu nadaje. Jeśli się nada, zobaczycie tytuł Vox Hiberionacum w dziale celtyckim.

Cariewna, zwana Consilką (jedna z moich pierwszych Czytelniczek) jest obecnie w trakcie zmiany bloga, bo poprzedniego już nie ma. Kiedy jej nowy blog będzie gotowy, adres pojawi się w linkach.

Parę miesięcy temu zaplanowałem sobie, że będziemy w tym roku świętować tu na Polance kilka bliskich memu sercu jubileuszy, związanych z Wyspami i Celtami. Teraz wiem, że ze względu na niedostatek czasu, jedną czy dwie ze wspomnianych okazji trzeba będzie przesunąć na przyszły rok.

Wszystkie zagraniczne blogi, które Wam przedstawiam tutaj i na fanpage’u, postanowiłem zebrać w jednym miejscu na fanpage’u, w osobnej notatce. Notatka będzie aktualizowana w miarę pojawiania się nowych zagranicznych stron godnych polecenia 🙂

Ilość piosenek i artystów obecnych w tegorocznych wspomnieniach zaduszkowych zainspirowała mnie do stworzenia Polankowego koncertu w przyszłym roku. Oczywiście, jeśli bylibyście zainteresowani.

Reklamy

Posted on 7 listopada 2017, in Polecane/Polankowe, Życie Celta. Bookmark the permalink. 36 Komentarzy.

  1. Żadnych klapsów! To nie jest metoda na wychowywanie psa. A już napadanie psiaka przez cała rodzinę jest nie do pomyślenia! 🙂
    Pomyśl, jakie środki do dyscyplinowania ma matka małego pieska? Klapsy??? To na co musi szczeniak zwrócić uwagę, to postawa matki, jej głos, pysk i zęby, żeby nie capnęła go dyscyplinująco za kark. Tak więc w ostateczności można takiego huncwota wytargać za futro na karku. I tu ciekawostka, głaskanie po głowie nie jest odbierane przez psa jako nagroda, a jedynie jako dopust boży i poniżenie.

    • Już Ci mówiłem, Kneziu, że takie „klapsy” jakie on od nas dostaje, to żadne ludzkie dziecko tak łagodnie nie dostaje 🙂 I to nie jest tak, że na niego „napadamy”. Jak nakrzyczy na niego jedna osoba, to biegnie się schronić u drugiej – najczęściej u mnie 😀

      Doradź jak możesz, co zrobić, żeby się autem jeździć nie bał. Bo z drzwiami wejściowymi w domu już mu przeszło. Grzecznie czeka pod drzwiami na Rodziców teraz.

  2. Jak czytałam o Buddym, to jakbym widziała moje Księżniczki…na każdym kroku próbują łamać narzucone wcześniej reguły…a może się uda;) Wesoło masz Celcie, co mnie bardzo cieszy – Buddy przynosi tyle radości i tak powinno być, zwłaszcza, że pogoda za oknem nie nastraja zbyt pozytywnie.
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    • Oj tak – Buddy jest takim naszym psim Aniołem tu na ziemi teraz 🙂 Tak się cieszę, że go mamy. Bez niego mogło by być dużo trudniej… Bo bywa, że nie tylko pogoda pozytywna nie jest.

      Tak jak napisałem, Buddy ma niezły charakterek i cały czas sprytnie bada granice 😀

      Dziękuję za pozdrowienia i odwzajemniam, przy herbatce 🙂

  3. Kurdę, napaliłem się jak szczerbaty na suchary, że o buddyzmie będzie, a tu zwierzyniec jakiś, motyla noga, w dziuplę jeża, taka wasza ganiana w tę i we w tę dyszlem chrzczona mać.

    Foch.

  4. Jakbym czytał o własnym dziecku… Może Buddy i mój syn to jakieś duchowe podobieństwa? 😉 Cieszę się, że Buddy zaklimatyzował się w nowym domu i że ma tak kochającą rodzinę 😉

  5. Pięć lat… Znaczy w wieku Rafałka już jest! I widzę po błysku w oczach, że charakterek podobny 😛
    Cudny jest!

  6. Mam psa lat 16, więc wiem, o czym piszesz. Rozrabiał niemożebnie i nie chciał słuchać, choć za każde dobrze wykonane zadanie dostawał nagrodę, jedynie proszenie o smakołyki dobrze opanował. Obecnie korzysta z przywileju starszeństwa, więc nie biega, a nawet chce wychodzić na spacery.
    Serdecznie pozdrawiam

  7. Nie bijemy psa. Nie będę Ci tu pisać, bo już to robiłam, że każdy akt agresji ( nie pisz, że klaps jest lekki, pls, bo to nie ma znaczenia) spowoduje w przyszłości jego agresję względem Was. Znajdź inne sposoby na jego dyscyplinowanie, bo klaps to brak argumentów.

  8. Ależ macie radości ale i problemów z przepięknym Buddym.
    Wiem doskonale czym /a raczej kim/ jest pies i jak bardzo człowiek się z nim związuje.
    Jeśli masz jeszcze moje „Zwariowałam” to rzuć okiem na tekst „Jej portret”.
    I zapraszam Cię do przeczytania pięknego tekstu na tym blogu:
    https://tujestmojdom.blogspot.com/2017/11/bya-tylko-psem.html

    A jeśli chodzi o studia – to życzę Ci abyś je jednak kontynuował.
    Pozdrawiam 🙂

    • Masz świętą rację – 100 i więcej pociech z tym psem (dosłownie i w przenośni) 😀

      Książkę posiadam nadal (bo czemuż by nie? Prezentów się nie wyrzuca…), ale teraz jej nie znajdę, bo po przeprowadzce mam bałagan w książkach.

      Dzięki za linka, zajrzę na pewno 🙂

  9. szczur z loch ness

    Szkoda tych studiów… po prawdzie
    Serdeczności i Pozdrowienia z Krainy Loch Ness 🙂

  10. Klik dobry:)
    No, to macie dużo radości z pieskiem. Niech zdrowo rośnie.
    Pozdrawiam serdecznie.

  11. Ten wasz słodziak jest niemożliwy, a ile dla wszystkich radości!
    Panie z administracji bardzo uczynne, może nadarzy się okazja, że wrócisz.
    Średniowieczna Irlandia? no, no!

    • Radości zdecydowanie jest najwięcej…ale nie brak też frustracji i odrobiny strachu 🙂 Co do uczelni – na chwilę obecną wrócić nijak nie dam rady, ani nie chcę. Ale zobaczymy, co przyniesie przyszłość…

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: