Buddy :)

an Aione, an 6ú lá de Dheireadh Fómhair 2017

Cześć Wam!

Mam na imię BUDDY. Tak na mnie mówią. W jakimś języku angielskim (nie wiem co to? Ja rozumiem tylko po psiemu, w końcu jestem psem przecież…) „Buddy” to podobno „kumpel, kolega”. Bo jestem najlepsiejszym czworonożnym kumplem mojego nowego Pana.

Poznałem go 28 września, podobno jestem wczesnym prezentem na urodziny. Mam dwa miesiące (31 października będę miał już trzy!), lubię się przytulać i dokazywać.

Fajnie tu na tej Polance – trawa, zielono, wszędzie jakiś ciekawy krzaczek albo listek. Cały czas biegam – i tutaj i po swoim nowym domku. Wszystko gryzę, wszystko wącham, bo jest dla mnie nowe…

Mam tyle energii, że moi Państwo spać po nocach nie mogą. Za to ja dużo śpię w dzień, ale jestem Szi-Tzu, więc to u mnie normalne. Mój Pan wyczytał, że kiedyś w Chinach byłem psią arystokracją, ale już nie jestem. Ale mówi mi, żebym się nie przejmował, bo i tak jestem cudny!

Bardzo się staram rozumieć, co Państwo do mnie mówią, bo jestem szalenie wierny i uważny. Dlatego jestem dobrym psem stróżującym, chociaż na razie to mnie trzeba przed wszystkim strzec!

Co zrobić? Póki co jestem młody i uparty, więc Pan musi mi wybaczyć głupstwa. Ale nie wydaje się zły. Poza tym mój charakter dostosowuje się do trybu życia domowników, może niedługo będę tak spokojny jak mój Pan?

Nazywają mnie „Łobuzem”. A ja przecież jestem grzeczny. Jem i pije ze swojej miski. Siedzę u Pana na kanapie, przeważnie przychodzę kiedy cmoka. A że się czasem zesiusiam na podłogę? To ze stresu i radości na nowym miejscu. Że czasem szczeknę na nich, żeby ich zachęcić do zabawy? Energia mnie rozpiera, no!

Nazywają mnie też „Lwim psem”, albo jakimś „Chryzantemowym Psem” – tak się podobno nazywam po tybetańsku. Znowu te języki! Czemu wszyscy nie mówią po psiemu?

Jakaś Pani zabrała mnie od Mamusi i przyniosła do nowego domku. Wszyscy zaczęli mnie tulać, nie wiem czemu. Niczego nie poznaję, tylu tu miejsca i nowych, ciekawych rzeczy. Ale tęsknię za Mamusią, chociaż często mnie tulają.

Wiem, że mój Pan ma na tej Polance wielu przyjaciół. Chcę Was wszystkich poznać, bo jestem ciekawski i garnę się do ludzi. Dlatego tu przybiegłem. Ale muszę już lecieć, Pan mnie woła, a ja chcę być grzeczny. Nie zawsze jestem, ale też jeszcze nie wszystko rozumiem.

Ale Pan mówi, że mam duzio czasu na naukę, bo średnio żyję 15-20 lat. Pan mówi, że na psie lata to jakieś 80-90 lat, czyli bardzo dużo.

Słyszałem też, że my Szi-Tzu jesteśmy podatne na różne choroby. Ale wiem, że moi Państwo będą dobrze o mnie dbać. 

Chcielibyście, abym przyszedł Was jeszcze odwiedzić? 🙂

Reklamy

Posted on 6 października 2017, in Życie Celta. Bookmark the permalink. 60 Komentarzy.

  1. Jaaaaaaki mega słodziakl!!! 😀

  2. Ale masz ślicznego Pieseczka!!!!
    Pękłam już z zazdrości.
    🙂

  3. Witaj Buddy!
    No pewnie, że chcemy, żebyś jeszcze nas odwiedził.
    Wpadaj na Polankę jak najczęściej, by pobrykać po zielonej trawie i poznać nowych przyjaciół. A jak będziesz przysłuchiwał się rozmowom pod Wielkim Dębem, to zobaczysz, lada moment nauczyć się polskiego i będziesz mógł coraz lepiej porozumieć się z Twoim wspaniałym Panem i Jego Rodziną. 🙂

    • W imieniu swoim i Buddy’ego – dziękuję ślicznie 🙂

      Byliśmy z nim u weterynarza dzisiaj – siedział grzeczny jak rzadko przez całe badanie! 😀

      Niewykluczone, że Buddy jeszcze się tu pojawi 🙂

  4. Będzie wesoło!!!
    Moje psy nie maja prawą na kanapę i na łóżka, ani nawet na fotel. Ale to takie małe „cóś”, że trudno, ale będzie problem z wychowaniem. W ogóle z takimi wynalazkami jest jeden wielki problem. Dobrze, że to małe, bo gdyby duży tak się zachowywał, to nie wiem – wole sobie nawet nie wyobrażać! 🙂
    Zakup sobie książeczkę „Okiem psa” i postaraj się stworka maksymalnie wychować. Psie zachowania nie zawsze odpowiadają ludzkim wyobrażeniom, a prawie 20 lat katorgi szarpaniny w przyszłości, to nie jest dobra perspektywa. 🙂
    A naukę zacznij od siebie i na początek zrozum, że patrzenie „z miłością” przez psa w twoje oczy, to bynajmniej nie jest przejaw miłości. 😀 😀 😀
    A poza tym to jest wspaniały prezent i nowy członek rodziny – bardzo potrzebny!!! 🙂 🙂 🙂

    • Powiem Ci tak: wesoło to jest JUŻ TERAZ…i wszyscy się z tego cieszymy 🙂

      Na większego psa, podejrzewam, że nie mielibyśmy ani miejsca (nawet w tak dużym mieszkaniu jak obecne), ani czasu, ani siły 😀

      Czemu u Ciebie takie restrykcje panują? Pies musi mieć swoje miejsce przecież – a mojemu jest akurat najlepiej albo w pokoju Rodziców, albo u mnie na kanapie 😀

      Co do tej „miłosci” – czyżbyś sugerował, że psiak coś knuje potajemnie? 😀

      Książki poszukam, a wychować go już się staramy wszyscy troje. Efekty póki co są różne. Zobaczymy, co będzie, jak Buddy będzie starszy 😀

      Z ostatnią częścią komentarza zgadzam się całkowicie – dzięki niemu mamy wszyscy uśmiech na twarzy. Ten pies trafił do nas w idealnym czasie.

    • Obowiązuje zasada – moje legowisko należy do mnie, a każdy kto na niego bezczelnie wchodzi jest moim panem. Ja mogę na psie legowisko wejść, zabrać je, zająć, wszystko mogę, bo i moje i psie legowisko jest moje!!!! A moje legowisko jest tylko moje i żaden podległy mi członek stada nie śmie na niego wejść!!! Podobnie moja jest psia miska i żarcie w tej misce! Dopóki ja się od niej nie odsunę, pies nie śmie nawet tam spojrzeć – takie jest psie prawo!!! Legowisko jest moje, miska moja, stół mój i wszystko co na stole, moje! Pies nie je dopóki wszyscy się nie najedzą. Pies nawet nie śmie patrzeć na to jak reszta je. Skończą, to pies dostanie, albowiem od tego czy stado ma co jeść, zależy dobro stada, a dobro stada to najważniejsza rzecz dla pasa. Stado jest najważniejsze, bo bez stada nie można przeżyć!
      Co do patrzenia z miłością w oczy – to zachowanie bezczelne i należy do repertuaru próby sił. Pies sprawdza, kto pierwszy wzrok odwróci – człowiek myśli, że to miłość, a powinien bestie ofuknąć. Co innego gdy pies oczekuje na komendę, albo na pracę – wtedy kontroluje co mu możesz wzrokiem wskazać. Bo pies jako jedyne stworzenie na ziemi potrafi zrozumieć co mu wzrokiem wskazujesz.
      I nie, nie jestem psim katem, ani też nie nienawidzę psów, wręcz przeciwnie, ale moje psy są na ogół duże i dominujące. Z takimi bestiami nie ma żartów – one muszą słuchać i znać swoje miejsce w stadzie. One i tak zawsze będą sprawdzały, czy przypadkiem nie zmienią pozycji. A jak sobie wyobrażają utrzymywanie posłuchu w stadzie? Umieją tylko schwytać zębami, a człowiek ma skórę delikatną, dużo delikatniejszą niż pies. Szczególnie małe dziecko jest delikatne. Pies o tym nie wie. Dlatego pies zawsze musi wiedzieć, że ma słuchać i być posłuszny. Od tego mu żadna krzywda się nie dzieje. A gdy pozna co ważne dla stada (rodziny) będzie tego bronił do upadłego. I to jest dobre i właściwe. 🙂
      No i wreszcie, pies który ma swoje ustalone miejsce w stadzie jest szczęśliwy i bezpieczny. Wcale nie musimy tego mu wykazywać siłą, bo wystarczy sama postawa i nasze zachowanie.
      Psu należy zapewniać zajęcie, bo pies w naturalny sposób oczekuje na pracę. Pies który pracuje jest szczęśliwy, bo jest pożyteczny.
      Dużo tego jest, bardzo dużo i warto poznać. Dlatego polecam tę książeczkę. Warto. 🙂

      • Piękny i ciekawy elaborat Kneziu 🙂 Skoro masz duże psy, to jak najbardziej rozumiem Twoją postawę 🙂 Takie psy szczególnie trzeba trzymać w ryzach. Ale nasz jest mały i mały pozostanie. Wielkich jakichś kłopotów nie sprawia, najczęściej jest posłuszny, a granice staramy się wyznaczać 🙂

        A zajęcie to praktycznie Buddy sobie sam wynajduje – albo za czymś goni, albo coś obwąchuje, albo gryzie – uwierz mi, nie nudzi mu się tutaj 😀

      • Ja się z Tobą Kneziu całkowicie zgadzam. Mam psy od czterdziestu lat i one od maleńkości wiedziały o swoich prawach i obowiązkach. Nie wolno gryźć, włazić na posłania, uciekać. Najpierw jedzą ludzie, a później psy. To są bardzo inteligentne stworzenia i to od Was Celcie zależy, jak będzie ułożony. Zaręczam Ci, że zakazom się podporządkuje. Przede wszystkim nie możesz dopuszczać do tego, że pies robi co chce, „bo on taki śliczny”.
        I jeszcze jedna rzecz, pies powinien mieć jednego pana.

        • Obaj z Kneziem macie trochę racji. Kiedy na przykład gryzie fotel, odsuwam go ręką raz, drugi, trzeci…i mówię, że nie wolno.

          I to nie jest tak, że mu pozwalamy na wszystko, bo byśmy zwariowali 😀 Kiedy źle robi to go karcimy.

          Co do pana, oficjalnie Buddy ma jednego pana, ale nieoficjalnie ten pan jest trzyosobowy 🙂 Wszyscy troje się nim opiekujemy i wszyscy troje go wychowujemy.

  5. Jakie włochate szczęście przybyło na Polankę. 🙂 Uroczy psiak!

  6. szczur z loch ness

    No nie 🙂 Zazdraszczam takiego przystojniaka 🙂

  7. BUDDY! Już Cię kocham, od pierwszego wejrzenia!

  8. Celcie, nie słuchaj Dreptaka! 🙂 🙂
    Kochaj, tul i pieść!
    (a wiesz, że psu można się na uszko poskarżyć, kiedy będzie Ci źle? zawsze wysłucha!)

  9. Rozumiem, że Wasz Psiak tak samo jak mój jest udomowioną wyższą formą życia skoro już ogarnął pisanie na klawiaturze 😉 Będziecie mieć z nim tyyyyyyle radości! Uwielbiam psy!

  10. Ojejku, jak się cieszę, sama przytuliłabym chętnie 🙂
    Koleżanka miała takiego psiak, rozkoszny był i śliczny!
    Przytulaj, rozpieszczaj ile wlezie 🙂

  11. In modern Chinese language, the Shih Tzu is generally known as the „Xi Shi dog”. Xi Shi (506 BC – ?) was one of the renowned Four Beauties of ancient China. Her beauty was said to be so extreme that while leaning over a balcony to look at the fish in the pond, the fish would be so dazzled that they forgot to swim and sank below the surface. (z wikipedii). Biedne ryby.
    Wiele radości z psa, choć posiadanie oznacza także obowiązki.
    Pozdrawiam

    • No proszę, trochę o Shih Tzu już czytałem, ale z tą ciekawostką się jeszcze nie zetknąłem. Dziękuję bardzo! 🙂

      Radość już jest ogromna, a i obowiązków też nie brakuje 😀

      Pozdrawiam(y) nawzajem!

  12. Buddy, jesteś absolutnie BOSKI! i mam nadzieję, że częściej będziesz na Polance, jak coś to zapraszam do siebie na filiżankę kawy… ale Ty pewnie masz tyle energii że kawa jest zbędna… to wody też naleję;)
    Celcie, to teraz będziesz miał wesoło….oj wesoło:)
    pozdrawiam serdecznie!

    • Aż się Buddy zarumienił pod futerkiem 🙂 Dziękujemy 🙂

      I masz rację – jakby Buddy napił się kawy, to chyba by w Kosmos wystrzelił 😀 Woda mu wystarczy.

      A wesoło to jest już teraz 😀

  13. Bardzo sympatyczny ten Buddy, Celcie. Życzę Ci wielu wspaniale spędzonych z nim chwil

  14. Celciku, Buddy już troszkę z Wami mieszka i pewnie codziennie wnosi do Waszego życia sporo radości i… zamieszania, bo jak wiadomo – równowaga w przyrodzie musi być. 😉
    Pozdrawiam Was obu serdecznie:)

    Ps. W ostatnim wpisie na moim blogu czeka maleńka niespodzianka dla Ciebie, 🙂

  15. Słodka psinka, choć ja to bardziej koty lubię. 🙂
    Pozdrawiam

  16. Przepiękny! Oj, na pewno wywraca świat 🙂

  17. No cześć Młody 😉 My już się chyba znamy troszkę. Cudny jesteś, wiesz? Ucz się pilnie i słuchaj swojego Człowieka ❤

    • Uczyć to on się uczy nawet chętnie…tylko ze słuchaniem bywa różnie 😉 Czasami lubi przeginać 😉

      • Musisz mu pokazać gdzie przegina. On nie ma pojęcia, że robi coś źle.

        • I tak robimy – albo go odganiamy, albo mu klapsa dajemy i mówimy, gdzie przegiął. Zazwyczaj się potem obraża, ale na krótko 😉

          • Nie bijemy psa podczas układania. On nie rozumie zasadności użycia przez Ciebie siły. Sam potem będzie reagował agresywnie.

            • Już wcześniej pisałem, że przy odpowiednich zachowaniach i postawie przemoc i siła nie są do niczego potrzebne – absolutnie się zgadzam – psa nie bijemy!!!!
              Bity pies na ogół później wymaga długiego wyprowadzania z niewłaściwych zachowań – boi się, jest agresywny i nie rozumie czego od niego chcemy. Za to dobrze wie, czego unikać i będzie działał poza oczami – porwie jedzenie, gdy nie patrzysz, siknie byle gdzie ze strachu, pogryzie ciapa pod nieuwagę właściciela, ugryzie gdy uzna że zostanie ukarany. Trudno ocenić jakie mogą być efekty bicia u psa, ale prawie zawsze niepożądane. A na pewno nie bardzo będzie chciał przychodzić na zawołanie. Po co ma przychodzić? Żeby go wołający pobił? Nawet do przysmaku podbiegnie, złapie i ucieknie – jak najdalej od ręki, która bije!

              • Myshu, Kneziu Zaręczam Wam, że takie „klapsy”, jakie on dostaje, czyli czubkami palców po pupie, przy jednoczesnym przytuleniu, to żadne ludzkie dziecko nigdy tak łagodnych nie dostaje 🙂

                Próbując mu pokazać, co może, a co nie, posługujemy się głównie głosem i postawą – tak jak to Kneziu już zaznaczyłeś. Kiedy na przykład gryzie fotel, odsuwam go ręką 1, 2, 3, aż mu się znudzi. I powtarzam, że nie wolno. Na polecenie reaguje, bo patrzy się na mnie, co robię, ale nie zawsze bierze sobie to do tego cudnego psiego serducha….

                Pierwsze sukcesy już się pojawiają, bo na szczęk klucza w zamku przestał tak wariacko reagować – czasem nawet nie drgnie, kiedy w takich razach mówię mu: „zostań”.

  18. Jesooo, Piter klaps i przytulenie? Skup się proszę na jakimś materiale. Poczytaj. Nie możesz karać i jednocześnie przytulać. To tak, jakbyś opieprzał dziecko z uśmiechem na twarzy. Nie głaszczesz psa mówiąc ‚spokój’, bo nie wie czy ma reagować na hasło, czy nagrodę w postaci głaskania. Zdecydowany ton, żeby powstrzymać i przysmak, żeby pochwalić, pls. Wiem, co piszę. Przez wiele lat miałam psy. Ostatni był mieszanką owczarka niemieckiego i wyżła. Reagował na komendy wydawane prawie szeptem lub gestem.

    • Głównie Mama tak robi. Ja jak czegoś od niego chcę to przede wszystkim gestem lub głosem.

      Ja czytać już troszkę poczytałem na necie, a ani dla Taty ani dla Mamy nie jest to pierwszy pies, bo albo mieli go w domu kiedyś, albo mieli z nim styczność u rodziny.

      Tak jak mówiłem, Buddy nie zawsze chce jeszcze słuchać, ale już reaguje na własne imię i widać, że słucha, jak coś do niego mówimy. Ale z nim to tyle samo przyjemności, co i pracy. Jeszcze troszkę i myślę, że będzie już wiedział, co i jak. My też.

      • Wy musicie wiedzieć przede wszystkim 😉 Kiedyś nie układało się psów. Ja zabrałam się do tego przy dwóch ostatnich, bo były duże i silne. Bosman, ten ostatni, ukochany, w lesie zachowywał się jak wyżeł, wystawiał zwierzynę, chodził przy lewej nodze i doganiał sarnę w biegu, w mieście był owczarkiem niemieckim, bronił i pilnował. Ułożenie go było wyzwaniem. Pomagał mi zaprzyjaźniony weterynarz i książka, ale nie pamiętam tytułu niestety. Za to jego zachowanie na wszystkich robiło wrażenie.

        • Dreamu, popieram w całej rozciągłości i naprawdę wszystkim powtarzam, że trzeba się za to zabrać od razu i z sensem. To układanie nie kończy się nigdy, ale najważniejsze są pierwsze miesiące, w tym te najwcześniejsze. I że przytulanie to nie wszystko.
          Moje psy też na ogół reagowały na ruch ręką albo przyciszoną komendę.
          Niestety ostatni (ze schroniska) został nieco zaniedbany pod tym względem, bo ja nie miałem czasu, a dzieciakom się nie chciało i teraz chodzimy obowiązkowo na smyczy.
          Za to na wsi jest doskonałym stróżem i obrońcą. Nawet sąsiedzi bardzo sobie jej (bo to suczka jest) obecność na naszej działce cenią, bo kontroluje i ich teren, a czujna jest i przykładna. W nocy to dla potencjalnego złoczyńcy czarny koszmar. Dzięki niej mogę swoim starym zwyczajem drzwi do domu nie zamykać, tak jak to było dawno temu. Po cichu się przyznam, że i w mieście prawie nie zamykamy – za drzwiami jest mało strachliwa i nieprzekupna bestia, która bez powodu nie zaatakuje, ale wejść obcemu nie da.
          Dodam, że i na nietypowe sytuacje reaguje zadziwiająco prawidłowo – np. przybiegła do mnie w nocy i obudziła szczeknięciem, gdy nasza babcia postanowiła w koszuli nocnej odmaszerować „w siną dal” – nawet nie doszła do schodów, gdy ją zawróciłem.
          Dobrze jest spotkać innego „prawdziwego psiarza”! 😀 😀 D:

          • Piękne macie historie oboje, naprawdę piękne 🙂 Mam nadzieję, że ja i Buddy też się własnych doczekamy i będziemy mogli opowiedzieć, a ja dołączę do grona „prawdziwych psiarzy” 🙂

            Myshku, skoro dopiero Bosmana zaczęłaś układać, jak sobie radziłaś z poprzednimi? 🙂

            Jakoś w tym tygodniu może będzie nowa notka. Ale tutaj piękna dyskusja się rozwinęła, cudna jak jej bohater 🙂

            • Zaczęłam z Numą, poprzednikiem Bosmana. Numa był wyżłem, Bosiek mieszanką wyżła i wilczura. Oba były silne. Chciały dominować. Każdy z nas musiał być samcem alfa, bo inaczej one by dominowały. Poprzednie były kulkami futra, które traktowały nas, jak rodzeństwo. Samcem alfa była Mama, czyli karmicielka 😉

  19. zadnych rad co do wychowania psa nie będe dawac, bo poniosłam w tym temacie klęskę… 😀 … no dobra, trochę żartuję, ale psinka jest cudna i przyniesie Ci na pewno wiele cudownyych chwil, a w tych gorszych, będzie wspaniałym pocieszycielem….
    przytulam Was obu :*

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: