Éirí Amach na Cásca…III

an Luan, an 10ú lá de mhí Iúil 2017

Tutaj część druga
 
Głównymi punktami oporu irlandzkich rebeliantów były: budynek Poczty, Jacob’s Biscuit Factory, Four Courts i Boland’s Mill. I paradoksalnie, w tych właśnie miejscach prawie nie toczono walk – Brytyjczycy woleli otoczyć przeciwnika i ostrzeliwać go, zamiast atakować bezpośrednio. Jeden z Ochotników stwierdził nawet, że właściwie nie ma do kogo strzelać.
 
Najbardziej zacięte boje trwały teraz przede wszystkim na drogach, którymi brytyjskie posiłki pragnęły dostać się do miasta, a które były obstawione przez Irlandczyków.
 
Równie ciężko miał oddział Michaela Mallina z St. Stepehen’s Green, będący pod nieustannym ostrzałem snajperów przyczajonych w oknach hotelu Shelbourne. Ludzie Mallina zmuszeni byli wycofać się do budynku Królewskiego Kolegium Chirurgicznego, w którym pozostali już przez resztę tygodnia.

* * *

Wysłane z Wielkiej Brytanii posiłki dotarły do portu w Kingston rankiem 26 kwietnia.

Przeprawę do Dublina królewscy żołnierze okupili ciężkimi stratami (w sumie 240 zabitych i rannych), gdyż prowadzący do miasta Grand Canal znajdował się w rękach irlandzkich. Królewska kompania „Leśników z Sherwood” chciała przekroczyć kanał przy Mount Street, lecz musiała odpierać niemal ciągły ogień siedemnastu dzielnych Ochotników Irlandzkich.
 
Chociaż podwładni generała Lowe’a mogli spokojnie obejść kanał bocznym drogami, ten rozkazał im kontynuować natarcie na Mount Street.

Po kolejnych dwóch dniach, we czwartek Brytyjczycy w końcu przejęli ulicę. Jednakże wskutek tamtejszej bitwy, stracili oni ponad połowę swoich ludzi – najwięcej w całym tygodniu. Wśród broniących ulicy Ochotników śmierć poniosły tylko 4 osoby.

* * * 

Jako się rzekło, rebelianci kontrolowali szpitalny kompleks South Dublin Union (obecnie znajduje się tu szpital św. Jakuba) oraz Marrowbone Lane.

Krwawe walki trwały w samym szpitalu, a także na przyległym terenie. Tam też król Jerzy V stracił kolejnych żołnierzy. W tamtejszych potyczkach odznaczył się (i został poważnie ranny) powstaniec nazwiskiem Cathal Brugha
 
Koniec końców, Brytyjczycy zajęli część budynków South Dublin Union, resztę obronili Irlandczycy. Ci pierwsi próbowali również, bezskutecznie, zająć destylarnię whiskey przy Marrowbone Lane.

  * * *

Kolejną areną walk w stolicy stała się North Kings Street, gdzie Brytyjczycy szturmem ruszyli na dobrze umocnionych rebeliantów.

Regiment z południowego Staffordshire zdołał przejść jedynie 140 metrów wzdłuż ulicy, tracąc przy tym 11 ludzi.

Żądni zemsty żołnierze zaczęli się włamywać do pobliskich domów i mordować ich mieszkańców. Niewinnych cywilów oskarżali o przynależność do rebelianckiego spisku. Z kolei w barakach Portobello, brytyjski oficer Bowen Colthurst zastrzelił sześć osób (wśród nich pacyfistę i narodowca Francisa Sheehy-Skeffingtona).

Wspomnienie wyżej wymienionych masakr na cywilach do dzisiaj budzi na Zielonej Wyspie skrajne emocje…

* * *

Mieszcząca się w budynku Poczty kwatera główna rebeliantów przez kilka dni była niemal nieustannie zasypywana pociskami. Ranny James Connolly zrzekł się przywództwa. Wodzem naczelnym Powstania został Patryk Pearse.

Kiedy na Poczcie wybuchł pożar, obecni tam ludzie musieli się ewakuować. Zrobili to pod ziemią, przekopując tunele pod sąsiednimi budynkami. W końcu znaleźli nową siedzibę pod adresem Moore Street nr 16.

Zdawszy sobie sprawę z tego, że jakiekolwiek próby wydostania się spod oblężenia pociągną za sobą jedynie śmierć kolejnych cywilów, Pearse wydał rozkaz kapitulacji:

„Pragnąc zapobiec dalszej rzezi mieszkańców stolicy, jak też żywiąc nadzieję na uratowanie naszych towarzyszy, oblężonych przez przeważającego liczebnie wroga, członkowie obecnych tu władz tymczasowych jednogłośnie uchwalili bezwarunkową kapitulację. Nakazuje się niniejszym, aby znajdujące się na terenie miasta oraz hrabstwa oddziały powstańcze niezwłocznie złożyły broń”.

Dublińska Poczta Główna była jedyną rebeliancką placówką, którą wróg zajął siłą. Powstańcy w innych miejscach poddali się dopiero po otrzymaniu powyższego rozkazu. Dlatego sporadyczne potyczki miały miejsce jeszcze do końca tygodnia, do niedzieli.

Tymczasem, głównodowodzącym sił brytyjskich został generał John Maxwell. Zjawił się w Dublinie w samą porę, aby przyjąć kapitulację bojowników.

Ciąg dalszy nastąpi…

Reklamy

Posted on 10 lipca 2017, in Breataine Moire, Eire and tagged . Bookmark the permalink. 25 komentarzy.

  1. Bardzo plastycznie to wszystko opowiadasz… czekam na następną część!
    pozdrawiam serdecznie!

  2. Przeczytałam z niemałym zainteresowaniem

  3. Również przeczytałam z zainteresowaniem.
    Przerażająca ta zemsta i masakra na niewinnych cywilach…
    Czekam na więcej.

  4. Rozumiem, że wojna wojną, ale cywil w niej udziało jako takiego nie bierze i mordowanie ich powinno być surowo karane. Żeby taki cywil umiał/mógł się bronić przed uzbrojonym żołnierzem… Ale takiego łatwiej dorwać i ubić…

    • Wybacz, że tak późno odpisuje, ale internet i zdrowie wariują mi na równi. Zajrzę do Ciebie w przyszłym tygodniu, bo niedługo wyjeżdżam za miasto.

      Co do Twojego komentarza – wojna rządzi się niestety swoimi prawami i za nic ma ochronę cywilów czy honorową walkę… Liczy się tylko to, żeby zwyciężyć. Nieważne jakim kosztem.

      Pozdrawiam!

  5. Nie wiem, gdzie trzeba mieć serce, by pozwolić na coś takiego…

  6. Nieodmiennie się nad analogią losów ichnich i naszych zastanawiam, tak nad jałowością insurekcyj, beznadzieją do emigracji niemałej narodu części skłaniającej, ale i do podziałów wewnątrz narodu wielce głębokich, które owi chyba już szczęśliwie mają za sobą?
    Kłaniam nisko:)

    • Wielcem rad, iże noty moje skłaniają Waszą Miłość doi refeksyi jakiej głębszej 🙂

      Co do podziałów to jeszcze są obecne niestety – może nie tyle już w samej Eire, ile na Jej północnych krańcach, w sześciu hrabstwach kontrolowanych przez Brytyjczyków…

      Pozdrawiam gorąco! 🙂

  7. Moi Kochani!

    Od jutra do środy lub czwartku jestem nieobecny – poza miastem, poza netem, Poza Czasem… Wszystko Wam opiszę po powrocie, o ile będzie co opisywać.

    W związku z tym, zaplanowane 1 lub 2 notki nieco się obsuną w czasie (w tym jedna ważna rocznica z celtyckiej historii). Ale spokojnie, co się odwlecze…

    Trzymajcie kciuki mocno za dobrą pogodę! 🙂

  8. To trzymam te kciuki za dobrą pogodę Celcie 🙂 🙂

  9. Bardzo ciekawie opowiedziane 🙂 Udanych wakacji!

  10. ja tak tylko zajrzałam, żeby się przywitać i przesłać pozdrowienia z uśmiechem… 😀

  11. Słońca, uśmiechów i radości życzy Torlin 😀

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: