Czerwcowe O tym i owym…

an Mháirt, an 4ú lá de mhí Iúil 2017

Zacznijmy od wydarzenia najnowszego i najważniejszego, a potem chronologicznie przez cały czerwiec. 

MOJA MAMA MA MAGISTRA!!!!!!!!!! 😀 Zdobyła go wczoraj, po wielu miesiącach wspólnej ze mną oraz Tatą, ciężkiej harówki (bo praca to zbyt lekkie określenie na to, co przeszła…), zmęczenia, frustracji, zwątpienia, chronicznego niedostatku czasu między pracą zawodową a dbaniem o dom. Taki jestem z Niej dumny, że nie mam na to słów. Nikt bardziej od Mamy nie zasłużył na ten tytuł…

* * *

1 czerwca wiadomo – Dzień Dziecka. Co niektórzy rokrocznie żartują, że od „pewnego wieku” nie powinno się już tego święta obchodzić, bo zwyczajnie przestajesz być dzieckiem. Abstrahując od tego, że ten „pewny wiek” jest sprawą dosyć umowną w zależności od tego, kogo się zapyta, mam w tej dyskusji argument nie do obalenia.

Mianowicie, badania DNA. Moja niezawodna Kuzynka Madzia twierdzi, że według badań DNA, wszyscy jesteśmy dziećmi naszych rodziców i pozostajemy nimi niezależnie od wieku, zatem jest solidna podstawa do świętowania 😉  Uznając słuszność Jej słów, rozpieściłem swoje wewnętrzne Dziecko pysznymi lodami 🙂

12 czerwca zostałem, zupełnie niespodziewanie i po trzech długich latach (i różnych zawirowaniach w łonie samego Zakonu), awansowany w hierarchii Jedi Order 😀 Już nie jestem Padawanem szkolącym się pod kierunkiem innych, tylko samodzielnym Jedi i mój rozwój w organizacji zależy już tylko ode mnie…

Rozpieszczania ciąg dalszy nastąpił 18 czerwca u Cioci Beaty w Kamionce. Przy pięknej pogodzie, doborowym towarzystwie, pysznym obiedzie, żartach i wspomnieniach czas minął nam bardzo przyjemnie. Kolejnym pozytywem była obecność tryskającego energią wilczura Diablo, który rośnie jak na drożdżach.

Kolejny dzień na zewnątrz spędziłem 22 czerwca – na działce. Razem z Wujkiem Ryśkiem, Anusią, Marcinem i Lenką. Fajny, rodzinny czas, który (jak zwykle) dobiegł końca o wiele za szybko kiedy niebo zasnuły ciężkie chmurzyska…

23 – Dzień Ojca. Kilka dni wcześniej wygrałem kubek dla Mamy w audycji studenckiej na fanpage’u Kot Student (polecam stronkę). Jako że Dzień Ojca był tuż za rogiem, admin dorzucił jeszcze jeden kubek i tym sposobem kawa smakuje Rodzicom jeszcze lepiej niż dotąd 😀

* * *

29 czerwca – Imieniny Piotra i Pawła, zorganizowane w tym roku nieco wcześniej ze względu na pracę Rodziców. 26 czerwca zostałem porwany na spacer do Empiku w „Trzech Koronach”. Cel: nowe buty (bo tamte już od jakiegoś mi dokuczały), nowy discman (bo stary mi już padł), DVD z najnowszym filmem Power Rangers, a poza tym włóczęga.

Nabyłem wygodne, eleganckie sandały ( ❤ ), z ogromnym zdziwieniem dowiedziałem się, że discmanów już nie produkują, DVD Power Rangers wydane na razie tylko w Stanach, a w Empiku wszystko tak poprzekładane, że ciężko cokolwiek znaleźć. Przy czym nadmiar w wyborze skutkuje, paradoksalnie, brakiem wyboru – bo albo coś już posiadam, albo mnie nie stać.

Trylogia „Powrót do przyszłości” + masa dodatków; DVD z 35-lecia Dżemu; film o Riedlu: Skazany na bluesa; Avengers; Iron Man; Vangelis; Kenny G.; Seal; Sade; płyta Eurythmics: Greatest Hits (którą mam od 12 lat); płyta z 14 solowymi piosenkami Annie Lennox (z czego mam 9, a pozostałych nie znam – może kiedyś zaproszę ją na Polankę); komiks Angry Birds po polsku; mnóstwo Starwarsów najróżniejszych (z czego koniec końców zakupiłem książkową adaptację „Łotra 1” i jestem w trakcie lektury); cała półeczka dla Stanisława Lema.

Buszowanie po sklepowych półkach zakończyliśmy pysznym i bardzo pikantnym wypadem do KFC.

W tym miejscu chciałbym  gorąco i z głębi serca podziękować Wszystkim, którzy różnymi drogami przesyłali życzenia i serdeczności 🙂

Jesteście wspaniali! W pewnym momencie aż mnie ucho zaczęło już boleć – nie mogłem odłożyć telefonu nawet na chwilę 😀 Jak ja uwielbiam takie dni jak imieniny, urodziny, czy Święta. Przez cały rok nie doświadczam tylu dowodów pamięci od ludzi, co właśnie w tych dniach.

* * *

Szperając po jednej z irlandzkich stron na Facebooku, zawarłem bliższą znajomość z pewną niezrzeszoną, irlandzką parlamentarzystką z okręgu Zachodni Galway: Catherine Connolly.

Członkowie irlandzkiej partii rządzącej Fine Gael wybrali ostatnio nowego Taoiseacha, czyli premiera: Leo Varadkara.

Nowy premier to postać dosyć kontrowersyjna – były minister w kilku rządach, bez większych sukcesów. Indyjski emigrant, do tego homoseksualny. Debata z tego wydarzenia była transmitowana na żywo przez FB. Obejrzałem ją i „polubiłem” dwujęzyczne irlandzko-angielskie przemówienie Pani Connolly.

Zdaniem wielu komentatorów, ona o wiele bardziej nadaje się na premiera niż facet obecnie piastujący to stanowisko. Widać, że poszła do polityki nie po apanaże, tylko, żeby faktycznie coś zrobić dla wyborców. 5 minut po tym, jak „polubiłem” to jej przemówienie, Pani Catherine zaprosiła mnie na swoją stronę 😀 Co to człowiek znajdzie, jak nie szuka…

* * *

Czas na garść nowości blogowych.

Na początek pragnę ciepło powitać dwójkę nowych Gości. Jagoda to niespokojna, podróżnicza dusza z bloga Live Love Travel. Widziałem już po Jej fotorelacjach, że bywała w miejscach bliskich Celtowemu sercu 🙂

Z kolei Dziennik pokładowy Linki zawiera różne historie z życia głównej bohaterki, przeplatane całkiem udanymi próbami kreowania własnej rzeczywistości. Mam taką cichutką nadzieję, że obie Panie znajdziecie na Polance coś interesujące i będziecie chciały często tu wracać.

Podmieniłem facebookową stronę Stair na hÉireann, gdyż ludzie odpowiedzialni za ten projekt mają już własną stronę internetową.

Wszystkim osobom śledzącym mojego fanpage’a gorąco polecam świeżutką, prosto z pieca stronę mojego przyjaciela z Uczelni, Pawła. W trakcie pierwszego roku, Paweł zdobył niejaką sławę na Uczelni swoimi złotymi myślami, przemyśleniami na różne tematy. Ludzie go bardzo namawiali, aby wypłynął z tym na szersze wody – i stało się!

Zachęcam Wszystkich do lajkowania stronki Pawła oraz odwiedzania polecanych blogów i strony. Naprawdę warto! 🙂

Z „Twórczości własnej” wyodrębniłem „Tłumaczenia piosenek”. Bo piosenki nie są moim dziełem. Ich tłumaczenie jest tylko odtwórstwem.

Skoro mowa o blogowym fanpage’u, Czytelnicy śledzący mnie na FB wiedzą już o moich pierwszych próbach zamieszczania tam krótkich filmów na tematy blogowe. Średnio mi to wyszło, chociaż odbiór z Waszej strony był bardzo sympatyczny 🙂

Ogółem rzecz biorąc, pod wpływem kilku śledzonych przeze mnie kanałów na YouTube, pomyślałem o kręceniu takich filmików samemu. Oczywiście nie mam takiego sprzętu, charyzmy ani możliwości, jak ci jutuberzy, ale powoli bawię się aparatem, wyszukuje rad w temacie i niedługo zajrzę w trzewia YT. Może od czasu do czasu coś, gdzieś w takim formacie się ode mnie pojawi.

* * *

Na koniec, przyjrzyjcie się proszę uważnie symbolowi na samym początku wpisu – pomiędzy irlandzką datą a treścią notki. Symbol używany przeze mnie w tym miejscu od pięciu lat jest małym diamencikiem i ma charakter głównie dekoracyjny. Tutaj jest inny, ale o tym za chwilę.

Ostatnimi czasy zauważyłem, że WordPress w najbardziej nieoczekiwanych momentach lubi przełączać między starszą a nowszą wersją edytora notek. Przy czym w nowszej wersji edytora mały diamencik na początku notki rośnie do monstrualnych rozmiarów i przybiera wściekły, czerwony kolor. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego tak się dzieje, ale jak dla mnie burzy to estetykę notki.

Postanowiłem zatem poszperać za nowym symbolem i niemal od razu trafiłem w dziesiątkę. Krzyż wpisany w koło: stary irlandzki symbol chrześcijaństwa celtyckiego, połączenie wpływów Starej i Nowej Wiary. Coś pięknego! W starszych, napisanych wcześniej notkach, zobaczycie jeszcze być może poprzedni diamencik.

Ale ten obecny symbol o wiele lepiej, moim zdaniem, wpisuje się w klimat Polanki i to on będzie teraz w notkach używany.

Reklamy

Posted on 4 lipca 2017, in Éire, Polecane/Polankowe, Życie Celta. Bookmark the permalink. 45 Komentarzy.

  1. Nooo gratulacje dla mamy!!! :))
    I spóźnione wszystkiego NAJ dla Ciebie! Jak zwykle myślałam o Tobie w tym dniu i zapomniałam napisać życzenia 😦 Ostatnio tyle załatwiania różnych rzeczy że nie ogarniam…
    Fb nie mam więc nie wiem o czym mówisz, ale mam nadzieję że tu w razie czego jakieś linki też będą, czekam 🙂 I czytam, nawet jeśli nie zawsze piszę…
    Buziaki wakacyjne :* Odpocznij tam, mam nadzieję że uda Ci się gdzieś w zieloność wyskoczyć.

    • Dziękuję w imieniu Mamy oraz swoim 🙂 Nie ma za co przepraszać, cieszę się, że myślałaś o mnie 🙂

      Paweł na razie publikuje swoje przemyślenia tylko na FB. Jeżeli zdecyduje się pisać na blogu, podrzucę Ci linka 🙂

      Dzięki Kochana! Przydałoby się odpocząć, oj tak. Rodzice w przyszłym tygodniu mają urlop, więc zobaczymy…

  2. I myślę, że każdy dorosły powinien w sobie zachować serce dziecka praz dziecięcą radość życia… Inaczej życie jest szare i smętne.

  3. Gratulacje dla mamy, gratulacje dla Ciebie, w ogóle tyle optymizmy w tym poście, że ciepło robi się na sercu.
    Pozdrawiam z gór 🙂

  4. Siemka, bardzo dziękuję za wyróżnienie, poczułam się trochę jak Neo z tym kreowaniem rzeczywistości 😉
    Wielka estyma dla Mamy, jako prezent zrób jej wizytówki, mała rzecz a miło smyra ego.
    Eeee ja tam nadal cieszę się na dzień dziecka, tylko prezenty się nieco zmieniły, kiedyś człowiek uradowany był się z zabawek teraz z piwa.

    • Racja, z wiekiem zmieniają się priorytety – u mnie dawniej zabawki, a teraz książki 😉 Za piwem jakoś nie przepadam.

      Z tymi wizytówkami to super pomysł 😉

      Cieszę się, że jesteś – czuj się na Polance jak u siebie!

      • Książki kupuje nałogowo nie czekając na okazję 😉

        • To zupełnie jak ja – też nałogowy książkoholik 😉 Stadium zaawansowane, przypadłość nieuleczalna 😉

          Masz jakiś swój ulubiony gatunek?

          • Ano, głównie fantastyka, autorzy: Tolkien, Sapkowski, Kossakowska, Pratchett, Orwell, Vonnegut. I cała masa innych książek, które wpadną mi w ręce. Z założenia nie lubię kryminałów (wszystkie dla mnie są podobne) i obyczajowych melodramatów – nie wiem czy jest taki gatunek, ale nie lubię 😉

            • Na Ozyrysa, jak zawsze zapomniałam o Kingu. Jest to dla mnie tak oczywiste, że często go pomijam 😀

            • Widzę, że mamy całkiem podobne gusta – Tolkiena i Sapkowskiego uwielbiam, historyczne też i wszystko, co ma związek z Celtami i Wyspami Brytyjskimi 🙂

              Kinga czytałem jak dotąd jedynie „Zieloną Milę”…

              Co do kryminałów, wbrew pozorom każdy jest inny, bo przecież każdy autor ma inny styl 🙂 U Chmielewskiej na przykład pełno humoru, zaś Sherlock Holmes jest taki bardziej „dystyngowany”, bardziej analityczny.

  5. Pani Matce w rzeczy samej powinszowanie i pokłony wielkie, bo to jest prawdziwie podziwienia godne…:)
    Kłaniam nisko:)

    • Z serca Waszmości za owe powinszowania dziękuję i na ręce Pani Mamtki czem prędzej przekazuje 🙂

      Kłaniam uniżenie!

      • Uwielbiam Wasze dialogi!
        „Powinszowania dla Pani Matki” , „Kłaniam się uniżenie” – brzmią cudownie.
        Zdecydowanie „Rozmowy pod Wielkim Dębem” mają działanie terapeutyczne i odstresowujące.
        Podnoszą nastój nie gorzej niż kostka czekolady, a przynajmniej w boczki nie idą;)

        • Cieszę się ogromnie! 🙂

          Ale za te dialogi podziękowania należą się przede wszystkim Wachmistrzowi – piękna stylizacja na staropolską mowę 🙂 W ogóle zachęcam Cię do odwiedzin u Niego, jeżeli lubisz historię przez duże H.

  6. Gratulacje dla mamy!!! 🙂
    Teraz czas Celta na studiach? 😀 😀 😀

    • Dziękuję dziękuję w Jej imieniu!!! 🙂

      A z własnymi studiami nie jestem do końca pewien… Pojawiło się coś nowego i ważnego, o czym jeszcze nie mogę napisać, gdyż muszę zaczekać, jak się to rozwinie…

      Trzymaj mocno kciuki dalej 🙂

  7. 1. Gratulacje dla Szanownej Pani Matki.
    2. Dzieckiem można się czuć dotąd, dokąd jest ktoś, kto może na nas spojrzeć jak na dziecko (tzn. ten ktoś musi być od nas wyraźnie starszy) i tak nas potraktować. Jeśli jednak dożyjemy dziewięćdziesiątki, to trudno takiego kogoś dorwać, bo wszyscy już u św. Piotra. I wtedy dzień dziecka przepada i nawet trudno mieć pretensje.
    Pozdrawiam

  8. Nie chcę wpisywać za długiego komentarza, ale rzeczywiście sporo się u Was działo.

    Celtowej Mamie jak najbardziej należą się wielkie brawa i gratulacje. Wizytówki z nowym tytułem – jasne, czemu nie? 🙂
    Podziwiam ludzi, którzy studiują w dojrzałym wieku, gdy poza nauką mają mnóstwo innych obowiązków.
    A możesz zdradzić Celcie – mniej więcej, oczywiście – dziedzinę, która była obiektem nauki Twojej Mamy?
    Czy to coś humanistycznego, czy wiedza ścisła…?
    Szacunek dla Niej:)

    I teraz miała być pora na syna, ale przeczytałam wyżej, że w międzyczasie „wykluło się” coś nowego?
    Czy to może jest…?
    To, czego tak bardzo Ci życzę na Imieniny (i następnym razem postaram się zapamiętać – 29 czerwca;)?
    Ale rozumiem, że jeszcze nie czas.
    Poczekamy.:)
    I oczywiście jesteśmy z Tobą i trzymamy kciuki za Twoje przedsięwzięcia, pomysły, marzenia. 🙂

    • Dziękuję serdecznie Igomamo, w Jej imieniu 🙂 Oczywiście, że mogę: Pielęgniarstwo, taki ma bowiem zawód.

      „Czy to może jest…?” – nie wiem, co masz na myśli. Możesz troszkę uściślić? Ja jeszcze póki nic nie mogę zdradzić, ale używając Twojej terminologii – coś się zaczyna „wykluwać” dopiero. Nie mogę nic napisać do września co najmniej, może ciut wcześniej. Na razie trzymaj kciuki!

      Odnośnie Imienin, tak, 29 czerwca 🙂 I nie masz za co przepraszać. Oczywiście – cały czas towarzyszą mi Wasze dobre myśli 🙂

      Dziękuję i ściskam serdecznie!

      • Pielęgniarstwo? Oj, to koniecznie wybierz wizytówki – i to najpiękniejsze.
        Wspaniała profesja i, jak mniemam, bardzo trudne studia, wymagające rzetelnej znajomości wiedzy z zakresu medycyny.

        Przepraszam, że wyraziłam się tak enigmatycznie. Miałam na myśli – prace nad Twoją książką. Pamiętałam, że takie jest Twoje marzenie. Obiecałam zresztą trzymać kciuki za jego realizację.
        Ale pewnie nie trafiłam…
        Nie szkodzi, nie zdradzaj przedwcześnie szczegółów. Na wszystko przyjdzie pora.

        • Studia istotnie piekielnie trudne, a profesja szlachetna, chociaż ciężka i bardzo niewdzięczna czasami… Ale Mama daje radę! 🙂

          Co do Twoich przypuszczeń – nie trafiłaś. Książka to jeszcze marzenie bardzo odległe w czasie i przestrzeni i musi być spełniony jeden warunek: muszę pojechać na Wyspy lub na wycieczkę po Europie śladami Celtów. Muszę pojechać na tyle długo, aby wszystko spokojnie pozwiedzać, porobić zdjęcia, zebrać materiały.

          To jest praca na długie miesiące, a wszystko uzależnione od tego, czy kiedykolwiek na taką wycieczkę się wybiorę. Póki co, nie zanosi się na to.

          Jednak to, co się „wykluwa”, jest dla mnie czymś równie ważnym i na wyciągnięcie ręki. Wszystko opiszę. Trzymaj kciuki!

  9. Gratulacje dla mamy za uzyskanie tytułu mgr. Na pewno jesteście z niej dumni! Co do bycia dziećmi to też uważam, że przez całe życie można w sobie zatrzymać coś z tego okresu. A za niecałą godzinę Trump wyląduje w Warszawie…

  10. Wyrazy najwyższego uznania dla Twojej Mamy!!!
    I uśmiechy 🙂 🙂 🙂

  11. Pogratuluj mamie. 🙂 Ja swoją namawiam,w końcu niegłupia jest, ale upiera się, że za stara. Nigdy się nie jest za starym na takie rzeczy. 🙂

  12. Szacunek dla Mamy i gratulacje dla Ciebie. Tyle się dzieje, a Ty wszystkiemu dajesz radę. Podziwiam.
    Zasyłam serdecznosci

  13. Gratulacje dla Mamy

  14. Wielkie gratulacje dla Twojej Mamy! To teraz ma wakacje! 😉 działo się u Ciebie dosyć sporo – mam podobne odczucia co do Empiku jak Ty – wszystko pozmieniane, człowiek kluczy między półkami aż w końcu wychodzi bez niczego;)
    pozdrawiam serdecznie!

  15. Gratulacje dla mamy! Zrobienie magistra to naprawde wielki dzien 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: