Rodzinnie, ze świętą Ritą :)

an Luan, an 29ú lá de Bhealtaine 2017

Miniona sobota była wspaniała pod każdym względem. Piękna pogoda, daleki, dłuższy wyjazd, zieleń, przestrzeń, wielkie rodzinne wydarzenie i całe mnóstwo wzruszeń. Słowem: niedawne urodziny Cioci Kasi z Marcinkowic 🙂 

O tym, że coś się święci, wiadomo było już od dłuższego czasu. Wiedziało tyle osób i nikt nie puścił pary z ust. Sama Jubilatka dowiedziała się dosłownie w ostatniej chwili – przed kościołem, w którym odprawiona została Msza w Jej intencji. Ksiądz wygłosił piękne kazanie. 

Po Mszy udaliśmy się wszyscy do domu Wujka Zbyszka, o którego bujnej zieleni często tutaj pisałem. Nie byliśmy tam ładnych parę lat. Wciąż jest tam tak pięknie jak było… A w sobotę nawet jeszcze piękniej, bo w towarzystwie tylu osób. Rodzinka z Kamionki, z Barcic i z Marcinkowic. Super było odnowić kontakty z tymi, których tak długo się nie widziało. Ciocia Rena i Ciocia Basia upichciły taką ucztę, że Sheraton przy tym blednie… 😀 

Ciocia dostała od dzieci i wnuków osiemdziesiąt cudnych róż, plus drobne podarki od innych. Już dawno nie widziałem Jej tak szczęśliwej. Sam nadrabiałem zaległości towarzyskie siedząc na tarasie domku w bujanym fotelu, zasłuchany w kojący szum i plusk pobliskiej fontanny, lub włóczyłem się tu i tam po rozległej zielonej przestrzeni… 

Uroczystość rozpoczęła się po południu. Wcześniej więc udało mi się złapać kawałek Króla Artura na Polsacie. Seans filmowy kontynuowałem wieczorem po powrocie do domu (jak dla mnie, o wiele za szybko) – trochę Facetów w Czerni 3 i trochę Avatara

Mam nadzieję, że nie będę musiał czekać następnych kilka lat na kolejną wizytę u Wujka Zbyszka…

* * *

20 maja z kolei otworzyliśmy nareszcie sezon grillowy na działce 🙂 Rozsiedliśmy się wszyscy wygodnie przy stole, na leżaku i na trawie. Dołączyli do nas jeszcze Wujek Rysiek, Aga, Marcin i Juleczka. Szybko zaczął płynąć w górę dym z rozpalonego grilla, rozchodziły się smakowite zapachy kiełbaski i ziemniaczków.

Spokój, przestrzeń, zieleń i w większości dobra pogoda. Wszystko, co uwielbiam. O pogodzie napisałem w większości dobra, gdyż ciężkie chmury krążyły tu i ówdzie. Owe chmury na krótko zmusiły nas do ucieczki pod dach działki.

Julka przyniosła ze sobą między innymi basen z piłeczkami. Mieliśmy wszyscy niemało frajdy podczas wrzucania kolorowych piłek do basenu i zbierania ich po trawie, kiedy Julka wszystko wywaliła 😀 I tak aż do zachodu słońca, kiedy trzeba się było powoli zbierać do domu.

Nie był to jednak koniec przyjemności. Wieczór spędziłem w łóżku, błogo rozleniwiony i „naćpany” powietrzem, razem z „Komisarzem Alexem” i Harrisonem Fordem w „Air Force One”

* * *

Przez wcześniejsze krótkotrwałe załamanie pogody, pod wieczór zrobiło się już nieco chłodniej. Dlatego nie poszliśmy na odbywający się akurat w mojej rodzinnej parafii odpust ku czci św. Rity z Cascii.

Niesamowita kobieta, która doświadczyła niemal każdego stanu życia – była narzeczoną, żoną, matką, potem (wskutek rodowej waśni) straciła męża i synów. Po śmierci jej bliskich, Rita podążyła za młodzieńczym marzeniem i została zakonnicą. Patronka od spraw po ludzku beznadziejnych. Szalenie skuteczna Orędowniczka i szalenie popularna tutaj na Sądecczyźnie.

Nie pamiętam kiedy dokładnie się pojawiła w życiu mojej rodziny. Jakoś parę lat temu. Kilka razy Jej wstawiennictwo pomogła nam w dosyć ciężkich okresach. Rita co jakiś czas daje nam znać o swojej obecności. Ostatnio dała znać poprzez jeden ze Swoich atrybutów – piękną czerwoną różę.

Kilka ich sztuk przyniosła do domu Mama w niedzielę 21 maja, podczas drugiego dnia wspomnianego odpustu. Otwarto i poświęcono nowy ogród różany, którego jeszcze nie widziałem, jako że w tamtą niedzielę było szaro, buro i ponuro.

* * *

Jak ja lubię takie dni jak ostatnio 🙂

Te dwa wyjazdy to nie wszystkie nowości u mnie ostatnimi czasy. Pozostałe opiszę w osobnej notce…

Advertisements

Posted on 29 maja 2017, in Życie Celta.... Bookmark the permalink. 28 komentarzy.

  1. Klik dobry:)
    Kto by takich dni nie lubił? Rodzina, majowa przyroda, uczta, uroczystość urodzinowa…

    Pozdrawiam serdecznie.

    • No wiesz, ludzie są różni. Niektórzy przechodzą męki na takich rodzinnych uroczystościach – najchętniej nie ruszaliby się z domu.

      Na szczęście, ja do takich osób nie należę 😉

  2. Małgośka

    ech, a gdyby tak można było Ritę – choć na krótko – wypożyczyć od Twojej rodziny…!? 🙂

  3. Jak ja bym chciała dostać 80 róż, ale takich urodzin, to chyba nie dotrwam…
    Masz rację, świeżym powietrzem i zapachem zieleni można się upić 😉

  4. Dreptak Zenon

    Ostatnio często chadzamy po cmentarzu i ze zdumieniem stwierdzamy, że najwięcej jest grobów ludzi w naszym wieku!!! Dziwna sprawa widzieć głównie mogiły pięćdziesięciolatków. 🙂
    Kto dożywa takiego wieku, żeby aż osiemdziesiąt róż dostawać?!
    Zawsze uważałem że od spraw beznadziejnych to jest św. Juda Tadeusz, który ma obraz przy jednym z bocznych ołtarzy w Kościele Mariackim w Krakowie. To był obiekt „pielgrzymek” studenckich przed egzaminami. Ze skutecznością intencji to różnie bywało, ale chadzały tam też fajne dziewczyny, to warto było!!!
    I dobrze jest mieć fajną rodzinę, lepsze to od św, Rity i Judy Tadeusza razem wziętych!!! 😀 😀 😀

    • Teraz ludzie żyją coraz bardziej intensywnie, w coraz większym stresie, to ma spory wpływ na krótsze życie niestety.

      O św. Judzie Tadeuszu słyszałem, ale nigdy nie wiedziałem, od czego on jest… Fajne dziewczyny i fajna rodzina to najcudniejsze, co może być 😉

  5. szczur z loch ness

    Tak się ostatnio porobiło, że mam nawet obawy czy św. Rita zajmująca się sprawami beznadziejnymi wszystkiemu podoła. I aż strach się bać co nas czeka jeśli nie podoła 😦
    Wiele Serdeczności z Krainy Loch Ness 🙂

  6. Bardzo optymistyczny wpis, Celcie.:)
    Bije z niego radość życia, pogoda ducha no i wiosna – wiosna pełną parą!
    Czcigodnej Jubilatce życzę jeszcze co najmniej setki pięknych róż, a Tobie jak najczęściej takich wspaniałych spotkań rodzinnych i pogodnych, sielskich dni.

    • Dziękuję Ci bardzo 🙂 W imieniu swoim oraz Cioci 🙂

      Takie dni jak te tu opisane są rzadkością, więc tym bardziej trzeba uwiecznić cały ten Pozytyw…

  7. Aż żałuję, że nie ma we mnie ufności. A niedowiarkom zatrutym jadem sceptycyzmu żadna święta nie będzie pomagać, bo niby dlaczego? No i to się raczej nie zmieni, bo sam widzę, że z wiekiem staję się coraz gorszy, a nie lepszy.
    Pozdrawiam

  8. Byłam w Cascii, nie wiem, czy czytałeś. Nawet zabrałam stamtąd płatek róży, rzekomo z ogrodu Rity. Dawno już wysechł i się pokruszył, odszedł w niebyt. Rita też – co z tego, że zmumifikowana, skoro nie pomaga w sprawach beznadziejnych?…

  9. Uwielbiam czas spędzony z rodziną. Każdy weekend był wypełniony ciociami, wujkami i ciotecznym rodzeństwem.
    Trzeba doceniać wartość rodziny. I cieszyć się z każdej chwili.
    A grill to świetna okazja ku temu. 🙂

    Pozdrawiam Cię gorąco! 🙂

    • Z biegiem lat i doświadczeń międzyludzkich, coraz bardziej przekonuje się, że jestem w takiej sytuacji, gdzie mogę liczyć tylko na siebie, albo na rodzinę. Nie każdy ma to szczęście liczyć na rodzinę. A ja jestem wielkim szczęściarzem…

      Odwzajemniam pozdrowienia mocno! :*

  10. Pieczony chleb z grilla… To lubię 😉

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: