Hastings. Epilog: Wilhelm i Edward.

an Chéadaoin, an 17ú lá de Bhealtaine 2017

Dla porządku: poprzednia część

Czas powoli pozamykać wszystkie wątki. Przy czym (chcąc pokazać Wam temat dostatecznie dobrze, bo uważam, że jest tego wart i nie chcąc też nadmiernie rozciągać notki) niniejszy Epilog również postanowiłem podzielić na dwie części…

* * *

Wilhelm Zdobywca zaiste zdobył wszystko, co było do zdobycia i niezwłocznie zaczął zaprowadzać na Wyspach własne porządki. Podzielił kraj między zaprzyjaźnionych możnowładców, którzy walczyli u jego boku.

Część przybyłej wraz z nim normańskiej szlachty pociągnęła dalej na północ i związała się ze swoimi szkockimi odpowiednikami.

Kilka miesięcy po Bitwie pod Hastings, w 1067, nowy król nakazał wznieść na wysepce pośrodku Tamizy kamienny kompleks, który w przyszłości miał się stać domem dla wszelkiej maści wysoko postawionych więźniów politycznych – Twierdzę Tower (z tym, że most zwodzony dodano tam dopiero w XIX wieku).

Również krótko po przybyciu Normanów zaczęły powstawać pierwsze w Anglii kamienne zamki, określane przez dzisiejszych historyków mianem „kości królestwa”. Jedną z takich „kości” jest budowla, pod którą kamień węgielny podłożył w 1070 roku sam Wilhelm: zamek Windsor.

Weszły w życie tak zwane „Prawa Leśne”, w myśl których wszystkie obszary zalesione (razem ze znajdującą się w nich zwierzyną) stanowią wyłączną własność monarchy.

Pierwszy tego typu obszar, zwany Nova Foresta („Nowy Las”) powstał na wrzosowiskach 30 km na północ od Winchesteru.

Wilhelm polecił ponadto skatalogować wszystkie dobra poddanych i każdą piędź ziemi w królestwie, w wyniku czego powstała słynna Domesday Book.

Głębokie zmiany zaszły także w warstwie językowej. Będący dotychczas w powszechnym użyciu język staroangielski został w ciągu kilku dekad wyparty przez normański dialekt języka starofrancuskiego.

Stąd około 70% słów we współczesnej angielszczyźnie to zapożyczenia z języka francuskiego lub słowa sięgające korzeniami do tego języka. Po roku 1066, staroangielski przetrwał dłużej jedynie na prowincji, wśród najbiedniejszych.

* * *

Człowiek żyje i w pewnym momencie umiera. Dotyczy to nawet największych królów…

Wilhelmowi przyszło spotkać się ze Śmiercią 9 września 1087 roku, w następstwie ran, jakie odniósł ponad miesiąc wcześniej, próbując szturmem zająć pewne miasto w Normandii.

Jak łatwo zgadnąć, owa śmierć wywołała szok i niezłe zamieszanie po obydwu stronach Kanału La Manche. Dlatego zwłoki króla przez dłuższy czas pozostawione były bez należytej opieki. W końcu zorganizowano mu pogrzeb w Caen, ale nie obyło się bez kłopotów.

Była to najgorętsza końcówka lata w ówczesnej pamięci. Wilhelm był postawnym mężczyzną…a trumna, jaką mu przygotowano, okazała się za mała! Ale nic to – postanowiono siłą wcisnąć nieboszczyka do grobu.

Tak maltretowane zwłoki nie wytrzymały naporu i król dosłownie eksplodował. Cały kościół wypełnił niewyobrażalny fetor oraz fragmenty rozkładających się już organów wewnętrznych. Dla zebranych żałobników tego było za wiele – uciekli, gdzie pieprz rośnie!

* * *

Drugą część rozpocząłem wzmianką o śmierci króla Edwarda Wyznawcy 5 stycznia 1066. Teraz jeszcze na chwilę do niego wrócimy.

Dwa tygodnie przed odejściem Edwarda, dobiegło końca dzieło, któremu władca poświęcił większość swoich sił i sporo czasu z prawie ćwierćwiecza spędzonego na tronie.

Na Boże Narodzenie roku 1065, ukończono rozbudowę monumentalnej katedry, która zastąpiła wcześniejsze, skromniejsze i nieco zrujnowane już wtedy opactwo pod wezwaniem św. Piotra Apostoła. Ową katedrę król poświęcił osobiście, w towarzystwie małżonki i w otoczeniu najwyższych dostojników państwowych i kościelnych.

Król Edward z dawna marzył o tym, aby uczynić coś „na większą chwałę Bożą” – co przede wszystkim zapewni mu miejsce w Niebie, ale także w ludzkiej pamięci.

Jego marzenie ziściło się w budynku, znanym obecnie jako Opactwo Westminster. Tym samym, w którego murach obraduje Parlament. Na przestrzeni lat Opactwo było, naturalnie, przebudowywane. Jego obecny wygląd pochodzi z XIII wieku.

* * *

Wspominałem, że Edward nie pozostawił po sobie następcy. Nie ma dowodów na to, aby król bądź jego żona cierpieli na bezpłodność.

Co do innych przyczyn, zdania wśród współczesnych historyków są podzielone.

Jedni twierdzą, że para królewska uprawiała seks jak każde kochające się małżeństwo, tylko królowa zwyczajnie nigdy w ciążę nie zaszła. Inni twierdzą z kolei, że Edward był tak oddany Bogu, iż przekonał żonę do wstrzemięźliwości nawet po ślubie.

* * *

Edward Wyznawca umarł w powszechnej opinii świętości. Zdaniem kronikarzy z epoki, z jego wystawionego na widok publiczny ciała jeszcze przez dłuższy czas unosiła się nienaturalnie przyjemna, słodka woń.

Już 100 lat po swojej śmierci, za panowania Henryka II i z jego inicjatywy, Edward Wyznawca dostąpił chwały ołtarzy. Jako święty, Edward został patronem Anglii i angielskich monarchów, jak też opiekunem złych małżeństw i rozdzielonych małżonków.

Król spoczywa we wzniesionym przez siebie Opactwie, zaś jego tron stoi na wysokim podium w tym samym miejscu i stanowi nieodłączną część ceremonii koronacyjnej kolejnych władców.

Święty Edward Wyznawca czczony jest w Kościele Katolickim (5.01. – w dniu śmierci) i Anglikańskim (13.10. – w rocznicę pierwszego przeniesienia jego relikwii w 1166 roku).

* * *

Zobaczymy teraz, jak skończyli nasi buntowniczy bracia: Edwin i Morcar. Przedstawię Wam również żonę świętego Edwarda.

Ciąg dalszy nastąpi…

Reklamy

Posted on 17 Maj 2017, in Breataine Moire and tagged , . Bookmark the permalink. 32 komentarze.

  1. no tak potraktować wielkiego (w każdym tego słowa znaczeniu) króla, co za naród? 🙂
    bardzo lubię tamte czasy, chętnie czytam książki, oglądam filmy (nie, żebym jakoś od razu wiedzę historyczną przyswajała 🙂 …) , może byś dorzucił jakieś dialogi i romans w tle do swoich opowieści? 😀
    miłego dnia Celcie :*

    • Cóż, może byli zdenerwowani i tak im jakoś wyszło? 😀

      Hmmm… Całkiem niezła myśl, tylko że ja przeważnie mam takie bardziej „opisowe”… A mały romansik to będzie akurat w kolejnej, ostatniej części tego cyklu normańskiego…

      I nawzajem Frytkuś :*

  2. O matko, dziś to prawdziwy thriller zaserwowałeś, dawno nie czytałam takich sensacji 😉
    Faktycznie Anglia i Francja mają zamków pełno, ale i w Czechach mają się czym pochwalić 🙂

  3. Wykład niezwykle ciekawy Celcie. I taki z dreszczykiem…
    Miło mi, że zostały zacytowane moje teksty.
    Serdeczności 🙂

  4. Dreptak Zenon

    Na początek prośba o wyjaśnienie – co to znaczy „pociągnęła dalej na północ i związała się ze swoimi szkockimi odpowiednikami”??? Znaczy co? Małżeństwa pozawierali? Sojusze? Komuny jakieś średniowieczne? 😀
    Język staroangielski przetrwał na prowincji po 1066 roku „na prowincji” ale gdzie? Jak to się ma do Szkocji i Walii i czy są na to jakieś zapiski? I jak to zanikanie staroangielszczyzny wyglądało? Czy podobnie jak u nas wprowadzanie postu za Bolesława Chrobrego? Takie to „bardzo oględne” i mało obrazowe. 🙂
    Szlag by trafił tych wszystkich Edgarów i Edwardów!!! Ten Zdobywca, ów Wyznawca! Mieszają się! 🙂
    Ale już chyba wiadomo dlaczego Wyznawca został świętym? Bo prozaicznie Zdobywca ogłosił, że dostał od niego koronę i tron!!!
    Czy naprawdę dostał, to chyba nie wiadomo, ale dzięki temu można było uznać Haralda za uzurpatora i na niego napaść, przy okazji niewoląc cały naród, a, później i ze trzy inne! Z drugiej strony chyba coś było na rzeczy, bo dziwnie łatwo niewoleni godzili się na zmiany, co prawda siłowe, ale przecież inaczej starali by się bardziej?

    • Dziękuję Ci za taki długi, wypełniony pytaniami komentarz 🙂

      Z tym pociągnięciem na północ jest dokładnie tak jak przypuszczasz – część normańskiej szlachty osiadła w Szkocji, wstępowała w związki małżeńskie ze Szkotami i pozakładali tam rodziny.

      „Język staroangielski przetrwał dłużej jedynie na prowincji”, czyli w Anglii. Tylko w Anglii, na angielskiej wsi. Nie w Szkocji, bo Szkocja zawsze była trochę odrębna kulturowo i językowo od sąsiadów z południa. Co do Walii w kontekście Normanów, być może poświęcę temu osobną notkę 🙂

      Czy są na to jakieś źródła, zapiski? Użyte przeze mnie stwierdzenie o staroangielskim opieram na trzech źródłach – dwóch podręcznikach z uczelni oraz jednym internetowym blogu historycznym. We wszystkich trzech jest napisane to, co ja tutaj powiedziałem – język staroangielski został szybko wyparty przez francuzczyznę i tylko angielscy wieśniacy posługiwali się nim jeszcze przez dłuższy czas.

      Nie mam niestety żadnego rozwinięcia, jak owe zanikanie języka przebiegało. Jeśli w przyszłości coś znajdę na ten temat, na pewno napiszę 🙂

      W drugiej części pisałem już, że ta „umowa” między Edwardem a Wilhelmem wydaje się grubymi nićmi szyta i w porównaniu z porozumieniem polsko-węgierskim między Kazimierzem Wielkim a Ludwikiem, to drugie wydaje się być solidniejsze i bardziej legalne…

      Z tą ugodowością narodu wobec nowej władzy to też nie do końca tak jak mówisz… W poprzedniej części pisałem już o szeregu powstań, które Wilhelm musiał tłumić do 1070 roku, a i na tym się nie skończyło. Niektórzy wcale nie byli przychylni nowej władzy i jeszcze latami sprawiali Normanom kłopoty. Koniec końców, mimo najlepszych chęci buntowników, zainstalowanej na Wyspach dynastii normańskiej nie udało się obalić, gdyż mieli przytłaczającą przewagę na niemal wszystkich polach…

      • Dreptak Zenon

        W historii używa się całej masy eufemizmów, które mają zatuszować masakry z tym związane. Mówi się o zanikaniu języka, a faktycznie może wybijano zęby za używanie, albo i wyrywano języki? Mówi się że ktoś umocnił władzę, a i owszem, umocnił mordując 90 procent rodziny. Zjednoczył ziemię, znaczy tyle że najechał, spacyfikował i wymordował wszelkich przeciwników, nie mówiąc o otruciu lokalnego księcia, o ile przeżył i nie został wcześniej wbity na pal.
        Dokonał pacyfikacji – wyrżnął w pień, baby zgwałcił, ofiarom jeszcze kazał nasikać do szyi!
        I tak to moim zdaniem trochę jest i w tym przypadku. 🙂

        • Przyznać trzeba, że dosyć sugestywne obrazy tu malujesz 😉 Może to było trak pół na pół – po trosze tego o czym Ty mówisz i trochę tego o czym piszę ja. Jak jednak było faktycznie nie dowiemy się chyba nigdy…

  5. Myślałem, że go pokroją na kawałki, a oni go tak na siłę… Ech te człowieki. 😉
    Bardzo ciekawy wpis. 🙂

  6. Biedny chłop – tyle się nazdobywał, a oni dla niego nawet dobrej trumny nie umieli zdobyć! Shame! Shame! Shame! 😀

    • Byli w szoku, bo nikt się nie spodziewał, że król tak szybko kopnie w kalendarz…:p Tak się dzieje, jak robisz coś w pośpiechu 😀

      Fajnie, że jesteś :*

  7. Zaciekawiony, sięgnąłem do wikipedii. A tam prawdziwe zaskoczenie: w odróżnieniu od większości ówczesnych władców Wilhelm był wierny żonie! Nie miał ani kochanek, ani nieślubnych dzieci. Dla równowagi ludzką cechą wydaje się być nadmierna drażliwość na jednym punkcie. Znalazłem, że „… gdy w mieście Alençon ludność wyszydzała nieprawe pochodzenie Wilhelma, książę kazał aresztować 32 ludzi i obciąć im ręce oraz stopy.”
    Pozdrawiam

    • Niesamowite! Z jednej strony, nie dziwię się, że nie chciał pamiętać o swoim pochodzeniu po tym, co osiągnął. Ale z drugiej…jak dla mnie deczko przesadził z tymi rękami i stopami 😀 Ale wierność żonie mu się chwali!

  8. szczur z loch ness

    Rozerwanie zwłok w wyniku postępującego rozkładu, a na dodatek w trakcie nabożeństwa żałobnego, to naprawdę jakiś trudny do wyobrażenia horror – zaniemówiłem.

  9. Niby większość spraw mi znaną, a przecie przyjemnie się czyta:) Polemizowałbym jedynie z tym zanikiem staroangielskiego… z tego co wiem, jeszcze za Tudorów byli potrzebni tłumacze do jakichś spisywanych aktów własności czy transakcyjnych, żeby świadkom przetłumaczyć, czego właściwie są świadkami i co podpisują…
    Kłaniam nisko:)

    • Fragment o zaniku staroangielskiego opieram jeno na trzech źródłach, wspomnianych w komentarzu trochę wyżej.

      W tej kwestii przychylę się do zdania Waszmości – taki oczytany autorytet mający więcej źródeł niż ja nie może się mylić 🙂

  10. Twój blog cały czas dostarcza nie tylko wiedzy, ale i dużego ładunku emocji.
    Ci wielcy mieli nieciekawe życie, a w dodatku prześladowały ich trupy ciągnące się za nimi niczym ten ogon. A potem ta eksplozja…
    Pozdrawiam

    • Oj tak. Często im większa „wielkość” takiej osoby, tym bardziej pokręcone życie miała…

      A ta eksplozja też mnie początkowo zszokowała powiem Ci…

      Pozdrawiam!

  11. O matko! ale historia – swoją drogą, nie mogli go po prostu spalić?!
    wiem wiem, inne były zwyczaje.
    to czekam na kolejną część Twoich opowieści!
    pozdrawiam serdecznie:)

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: