Myśli Celtowe i życzenia.

an Luan, an 10ú lá d’Aibreán 2017

To będzie taka trochę spontaniczna notka, przepełniona wiarą…

Ja zawsze byłem blisko Boga. Są jednak okresy w moim życiu, kiedy czuję Jego obecność wyjątkowo często i wyraźnie. Kolejny taki okres rozpoczął się wraz z odejściem Busi.

Tęsknota wylewa się ze mnie wszystkimi porami. Rozmawiam z Busią praktycznie codziennie, modlę się za nią, na Jej różańcu. Może to się wyda komuś śmieszne, ale kiedy mam ten różaniec na szyi, czuję się tak, jakby Busia znowu siedziała obok. 

Poprzez ten różaniec, czuję również szczególną bliskość Maryi, jakby przytulała nas wszystkich do Swego Matczynego Serca. 

Od dłuższego czasu intrygował mnie medalik na tym różańcu. Na jednej jego stronie jest symbol bardzo podobny do godła papieża Jana Pawła II. U niego była to wielka litera M – Maryja stojąca pod Krzyżem.  U mnie zaś jest to litera M wpisana w Krzyż – zupełnie, jakby to Maryja była przybita do Krzyża, a nie Chrystus…

Dzięki mojej nieocenionej przyjaciółce Dorotce dowiedziałem się, co to właściwie znaczy 🙂 

Nasz Papież nie pojawia się tu przypadkowo (jak zresztą i inne wymienione tu sprawy). Kiedy piszę te słowa jest niedziela, drugiego kwietnia. Niedziela piękna i słoneczna, z poruszającą datą. 12 lat temu Jan Paweł II zakończył ziemską wędrówkę. 

Papież i słońce to tylko dwa z wielu pozytywów, jakie do mnie napływają od dłuższego czasu. Poprzez pewną grupę dla pełno- i niepełnosprawnych na FB, poznałem grono ciekawych, pozytywnie zakręconych osób. Jedna z nich już trafiła tu na Polankę – ściskam Paulinko serdecznie Ciebie i pozostałych Grupowiczów 😉 

Odzyskałem także kontakt z kilkoma przyjaciółmi sprzed lat – buziaki dla Oli i pozdrowienia dla Łaka 😉 

Mój stary Szpital Shriners w Chicago opublikował na FB swego rodzaju filmik promocyjny. Rozpłakałem się. W ciągu 3 minut, widzowie zostają oprowadzeni po całym szpitalu. Po wszystkich tych miejscach, z którymi wiąże się dla mnie tyle wspomnień. Ponad 10 lat od ostatniej wizyty, a poza odejściem paru osób i dobudową jednego skrzydła, nic się tam nie zmieniło. Wszystko wygląda tak samo. Na filmik załapała się nawet Sandy: jedna z moich pielęgniarek sprzed 20 lat!

Kolejne Dobro przyniósł mi najnowszy Polankowy gość, czyli Wilma. Pozostawiła ona mianowicie w komentarzach filmik ojca Adama Szustaka (nowy link w Ciekawych stronach). Obejrzałem ten filmik, potem następny i kolejny…

Z kolei po dwóch zdaniach, które ojciec powiedział tutaj, poczułem się tak, jakby sam Pan Bóg uśmiechnął się do mnie i mocno mnie przytulił…

Ojciec Adam to charyzmatyczny dominikanin, podróżujący po świecie i pomagający ludziom, jak i gdzie tylko się da. Pełen humoru i dystansu do siebie, potrafi jednak być konkretny kiedy sytuacja tego wymaga. Swoimi vlogami i konferencjami zjednał sobie masę fanów. Wcale się nie dziwię. 

Dzięki powyższym nagraniom, odkryłem klimatyczną piosenkę. Zahaczyłem też o Zakon Dominikański. A tam: znowu Pozytyw. Droga Krzyżowa przyszła do mnie nieco wcześniej w tym roku.

Odkąd w 2009 pojechałem przed maturą do Częstochowy, Stacje Drogi Krzyżowej zajmują wyjątkowe miejsce w moim sercu. Im bliżej do Wielkanocy, tym z coraz większym utęsknieniem czekam na transmisję z Koloseum. Między innymi dlatego, że przy jednej Stacji, krzyż niesie osoba na wózku.

Oprócz tego, szalenie wdzięczny jestem za cały nawał nowych tematów, które w bliższej i dalszej przyszłości Wam tu przedstawię 🙂 Bo cała ta Polanka i Wy przesiadujący na trawie jesteście jednym wielkim perpetum mobile Dobra! 

Wdzięczność przepełnia mnie też za wczorajszy wyjazd do Cioci Beaty z Kamionki. Wyjazd taki, jaki najbardziej lubię – rodzinny i daleki, przy pięknej pogodzie. Nowy psiak – młody wilczur Diablo, skradł wszystkim serca 🙂 ❤  Kolejną atrakcją był spacer po okolicy z Natalką 🙂 Zostaliśmy podjęci jak zwykle pysznym obiadkiem i spędziliśmy razem cudowne parę godzin 🙂

* * *

Okazją do wzruszających rodzinnych spotkań są również zbliżające się Święta Wielkanocne. Święta radości, (s)pokoju (na zewnątrz i od środka), oraz odnowy. Pysznego Święconego i bardzo Mokrego Dyngusa 😉  

I tego wszystkiego, Drodzy Czytelnicy, już teraz z głębi serca Wam życzę. Wybaczcie, że nie powiem „Wesołego Alleluja!”, ale Święta w tym roku jakoś mniej wesołe niż zwykle.

Niemniej mam nadzieję, że każdy wyniesie z tych Świąt coś dla siebie, zaś Nasz Zmartwychwstały Pan obdarzy Was hojnie błogosławieństwami…  

* * *

Pamiętajcie Kochani, aby być wdzięcznymi za każde mniejsze lub większe Dobro, jakie do Was trafia i które stale Was otacza. Spróbujcie chociaż być wdzięczni nawet wtedy, kiedy wydaje się, że żywcem nie ma za co, bo Życie tak Wam kłody pod nogi rzuca.

Już dawno przekonałem się o tym, że nasze myśli potrafią kreować rzeczywistość. „Zaprogramujcie się” na Dobro, praktykujcie wdzięczność, a Życie zacznie Was rozpieszczać drobiazgami. Ja się staram tak robić, ze wszystkich sił, chociaż czasami serio bywa beznadziejnie (vide sierpień zeszłego roku…). I jak widać powyżej, są efekty! 🙂

Advertisements

Posted on 10 kwietnia 2017, in Smaointe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. 50 komentarzy.

  1. Podobno wiara czyni cuda, w cokolwiek się wierzy. Życzę Ci Celcie wielu pozytywnych sytuacji, dobrych ludzi i pięknych myśli 🙂

  2. bejakbengalski

    Skrupulatnie przepisuję, znalezione po prawej stronie: Go n-eírí an bóthar leat…

  3. Celcie, Ciebie po prostu nie można nie lubić…
    Tak samo Twojej Polanki.
    Trawa tu jest tak aksamitna, że… chce się zatrzymać i posiedzieć.
    Promienie słońca ogrzewają każdy zakamarek duszy i ciała.
    Zewsząd dobroć…

  4. bejakbengalski


    A dalej – jak cykady na Cykladach – przyjaciel na moczarach :).

  5. Im więcej dobra się daje, tym więcej go wraca. 😉
    Udanych Świąt. 🙂

  6. Kochany Celcie 🙂 ja też nie powiem „wesołego”, bo jednak nie o wesołość i kurczaki w tych świętach chodzi 🙂 Ale życzę Ci prawdziwych świat, to znaczy takich, w których odkryjesz, że Bóg jest z Tobą szczególnie blisko właśnie w cierpieniu i tęsknocie. A Busia tam z nieba pomaga jak może. Nie było by jej tam, gdyby nie to, co będziemy wspominać – że Chrystus umarł za Ciebie, za nią, za mnie i nas wszystkich na krzyżu, ale też pokonał dla nas śmierć. A już lepszej wiadomości być nie może 🙂 Więc jakie by uczucia nami nie targały, nie one są tu najważniejsze. Ważne że jesteś przez Boga bardzo kochany i on Cię przytula :*
    Też lubię Szustaka :)) I od roku znów modlę się różańcem – pluję sobie w brodę, że po tak długiej przerwie. No ale lepiej późno, niż wcale.
    Dobrych świąt Piter, niech Ci Bóg błogosławi i prowadzi, tak jak Twojego patrona 😉

    • Komentarz dotarł i tu, i na maila 🙂

      Piękne słowa, Riv. Dziękuję Ci bardzo! :*

      Mogłabyś księżom kazania pisać 🙂 Z powodu różańca nie rób sobie wyrzutów Kochana. Skup się na tym, jak wielką ma on moc…

      Błogosławionych, pełnych ciepła i radości Świąt, Moja Droga :* Dla Ciebie, Dzieciaków i Wilkołaka 🙂

  7. No proszę, komputer się odbraził i zamieścił komentarz.
    To masz jeszcze muzycznie:

    Niech te święta będą dla Ciebie prawdziwym spotkaniem ze Zmartwychwstałym. W końcu to Piotr zapitalał w niedzielny poranek do grobu i zobaczył jako pierwszy z facetów, że grób jest pusty, a złożone chusty leżą sobie na kamiennej ławie 😉

  8. i jeszcze z dachu obok kościoła Mariackiego 😉 Piękna pieśń.

  9. Czyli dzieje się dużo u Ciebie Celie. Też zdawałam maturę w 2009 🙂

    • To jest akurat jeden z tych okresów, kiedy faktycznie dużo się dzieje 🙂 Ale przeważnie to jest raczej monotonnie.

      Super! Kolejna rzecz, która nas łączy 🙂 Ściskam Cię serdecznie i prawie-że świątecznie 🙂

  10. Dziel się dobrem…O nic więcej nie można prosić. Zaglądając na Polankę. powita Cię spokój. Głębokiego i pięknego przezywania czasu przed- i świątecznego

    • Dziękuję bardzo, Kochana Watro! Miło, że ten spokój faktycznie czuć i promieniuje on jakoś na zewnątrz 🙂 Zdrowych, spokojnych i rodzinnych Świąt dla Ciebie i Najbliższych 🙂

  11. Celtuniu, długo się zastanawiałam, jak napisać to, co chcę wyrazić, żeby w żaden sposób Cię nie urazić. Jesteś ostatnią osobą na świecie, której chciałabym zrobić przykrość. Ktoś powyżej w komentarzach napisał, że Ciebie nie da się nie lubić i to jest najprawdziwsza prawda.
    A chciałam napisać, że nie wierzę w żadnego boga. Kiedyś wierzyłam, ale być może za długo już żyję, a może za dużo przeszłam, żeby ta wiara nie umarła. Moim zdaniem, gdyby bóg istniał i był wszechmocny, jak głosi chrześcijaństwo, to musiałby być okrutnym i obojętnym na cierpienie psychopatą. Nawet historia z krzyżem o tym świadczy, bo gdyby chciał zbawić ludzkość, to mógłby ją po prostu zbawić bez zbędnego spektaklu okrucieństwa i rozlewu krwi. Zaznaczam, że nie chcę tą wypowiedzią nie tylko Ciebie, ale nikogo urazić, wypowiadam tylko swój pogląd na te sprawy.

    • Kochana Frau, kilka razy już się spotkałem z takim poglądem, jak Twój. Sam się też często nad tym zastanawiam. Nie wiem, jak Ci to mogę wytłumaczyć, bo każdy człowiek przeżył coś innego.

      U mnie Bóg zawsze był obecny. Zawsze jakoś dawał mi znać, że jest. Zawsze otaczał mnie Dobrem, ale i wystawiał też na próby. Zazwyczaj było to po, abym mógł coś zrozumieć. Zrozumienie przychodziło dopiero po jakimś czasie, jednak zawsze prędzej czy później przychodziło.

      Dziękuję Ci bardzo za dobre słowa 🙂 I bądź spokojna – w żaden sposób mnie nie uraziłaś teraz 🙂

    • Frau Be też nie chcę Cię urazić ani się wpitalać ze swoimi poglądami, bo sama nieraz mam różne wątpliwości, a był czas że myślałam tak, jak ty. Dopóki nie miałam różnych sytuacji, kiedy stało się oczywiste,że jest ktoś żywy, kto mnie kocha i ratuje na dziwne, niewytłumaczalne sposoby – i okazało się, że Bóg nie jest tylko piękną ideą starszych pań i księdza proboszcza 😛
      No ale jak się przyjrzeć temu, co głosi chrześcijaństwo (bo o tym zaczęłaś pisać), no to się sprostowanie należy… To nie Bóg jest sprawcą cierpienia, choroby i śmierci, tylko szatan (plus ludzie, którzy mu ulegają). A że dzięki temu że już na starcie ludzie posłuchali szatana i dali sobie wmówić właśnie to, o czym piszesz – że Bóg wcale taki dobry nie jest i trzeba sobie radzić bez niego – no to niebo się zamknęło. I nie dało się go otworzyć inaczej, niż tylko przez krzyż. Czytałam dziś ewangelię o męce Chrystusa i faktycznie, aż mnie trzepało od opisu jego cierpienia i upokorzenia, jakiego doznał od ludzi (nie wiem co bardziej bolesne, gwoździe w ciele czy te wszystkie szyderstwa, plucie i rozdzieranie ubrania). No ale tak sobie myślę, jak bardzo trzeba kochać, żeby dać sobie zrobić coś takiego. Zwłaszcza ze świadomością, że ci za których się umiera wcale jeszcze nie są za to wdzięczni. To trochę tak jak się znosi cierpienia dla niesfornych, niewdzięcznych dzieci, tylko o wiele gorzej… Także jak sobie pomyślę o cierpieniu na świecie i o tym, co na to Pan Bóg – to przecież on przed tym nie uciekł, tylko dał sobie zrobić to, co najgorsze, żeby nam pomóc. Widocznie innej, prostszej drogi nie było.
      Pozdrawiam serdecznie

      • @Celcie,
        prawdopodobnie jest to właśnie kwestia doświadczenia istnienia boga i jego braku. Ja go nigdy nie doświadczyłam.

      • @Rivulet,
        Nic się nie dzieje, możesz się wpitalać 🙂
        Nie zaznałam w żadnym momencie życia ani ratunku, ani pomocy ze strony żadnej istoty nadprzyrodzonej. Doświadczyłam jedynie obojętności milczącego wszechświata na cierpienie większe niż byłam w stanie znieść i chciałam odebrać sobie życie. Owszem, bóg nie jest „piękną ideą starszych pań i księdza proboszcza”, ponieważ bóg w ogóle nie jest piękną ideą.
        „To nie Bóg jest sprawcą cierpienia, choroby i śmierci” – znam to gadanie i co z tego? A co ów bóg robi z cierpieniem? Ktoś, kto mógłby przeciwdziałać każdemu złu i nie robiłby tego, przyglądając się obojętnie cierpieniu, byłyby tylko wrednym psychopatą lubującym się w krwi i bólu. Piętnujemy dziś osoby, które nie reagują na dziejące się obok zło, np. sąsiadów obojętnych na płacz dziecka katowanego za ścianą. A kim byłby ten bóg, gdyby istniał? Własnie dokładnie kimś takim, kto ma w nosie sytuację za ścianą.
        Teoria o krzyżu jest skrajnie naciągana. jeżeli od boga miałoby zależeć zbawienie ludzkości, to zbawiłby ją bez zbędnych ceregieli, jednym słowem, tak jak rzekomo stworzył świat.
        Nic się nie trzyma kupy w tym religijnym matactwie, ale nie każdy ma na tyle odwagi, żeby to przed sobą przyznać i ja to rozumiem. Człowiek jest kruchy, słaby, boi się cierpienia i śmierci – wyobrażenie, że istnieje bóg i życie pozagrobowe daje mu ułudę nadziei na przyszłość w życiu i po śmierci.
        Podkreślam, że nie jest moim zamiarem nikogo przekonywać ani obrażać, to jest tylko wykładnia moich przekonań.

  12. Spokojnych, rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy dla Ciebie, Twojej Rodziny i odwiedzających Polankę Gości. Dla wierzących, wątpiących i niewierzących – spokojnych radosnych dni…

  13. Tak czy owak, wesołych świąt, Celtuniu. Niech spełnią Twoje oczekiwania.

  14. szczur z loch ness

    Zdrowych, Spokojnych i Rodzinnych Świąt!

  15. Wesołego Alleluja Celcie ! 🙂

  16. Dreptak Zenon

    Wesołych świąt dla całej Celtowej Ekipy!!!

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: