Powrót Pana K. …

an Luan, an 3ú lá d’Aibreán 2017

Środek nocy, a ja jakoś nie mogę spać. Rzadko mi się to zdarza, ale jak już, bywa ciężko…

– Chłopie! Znowu ten wstęp? – Jęknął z dezaprobatą znajomy, męski głos. Jak zwykle kiedy się odzywał (a ostatnio robił to często), wydawało się, jakby był tuż obok mnie. W rzeczywistości jednak, był w mojej głowie i sercu.

– A gdzie indziej mam być, powiedz? Przecież jestem Tobą… 

–  …tylko takim trochę lepszym – dokończyłem za niego, monotonnie. Po tylu latach, znałem tę jego śpiewkę na pamięć.
– I wypraszam sobie! – Zacytowałem Rzędziana z Ogniem i Mietkiem. – Ja nie chłop, jeno szlachcic, choć ubogi…

– Jestem takim, jakim Ty dawno powinieneś być! Od naszej poprzedniej rozmowy zrobiłeś spory krok naprzód. Zacząłeś się bardziej cenić (a masz ku temu powody), dbać o uczucia; powściągnąłeś trochę ten swój nadmierny romantyzm… – Mój Gość wyliczał z uśmiechem. Uwagę o moim szlachectwie puścił, rzecz jasna, mimo uszu. 

– Ale zostało Ci jeszcze dużo pracy nad sobą. A czasu już nie masz tyle, co dawniej. Ucieka Ci i czujesz to coraz wyraźniej. Przeraża Cię to. I nie tylko to…

Po tych zdaniach poczułem małe ukłucie w sercu. Nie cierpię, kiedy On ma rację.  A ma prawie zawsze.

Siedział teraz na moim łóżku. Nie potrzebowałem światła, żeby Go widzieć. Krytyczny zawsze ubierał się tak samo: czarny garnitur, marynarka, koszula, buty i krawat. Francja-elegancja.
Kolejną nieodłączną cechą mego Gościa była jego niezachwiana pewność siebie. I tego mu stale zazdrościłem. Zwłaszcza, jeśli akurat miałem huragan myśli w głowie. Albo burzę emocji, nie zawsze tych dobrych.

– Pojawiam się zawsze, kiedy rzeczywistość Cię przeraża i przerasta. Pomagam Ci te huragany, burze uciszyć i uporządkować. Ale serio Piotrek: mógłbyś mi nareszcie wymyślić jakąś inną ksywkę, mniej negatywną. Może tak na odmianę: „Pan K.” po prostu? – zastanowił się przez moment.

– Wracając do ad rema: jeżeli Cię krytykuję, to tylko dlatego, żeby wbić coś do tego Twojego durnego, naiwnego łba! 

Westchnąłem i nieco poirytowany spojrzałem na Krytycznego. I kto tu się lubuje we wstępach? Przyganiał kocioł garnkowi. Zapowiadała się długa noc. 

– Nie aż tak długa jak Ci się wydaję. Nawet lampki nie włączaj. Po pierwsze, czujesz się zewsząd zainspirowany. Na przykład przez Iwonę Cichosz: Miss Świata Osób Niesłyszących 2016, obecnie w Tańcu z Gwiazdami. Porywa podejściem do życia, wewnętrzną siłą i tańcem na parkiecie (bez aparatów słuchowych!). 

– Pewnie! My niepełnosprawni musimy trzymać się razem. Iwonka jest śliczna, silna i pełna energii. Mam nadzieję, że dotrze do finału…

– No, póki co jest na najlepszej drodze – Pan K. nagle zmrużył oczy. – Zupełnie jak Ty… Anyway, chciałbyś napisać coś na miarę takich tekstów Bexy Lemon, czy Niewinnego Czarodzieja; tego wpisu Vulpiana, albo monologu Ławeczki u Igomamy. – Tu urwał zamyślony, ale po chwili podjął znowu:

– Wydaje mi się, że porywasz się z motyką na słońce. Kiedyś byłeś nawet niezły w te klocki, ale teraz?  Za wysokie progi na Twoje słabe nogi. Aczkolwiek aspiracje szlachetne i wzory do naśladowania godne. Stąd pewnie próby spisania tej naszej rozmowy w podobnym duchu. – Krytyczny przystojniak skrzywił się w tym miejscu, jakby miał niejakie wątpliwości, co do efektu końcowego. Komentarz do tego sobie wszakże darował (całe szczęście, bo już miałem się odgryźć!). W zamian kontynuował wątek:

– Jeszcze pewnie byś chciał, żeby Czytelnicy przeczytali to wszystko do końca, choć będzie dłuższe niż zwykle? W sumie to, czego chcę Cię nauczyć jest ważne…ale i tak podziwiam ich cierpliwość i zaangażowanie z jakim do Ciebie wracają.– Pogroził mi palcem:

– Tacy Czytelnicy to skarb, pamiętaj. – Na to kiwnąłem głową z przekonaniem. Chwila ciszy. – Marzy Ci się napisanie kolejnej sztuki, podobnej do tej, którą spłodziłeś w czasach gimnazjum. Szkoda, że się nie zachowała – mruknął z żalem. – Fajne to było dziełko. Tylko tym razem chciałbyś napisać coś o Celtach. 

– No tak, ale… – Chciałem zwrócić Mojemu Drugiemu Ja uwagę, że nie do końca wiem, jak się za to zabrać, ale zostałem stanowczo uciszony. 

– Żadnego „ale”! Trzymaj się tej myśli. Zakop ją gdzieś głęboko i starannie podlewaj. A nuż-widelec coś z niej wykiełkuje ciekawego – jego oczy, niebieskie jak moje, rozbłysły tu srebrnymi ognikami.

– Już nawet miałeś jakiś tam wiersz w powijakach. Pewnie dla Rudowłosej, co? – Wyraz jego twarzy wskazywał na to, że daremne byłyby wszelkie próby ukrywania czegokolwiek.

– Spokojnie. Wiersz Ci uciekł, bo akurat chorowałeś. Jeszcze go sobie przypomnisz i Jej dasz, a Ona to doceni. Dawno do nikogo czegoś takiego nie czułeś. Cały czas o Niej myślisz, ciągle Ci Jej mało. Tęsknisz za Nią. Tak samo, jak za Busią. – Krytyczny zauważył, jak na wzmiankę o Busi łzy stanęły mi w oczach.

– Ani na jedną, ani na drugą Tęsknotę nic nie poradzisz. Obie nie zależą już od Ciebie. To słodko-gorzkie uczucie rozrywa Ci trzewia po kawałku. Niektórzy widzą, że cierpisz, ale nie mogą Ci pomóc. Musimy dojść z tym do ładu sami. Jak z większością najważniejszych rzeczy. – Zacisnąłem ręce na kołdrze. Słuchanie Krytycznego wcale łatwe nie było. 

– Jest mnie jakby dwóch. Jedna część mnie stale jest przy Busi. Stale z Nią rozmawiam. A druga część mnie…jest i chce być z Rudowłosą. – Uśmiechnąłem się. – Ładnie Ją nazwałeś, dzięki. 

– Wiem. Ona faktycznie jest oryginałem. Dobrą decyzję podjąłeś. Nie poddawaj się, ale też nie pozwól, żeby uczucia zagłuszyły rozsądek. Nie muszę Ci chyba przypominać, co się działo, jak zagłuszały?  

W ciszy pokoju rozległo się moje ciężkie westchnienie, jakby z głębi duszy.

– No właśnie. Musi być równowaga. We wszystkim. Jesteś sfrustrowany i samotny z powodu Jej nieobecności. To normalne. Nie zawracaj jednak z obranej drogi. Bądź maksymalnie cierpliwy i wytrwały, a wszystko w ten czy inny sposób się opłaci. To jest najlepsza droga.

Podobnie, jak ze studiami. Nie daj sobie wmówić, że jesteś wygodnickim leniem, któremu nic się nie chce i który zamiast działać czeka nie wiadomo na co. Swoimi marzeniami i pragnieniami mógłbyś obdzielić kilka zupełnie zdrowych osób. 

A Ty popatrz, ile Dobra i Pozytywu wokół Ciebie. Przecież sam stale o tym piszesz, choćby ostatnio

– Wiem, że mam za co być wdzięczny i staram się być – Tym razem to ja zacząłem jego myśl. – Tylko rzeczywistość często pęta mi ręce, ogranicza możliwości. 

Gość przytaknął. – Rzeczywistość Ci bruździ, skrzypi i skrzeczy. Sączy w duszę niepewność i lęk. Bywa, że plany Twoje i Rodziców diametralnie się różnią, bo tak jesteś od nich uzależniony. Ruch lubisz bardziej, niż się większości zdaje, ale rzadko bywasz w ruchu.

Chcesz pichcić w kuchni i zwiedzać świat. Marzysz o jeszcze większej samodzielności… Ale przypomnij sobie, co śpiewał Leonard Cohen: „We wszystkim jest szczelina, przez którą przenika światło”. U Ciebie tych szczelin jest całe mnóstwo. Jesteś szczęściarzem – sam to często mówisz, co nie? Co do reszty: od dawna działasz, żeby coś zmienić.

Dobrze Ci idzie, chociaż może zbyt wolno jak na gusta co niektórych. Tym się nie przejmuj. Czekaj spokojnie na wyniki działań. Nie porównuj się do innych, którzy więcej osiągnęli w młodszym wieku. Działaj w zakresie tych ograniczeń, jakie masz. Wykorzystuj te możliwości, jakie masz i dbaj o siebie, a nic Cię już ograniczać nie będzie… 

Jakakolwiek zmiana zazwyczaj jest sinusoidą – najpierw musi być bardzo źle, aby potem mogło być bardzo dobrze. Zresztą, doświadczyłeś już tego.

Moje Drugie Ja przybliżyło swoją twarz do mojej. 

– Piotrek… Jesteś silniejszy niż wydaje się Tobie, czy komukolwiek innemu. Ja to wiem i cieszę się, że słuchasz mnie częściej niż kiedyś. Mówiłem, że wyjdzie Ci to na dobre? Mówiłem. Pierwsze efekty tego już są. Tylko tak dalej… – nagle urwał, zaś jego oczy nabrały takiego odległego wyrazu. Jakby zobaczył coś, czego ja jeszcze nie potrafię.

– Tylko tak dalej…a kiedyś obudzisz się rano obok Niej i zrozumiesz, że cały nawał obecnych trudności miał swój sens. Zrozumiesz, że było warto. I będziesz tak cholernie szczęśliwy, jak jeszcze nigdy z nikim. Wtedy ja całkiem przestanę Ci być potrzebny – Krytyczny zakończył ze śmiechem i pogładził moje włosy. 

– Jeśli kiedykolwiek zwątpisz, a wątpisz często – spójrz w lustro. To jest Twoja największa (i często jedyna) konkurencja. A teraz śpij, późno już. Do zobaczenia, Celcie. Pamiętaj… – z tymi słowy, Mój Gość rozpłynął się w ciemności równie nagle, jak się pojawił. Jego słowa jednak (jak zwykle) długo jeszcze dźwięczały mi w umyśle i sercu…

Advertisements

Posted on 3 kwietnia 2017, in Smaointe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. 45 komentarzy.

  1. Mistrzu… Zaniemówłam…
    Warto było czekać na ten tekst. Niemal „pożarłam” go głodnymi oczami – poprzez łzy…
    Z pewnością wrócę do niego jeszcze nie raz- tak na spokojnie (jeśli to możliwe).
    Celcie, jedno wiem na pewno już w tej chwili, tak „na gorąco” – słuchaj głosu Pana K.!
    Gość wie co mówi.
    I mądrze prawi…
    I nie zaprzestawaj wierzyć w spełnienie się Twoich marzeń – książka o Celtach, Rudowłosa… niech staną się Twoją codziennością.

    Chapeao bas!

    • Ty zaniemówiłaś? A co ja mam powiedzieć na taki komentarz? 🙂

      Wracaj tak często jak masz ochotę – ten tekst cały czas tu będzie, przez jakiś czas w „Myślach najnowszych”, a potem w archiwum…

      Co do marzeń – staram się wierzyć. Co do Rudowłosej – bardzo bym chciał…

      Chociaż dosyć ciężko, wbrew pozorom.

      Ściskam Cię mocno! I dziękuję 🙂

  2. Zaczynam czytać dzisiaj już po raz drugi ten wpis. Trzymaj się tego pana K i nie rezygnuj z marzeń.
    Książka o Celtach? Myślę, ze pan K. ma rację – masz kawał rzemiosła w rękach – jak nie Ty to kto? 🙂 Ja chętnie przeczytam! 🙂 Właśnie skończyłam czytać Dzieje Pierwszej Bogini 😉 i upewniam się czy to aby na pewno była ostatnia strona, bo aż żal mi było, ze to koniec opowiadania…

  3. 🙂 Doczytałam do końca. Nie oglądać się i cały czas do przodu. Powodzenia!

  4. No, dobre…trzymaj sie, pozdrowienia z Francji !

  5. Jedno z dwojga – albo to jest schizofrenia [uwaga czysto teoretyczna i nie mająca odniesienia do stanu faktycznego], albo niebezpieczny dla zdrowia i życia niedostatek alkoholu w ustroju. Ta druga możliwość jest daleko bardziej groźna, choć w dość prosty sposób usuwalna – wystarczy pić, Alkohol nawet w dużych ilościach jest nieszkodliwy dla organizmu, pod warunkiem, że nie pije się go codziennie o tej samej porze. Proponuję na przykład stosować się do wschodu/zachodu Słońca/Księżyca, innej wybranej gwiazdy/planety lub wystąpień Pani Premier [przy wyłączonej fonii i z podwojoną dawką leku].
    Zdrowie nieustające…

    • Witaj, Homo Bimbrownicusie! Genialny nick! 😀

      Pierwszą możliwość można z całą pewnością wykluczyć. Pozostaje więc druga, która może być prawdopodobna, zwłaszcza, że od alkoholu stronię całkowicie 🙂

      Pozdrawiam!

  6. Ten Twój Pan K. kojarzy mi się nieodparcie z Diabłem z „Wszyscy jesteśmy podejrzani” 😉 Słusznie?

  7. Ehhhh napisałabym coś, ale się kurde poryczałam 🙂
    Ściskam :*

  8. Celcie Najmilszy!!!
    Tym tekstem wspiąłeś się na BARDZO WYSOKIE Wyżyny.
    Gratuluję.
    🙂

  9. Prawdziwie wiosenny szept ciekawej i dobrej duszy. Wena Cię nie opuszcza, marzenia z uśmiechem tak mądrze napisane, że wbijają w ziemię. Szacun, Piotrze.
    Serdecznie pozdrawiam

  10. Ot – i masz. Sam siebie wiedziesz ku zgubie. Z tego co wiem, dawni Celtowie nie byli abstynentami…
    Pozdrawiam…
    Zapraszam…

    • Zdecydowanie nie byli, to prawda 😉 Jednak akurat alkoholizm nie jest jedną z ich cech bliskich memu sercu.

      Dziękuję bardzo! Skorzystam przy najbliższej okazji! 🙂

  11. Bengalski, tygrys

    Powiedz tylko, Celcie, dla których niektórych zbyt wolno, a prędziutko przyjdziemy do nich z kolektywem…

  12. Uwierz staremu doświadczonemu, że z wiekiem czasu wolnego w nocy będzie coraz więcej i wtedy to już doprawdy nie wiadomo, ile wirtualnych osób będzie człowieka nachodzić. Odurzanie się piwem przynosi ukojenie tylko przez kilka pierwszych dni, a później trzeba wybrać: jednak bezsenność, czy alkoholizm. Nie jest to, wbrew pozorom, łatwy wybór.
    Dlatego powtarzam: uwierz, że jest całkiem nieźle, a będzie tylko gorzej. To, przyznaj, zupełnie optymistyczne, że wiadomo dokładnie czego się spodziewać i czego się trzymać.
    Pozdrawiam

    • To rzeczywiście jest jakaś iskierka optymizmu, dzięki 😉

      Z kolei co do czasu wolnego w nocy, to już teraz mam go w nadmiarze, więc… A myśl, aby koić się alkoholem, nawet mi w głowie nie postała 🙂

  13. Przychodzę tu któryś raz z kolei i zastanawiam się, co można napisać. To bardzo delikatna sprawa, taka intymna rozmowa ze swoim drugim ja. Podziwiam Twoją odwagę, Celtuniu.

  14. Koncept z książką wydaje mi się być wybornym, bo thema nośna, a kandydata na autora nie znajduję lepszego… Co sie zaś tyczy krytyki, to pamiętaj jeszcze, że trzeba odróżnić krytykę od krytykanctwa, bo niektórym to pierwsze tak wchodzi w krew, że sami nie wiedzą, kiedy już wchodzą w to drugie…
    Kłaniam nisko:)

    • Dziękuję Waszmości za takie ciepła, chocia nie wiem, czy aby do końca zasłużone, słowa 😉 Koncept takiej czy innej książki w temacie mam już od ładnych paru lat. Zobaczymy, czy cokolwiek z tego wyjdzie 🙂

      Co do krytyki i krytykanctwa, czasami sam się zastanawiam, gdzie przebiega ta granica.

  15. może On i jest Krytyczny, ale jednocześnie, takie odnoszę wrażenie, motywuje i podnosi na duchu… 🙂
    brawo Celcie, ważne by zdawać sobie sprawę, co się w człowieku dzieje i być wobec siebie szczerym, to bardzo trudne, ale myślę, że Tobie się to udaje…. chyba powinnam wziąć przykład 🙂
    buziaki 🙂

  16. Bardzo przyjemnie jest czasami wsłuchać się w takiego Pana K., bo potrafi powiedzieć wiele cennych rad. A Twojej książki o Celtach byłabym bardzo ciekawa. Pozdrawiam

  17. Powiem szczerze, że jak spojrzałem na tytuł z Panem K. – to troszku zdrętwiałem.
    Później pomyślałem o Józefie K.
    Masz wielkie zdolności powieściopisarskie, trzymaj się tego.

  18. Czy Pan K. nie jest czasem Twoją weną? 😉

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: