Hastings: Przed i po…

 an Mháirt, an 14ú lá de Mhárta 2017

Kontynuacja tematu z części pierwszej i drugiej

Wydawać by się mogło, że (poza wspomnianymi już przeze mnie okazjonalnymi buntami, które musiał tłumić) Wilhelm Zdobywca w zasadzie nie miał się o co martwić. Prędko się jednak przekonał, że jego anglosascy poprzednicy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa…

Chcąc w pełni zrozumieć to, co działo się bezpośrednio po Bitwie pod Hastings, musimy spojrzeć nieco wstecz.

Na scenę wydarzeń wkraczają bracia Edwin i Morcar. Byli to wpływowi możnowładcy, wspólnie zarządzający rozległymi ziemiami na północy Anglii: w Northumbrii. Każdy z braci rezydował we własnej stolicy, obie na terenie dzisiejszego hrabstwa Yorkshire.

Określenie: „wieczni buntownicy” chyba najlepiej do nich pasuje. Od lat stawali okoniem aktualnie panującemu w Londynie władcy, pragnąc uszczknąć jak najwięcej dla siebie. Obaj byli żądni władzy i cieszyli się sporym poparciem wśród własnych ziomków.

Wydaję się, iż mieszkańcy tamtych terenów w ogóle zachowali do pewnego stopnia mentalność plemienną. Odznaczali się wyjątkową niezależnością i wiernością przede wszystkim wobec lokalnych władców, a dopiero potem wobec króla nad Tamizą.

I tak w 1065 roku, Northumbryjczycy obalili wspomnianego w poprzedniej części Tostiga Godwinsona, który próbował się u nich zainstalować jako udzielny książę.

Kilka miesięcy później, w ramach odwetu, Tostig począł grabić Mercję, lecz bracia znów go powstrzymali. Urażony watażka uciekł najpierw do Szkocji, a potem do Norwegii.

Dlatego poprzednio napisałem, że Tostig sprzymierzył się z norweskim władcą, Hadradą.

* * *

Tymczasem, Edwin i Morcar kolejny raz szykowali broń – tym razem przeciwko świeżo obranemu królowi Haroldowi Godwinsonowi, który wzorem poprzedników pragnął kontynuować długofalową politykę całkowitego zjednoczenia angielskich ziem oraz społeczeństwa. A że braciom marzyło się samodzielne królestwo, wojna domowa wisiała w powietrzu…

Nasi możni (podobnie jak i współcześni historycy) nie docenili jednak przemyślności anglosaskiego monarchy. Harold bowiem był doskonale świadom tamtejszych nastrojów.

Latem 1066 roku, król spotkał się z Edwinem i Morcarem na ich własnym terenie. Nastąpiły rozmowy na wysokim szczeblu, wskutek których Harold oficjalnie „zalegalizował” ich włości na Północy. Doszło też w Yorku do małżeństwa Harolda z Aldithą *: siostrą buntowników.

Ten obopólnie korzystny związek zażegnał nabrzmiewający konflikt. Nasi bohaterowie nie kryli zadowolenia – ich siostra była teraz królową Anglii, a dzięki temu oni także mieli udział w rządach.

* * *

Tym sposobem dochodzimy do spraw opisanych przeze mnie w części drugiej: z Normandii najeżdża Wilhelm i wybuchają walki.

W tym okresie Edwin i Morcar dzielnie odpierali atak cudzoziemców w potyczkach pod Fulford i Stamford Bridge, chociaż mówi się, że nie starali się dostatecznie mocno wspierać króla, gdyż byli wtedy z nim skonfliktowani.

W Bitwie pod Hastings bracia nie brali udziału. Powodowani urazem do króla, wstrzymali swoje wojska w ostatniej chwili.

* * *

Podczas dwóch niezwykle chaotycznych miesięcy pomiędzy śmiercią Harolda a koronacją Wilhelma, całość komplikuje się jeszcze bardziej za sprawą niejakiego Edgara Æthelinga. Wszystko, co musicie o nim wiedzieć, zawarte jest w załączonym linku.

Edwin i Morcar początkowo oficjalnie wsparli Edgara (przy okazji nieoficjalnie lobbując o tron dla siebie – a nuż któremuś się uda?), lecz wobec zdecydowanych działań Wilhelma, szybko przeszli na jego stronę.

Normanowie wybaczyli braciom ich niedawną rebelię. Nastąpiła tradycyjna w tej sytuacji wymiana podarków, hołdów oraz zakładników.

U Edwina i Morcara chwilowo zapanował spokój. Szczególnie, że w 1067 roku Wilhelm wyruszył na krótko do ojczystej Normandii i zabrał ich obydwu ze sobą.

O tym, co się zdarzyło po ich powrocie, napiszę już w Epilogu do tego cyklu. Kontynuujmy wszakże aktualny wątek…

* * *

Korzystając z nieobecności Wilhelma, Gytha (matka Harolda Godwinsona) zajęła i ufortyfikowała Exeter – czwarte pod względem wielkości miasto w kraju. Nastała zima i wojska normańskie przystąpiły do oblężenia miasta.

Ostatecznie Exeter skapitulowało, lecz matce i córce Harolda (która także miała na imię Gytha), oraz jego siostrze Grunnhildzie udało się uciec.

Wdowa po Haroldzie: królowa Alditha, udała się na wygnanie do Irlandii. Kilka miesięcy później urodziła synka, którego ochrzciła imieniem Harold – na część jego ojca.

Na przełomie roku 1069/70, matka osiada wraz z dzieckiem w Dublinie i oboje znikają z kart historii.

* * *

Na Éire podążyli również starsi synowie jej i Harolda: Godwine oraz Edmund.

Ci dwaj schronienie znaleźli na dworze władcy prowincji Leinster: Diarmaita mac Maíl na mBó, który w 1068 oddał im do dyspozycji flotę 90 statków oraz oddział wikińskich najemników.

Mając takie wsparcie, synowie Harolda popłynęli na wyspę Flatholme znajdującą się na Kanale Bristolskim. W tym samym miejscu znajdowały się już zbiegłe z Exeteru dwie Githy oraz Grunnhilda: matka, córka i siostra Harolda.

Anglosaska Rodzina Królewska znowu była razem i planowała zajęcie okolicy oraz odzyskanie władzy w Anglii. Mieszkańcy Flatholme jednakże stawili im zacięty opór. Prawdopodobnie bali się ewentualnych reperkusji ze strony Wilhelma.

* * *

Koniec końców, Godwine i Edmund musieli zadowolić się łupami zagarniętymi od wieśniaków. Nie udało im się zająć całej wyspy.

Rok później Anglosasi podjęli kolejną próbę opanowania Exeter, lecz zostali sromotnie pobici przez wojska normańskie. Do Dublina powrócili jedynie synowie Harolda wraz z garstką swoich ludzi.

Wobec zakończonej klęską próby powrotu na tron, Gytha i jej bliscy poprosili o azyl u Baldwina, hrabiego Flandrii (dzisiejsza Belgia).

Godwine i Edmund, odzyskawszy nieco siły, udali się z kolei na dwór swojego kuzyna: Swena II, króla Danii, aby prosić go o pomoc w odbiciu Anglii z rąk najeźdźców.

Tak po prawdzie, duński władca sam miał Wyspy na oku praktycznie od śmierci Edwarda Wyznawcy. Oficjalnie jednak odmówił mieszania się do całej sprawy.

Swen II umiera w 1074 roku i wydawać by się mogło, że wraz z jego śmiercią kończy się wątek obalonej przez Normanów dynastii anglosaskiej. Pozostała jednak jeszcze jedna Osoba, o której trzeba opowiedzieć…

Pisząc o Niej (bo chodzi o pewną niezwykłą kobietę), dokończymy również wątki pozostałych bohaterów, a tym samym cały ten cykl.

Ciąg dalszy nastąpi…


* „Alditha” jest typowym anglosaskim imieniem żeńskim. Anglosaskie imiona mogą mieć aż do pięciu różnych wariantów pisowni, w zależności od źródła, jakie się bierze pod uwagę.

Advertisements

Posted on 14 marca 2017, in Breataine Moire and tagged , . Bookmark the permalink. 33 komentarze.

  1. W tych historiach można się zatracić i spędzić przyjemnie czas. Pomyślałam, jak dobrze, że nie muszę nic nikomu zabierać ani odbierać. A w tych imionach (dwojga i więcej imion) nie gubili się historycy?
    Serdeczności zasyłam

    • Ultro, jesteś jak zwykle Kochana 🙂 Cieszę się, że się wciągnęłaś.

      Z kolei tę informację o imionach mam od zawodowej historyczki, więc chyba się nie gubią 🙂

      Pozdrawiam gorąco!

    • Ultro Kochana, choć jest to strasznieeee denerwujące to my historycy mamy na to (wielość imion czy nazwisk w dziejach tego świata ) swoje sposoby. 😉
      Serdeczności dla Was obu Ultro i Celtusie 🙂

  2. Ja się zgubiłem, jak dla mnie zbyt szczegółowo.
    ——————-
    „Anglosaskie imiona mogą mieć aż do pięciu różnych wariantów pisowni” – Ealdgyth, czyli Alditha, czyli współczesna Edith była w ocenie ówczesnych przepiękną kobietą.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Ealdgyth,_daughter_of_Earl_%C3%86lfgar

  3. Dreptak Zenon

    Skąd ich tam tylu (tyle) było? Jak złoić skórę Wilhelmowi to nie miał kto, a później to tyłki chowali po różnych dziurach i co się który wychylił, to łomot zbierał! To może lepiej było swojego (Harolda) wcześniej poprzeć? 😀

    • Wiesz jak to jest…nikt nie chce rzucać wojsk do bitwy i ginąć za sprawę, dopóki się nie upewni, że sprawa jest do wygrania… ALE… Kiedy nadarza się okazja, aby podlizać się nowej władzy, tytuły i zaszczyty zdobyć – wtedy dopiero się kolejka ustawia 😀

  4. szczur z loch ness

    Zastanawiam się czy ktoś zadał sobie trud i napisał pracę analityczno-historyczną o wpływie istnienia Kanału LM i oddzieleniu Królestwa na Wyspach od Europy na historię Wielkiej Brytanii?
    Serdeczności z Krainy loch Ness

    • Nie mam niestety pojęcia Szczurku, ale sam koncept bardzo ciekawy 🙂

      Tylko tyle wiem, że krany oraz gniazdka elektryczne mają na Wyspach inne niż na Kontynencie 🙂

  5. No popatrz… Historia potoczyła się w miejsce, które znam i dość (regularnie) odwiedzam. 😀

  6. Cieszę się, że w tej wielkiej historii brały czynny udział również kobiety – zazwyczaj historycy zapominają o ich dokonaniach i wkładzie w ostateczny kształt spraw.
    dziękuję za solidną dawkę historii!

    pozdrawiam serdecznie:)


  7. Ja trochę z innej beczki 🙂
    http://gosc.pl/doc/3752817.Jak-ewangelizowac-koniczyna
    Wszystkiego dobrego w dniu św. Patryka 😀

  8. Celcie, przepraszam, że mój komentarz nie dotyczy Twojej notki (choć przeczytałam, przeczytałam:) , ale chciałam Ci tylko powiedzieć, że trzymam kciuki za Twą dzisiejszą audycję w Dniu Św. Patryka:) I czekam na link, by móc jej wysłuchać:) 🙂 🙂
    Uściski:)

    • Kochana Igomamo!

      Dzięki za komentarz, za kciuki na audycję (oj przydadzą się, przydadzą…) i za followa 🙂

      Link do nagrania audycji (wraz z całą notką) będzie na pewno, cierpliwości 🙂

      Proszę, podziękuj też Córeczce za wyjątkowy „Usmiech nr 3” 😉

      • Dreptak Zenon

        Na link czekam i ja, bo nie dane mi jednak było posłuchać na żywo. A jestem ciekaw muzyczki strasznie!!! 😀
        A teraz z okazji święta św. Patryka kropelki dla wszystkich!

      • Celciku, ja już dawno „follow”:)
        Tylko jestem „nietechniczna” i być może za dużo klikałam „follow”, a w rezultacie „odklikiwałam”.
        Tak musiało być…
        Bo dopiero od teraz informacje o Twoich postach, zaczęły spływać na mail, wcześniej tylko na „reader” na „wordpress”. Pa:)

  9. Ciekawie opowiadasz Celcie, bylam w Yorku raz. Bardzo ciekawe miejsce, chociaz i w Szkocji tych historycznych miejsc nie brak! Na przyklad zdarzylo mi sie w poprzedniej pracy przejsc mostem, ktory stoi na miejscu slawnego mostu z bitwy o Stirling, tej ktora wygral William Wallace 🙂 Z tymi historycznymi imionami to masz calkowita racje, sama tez sie troche zdziwilam kiedy wykrylam ze na przyklad niejaki swiety Columba, bardzo wazna osoba w celtyckich zywotach swietych, jest czesto mylony ze swietym Colmem i to tym starszym i tym mlodszym, a takze prawdopodobnie wszystkimi innymi Colmami ktorzy sie w miedzy czasie objawili. Przekonalam sie o tym zbierajac material do wpisu o uroczej wysepce Inchcolm 🙂
    Serdeczne pozdrowienia!

    • Dziękuję Ci bardzo za takie ciepłe słowa 🙂 Staram się jak mogę.!

      Jesteś prawdziwą szczęściarą, że możesz bywać w takich miejscach…

      A ci wszyscy Kolumbowie i Colmany mylą się nieustannie 😀

      Odwzajemniam pozdrowienia serdecznie!

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: