Drugi listopada

an Chéadaoin, an 2ú lá de mhí na Samhna 2016

Gdyby chcieć podsumować tegoroczne Zaduszki, można by to zrobić cytatem z Juliana Tuwima, trafnie wyrażającym moje własne odczucia: „Nie wiem, co się na świecie zrobiło! Zaczynają teraz umierać tacy ludzie, którzy dawniej nigdy nie umierali”.

Śmierć zbiera bowiem w tym roku aż nazbyt obfite żniwo, zwłaszcza pośród ludzi mniej lub bardziej znanych (a z różnych względów bliskich Celtowi). Zacznijmy wszakże od osoby najważniejszej…

* * *

22 sierpnia nastąpiła kulminacja miesiąca pełnego stresu, nerwów, lęku… Cała gama niefajnych uczuć nazwanych i nienazwanych. Skumulowały się wszystkie i całą Rodziną dostaliśmy potężnym obuchem w łeb 😦

Śmierć najbardziej zaskakująca, najbardziej tragiczna, najbardziej rozdzierająca serce, najgłupsza. W życiu bym nie pomyślał, że istnieje na świecie taka Tęsknota. Kochamy Cię, potrzebujemy i cholernie tęsknimy, Busiaczku

Ona na pewno jest Tam Na Górze, razem z innymi bliskimi, których także okropnie nam brak: Prababcia Rózia, Pradziadek Staszek, Ciocia Stasia, Dziadek Kazek, Ciocia Marysia, Wujek Józek.

Na pewno przesiaduje też z Babcią Marysią, z którą się przecież znały. Może poznała Dziadka Ludwika, którego ja znam tylko ze zdjęć?

Założę się, że Busia ucina sobie teraz pogawędki z naszymi sąsiadami, jak za dawnych czasów – zwłaszcza ze zmarłym przed dwoma laty Panem F., oraz Państwem S.

Wspominam poza tym Pana Sławka, przyjaciela rodziny z dawnych lat, i motocykl onegoż, na którym nieraz siadywałem.

Nauczyciela chemii z liceum: Profesora Tadeusza – nietuzinkowa osobistość, potrafiącą z ogromnym humorem przekazywać wiedzę o wodorotlenkach, wzorach i innych takich.

Jego powiedzonka pamiętam do dzisiaj: Rozumisz Pan? Kapejszyn? A wzór wody Pan znasz…? Uwaga! Idzie substancja żrąca! Wielki umysł, w niestety równie wielkim ciele, które w końcu nie wytrzymało.

Stale myślimy, tęsknimy za i pamiętamy o Was Wszystkich. Czuwajcie Tam nad nami…

* * *

Drugą połowę notki również zacznę nutą zdecydowanie bardziej osobistą. Przy czym słowo „nuta” nie jest tu bez znaczenia.

W połowie listopada zeszłego roku, światową społeczność fanów Gregorian zelektryzowała wiadomość o nagłej śmierci Carstena Huesmanna. Był to niemiecki kompozytor i multiinstrumentalista, współpracujący z „mnichami” nieprzerwanie od 2001 roku i Ich drugiej płyty: Masters Of Chant Chapter II.
Obecny był na większości Ich koncertów. Wspólnie z Amelią Brightman i Frankiem Petersonem autor większości aranżacji oraz wszystkich oryginalnych przebojów Zespołu, takich jak: Moment Of Peace, The Gift, The Circle, The Forest, Masters Of Chant, czy World Without End. Miał 46 lat, pozostawił żonę i trójkę dzieci.
W jego pogrzebie wzięli udział Frank, Amelia i połowa chórzystów.

Wieczorem 9 października odszedł Andrzej Wajda. Tego nazwiska nikomu w Polsce ani za granicą specjalnie przedstawiać nie trzeba. Do dzisiaj pamiętam, jak Jane Fonda wręczała Mu Oscara za całokształt twórczości. Człowiek mądry, ciepły i skromny. Jak dla mnie, pan Wajda był jedną z niewielu osób, które spokojnie można było nazwać autorytetem.
Jego filmy zainicjowały tzw. polską szkołę filmową. W takich obrazach jak Kanał oraz Popiół i diament reżyser dokonał rozrachunku z czasami II wojny światowej. Współtworzył także kino moralnego niepokoju. Człowiekiem z marmuru i Człowiekiem z żelaza pokazywał szarzyznę i patologię czasu PRL. Ekranizował także wielkie dzieła literackie jak: Popioły, Wesele, Panny z wilka, czy Pana Tadeusza.

14 stycznia, w wieku 69 lat, po długiej walce z rakiem, odszedł znakomity brytyjski aktor filmowy i teatralny, scenarzysta i reżyser. Posiadacz aksamitnego głosu: Alan Rickman.
W ostatnich latach kojarzony głównie z rolą Severusa Snape’a z filmów o Harrym Potterze. Ja jednak na zawsze zapamiętam go z trzech ról. Znerwicowany i żądny władzy Szeryf z Nottingham w moim ukochanym Robin Hoodzie: Księciu Złodziei. Wyrachowany terrorysta Hans Grubber z pierwszej części Szklanej pułapki. Kontrowersyjny, ale charyzmatyczny długoletni premier i prezydent Irlandii: Éamon de Valera w filmie biograficznym Michael Collins.

Ksiądz Jan Kaczkowski założył i prowadził w Pucku Hospicjum im. św. Ojca Pio. Autor popularnych książek i vlogów. Źródło nadziei zwłaszcza dla nieuleczalnie chorych. Kochał ludzi i Kościół, ale szedł zawsze własną drogą.
Odszedł w Wielkanocny Poniedziałek, 28.03., po długiej walce z glejakiem mózgu i nowotworem nerki. Miał 39 lat. Piękniejsze „laurki” od tej mojej wystawili Księdzu Dudi oraz liib.

Kolejną wspaniałą Osobą, ulepioną z całkiem podobnej gliny jak ks. Kaczkowski, był zmarły 2 sierpnia kardynał Franciszek Macharski. Następca Jana Pawła II na Stolicy Krakowskiej. Pięknie podołał tej trudnej roli.
Brał udział w konklawe, na którym wybrano Benedykta XVI, a tuż przed śmiercią zdążył się jeszcze spotkać z Franciszkiem. Kardynała Macharskiego ciepło opisuje (poprzez Jego biografię)
Karolina.

25 stycznia świat pożegnał 54-letniego brytyjskiego wokalistę i kompozytora o pseudonimie Black. Największą popularność przyniósł mu przebój Wonderful Life z 1985 roku, później jeszcze kilkakrotnie wydawany i coverowany (również przez polskich wykonawców).
Na początku roku, Black miał wypadek samochodowy w irlandzkim Cork. Po przewiezieniu do szpitala zapadł w śpiączkę, z której się już nie wybudził.

9 sierpnia świat obiegła wieść o śmierci Padraiga Duggana, współzałożyciela formacji Clannad oraz ukochanego wujka Enyi, Moyi i pozostałego rodzeństwa Brennanów… Padraig miał 67 lat, zmarł na raka.
To już kolejna śmierć w tej sławnej rodzinie. Pod koniec czerwca w wieku 90 lat odszedł senior rodu, Leo (wspominałem o tym tutaj).

Charyzmatyczny amerykański wokalista Prince zmarł 21 kwietnia w swojej posiadłości w stanie Minnesota, z powodu przedawkowania narkotyków. Pozostawił po sobie najpiękniejszą pamiątkę: Purple Rain.

Maria Czubaszek była dziennikarką, pisarką i satyryczką. Autorką scenariuszy do kilku seriali telewizyjnych i słuchowisk radiowych. Częsta jurorka na różnych przeglądach kabaretowych.
Ja na zawsze zapamiętam ją jako cudowną seniorkę rodu: Maggie MacIntosh Owens w serialu „Spadkobiercy”, jak też jako komentatorkę naszej politycznej rzeczywistości w „Szkle Kontaktowym”. Miała dosyć kontrowersyjną osobowość. Zawsze odważnie mówiła to, co myśli – co nie wszystkim się podobało. Odeszła 12 maja, po długiej walce z ukrywaną chorobą.

14 czerwca zmarł Michu Meszaros – amerykański aktor węgierskiego pochodzenia. Karzeł ukrywający się w kostiumie Alfa w jednym z najfajniejszych seriali mojego dzieciństwa…

Jego kolegą po fachu był najbardziej zadziorny i ukochany robot w całej Galaktyce… Wcielający się w R2D2 karzeł Kenny Baker odszedł 13 sierpnia, w wieku 81 lat.
Jako jeden z tylko dwóch aktorów (obok Anthony’ego Danielsa, czyli C3PO) wystąpił we wszystkich odsłonach Sagi, włącznie z najnowszą częścią 7.

4 czerwca pożegnaliśmy legendę boksu: Muhammada Alego. Mocniejszy od prawego sierpowego był tylko jego kręgosłup moralny i wielkie serce, jakie posiadał.
Miał irlandzkie korzenie, z których zawsze był dumny. Ilekroć pojawiał się na Szmaragdowej Wyspie, podejmowano go jak króla.

13 października, w wieku 82 lat odszedł aktor Andrzej Kopiczyński. Chociaż ma na koncie ponad 100 ról, dla większości fanów na zawsze pozostanie inżynierem Stefanem Karwowskim, czyli „Czterdziestolatkiem”, którego grał od 1976. W ostatnich latach Kopiczyński zagrał u boku przyjaciela Andrzeja Grabowskiego w paru odcinkach „Świata według Kiepskich”.

26 lutego branża tłumaczeniowa pogrążyła się w smutku z powodu śmierci Karla Dedeciusa – tłumacza polskiej prozy i poezji na język niemiecki, teoretyka przekładu, wykładowcy i pisarza.
Nazwisko tego wszechstronnie utalentowanego człowieka od lat obijało mi się o uszy w różnych kontekstach związanych z tłumaczeniami. Pan Karl był wzorem dla adeptów sztuki translatorskiej, szczególnie tych zgłębiających język niemiecki.

* * *

Smutne to i przerażające…

[*] [*]

Reklamy

Posted on 2 listopada 2016, in Smaointe. Bookmark the permalink. 45 komentarzy.

  1. Każdy kiedyś musi odejść. Pozostanie tylko to, co pozostawimy po sobie – dobrze by było zostawić pozytywne wspomnienia.

  2. Dreptak Zenon

    Pozostaną w naszej pamięci. [`][`][`]

  3. Masz rację, niektórzy nie powinni umierać, bo zbyt dużą lukę po sobie zostawiają i jak tu my bez nich?

  4. Oj tak, odeszło w tym roku tak wiele znakomitych osób… Na szczęście pozostała po nich pamięć. I jak długo będzie ona żywa w ludziach, tak długo wieść o tych ludziach będzie przechodziła z pokolenia na pokolenie.

  5. W przyszłym roku też umrą ludzie, których będzie nam brak. Tu nie ma żadnej opcji wykręcenia się. Aż kiedyś skonstatujemy, że przesunęliśmy się na sam szczyt listy i czas na nas.
    Pozdrawiam

    • Śmierć to jedna z niewielu stałych i naprawdę pewnych rzeczy w wiecznie rozpędzonym i niepewnym świecie. Śmierć nie ma względów dla nikogo. Wszyscy jesteśmy wobec niej równi…

  6. Z całej listy, którą wymieniłeś w drugiej części, najbardziej poruszyła mnie śmierć ks. Jana Kaczkowskiego, którego byłam wielką fanką, a potem Blacka, do którego z powodu wspomnianej piosenki czułam ogromny sentyment; Andrzeja Kopiczyńskiego, Marii Czubaszek.

  7. Kaczkowski, Macharski, Rickman, Wajda – żal…
    Ale przecież wszyscy odejdziemy prędzej czy później. I możemy spotkać po drugiej stronie. To tylko kwestia czasu…

  8. I jeszcze „Pod Budą”, piękne słowa:

  9. Szczur z Loch Ness

    Tak to jest i kiedyś Ci już o tym pisałem. Przyjaciele przychodzą i odchodzą, a wrogowie się kumulują.
    Wiele Serdeczności z Krainy Loch Ness 🙂

  10. Okropne żniwa śmierć zebrała w tym roku… Aż słów brakuje powiem Wam Moi Drodzy. Bardzo smutno mi się zrobiło… Takie to życie…

  11. Cóż, wszyscy, którzy się urodzili, umrzeć muszą, tylko nie tyle o tym zapominamy, co odsuwamy od siebie tę oczywistość. Nie jest łatwe myśleć o odchodzeniu bliźnich, a ból i tak zostaje z nami.
    Pozdrawiam.

  12. A przed chwilą ukazała się w necie informacja, że zmarł Franciszek Pieczka.
    Należał do bardzo dobrych aktorów.

    Pozdrawiam Celcie…

  13. Ja bym Celcie dorzucił kilka nazwisk od siebie, to są postaci, których mi strasznie żal:
    1. Janina Paradowska – dziennikarka „Polityki”, prowadząca swój blog, w którym uczestniczyłem, znalem ją, kilka razy ze sobą rozmawialiśmy. Znakomity umysł analityczny w kwestiach polityki,
    2. Reżyser Andrzej Kondratiuk, twórca takich mistrzowskich dla mnie dzieł jak przede wszystkim trylogia „Cztery pory roku”, „Wrzeciono czasu”, „Słoneczny zegar”,
    3. Janusz Tazbir – historyk, w którym się zaczytywałem, szczególnie pamiętam jego: „Państwo bez stosów. Szkice z dziejów tolerancji w Polsce w XVI i XVII w.”,
    4. Zaha Hadid – Irakijka, jedna z najwspanialszych architektek świata, jej dzieła zawsze mi się bardzo podobały. Napisałem kiedyś prawie esej na jej temat u siebie w blogu, ale było to w Interii i zostało skasowane,
    5. Umberto Eco – wielki pisarz i felietonista, a jego „Imię róży” pozostanie na zawsze jednym z największych dzieł stworzonych na Ziemi

    • No widzisz? Taka długa lista, a i tak o paru osobach zapomniałem… Z podręczników pana Tazbira uczyłem się w szkole… Panią Janinę kojarzę z różnych programów… Umberto Eco… I jeszcze ojciec Jan Góra. Organizator Lednicy, autor pieśni „Abba Ojcze”, wielki przyjaciel młodzieży i Jana Pawła II.

    • Otóż to dzięki Torlin :).

      • Napisałaś: „Trolin”… Mam to poprawić? 🙂

        • Poproszę, i dziękuję zarazem.

          • Proszę bardzo, poprawione 🙂

            Z kolei u Ciebie jeden mój komentarz wciąż czeka na moderację i odpowiedź 🙂

            • Tak? Przepraszam, ale nic nie widzę ani w niezatwierdzonych, ani w spamie (czasami się zdarza, że tam lądują nawet osób, które czytają regularnie).

              • Trochę dziwne, ale przekopiuję Ci go tutaj:

                „Przepraszam, że tak mnie mało u Ciebie. To jest dla mnie ciężki rok. Pod koniec czerwca udało mi się skończyć I rok studiów, a już dwa miesiące później, bardzo nagle, głupio i boleśnie straciłem Najukochańszą Babcię. Paskudny nastrój, smutek, złość, tęsknota…

                Wracając jeszcze do Twoich pytań: Słońce i deszcz. Słońce lubię, o ile ZBYT mocno nie praży, deszcz też – o ile nie towarzyszy mu akurat burza i nie bębni w nocy o parapet, złośliwie zakłócając sen…

                Celtycki uśmiech przesyłam🙂”

              • Czasami się tak zdarza, że trzeba napisać jeszczłe raz komentarz, czasami się tak zdarza jak dwa lata temu wyjechałam na święta i trzeba było poczekać dłużej na zatwierdzenie komentarza 🙂 Przykro mi z powodu Babci. [Brutalnie to może zabrzmi, ale fantastycznie, że ją miałeś tak długo, chociaż pewnie zawsze jest za krótko]. A ja o stokroć wolę słońce, ono mi służy. Pozdrawiam,

              • Rozumiem 🙂 Ja się cieszę, że ją miałem… Bez Niej nie byłoby ani Stanów, ani szpitala…nie byłoby niczego z tych rzeczy, które mnie ukształtowały… To była najsilniejsza, najwspanialsza, najbardziej troskliwa Babcia, jaką można mieć… Cieszę się z tego, co było. Ale źle z powodu, że odeszła tak boleśnie, nagle i zbyt szybko. Mogła pożyć jeszcze z 10-15 lat… 😦

              • Rozumiem Twój ból, ja nie miałam tyle szczęścia…

              • Ja szczęście to tak naprawdę miałem tylko do Busi – właśnie tej Babci, co odeszła niedawno. Drugą Babcię straciłem jak miałem 12 lat. Dziadek odszedł jak miałem 8, a drugiego Dziadka nie znałem, bo zmarł zanim się urodziłem… Takie życie…

  14. No i żeś, urwał twoja nać, wykrakał z tym umieraniem. Leonardowi Cohenowi też się zeszło w tym roku. Ech, szkoda.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: