Yávië

an Mháirt, an 4ú lá de Dheireadh Fómhair 2016

Ostatnimi czasy towarzyszą mi różnorodne myśli, ulotne i kolorowe jak liście jesienne wirujące na wietrze. Zaczął się czas z jednej strony piękny (bo liście zmieniają barwy i samo powietrze także robi się jakieś inne), a z drugiej niebezpieczny.

Niebezpieczny, bo skłaniający do większych niż zazwyczaj refleksji, co dla osób mających taką właśnie naturę na co dzień (vide ja) nie zawsze jest dobre.

Jest to „niebezpieczny” czas również dlatego, bo ani się człowiek nie obejrzy…a tu już Halloween (bliskie memu sercu, jak wiecie, nie tylko przez konotacje celtyckie), Wszystkich Świętych, Zaduszki, a potem ekspresowo nadchodzi Boże Narodzenie. Ciągłe rozmyślanie, tylko otoczka się zmienia.

* * *

A’propos… Podjąłem ostateczną decyzję odnośnie studiów. Udzielono mi wiele skrajnie różnych rad, jak powinienem postąpić i co się stanie, jeśli zrobię tak albo inaczej.

Ze względu na odczuwane obecnie przez nas wszystkich dojmujące zmęczenie psychiczne, biorę sobie na rok urlop dziekański, a po tym czasie wrócę i spróbuję dalej. Bo mimo wszystko jestem ciekaw, jak to będzie na tym II roku. Jeśli wtedy faktycznie nie podołam, rzucę całość w cholerę.

Niebagatelne znaczenie mają też pieniądze z uczelnianego funduszu, które są głównym powodem kontynuacji studiów. Będą mi one wypłacane tak długo, jak długo będę studiować. Kilkusetzłotowy dodatek na paliwo, zakup niezbędnych pomocy naukowych itp. drobiazgi, piechotą wszakże nie chodzi.

Tymczasem, ja się skupiam na własnych nogach u Pana Marka, a Mama postara się ukończyć swoje studia magisterskie. Nie musząc ogarniać dodatkowo jeszcze MOICH studiów, Mama będzie miała przynajmniej trochę łatwiej. Zwłaszcza, że został jej tylko jeden rok i miałaby więcej do stracenia niż ja w przypadku rezygnacji (którą oboje rozważaliśmy).

Mam tylko nadzieję, że w dłuższej perspektywie podjęliśmy dobrą decyzję…

* * *

Motyw jesieni pojawia się dzisiaj nie tylko ze względu na porę roku. Spójrzcie proszę na tytuł notki. W Quenya (języku Elfów Wysokiego Rodu z uniwersum J.R.R. Tolkiena), słówko Yávië oznacza jesień właśnie. I to słówko zgrabnie prowadzi nas do pierwszego linku, który chciałbym Wam polecić.

Jest to artykuł sprzed dwóch lat, o profesorze Przemysławie Mroczkowskim – filologu i tłumaczu, blisko zaprzyjaźnionym z rodziną Tolkienów. Nazwisko profesora Mroczkowskiego obiło mi się o uszy już przed laty, jednak aż do niedawna nie miałem pojęcia, co go łączyło ze Śródziemiem.

Teraz wiem, że była to postać nietuzinkowa. Wychowawca wielu polskich anglistów i stypendysta Uniwersytetu Oxfordzkiego. Był zafascynowany starymi legendami, a na dobranoc czytał dzieciom o królu Arturze 😀 Ten niezwykły człowiek spoczywa w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Oprócz Tolkiena, mocno obecne są teraz u mnie Gwiezdne Wojny (w różnej postaci), Joanna Chmielewska oraz i tak często-gęsto przenikający moje życie Celtowie 🙂

* * *

Pragnę Wam teraz gorąco polecić dwie nowe dziewczyny, przybyłe na Polankę za sprawą tutejszej hobbitki, Rivulet.

Ania prowadzi Codziennik Kobiety. Kobiety spełnionej i szczęśliwej – matki, żony, copyrighterki. Jej tekst o rodzeństwie ostatnio chwycił mnie mocno za serce, więc postanowiłem napisać pod nim parę słów od siebie.

Karolina z kolei, podobnie jak ja, boryka się z niepełnosprawnością i dzielnie przemierza ścieżki codzienności. Z tego, co już przeczytałem wynika, że to bardzo wrażliwa, zakochana w Bogu i ludziach dziewczyna. Mam nadzieję, że Obie Panie zechcą się rozgościć na Polance, bo ja na pewno będę je teraz często odwiedzać 🙂

Jak Państwo wią, Celt z dawna lubi ustrój monarchistyczny i wszelkim monarchiom z zapałem kibicuje, ze szczególnym uwzględnieniem Monarchii Brytyjskiej oraz naszej niegdysiejszej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. I właśnie tej ostatniej tyczą się dwa nowe linki w Ciekawych stronach.

17.09. obchodziła 10-lecie swojego istnienia Konfederacja Spiska. Jest to obecnie największe polskie stowarzyszenie monarchistyczne. Jego członkowie stawiają sobie za cel przywrócenie nad Wisłą monarchii w oparciu o zapisy z Konstytucji 3 Maja 1791.

Oprócz tego, jej członkowie biorą udział w dyskusjach temat szeroko pojmowanej monarchii i historii, obecni są też podczas wszelkich wydarzeń o takim zabarwieniu. Konfederacja dzieli się na kilka Starostw. W mojej okolicy są to Starostwo Krakowskie oraz Tarnowskie.

Monarchia.info.pl to -jak sama nazwa wskazuje- główny polski portal monarchistyczny, naszpikowany różnymi ciekawostkami ze świata koronowanych głów oraz rozmowami na okołomonarchistyczne tematy.

Zapraszam Was jeszcze do przeczytania prześlicznej notki Torlina, poświęconej obchodzonemu przedwczoraj Świętu Wszystkich Aniołów Stróżów.

Fajne święto, o którym nie miałem dotąd pojęcia. Wyjątkowo ujął mnie obraz, jaki Torlin zamieścił w swoim poście. Dwójka dzieci na chybotliwym moście podczas gwałtownej burzy. Przerażone maleństwa strzeże opiekuńczy Anioł Stróż.

Pamiętam, że w latach 90-tych, moja Ukochana Busia miała w Stanach taki sam obraz – tyle, że sporo większy, na całą ścianę, malowany w różnych odcieniach błękitu i szarości, w pozłacanej ramie.

Kiedy wróciłem do USA ostatnim razem, w 2004 roku, obrazu już nie było. Gdzieś się zapodział. Nie muszę chyba tłumaczyć, że łezka mi się w oku zakręciła kiedy go u Torlina znowu zobaczyłem…

* * *

Ostatni tydzień września od lat już wypełniają rocznice bliskie mojemu sercu, które zawsze staram się jakoś skromnie uczcić.

21 września, 82 lata skończył jeden z moich ulubieńców: Leonard Cohen. Ostatnio słucham dużo jego piosenek, przynoszą mi ukojenie. Na przykład TA albo TA: obie idealnie współgrające z szalejącą teraz we mnie tęsknotą. I paroma innymi uczuciami.

82 lata i facet wciąż pracuje na pełnych obrotach. Ostatnio nad nową płytą. Podziwiam nieustannie.

22 września, miłośnicy Tolkiena obchodzili „Dzień Hobbita” (podwójne urodziny Bilba Bagginsa i jego krewniaka Froda. Spóźnione najlepszości, nasz Polankowy Hobbicie 😉 ).

26 września przypada Europejski Dzień Języków Obcych

…a 30 września było coś takiego:
miedzynarodowy-dzien-tlumacza

…plus obchodzone także 30.09., kolejne dwie okazje. Polski Dzień Chłopaka, oraz urodziny uznanej tłumaczki filmowej: Magdaleny Balcerek (odpowiedzialnej między innymi za polskie tłumaczenie trylogii Batmana z Christianem Balem, Scooby-Doo, czy Czarodzieja Kazaama)… 😉

* * *

Na koniec wypada wspomnieć o dwóch drobnych, lecz szalenie wzruszających dla mnie prezentach.

Wczoraj wpadła w odwiedziny Ciocia Basia K., przybyła na krótko z Irlandii Północnej. Dostałem od Niej autentyczny, pięknie zdobiony, 10-funtowy banknot! Elżbieta II na awersie i Karol Darwin na rewersie… Gdyby to sprzedać miałbym jakieś 50 złotych chyba, ale w życiu tego nie sprzedam! 😀

Co do prezentu numer 2, odpisał mi Jason David Frank! Prosiłem Go o jedno zdjęcie z autografem w moim ulubionym wcieleniu Zielonego Wojownika. Przysłał mi aż trzy:
img_20161003_0001

(Napis na drugim zdjęciu: „Dla Piotra. Wszystkiego, co najlepsze! JDF – Tommy”)

img_20161003_0002

* * *

Popatrzcie tylko, jak dzisiejsze tematy fajnie się ze sobą łączą i przeplatają, wynikają jeden z drugiego… 🙂

Reklamy

Posted on 4 października 2016, in Polecane/Polankowe, Życie Celta. Bookmark the permalink. 41 Komentarzy.

  1. Jesień jest ładna do czasu, aż nie obudzisz się w nocy zamarźnięty na kość, bo ktoś Ci kołdrę gwizdnął. 😀

  2. Jeden post, a wiadomości mnóstwo. Przemyślana decyzja o urlopie dziekańskim sensowna i potrzebna. Piosenek Cohena także z przyjemnością wysłuchałam.
    Zasyłam serdeczności.

    • Mam tylko nadzieję, że tych wiadomości nie jest ZA dużo 🙂 A decyzja, owszem, rozkminana po wielokroć aż do bólu zwojów na mózgu..

      Dziękuję za serdeczności i gorąco odwzajemniam 🙂

  3. Dzięki za wzmiankę ;)) Też myślałam o urodzinach obu hobbitów, wszak o tej porze zaczęła się wyprawa z pierścieniem…
    Święto Aniołów Stróżów piękne, dobrze że są… Dziś rano mogłam się o tym przekonać. Generalnie jak już do człowieka dotrze, że anioły to nie bajka dla grzecznych dzieci, tylko wojownicy Pana Boga i że są naprawdę, to często można działać razem 😛
    A parę dni wcześniej, 29 września było jeszcze lepiej, bo wspominaliśmy trzech Archaniołów, więc u nas impreza była. Mam nadzieję,  że doczekamy się kiedyś potrójnych imienin, jeśli pojawi się u nas mały Michaś. Śmiesznie jest tęsknić za dziećmi, których jeszcze nie ma. Im więcej mam dzieci, tym bardziej jestem w nich zakochana.
    Trzymaj się ciepło :*

    • Wszystkiego Najlepszego dla Gabrysia i Rafałka! 🙂 Oraz proszę bardzo – w Dniu Hobbita zawsze o Tobie pamiętam 😉

      Co do dzieci, może ta tęsknota jest jakimś sygnałem, że Michaś gdzieś tam już czeka, aby się urodzić? 🙂

      Tak, cudownie mieć takiego Opiekuna tam na Wysokościach.

      Ściskam Was wszystkich mocno!

  4. Bardzo Ci Celcie dziękuję za miłe słowa, i zachowuję się niewdzięcznie, ale polemizuję z Twoją notką u siebie na temat monarchistów i powołania teraz Królestwa Polskiego. Mam nadzieję, że nie będziesz miał pretensji do mnie o to.
    Pozdrawiam

  5. Klik dobry:)
    I u mnie na blogu Yávië.
    Jesień skłania do melancholii, ale także różnych przemyśleń w coraz dłuższe wieczory…
    Czuję, że podjęta przez Was decyzja jest najlepsza z możliwych i zaowocuje w przyszłości.

    Pozdrawiam serdecznie.

  6. szczur z loch ness

    Przyznam, że blog a bardziej rozmyślania Karoliny robią wrażenie.
    Wiele Serdeczności z Krainy Loch Ness 🙂

  7. Dziękuję bardzo za przemiły komentarz na moim blogu, jak też za wspomnienie o mnie na swoim blogu(aż się zaczerwieniłam). Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego, jak Dzień Hobbita, pomimo tego, że kocham twórczość Tolkiena(za to Harrego Pottera nawet nie tchnęłam). Co do studiów, to wiele moich kolegów i koleżanek z pierwszych studiów zrobiło sobie taki rok przerwy, a potem szli jak burza. Więc i Tobie tego życzę. A banknot musi być unikatem. Pozdrawiam, Karolina z http://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/

    • Cieszę się, że tu jesteś i mam nadzieję, że będziesz jak najczęściej 🙂

      Uwielbiasz Tolkiena, ale Pottera średnio? Kolejna rzecz, która nas łączy 🙂 Mnie też Harry niezbyt pociąga…

      Dziękuję bardzo za życzenia odnośnie studiów – mam nadzieję, że się spełnią 🙂

  8. Decyzje podejmowałeś świadom wielu aspektów – przypuszczalnie najlepszą z możliwych.
    Uwielbiam Cohena, ale z dawnych lat, ten współczesny jakoś mi nie odpowiada.

    Co do monarchistów, to odbieram ich jako pewien odcień rekonstruktorów i pasjonatów – chyba nie bardzo można to potraktować inaczej? Chociaż, czy ja wiem?
    Wszystkiego najlepszego z okazji dnia tłumacza! Życzę ci, żeby czytelnicy przyszłych Twoich prac przerzucali tomy książek i wybierali tylko takie z podpisem „tłumaczenie Celt Petrus”!!! 🙂

    • Dziękuję Ci bardzo za życzenia, Kneziu! Bardzo bym chciał, żeby ludzie kiedyś kupili choćby jedną książkę z moim nazwiskiem i stwierdzili, że nawet im się podoba 🙂

      Co do Cohena, ja go nie rozróżniam na „starszego” czy „nowszego”. Jeśli piosenka mi się podoba i współgra z moimi emocjami, to słucham i tyle 🙂

  9. Jako komentator i bloger ( z konieczności) nigdy na widok ciekawego wpisu (komentarza) nie idę do siebie, żeby napisać na ten temat notkę. Co mam do powiedzenia, piszę pod tekstem u tego, kto pierwszy to zrobił. O praktykach tego typu kiedyś pisałem u siebie i w paru komentarzach na innych blogach. To bardzo zubaża dyskusję i powoduje, że marnuje się potencjał i poziom. To było oczywiście grochem o ścianę, ale od jakiegoś czasu staram się takie teksty zwyczajnie ignorować.

    • Osobiście, jeśli coś mnie inspiruje to o tym piszę, albo chociaż staram się polecić tu u siebie. Ale nie powiem – miło jest być katalizatorem dyskusji… 🙂

      • Interesujące mnie teksty albo komentuję na miejscu, albo polecam i promuje w innych miejscach, o czym doskonale Piotrze wiesz. Również bywałem inspiracją do tekstów na blogach, aczkolwiek czasami w dziwnym kontekście, jako to np. „gołych bab”, które miały być „inspiracją artystyczną”, a okazywały się być „babcią autora”. 😀 😀 😀

        • „Gołe baby babcią autora”?? Gdzie to było? Kiedy? 😀

          Co do kontekstów, zainspirowałeś mnie już dwukrotnie – ze względu na awatar i Twoją sympatię do sir Waltera Scotta 🙂 Nie wiem wszakże kiedy odpowiednie notki się pojawią, ale obiecuję, że pojawią się na pewno!

          • OK, to nie było na pewno spowodowane moimi notkami, a komentarze były u Ciebie – rzecz jest bezdyskusyjna. 🙂

            • Mi generalnie chodzi o zjawisko, które wielokrotnie spotkałem i którego nie pochwalam – ktoś się napracuje, napisze tekst ciekawy, frapujący, z otwartymi furtkami do dyskusji, a ktoś inny podkrada temat, idzie do siebie i jeszcze zostawia ślad w stylu, „ludzie chodźcie do mnie ja to też napisałem”, albo „ja to lepiej napisałem”. Rozumiem że ktoś napisał wcześniej i zostawia informację, ale przecież gdyby napisał kilka słów omówienia, to by mu korona z głowy nie spadła. A tak to jest po prostu zwyczajny lans cudzym kosztem.

              • Rozumiem. Patrząc z takiej perspektywy, ktoś faktycznie mógłby się poczuć poszkodowany. Dopóki jednak jest jakieś nawiązanie do mojego tekstu, albo do mnie samego jako autora, nie mam nic przeciwko takiemu „pożyczaniu” 🙂

              • Czasem się po prostu nie da, Dreptaku… Już nie pamiętam u kogo, może u Torlina, pisałem komentarz, który się rozrósł tak, że go system nie przyjął, mimo kilkukrotnych prób, a nawet próby dzielenia. W końcu odpowiedziałem notą u siebie, a przyczyny tylko wyjaśniłem w komentarzu pod tamtą notą… I pomijając tamtą konkretną sytuację: odpowiadanie w komentarzach już narzuca pewną formę samoograniczenia się, przynajmniej dla mnie… Nie jest to coś, co przy naprawdę poważnych tematach i takich, gdzie czuję się do poważnej odpowiedzi zobligowanym, co by mi odpowiadało, zatem czasem kończy się to komentarzem, czasem mailem do autora, z którym on robi co uważa, a czasem własną notką… I nie uważam, żeby co cokolwiek miało z lansowaniem się wspólnego…
                Kłaniam nisko:)

              • Ciekaw jestem bardzo, Mości Wachmistrzu, cóż to była za sprawa warta takiego komentarz i cóż to był za komentarz 😉 I że go system nie przyjął? Toż Twoja praca na marne chyba poszła… 😦

              • Wielokrotnie miałem taką sytuację, że komentarz musiał być długi i wielokrotnie też rezygnowałem z publikacji własnej notki, bo ktoś ze znajomych pisał na podobny temat. Ale ja to nawet blogerem nie jestem, to mi wolno – bloger musi, bo inaczej nie może!
                I dobrze wiesz Wachmistrzu o co mi chodzi! 🙂

  10. Po roku zdecydujesz, co dalej. Wziąwszy pod uwagę wszystkie Twoje dotychczasowe wątpliwości – to dobry krok.
    Pozdrawiam

  11. Twojej decyzji względem studiowania komentował nie będę; po prostu przyjmuję ją do wiadomości, a czas pokaże, czy to była słuszna decyzja. Mroczkowskiego będzie już chyba ze trzydzieści lat jak spróbowałem przeczytać jego książkę o Szekspirze pod co najmniej dziwacznym tytułem „Szekspir elżbietański i żywy” i przyznam się bez bicia, że do dziś mi się to nie udało, a i pewnie już nie uda, bo wolę dziesiątki innych książek, ciekawiej i lepiej napisanych…
    Kłaniam nisko:)

    • Mam nadzieję, że wybór w dłuższej perspektywie okaże się jednak korzystny.

      Co do Mroczkowskiego, nie miałem okazji czytać żadnej z jego prac. Jeśli jakaś wpadnie mi w ręce, powiem Ci, czy się zgadzam z Twoją opinią 🙂

  12. Nawet nie wiesz jak mi ogromnie miło, że o mnie wspomniałeś, dziękuję!! Takie miłe słowa niesamowicie motywują do dalszego pisania 🙂 Przejrzałam cały Twój blog i muszę przyznać, że odnajduję tutaj sporo rzeczy, które ja też lubię, Tolkien, Hobbici, Celtowie no no no.. 🙂 Będę wpadać częściej 🙂 Pozdrawia Ania z codziennik-kobiety.blogspot.com

    • Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że udało Ci się w końcu do mnie przebić 🙂 Mam nadzieję, że teraz będziesz częściej przychodzić i że już nie będzie problemów z komentowaniem 🙂

      Też lubisz Celtów? Niesamowite 🙂 Przejrzałaś CAŁEGO bloga? Niezły wyczyn 😀

      Pozdrawiam Cię również serdecznie!

  13. Tolkien to był bardzo fajny gość. czytałam zbiór jego listów. rewelacja. w ogóle kocham jego świat, jego elfy, języki. mam zamiar zabrać się za Silmarilion. Wydaje się ciekawy. Pozdrawiam Cię Piotrze 🙂

    • Tolkien faktycznie był szalenie pasjonującym i mądrym człowiekiem 🙂 „Silmarillion” Ci polecam, jak i pozostałą jego twórczość, chociaż co niektóre pozycje mają wyjątkowo „ciężki” i „głęboki” kaliber…

  1. Pingback: Nieuniknione bezkrólewie | Torla - kamienna wioska

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: