Z cyklu: O tym i owym…

an Mháirt, an 13ú  de Mheán Fómhair 2016

Próbując uratować z „wakacji” co się da, 4.09. przy dobrej pogodzie wybyliśmy na pyszny obiadek do Cioci Beaty do Kamionki… Byli Wujek Bogdan, Kamil i Natalka. Potem dołączyli do nas Wujek Franek, Ciocia Marysia, Mateusz i Ola. I znowu kilka godzin luzu od rzeczywistości. Kilka godzin słońca, śmiechu, żartów, wspominek i towarzystwa.

Dziękuję Wszystkim raz jeszcze za tamtą wielce przyjemną niedzielę, pełną przestrzeni, w której można chociaż raz na jakiś czas głębiej odetchnąć i pojeździć sobie do woli samemu w słońcu. A wszystko przenika z Wysokości wzrok Busi. Jest z nami i śmieje się jak dawniej.

Luz jest nam bardzo potrzebny teraz, jak wiecie. Moja Rodzinka jakoś się trzyma, chociaż smutek jest. I będzie długo.

* * *

Co do mnie…hmm. To już trudniej opisać. Od ponad miesiąca sypiam niezbyt dobrze.

Ja wszystko, co dobrego lub złego, przeżywam dwa razy bardziej niż inni. Nie wynika to z jakiejś „niedojrzałości”, czy mojej „niepełnosprawności” – ja po prostu taki jestem. Bywa, że ludzie wokół mnie nie zdają sobie z tego sprawy. Zaś poprzedni miesiąc był dosyć ostro naładowany emocjonalnie. To wszystko wciąż jeszcze ze mnie „schodzi”.

Tęsknota jest: za Tymi, co odeszli i za Tymi, co tylko zniknęli w najtrudniejszych chwilach, ale nie wiadomo, kiedy się znowu pojawią. W związku z drugą Tęsknotą jest też Wdzięczność przeogromna: za obecność Waszą oraz wszystkich Tych, którzy aktualnie pomagają się mierzyć z ciemną stroną życia. 

Znaczy: śpię tak, że ciało niby się wysypia, ale żebym był tak całkiem wypoczęty, to nie powiem… Zdrówko też troszkę przez to wszystko szwankuje (patrz wyżej) 😦

Może z czasem to w końcu mnie…i nadejdzie pewien Sen, na który tak bardzo czekam…

* * *

Tydzień po Kamionce, znów ruszyliśmy w trasę – tym razem do Szczawnicy. I już na wjeździe ogromne zaskoczenie. Większość rozległej przestrzeni parkingowej zajmuje teraz dwupoziomowy parking – potężny betonowy moloch z płatnymi ubikacjami! Jakby tego było mało, tuż obok parkingu pyszni się nowa restauracja!

Ledwo ochłonęliśmy z pierwszego szoku, a już przed molochem czekał na nas kolejny – zagęszczanie istot ludzkich na metr kwadratowy zawsze było tam duże, ale tym razem przekroczyło wszelkie dopuszczalne normy! Z tego większość samochodów miała rejestracje warszawskie, wielkopolskie, śląskie i gdańskie… Nic lokalnego.

To się w głowie nie mieści! A im dalej w las, tym wcale lepiej nie było. Już niedługo nie będzie jak tam przejść! Uwierzycie, że teraz gdzieniegdzie znajduje się na naszym zielonym szlaku tabliczka z informacją: „Teren prywatny”? Ktoś nas uprzedził, bo jeszcze rok temu takich tabliczek nie było… 

Pomimo pierwszego szoku, ten urzekający szczawnicki klimat wciąż jest. Pokoje do wynajęcia i sklepy z pamiątkami tańszymi i droższymi (nabyłem sobie przeuroczą pandę-poduszkę) jak grzyby po deszczu.

Jest mój ukochany „zielony zapach” i źródełko w głębi lasu. Są te fantastyczne formacje skalne, z roślinami rosnącymi na nieprawdopodobnych wysokościach. Kaczki stale walczą o pożywienie między sobą i między rybami. Flisacy płyną z turystami Dunajcem, a konie dziarsko ciągną dorożki. Jest skansen z drewnianymi posągami po słowackiej stronie. Da się wypocząć, pewnie…

Ale kurcze! Ludzi jest ZA DUŻO! Ja rozumiem, że miejscowość turystyczna, po trosze uzdrowiskowa, a turystyka rzeczywiście jest tam gigantycznym biznesem… Ale jeżeli utrzyma się to, co widzieliśmy ostatnio, to ten wspaniały, wypoczynkowy klimat całkiem szlag trafi 😦 

Droga powrotna ze Szczawnicy do Sącza (raptem 30-parę km) zajęła nam DWIE I PÓŁ GODZINY! Korek stulecia!

* * *

Przebłyski radości u mnie nie kończą się jedynie na wyjazdach. A’propos wyjazdów – wpadł mi w oko nowy cel dla wszystkich fanów Tolkiena, gdzie bardzo chciałbym pojechać: krakowski bar inspirowany klimatami tolkienowskimi 😀

Pozostając jeszcze w Śródziemiu, polecam Wam w tutejszych Ciekawych stronach niedawno odkryty, klimatyczny i wielowarstwowy Świat Tolkiena

Siedzę sobie, ogarniam dla Was kolejne tematy na Polankę, bawię się trochę opcjami i tagami Polanki na Facebooku (czasami wychodzi, czasami nie do końca). Mam nadzieję, że mimo moich różnych prób, całość nadal pozostaje dla Was łatwo przyswajalna. 

* * *

Co poza tym? Oglądam filmy, słucham muzyki, trochę czytam. Piszę też listy. Dwa tygodnie temu napisałem trzy: do Prezydenta Irlandii, do Królowej Brytyjskiej i do Jasona Davida Franka – bohatera z dzieciństwa, o którym już tutaj wspominałem.

Na pierwszy list (opisujący pokrótce siebie i swoje celtycko-irlandzkie marzenia) dostałem odpowiedź niespodziewanie szybko. Ciepłe słowa od prezydenckiego sekretarza i zdjęcie Prezydenta Higginsa z autografem. Wszystko na eleganckim papierze zwieńczonym piękną, złotą harfą – herbem Republiki Irlandzkiej. Prezydent ponoć bardzo się z listu ucieszył, a ja jestem wręcz zachwycony 🙂 

Od pozostałych Osobistości póki co odpowiedzi nie otrzymałem; bardzo jednak liczę na to, że jeszcze coś przyjdzie. Jeśli tak się stanie, od razu Wam powiem… 

* * *

Poważnie się również zastanawiam nad dalszymi studiami.

Wobec ostatnich przytłaczających psychicznie wydarzeń; wobec utraty dwóch dodatkowych rąk do pomocy (która to pomoc Busi, nawet kiedy miała gorsze dni, była nieoceniona jeśli chodzi o nasze codzienne życie); wobec konieczności wyboru pomiędzy studiami (z których być może będą jakieś korzyści w dłuższej perspektywie czasowej), a relaksującymi i energetyzującymi masażami u Pana Marka (z których korzyści są, jak dla mnie, natychmiastowe i długotrwałe), coraz bardziej skłaniam się ku tej drugiej opcji… 

Gdyby się ona nie pojawiła, zapewne dalej kontynuowałbym przygodę na uczelni.

Pewnie, że trochę studiów szkoda. Ale na naukę nigdy nie jest za późno, poznałem studencką rzeczywistość i nawiązałem wspaniałe przyjaźnie, które tylko Życie może mi zabrać (i przeważnie zabiera). Może będzie kiedyś lepsza niż teraz możliwość powrotu na studia. Zobaczymy. W najważniejszych sprawach, Życie często płata mi figle.

Oprócz tego powoli szukam jakichś możliwości pracy. Moje lipcowe niepowodzenie w tej materii nie powstrzyma mnie od parcia naprzód. Jak nie tą drogą, to inną. Jak ta osoba nie pomoże, zrobi to inna. W końcu dopnę swego. 

Na dzisiaj to wszystko. Wracam za kulisy szykować kolejne wpisy 🙂

Sláinte!

Advertisements

Posted on 13 września 2016, in Eire, Polecane/Polankowe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. 28 komentarzy.

  1. Nie wiem, co Ci poradzić. Bo każdy ma swoje znakomite pomysły, które mają się nijak do problemów innego człowieka. Moją jedyną radą jest – musisz być twardy, tylko tacy wygrywają. Radź się, pytaj, ale sam podejmuj decyzje, Ty lepiej wiesz, co dla Ciebie jest dobre, a co złe.
    Ja osobiście znaczenia studiów w dzisiejszych czasach bym nie wyolbrzymiał, znam mnóstwo osób, które studia rzuciły, dla przykładu mój syn tuż przed napisaniem pracy magisterskiej (jak Kwaśniewski).
    A Szczawnica? Została oddana w prywatne ręce, to są tego skutki.
    Tolkien nudził mnie zawsze w sposób przerażający.

    • Wszyscy mi odradzają „zbyt pochopne” porzucenie studiów, ale ja naprawde długo już nad tym myślę. Co teraz porabia Twój syn? 🙂

      Czytałem, że oddali Szczawnicę hrabiom Stadnickim. Chyba lepiej było ją zostawić państwową…

      Wiem Torlinie, wspominałeś już o niechęci do Tolkiena. Każdy ma własne gusta 😉

  2. Gdy będziesz startował do jakiegokolwiek konkursu o zlecenie, np. tłumaczeń naukowych, albo wykonanie korekty, czy redakcji tekstów, w dowolnej instytucji, to podstawowym pytaniem jest to o wykształcenie. Problem jest taki, że wszystkie instytucje państwowe, czy ogólnie budżetowe i samorządowe muszą coś w takich konkursach sformułować i to akurat jest na „dzień dobry”. Rzecz jest tak oczywista dla urzędnika, że trudno tego nie wymagać?! Tak więc na starcie przegrasz wszelkie konkursy, tylko z powodu braku formalnego wykształcenia. Podobnie potraktują cię potencjalni pracodawcy, bo nikt nie będzie nawet usiłował sprawdzać wiedzy ani umiejętności – nawet nie poproszą na rozmowę, bo odrzuca ofertę na etapie wstępnej selekcji. Tak wiec dokument o wykształceniu powinieneś sobie zapewnić. Poza tym warto po drodze zaliczyć jakieś certyfikaty, bo to też w kolekcji się liczy.
    Zrobisz jak uważasz, ale później będzie tylko ciężej.
    Był w tym kraju krótki okres, kiedy liczyła się wiedza i umiejętności. Teraz już tak nie jest i nie zanosi się na to że będzie.

    • Może i rzeczywiście masz Dreptaku rację

      • Paradoks tej sytuacji polega też na tym Torlinie, że niektórzy odpadają z tych konkursów, chociaż są autorami lub redaktorami wielu prac naukowych, na naprawdę dobrym poziomie. Bogiem a prawdą, jest im dość obojętne, z czego mieliby te prace napisać i obronić! Niestety nie mogą się tym wykazać formalnie! 😀

    • Ja już sam nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Jedni mówią, że papierek pomoże, inni, że niekoniecznie. Zgłupieć można całkiem… Ale dzięki za nakreślenie jak to wszystko wygląda od strony urzędniczej 🙂

  3. Jeśli chodzi o studia, to zwykle najgorszy i najnudniejszy jest ich początek, a później, w kolejnych latach, zaczynają wyłaniać się przedmioty, które student ocenia jako przydatne w dalszej karierze zawodowej. Ty już ten najgorszy okres przeszedłeś (jeśli dobrze pamiętam – z imponującymi wynikami), więc nie rozumiem, czemu teraz ogarnia Cię zniechęcenie. Tym bardziej, że uwaga Knezia Dreptaka brzmi, niestety, sensownie. O ile prywatne biura tłumaczy mogą być elastyczne, to do różnych przetargów i konkursów państwowych zamkniesz (albo przynajmniej znacznie utrudnisz) sobie drogę.
    Pozdrawiam

    • Wyniki owszem, miałem DOBRE (Czy imponujące to nie wiem – nie mam porównania na tle innych grup, tylko własnej).

      A zniechęcenie bierze się z wielu rzeczy. Przede wszystkim z powodu niedawnej tragedii rodzinnej, braku porządnych wakacji i dojmującego, okropnego zmęczenia psychicznego, jakie się z tego wszystkiego wzięło. Również z powodu faktu, iż na pierwszym roku, moje marzenia i oczekiwania o tym kierunku tak drastycznie rozminęły się z rzeczywistością. Ale zawsze byłem trochę naiwny.

      Jest mi źle, smutno, tęskno. Jestem okropnie zmęczony i póki co nie mam serca ani siły do dalszych studiów…

  4. Wiesz co, a może właśnie studia sprawią, że na trudne sytuacje które przeżyłeś, będziesz patrzył z trochę innej perspektywy? Po prostu „zajmą Ci głowę”.
    Rozumiem Twoją niechęć do tłumów – potrafią obrzydzić nawet najpiękniejsze miejsca – dlatego właśnie uwielbiam jeździć na wakacje już po sezonie.
    pozdrawiam serdecznie!

    • Wiem, ale tutaj nie chodzi tylko o zajmowanie myśli. Studia to schodzenie i wychodzenia z i na drugie piętro przez 5 dni w tygodniu. Nie dam rady tego zrobić sam, a żeby mi pomagać w studiach, Rodzice muszą układać swoje grafiki pode mnie. Nie mówiąc już o tym, że oboje nie robią się coraz młodsi i czasami po prostu sił im brakuje…

      Także w grę wchodzi tu nie tylko moje ostatnie przejścia i obecny stan ducha. Muszę też pamiętać o Rodzicach…

      • Klik dobry:)
        Zdenerwowałam się! Nie mogę zrozumieć, że w XXI wieku, w cywilizowanym kraju, coś takiego, jak II piętro jest na uczelni przeszkodą nie do pokonania. Tylko dla „niepełnosprawnych” bez głowy i rozumu wszystko szeroko otwarte bywa i pną się w górę bez żadnych przeszkód. Wrrr!

        Pozdrawiam serdecznie bez żadnych rad, bo najważniejsze jest to, co Ty myślisz i czujesz.
        Trzymaj się! Serdeczności zasyłam.

        • Problem II piętra na uczelni rozwiązali 2 lata temu. Tam z niczego nie robią problemu. Mnie chodzi o drugie piętro w bloku, którego tak łatwo rozwiązać się nie da…

          Dziękuję za serdeczności i mocno odwzajemniam 🙂 Za niedługo (poniedziałek albo wtorek) nowa notka 🙂

    • W całej rozciągłości się pod tem, co Dreptak rzekł, podpisuję (Hospody! I Jam to wyrzekł? Napisał? I ręka nie uschła? Świat się kończy…:((
      Przecie, że nikt nie jest z żelaza, a turbacyje Twoje iście nie z najmniejszych, to rozważ może przerwę jaką, bo na to przecie wymyślono urlopy dziekańskie etc. Ale nawet by tego zamyślić, zdałoby się mieć roku zaliczonego kompletnie, by tegoż za powrotem nie przetracić i nie poczynać de novo… I pomnij, Kawalerze, że jakem Ci przez cały ten studiów czas życzył przede wszystkim wytrwałości, to właśnie przez wzgląd na takie chwile, gdzie zwątpienie jest oczywistem dla każdego, co się z tem kiedykolwiek mierzył… Ma się rozumieć, anim zamyślił wtedy o odejściu Bliskiej Ci osoby, ale jako to powiadają krześcijany: każdy ma swego krzyża do podźwignięcia…
      Kłaniam nisko:)

      • Cieszę się, żeś przyszedł Wachmistrzu do mnie i tak się z Kneziem zgodził 🙂

        Dziękuję jak zawsze za ciepłe słowa i wsparcie nieocenione. Zasię w sprawie studiów podjąłem decyzję ostateczną, którą niedługo ogłoszę.

        Z tymi krzyżami trafiłeś Waszeć w samo sedno… Przydałoby się mieć ich troszkę mniej już, bo też i sił do dźwigania brak…

        Kłaniam nisko i ponownie zapraszam 🙂

  5. Tego typu decyzji nikt za Ciebie niestety nie podejmie. Zawsze można zrobić sobie przerwę od studiów, nie trzeba koniecznie robić ich na siłę, kiedy nie ma się ku temu chęci. Z doświadczenia wiem, że łatwo w ten sposób znienawidzieć to, co się lubi.

  6. Ludzi jest chyba w ogóle za dużo… Na pewno za dużo o mnie.
    Lepiej by było, gdybym nie istniała…

  7. „…Ja wszystko, co dobrego lub złego, przeżywam dwa razy bardziej niż inni. Nie wynika to z jakiejś „niedojrzałości”, czy mojej „niepełnosprawności” – ja po prostu taki jestem. Bywa, że ludzie wokół mnie nie zdają sobie z tego sprawy. Zaś poprzedni miesiąc był dosyć ostro naładowany emocjonalnie. To wszystko wciąż jeszcze ze mnie „schodzi”. ”
    – Jakbym czytała o sobie… Piąteczka, nadwrażliwcu 😉
    W Szczawnicy byli moi rodzice niedawno i wrócili zachwyceni parkiem i okolicznymi górami. Sama chętnie bym się wybrała, jak tylko będzie czas…
    Co do pubu to był już jeden w tych klimatach – Śródziemie. I drinki o śmiesznych nazwach, typu Wściekły Ork…
    Teraz widzę że znowu wraca moda, bo na Grodzkiej otwarto pub „Dziórawy Kocioł”, nawiązujący do Pottera. Co oni z tym „Ó”?!

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: