Normanowie i ich książę…

an Aoine, an 9ú  de Mheán Fómhair 2016

Na początek, małe wprowadzenie. Trwa na blogu cykl związany z irlandzkim Powstaniem Wielkanocnym. Kilka części jeszcze zostało, więc cykl potrwa do przyszłego roku. Tymczasem, pora rozpocząć następny cykl, dotyczący kolejnego wielkiego wydarzenia w wyspiarskiej historii.

Niniejszy cykl będzie w sumie pięcioczęściowy.

W obecnej pierwszej części poznamy młodość głównego bohatera i realia, w jakich żył. Póki co, rzecz dzieje się na Kontynencie, jednak dałem to do kategorii wyspiarskiej dlatego, że dwie późniejsze części również w niej będą i chciałem powiązać wszystko razem.  

* * *

X wiek w Europie stanowił kulminację rozpoczętych jakieś 200-300 lat wcześniej najazdów plemion ze Skandynawii. Wikingowie ruszyli w morze spragnieni nowych ziem, łupów i bitewnej chwały. Grabili, gwałcili, mordowali i osiedlali się, gdzie popadło.

Niektórzy europejscy władcy stawiali opór „wikińskiej zarazie”, inni podporządkowywali się najeźdźcom. Byli też ludzie tacy, jak pierwszy bohater tego wpisu…

* * *

Król Franków Karol III Prostak, wbrew przydomkowi, nie był wcale w ciemię bity. Doskonale widział chaos, wybuchający wszędzie tam, gdzie zjawiali się Wikingowie. Widział cierpienie, śmierć i spustoszone ziemie kolejnych państw.

Jego poddani także zdążyli już tego doświadczyć (od roku 845 Skandynawowie często najeżdżali Paryż).

Pragnąc zatem oszczędzić wszystkim „powtórki z rozrywki”, zawarł z pewnym plemieniem Traktat z St-Claire-sur-Epte.

Zgodnie z jego postanowieniami, król nada im dziedziczne tytuły oraz ziemię, jeśli oni złożą mu przysięgę na wierność i zobowiążą się dożywotnio ochraniać granice państwa przed napadami pobratymców. Wódz Rolf (w innych źródłach zwany Rollo) i jego banda ochoczo na to przystali.

W roku 911, owi wojowie przyjęli Chrzest. Objęli we władanie teren na północy dzisiejszej Francji, zwany teraz od jego nowych mieszkańców Normandią (czyli dosłownie: „Krajem Ludzi z Północy”).

* * *

Mamy lata trzydzieste XI wieku.

W Księstwie Normandii żelazną ręką rządzi potomek Rolfa w linii prostej, Robert. Owy możnowładca (choć zasłużony w boju i podziwiany za odwagę) nie znosił sprzeciwu i był ponoć „straszliwy w gniewie”. Z tego względu, podwładni przezywali go Diabeł, choć do historii przeszedł pod mianem „Wspaniałego” 😉

Będąc człowiekiem wpływowym, majętnym, a ponadto łasym na piękno kobiece, korzystał bez umiaru z przywilejów władzy. W chwili, kiedy zaczyna się ta opowieść, zdążył już więc sporo nagrzeszyć.

Przy całej swojej porywczości i hedonistycznych skłonnościach, książę-jegomość był jednak człowiekiem dosyć religijnym, zatroskanym o przyszłe życie wieczne. Postanowił się wyspowiadać i ruszyć na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, aby odkupić swoje winy.

Przedtem jednak musiał naradzić się z podległymi sobie baronami, celem wyznaczenia oficjalnego następcy. Z uwagi na posiadaną przez księcia sporą liczbę potomstwa z nieprawego łoża, nie było to takie łatwe. Sporo było próśb, gróźb i zwykłych łapówek z obydwu stron.

Ale książę nigdy nie był cierpliwy. Walnął w końcu pięścią w stół i wymusił na szlachcie uznanie syna Wilhelma za prawowitego dziedzica. Załatwiwszy najpilniejszą sprawę doczesną, Robert ruszył uporządkować sytuację z Bogiem.

Nigdy już więcej nie ujrzał ani syna, ani rodzinnych stron. W 1035 roku został zamordowany w drodze powrotnej, gdzieś na terenie dzisiejszej Turcji.

* * *

Tak to mający wówczas 7-8 lat Wilhelm został oficjalnie Wilhelmem II, księciem Normandii.
Od narodzin małoletni władca miał swoich zwolenników i przeciwników. Ci ostatni niemal do końca jego życia nazywali go Bękartem – nawet po dokonanym przez niego podboju Anglii, do którego stopniowo dojdziemy…

Do chwili osiągnięcia przez niego pełnoletności, realną władzę w imieniu księcia sprawowali jego doradcy oraz całodobowi strażnicy. Ci ostatni byli koniecznością – chłopiec nieustannie był celem zamachów i spisków, organizowanych przez zazdrosnych konkurentów politycznych.

W owych czasach nikt na dworze nie mógł czuć się bezpiecznie. Strażnicy księcia sami również potrzebowali ochrony. Czuwali nad nimi wuj Wilhelma: arcybiskup Robert, oraz armia króla Francji Henryka I.

* * *

Po zabójstwie ojca Wilhelma, opiekę nad nim przejął z początku baron Alain z Bretanii.

Kiedy ten zmarł (według różnych źródeł: albo w 1039, albo w 1040), kolejnymi opiekunami księcia zostali wspólnie Gilbert z Brionne oraz baron Turchetil. Obaj ponieśli śmierć w ciągu zaledwie kilku miesięcy.

Następny ochroniarz: rycerz Osbern, zginął na początku roku 1040, zasztyletowany w środku nocy w książęcej komnacie. Miarka się przebrała…

Wuj Wilhelma ze strony matki, niejaki Walter, uratował w końcu siostrzeńca, potajemnie wywożąc go z zamku i ukrywając wśród biedoty.

* * *

W roku 1046, wybuchła skierowana przeciwko Wilhelmowi rebelia rozgoryczonych baronów pod wodzą Gwidona z Burgundii. Według pewnej legendy, buntownicy usiłowali pojmać Wilhelma pod Valognes; ten jednak wymknął się im i pod osłoną nocy dotarł na dwór Henryka I.

Wspomniany wyżej francuski monarcha okazał się wiernym przyjacielem i stale wspierał młodego księcia.

Po upływie roku, król i książę razem powrócili do Normandii. W bitwie pod Val-ès-Dunes (niedaleko Caen), odnieśli druzgocące zwycięstwo nad zbuntowanymi baronami.

* * *

Niektórzy współcześni historycy błędnie uważają, iż spory między normandzkimi możnymi spowodowane były nieślubnym pochodzeniem Wilhelma. Tego rodzaju konflikty wybuchały jednak już za czasów jego ojca…a być może nawet jeszcze wcześniej.

Ciąg dalszy nastąpi…

Reklamy

Posted on 9 września 2016, in Historia and tagged . Bookmark the permalink. 20 Komentarzy.

  1. To jest niekiedy nader zabawne, ale ludzie chyba lubują wplatać bogów wszelakich do swoich żyć, aby iść i wyrżnąć innych, bo to im winy odkupi/honoru nada (w zależności od religii). Jak zło ma wymazać inne zło?

  2. Temat jakby na zamówienie, bo ja jestem wielką fanką „Vikings” z History Chanel. A Rollo to jedna z moich ulubionych postaci. Oglądałeś? Pozdrawiam. 🙂

  3. szczur z loch ness

    Dość zawiłe to wszystko ale spróbuję wytrwać 🙂
    Pozdrawiam Serdecznie

  4. Ponieważ czytałem Waltera Scotta, to nie lubię tych Normanów, ale Ryszard Lwie Serce został moim idolem, podobnie jak i Robin Hood i szlachetny rycerz Ivanhoe! Ale król Jan to paskudnik i zdrajca, podobnie jak i wszyscy jego zwolennicy! Prawdę mówiąc to ci późniejsi Anglicy, pomiot Normanów też mi się nie podobają, bo napadali na wszystkich, kto się znalazł w ich zasięgu! Tez brzydale!!! 😀

  5. Hmmm… A co się tu znowu pomerdało, że mi nicka zmieniło????

  6. Wciągnęło mnie 🙂 Masz talent do opowiadania historii

  7. Zgadzam się z poprzedniczką.:)
    Ciekawa historia, choć nieco mroczna i straszna.
    Idę czytać dalej. Ciekawe, jak się skończy.

    • Widzę, że czytasz dalej 🙂 Cieszy mnie, że zagłębiasz się też w starsze notki. Może za Twoim przykładem pójdą inni Czytelnicy? 🙂

      Co do tej historii, do końca zostały jeszcze 2 części…

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: