Éirí Amach na Cásca…II

an Mháirt, 9ú lá de mhí Lúnasa 2016

Kontynuacja tematu z części pierwszej.

Początek rebelii…

Wczesnym rankiem w poniedziałek, 24 kwietnia 1916 roku, 1,200 osób (członków Ochotników oraz Irlandzkiej Armii Obywatelskiej) zajęło najważniejsze budynki w centrum Dublina. Dodatkowo, w Liberty Hall pod wodzą Jamesa Connolly’ego, zebrało się dalszych 400 ludzi.

Kwaterą główną powstańców stał się przejęty przez Ochotników budynek dublińskiej Poczty Głównej. Rezydowali tam Connolly, Patryk Pearse, Seán Mac Dermott, Tom Clarke i Joseph Plunkett. Na dachu budynku Poczty wywieszono dwie republikańskie flagi, zaś przed jej wejściem Pearse odczytał Proklamację niepodległości.

* * *

Niepodległościowcy kontrolowali miejsca takie jak Ratusz miejski, młyn Bollanda, Four Courts, fabrykę Jacob’s Biscuit Factory, szpital South Dublin Union oraz przylegającą doń destylarnię whiskey przy Marrowbone Lane.

Kierowany przez Michaela Mallina kontyngent okopał się w St. Stephen’s Green. Z kolei inny oddział próbował zająć dubliński zamek (siedzibę brytyjskich władz na Éire). Snuto również plany ataku na Trinity College.

I chociaż oba te strategicznie ważne miejsca były w sumie słabo bronione, a Irlandczycy mieli nawet przewagę nad strażnikami pilnującymi zamek, obydwie próby zakończyły się fiaskiem.

W południe, niewielka grupa buntowników próbowała wysadzić w powietrze skład amunicji w Phoenix Park: miał to być znak dla innych, że Powstanie ruszyło. Zamachowcom udało się jedynie podłożyć ładunki; nie zdążyli ich uruchomić ani zdobyć jakiejkolwiek broni.

* * *

Wybuch Powstania wielkanocnego był dla Brytyjczyków całkowitym zaskoczeniem i nie potrafili oni owego pierwszego dnia odpowiedzieć na nie w sposób bardziej skoordynowany i stanowczy.

Dwaj brytyjscy kawalerzyści, którym polecono zbadać przyczynę zamieszek w centrum miasta, po dotarciu na miejsce znaleźli się nagle pod ostrzałem rebeliantów. Przy Mount Street, kilku członków Korpusu Treningowego przypadkiem natknęło się na pozycje Irlandczyków. Czterech z Korpusu poniosło śmierć nim zdołali wrócić do baraków Beggars Bush.

Właściwie jedyna taka poważniejsza potyczka tamtego dnia miała miejsce na terenie szpitala South Dublin Union, gdzie żołnierze brytyjskiego Królewskiego Regimentu Irlandzkiego starli się z siłami Éamonna Ceannta.

Brytyjczycy początkowo ponieśli straty. Zdołali się jednak przegrupować i wyprowadzić kilka kontrataków. Udało im się nawet wedrzeć do szpitala i zmusić przebywających tam Irlandczyków do poddania się. Mimo tego, kompleks South Dublin Union, jako całość, pozostał pod kontrolą irlandzką.

Chociaż policja miejska starała się nie angażować w toczące się walki, trzech nieuzbrojonych funkcjonariuszy poniosło śmierć od kul; ich dowódca musiał zwlec ich ciała z ulicy.

Bezczynność służb ośmieliła co niektórych mieszkańców Dublina. W centrum stolicy wybuchła plaga kradzieży i rozbojów. Z tego względu, już po zakończeniu Powstania, za kratki trafiło w sumie aż 425 osób.

* * *

Brytyjczycy wkurzyli się na dobre. Powstanie, jak wspominałem, zaczęło się w poniedziałek. A już we wtorek wieczorem, najwyższy przedstawiciel Jego Królewskiej Mości na ziemi irlandzkiej ogłosił stan wojenny. Władza cywilna przeszła w ręce generała brygady Williama Lowe’a.

Żołnierze króla błędnie sądzili, iż baza powstańców znajduje się w Liberty Hall. Skupili się więc na izolowaniu całego śródmieścia, jak też zabezpieczeniu dróg prowadzących na dubliński zamek.

Generał Lowe przybył do Dublina zaledwie kilka godzin wcześniej. Teraz działał ostrożnie. W mieście stacjonowało tylko nieco ponad 1,200 jego podkomendnych. On sam zaś nie był pewien, jakimi siłami dysponują przeciwnicy.

Rankiem we wtorek, Brytyjczycy odzyskali kontrolę nad Ratuszem.

Rebelianci nie zdołali zająć ani dwóch głównych dworców, ani portów miejskich. Dzięki temu, Lowe’owi udało się w ciągu tygodnia ściągnąć znaczne posiłki z Wielkiej Brytanii oraz miejscowych garnizonów w Curragh i Belfaście.

* * *

Licząca obecnie 16,000 żołnierzy armia brytyjska rozmieściła swoją artylerię na północnych obrzeżach Dublina: w Phibsborough i nieopodal Trinity College, jak też na łodzi patrolowej „Helga”.

We środę, 26 kwietnia, Liberty Hall zasypał grad pocisków od strony „Helgi” i Trinity College. Następnie strzelcy z Trinity wzięli na cel młyn Bollanda oraz ulicę O’Connell Street, gdzie schowali się buntownicy.

Ciąg dalszy nastąpi…

Advertisements

Posted on 9 sierpnia 2016, in Breataine Moire, Eire and tagged . Bookmark the permalink. 26 komentarzy.

  1. Czyli po prostu na początku niezbyt wyszło. :l

  2. Zaintrygowała mnie nazwa Powstanie Wielkanocne, bo u nas to Styczniowe, Wielkopolskie, Sląskie, a tam Wielkanocne, z którym można mieć różne niepoważne skojarzenia, z całym szacunkiem dla powstańców.
    Widzę też analogię , jeśli chodzi o kwaterę główną powstańców czyli budynek poczty, jak u nas w Gdańsku w 1939…

    • Nazwa taka a nie inna, bo Powstanie wybuchło akurat na Wielkanoc 🙂 Skojarzenia może i niepoważne, ale całość była poważna śmiertelnie… O gdańskiej poczcie nie wiedziałem, więc dzięki za ten kawałek wiedzy 🙂

  3. Im jestem starszy, tym z mniejszym zapałem czytam o krwi. Chociaż rozumiem, że krwawe zajścia to jedno z ulubionych zajęć ludzi. No a już zabijanie w imię wyższych ideałów to szczególnie.
    Pozdrawiam

  4. Dreptak Zenon

    Nawet nie bardzo znając tamtejsze realia i czas widzę, że szanse były marniusie! Jedynie fakt zaangażowania Anglii w wojnę światową jakoś to powstanie usprawiedliwia, ale też i dyskredytuje – toż nawet rezerwowe oddziały wojska czapkami mogły je nakryć! Wobec jatek na kontynencie, ów bunt mógł być jedynie poligonem, wprawką dla regularnych oddziałów. Ale kto by się nad takimi drobiazgami zastanawiał wzniecając powstanie?
    Zakończenia nie znam i nic na ten temat nie wiem, ale to się dobrze nie może skończyć!!! 😦

  5. Czekałem na ciąg dalszy i przyznam warto było, bo to chyba najdziwniejsza historia o jakiej czytałem. Wspomniałeś, że bojownicy zajęli młyn. Ale przecież młyny nie były obsadzone przez wojsko. Więc co oni tam robili. Pili z młynarzem herbatkę? I podobnie było z całą resztą. Przykładowo zajeto fabrykę ciasteczek. Nawet się nie dziwię, że Brytyjczycy wysłali wojsko w sile raptem dwóch żołnierzy aby sprawdzili na miejscu co się tam wyprawia. Czekam na dalszy ciąg opowieści przyznam wręcz zaintrygowany tym wszystkim.
    Serdeczności z Loch Ness 🙂

    • Nawet nie wiesz jak mnie takie komentarze cieszą 🙂 O to mi chodzi – żeby intrygować, pobudzać do przemyśleń, wciągać do lektury… Czemu zajęli akurat młyn? Nie wiem. Wiem jedynie, że to był jeden z kluczowych punktów w stolicy 🙂

      Cała historia będzie miała jeszcze kilka części, więc cierpliwości 🙂

    • Zdałoby się ten młyn gdzie na mapie obaczyć, jeno na fizycznej, bo jak raz by się może okazało, że góruje gdzie nad okolicą (co akurat w młyna przypadku by dość dziwne było, skoro ten być powinien nad rzeką, chyba że ten wiatrowy akurat) i stąd jego „strategiczne” znaczenie… Insza możność, to że jaką krzyżówkę dróg zamykał i nie dozwalał nieprzyjacielowi się przemieszczać swobodnie… To mówię, od strony znaczenia militarnego obiektu pozornie cywilnego na wskroś… Ale nie zdziwiłoby mnie, gdyby i o to szło, że tam młynarzówna wielce nadobna, do której który tam z tych insurgentów cholewki smalił…:)
      Kłaniam nisko:)

  6. Przy okazji walk powstańczych normalne rozprzężenie, czyli zwykle rozboje, mordy, kradzieże i grabieże. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja w następnej części.
    Serdecznie pozdrawiam.

  7. Prawie jakbym o Powstaniu Warszawskim czytał… Wyprowadzić słabe siły przeciw przeważającemu przeciwnikowi, zająć parę budynków i biernie czekać końca, czyli de facto samemu siebie wprowadzić w okrążenie, bez nadziei nawet na wsparcie… Doprawdy trudno o lepszą na samobójstwo receptę…
    Kłaniam nisko:)

    • Cóż, Powstańcy z radością by życie oddali, jeśliby to wolność ojczyźnie dać miało. Tak myśleli i to ich pchnęło do tego, co tutaj opisuję…

      • Dreptak Zenon

        Z tym radosnym oddawaniem życia to ja bym uważał, bo ono raczej (to oddawanie) nie bardzo przyjemne, choćby się nawet i protoplastą Zamojskich było!

        • Nie bierz tej „radości” tak dosłownie 🙂 Raczej chodziło mi o to, że nikt nie zastanawiałby się dwa razy czy oddać życie za Ojczyznę, jeśliby to mogło zapewnić jej niepodległość 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: