Wielowątkowo II

an Luan, an 4ú lá de mhí Iúil 2016

Kontynuacja nowości z części poprzedniej

Podczas pisania tych słów towarzyszyła mi w tle nastrojowa Enya na swojej najnowszej płycie: „Dark Sky Island”. Dostałem ją na Boże Narodzenie. Zajawki słyszałem zarówno przedtem, jak i potem, lecz dopiero teraz mogę tak naprawdę w spokoju, w całości ją przesłuchać…

Enya oraz wspomagający ją team tekściarsko-producencki w osobach Nikiego i Romy Ryanów, jak zwykle dali fanom ucztę dla uszu i duszy. Czternaście piosenek, o jedynym i niepowtarzalnym brzmieniu, do jakiego z dawna przyzwyczaiła nas Pierwsza Dama Celtyku (tym tytułem dzieli się z siostrą, Moyą Brennan, oraz Loreeną McKennitt).

Płyta wielowarstwowa, przy której naprawdę można się odprężyć – a to jest coś, czego po I roku studiów bardzo potrzebuję. Każda piosenka ma inny charakter, inny ton i stanowi odrębną podróż. Płyta refleksyjna, również po trosze religijna i „kosmiczna” (to drugie wrażenie odniosłem, usłyszawszy dwie piosenki po łacinie. Ta łacina to mnie chyba prześladuje, słowo daję…).

Po tym pierwszym przesłuchaniu, subiektywnie najpiękniejszym utworem na płycie ogłaszam: So I Could Find My Way  ❤ W ogóle polecam cały krążek wszystkim, którym bliskie są takie klimaty. Zresztą Enyę zawsze polecałem i polecać będę 🙂

* * *

Pragnę Wam teraz polecić aż trzy interesujące miejsca. Pierwszym jest znajdujący się w „Ciekawych stronach” fotoblog dobrze Wam już znanej Catherine Walecznej. Tam umieszcza Ona zaklęte w kadrze wspomnienia z odwiedzanych przez siebie miejsc – nie tylko celtyckich 🙂

Drugie miejsce jest nowe facebookowe przedsięwzięcie mojej irlandzkiej przyjaciółki, Charlotte O’Sullivan. Dotychczas (wspólnie z młodszym kolegą) prowadziła ona stronę Erin Go Bragh. Ostatnio jednak oboje poróżnili się co do koncepcji strony i Charlotte postanowiła, z pomocą dwóch innych osób, założyć coś nowego. Konsultowała swoje pomysły nawet ze mną.

Tym sposobem strona: Ireland – One Island – One Nation (Irlandia: jedna Wyspa, jeden Naród) znalazła swoje miejsce w dziale celtyckim. Na odwiedzających czeka tam wiele rzeczy w irlandzkich klimatach: żarty, historia, piękne widoki, inspirujące myśli… Zaglądajcie, bo naprawdę warto.

W czasie redagowania tego wpisu, na Polance pojawił się nowy Gość i nowa (stworzona pod koniec maja) przestrzeń w blogosferze 🙂 Buntownik Mefistowy pragnie działać i zmieniać świat – piękna sprawa, zważywszy, że ludzi coraz bardziej opanowuje konformizm i „tumiwisizm”.

Minimalistyczny szablon Jego bloga pozwala w pełni skupić się na tym, o czym pisze. A pisze ciekawie: o życiu, świecie, bieżących wydarzeniach i własnych zainteresowaniach. Mam przeczucie, że wyrośnie z tego coś fajnego. Zachęcam Was do odwiedzin 🙂

Drogi Mefistowy, witam Cię serdecznie raz jeszcze 🙂 Usiądź wygodnie przy ognisku nieopodal Jaskini, na huśtawce lub nad Jeziorem Myśli… Czytaj, komentuj i stale wracaj.

Ostatnio, światło dzienne ujrzała również powstająca od lutego Mała Strefa Intymności, autorstwa mojej oddanej przyjaciółki Laurki. To kobieta śliczna, romantyczna, silna i wesoła. Już tu o Niej na Polance pisałem, gdyż od paru lat grywa na różnych radyjkach internetowych. Jej głos jest taki, że pasuje go zabutelkować i sprzedawać jako lek na depresję 😉 

Na swojej stronie, Laurka przelewa na wirtualny papier „to, co Jej w duszy gra”. Różnego rodzaju przemyślenia i życiowe doświadczenia. W Jej imieniu oraz swoim, zapraszam Was do odwiedzania i komentowania. 

*

Na koniec tej części, proszę Was o radę.

Od paru lat co niektórzy namawiają mnie do wypłynięcia z Polanką na szersze wody cyberprzestrzeni i wzorem kilku moich znajomych, założenie blogowi profilu na Facebooku. Poważnie się nad tym zastanawiam.

Mogłoby to być coś dwujęzycznego, z linkiem do najnowszego postu dla Was oraz streszczeniem czy refleksją w temacie dla moich zagranicznych przyjaciół. Co o tym myślicie?

* * *

Poprzednio wspomniałem, że przedstawię Wam swoją decyzję odnośnie dalszych studiów.

Po pierwsze: całe to pójście na studia traktuję jako wielką próbę. Próbę zobaczenia, jak to naprawdę jest na tych studiach, czy one faktycznie coś dają. Próbę tego, czy po latach przerwy mam jeszcze ambicję i siłę, aby próbować coś nowego.

Już jako dziecko byłem perfekcjonistą, tak mi zostało. W każdym przedmiocie, nawet tym mniej znaczącym, staram się najlepiej jak umiem.

Nierzadko odbija się to na moich nerwach i zdrowiu. A że ciężko mi tak po prostu „odpuścić”, „olać” pewne rzeczy… Przeżywam wszystko bardziej, niż powinienem. Bliscy przez to też się o mnie martwią.

Zawiodłem się srodze na tym I roku i na tej schematyczności nauki. Ale za to, teraz od zupełnie nowej strony patrzę na swój dar językowy, za który i bez tego stale byłem i jestem niewymownie wdzięczny 🙂

Niektórzy mówią, że najgorsze już za mną. Inni, że wręcz przeciwnie. Na II roku ma być inaczej – to wiem na pewno. Jednak w jakim sensie inaczej, to się dopiero okażę.

Jak już mówiłem: ja wiem, po co na te studia poszedłem. Nie mam czasu ani nerwów, które mogę marnować na pierdoły, tylko dlatego, że za coś muszą wykładowcom płacić.

Jeżeli od października nie zaczną nas na poważnie uczyć tego, co jest w nazwie kierunku, odpadam. Czas najwyższy zastosować do pewnego stopnia taktykę Sherlocka Holmesa. Mój ukochany detektyw interesował się bowiem niemal wyłącznie tym, co mogło w jakiś sposób przysłużyć się jego profesji. Wszystko inne spychał na obrzeża świadomości, uchodząc przez to niekiedy za dziwaka.

Ja aż tak dobrej umiejętności segregacji informacji w mózgu nie posiadam. Mam ogólnie dobrą pamięć. Przez to często wlatują mi do głowy różne drobiazgi, które nie mają nic wspólnego z tym, czym się akurat zajmuję, i przypominają się niespodzianie w późniejszych okresach.

Tak czy inaczej: czekam do Bożego Narodzenia. Wówczas kończy się pierwszy semestr II roku i jednocześnie połowa całych studiów. Jeżeli do tej pory nic się nie zmieni na lepsze (albo ja znajdę wreszcie jakąś stałą, zarobkową pracę), na kolejny semestr prawdopodobnie już nie wrócę…

* * *

Spośród nagromadzonych spraw czerwcowych zostały nam w sumie jeszcze tylko „dwa rodzaje szału”, połączone klimatami wyspiarskimi. Tym więc już szykuję osobną notkę. Tymczasem, ponownie zachęcam do sprawdzenia kolejnych polecanych wyżej nowości 🙂

 Sláinte!

Advertisements

Posted on 4 lipca 2016, in Eire, Polecane/Polankowe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. 22 komentarze.

  1. Enya daje radę, zgadzam się w stu procentach. Nawiasem mówiąc przejeżdżam koło jej rezydencji w Killiney kilka razy do roku. Fajna chałupa, trzeba przyznać. Z rozmachem wartym gwiazdy.

    Co do zakładania blogowi profilu na FB, mam ambiwalentne odczucia. Z jednej strony masz potencjalnie większe forum („FB ma każdy”), z drugiej strony rosną szanse na przygarnięcie do bloga ludzi, których być może wcale byś sobie tu nie życzył („FB ma każdy”). Ja traktuję FB wyłącznie jako wielką platformę reklamową, w związku z czym staram się całkowicie rozdzielać blogowanie i FB.

    • Przejeżdżasz obok Jej rezydencji? Ty szczęściarzu…

      Co do profilu, sam już długo się nad tym zastanawiam, ale też nie jestem tak do końca przekonany… Zobaczymy, co reszta Czytelników powie 🙂

      Zazdroszczę Ci tej Irlandii…

      • To nie zazdrość, tylko zorganizuj sobie parę dni wolnego od życia, wsiadaj w samolot i wpadaj na kawę czy herbatę. Jakieś miejsce do przekimania na worku z węglem w piwnicy się zawsze znajdzie…

        • Żeby to było TAKIE łatwe, byłbym tam już dawno… Ale niestety jako osoba niepełnosprawna na wózku, jestem uzależniony od innych. Inni są z kolei uzależnieni od pracy, finansów i rodziny… Ale możesz być pewien, że kiedyś się tam pojawię i spełnię swoje marzenie 🙂

  2. Dreptak Zenon

    Będzie lepiej! 🙂
    Odnośnie profilu na fb – zważ drogi przyjacielu, że aby taki profil był skuteczny, to musi żyć swoim własnym życiem – inaczej sensu nie ma. Teraz pytanie, czy Ci przypadkiem nie porobi się tak, że udzielać się trzeba będzie i na blogu, i na FP, a ludzie pogadają sobie na jednym, na drugi nie zaglądając. Tu zależy jaki efekt chcesz osiągnąć? Bo generalnie chcesz wesprzeć blog, prawda? A może się okazać, że będzie to tylko dodatkowa praca i odpływ komentarzy na facebooka. 🙂
    W moim przypadku to nic nie zmieni, ale ja jestem świadomy tych mechanizmów. 🙂

    • Tak, chciałbym wesprzeć bloga 🙂 Z jednej strony to kuszące, a z drugiej boję się, że nie dam rady działać tak „na dwa fronty”, oraz boję się migracji z Polanki na fanpage’a… Cóż, jeszcze trochę poczekam i zobaczymy, jaka będzie opinia generalna 😉

  3. 1. Czułem, że coś się kryje za Twoją ostatnią informacją o podjęciu decyzji o studiach. Trudno mi przemawiać z wielką pewnością siebie, bo nie znam trybu Twoich studiów, ale przecież wiem, że zwykle najgłupsze i najmniej ciekawe zajęcia są zgrupowane na początku. Między innymi po to, żeby odsiać tych, którzy mają słabe nerwy i w żadnej stresującej pracy się nie odnajdą. Tuszę więc, że teraz może być już tylko lepiej.
    2. Moim zdaniem nie warto stawiać sprawy tak deklaratywnie. Wiem, że Wujków Dobra Rada jest mnóstwo i że wcale nie potrzebujesz mnie słuchać. Proszę jednak, żebyś z tego swojego postanowienia wykreślił gumką myszką słowo „amen”. To da możliwość bardziej elastycznego reagowania w przyszłości.
    Pozdrawiam

    • To wszystko jest póki co zarysem moich działań, jeśli sprawy nadal będą wyglądać tak jak do tej pory… Wbrew pozorom, nie podjąłem ostatecznej decyzji.

      Możliwe, że na II roku coś się zmieni na lepsze i jeśli rzeczywiście tak będzie, postaram się zostać i wytrwać 🙂

      Jeśli jednak nadal będą skupiać się na pierdołach, nie widzę sensu, abym dalej miał tam być.

  4. Dziękuję za takie miłe przywitanie. 🙂 Postaram się odwdzięczyć w najbliższej przyszłości. 🙂 Co do edukacji to powiem Ci tylko tyle, że zawsze ma ona w sobie rzeczy/przedmioty, których nie potrzebujesz. W szczególności jak nauczyciel uzna, że na rozszerzonej matmie potrzebna ci rozszerzona biologia. 😛 To zależy od Ciebie, czy dla jednej rzeczy jesteś w stanie przecierpieć inne. 🙂
    Co do facebooka to mam mieszane uczucia. Widziałem grupy facebookowe, które z małych rozrosły się w duże i admin nie dawał rady ich kontrolować, przez co bardzo szybko ich tematyka zaczęła mijać się z celem. :/

    • Witaj już oficjalnie Przyjacielu 🙂 Co do odwdzięczenia się – wystarczy, że będziesz chciał tu często wracać, tak jak ja do Ciebie… Gwarantuję, że będzie to szybciej niż „jeszcze kiedyś” 😉

      Ale matematyka z biologią to ciut dziwne :p

      Co do profilu dla bloga, właśnie dlatego poddałem tę kwestię pod dyskusję, bo ciekaw jestem co Ty i inni Czytelnicy o tym myślicie… 🙂

      • Oj zdecydowanie będę chciał wracać. 🙂
        To trudna kwestia, aby doradzić, jeśli mam być szczery, bo to troche jak z wróżeniem z kuli: może wyjść dobrzr, ale równie dobrze może nie wyjść (i z doświadczenia bardziej stoję przy tej opcji). Ale zawsze można spróbować i zobaczyć, czy wypali. 😉

  5. Nie słuchałam tej płyty, muszę nadrobić zaległości…
    w sprawie studiów… nakopię Ci jak je rzucisz, tym bardziej, że będziesz już wtedy w połowie. Wydaje mi się, że owszem, może nie wszystko na studiach jest tak samo ważne i istotne, ale nigdy nie wiesz, kiedy przyda CI się papier ukończenia studiów wyższych. Poza tym, nie tylko studia rozwijają, ale i same zajęcia, ludzie z którymi przebywasz – to zmienia Twój sposób myślenia i patrzenia na wiele spraw.

    • Co do Leonarda – gorąco Ci polecam 🙂 Przesłuchaj i powiedz mi o wrażeniach 🙂

      Co do studiów… Jesteś już którąś z kolei osobą, która chce mi „dokopać”, jeśli je rzucę…:D Mam już nadstawiać odpowiednią część ciała? 😀

  6. No to doprowadziłeś mnie do sytuacji, że będę musiał się wypisać:
    1. Kwestia studiów. Współcześnie myli się studia ze szkołami zawodowymi, facet ma obsługiwać obrabiarkę i nie musi się znać na biologii. To nie jest tak, jeżeli Twoja szkoła jest dobra (pod tym warunkiem), to ona uczy myślenia. Na najrozmaitsze tematy. Jeżeli będziesz chciał być tłumaczem, musisz się znać na psychologii, filozofii i biologii molekularnej. Rzadko się zdarza, aby studia przygotowywały do zawodowego życia, raczej umożliwia umiejętność dostosowania się do tematów, których na pozór nie znasz. UCZY MYŚLENIA. Nie rzucaj, to jest błąd.
    2. Facebook – to jest zupełnie coś innego, niż blog, mnie akurat on w ogóle nie odpowiada, mimo że personalnie na FB jestem obecny. Dla mnie FB trochę przypomina Twitter, jakieś wpisy, ciężko o jakąkolwiek dyskusję. Z tym że ja prowadzę trochę inny blog niż Ty. Zgadzam się całkowicie z xpilem: „w związku z czym staram się całkowicie rozdzielać blogowanie i FB”.
    Pzdr

    • Cóż, studiuję na uczelni, która w nazwie ma „szkołę zawodową”, więc nie wiem… A po tym pierwszym roku odnoszę wrażenie, że wcale nie nauczyłem się myślenia, ani tym bardziej dostosowywania się do różnych tematów, ale zwykłego rozwiązywania testów według wzoru…

      I zgadzam się całkowicie, że tłumacz musi mieć szerokie kompetencje z różnych dziedzin…ale przynajmniej dotąd, uczelnia nas nie przygotowywała pod takim katem… Zobaczymy, co będzie na II roku.

      Co do FB, koniecznie musisz mi podrzucić namiary 🙂

      Jak mnie cieszą takie dłuższe, wielowątkowe komentarze… Ludzie naprawdę mnie czytają i się angażują w to, co piszę 🙂

  7. Nie dziwie się Twoim obawom, bo jeśli jesteś perfekcjonistą, to jest ci podwójnie ciężko, a na pewnym etapie życia chciałoby się robić coś konkretnego, a nie tylko dla papierka…
    Na temat FB nie poradzę, bo nie mam i inie używam ,ale podobno też zabiera dużo czasu…

    • Oj tak Kochana, o to właśnie chodzi… Robić coś konkretnego w tym, co kochasz i co Cię interesuje…i za jednym zamachem zdobyć papierek, który jakoś uwiarygodni Cię w oczach innych…bo przecież dzisiaj nikt Ci na słowo nie uwierzy…

  8. Hmm ja FB nie mam i generalnie go bojkotuję bo za dużo ludzi żyje tam a nie „w realu” 😛 No ale zrobisz jak uważasz.
    Płyta Enyi piękna, jak wszystkie… Na każdą się długo czeka, ale warto 🙂
    A studia dokończ – jak olejesz to przyjadę do NS i Ci dokopię ^^ Ja dokończyłam swoje dla własnej satysfakcji i nie żałuję, choć teoretycznie do niczego się nie przydają teraz (zawodowo).

    • „jak olejesz to przyjadę do NS i Ci dokopię ^^” – Rivulet…i Ty contra me? 😀

      Jak dal mnie w FB bardzo się przydaje, aby zostać w kontakcie z rozproszonymi znajomymi. Już nie mówiąc o wszystkich fajnych tematach na bloga 😉

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: