Wielowątkowo I

an Satharn, an 25ú lá de Mheitheamh 2016

Dzisiejszy wpis jak w tytule. Tylko nowości zebrało się w czasie mojej nieobecności tyle (i zbiera się wciąż, nawet jak piszę te słowa), że to, co pierwotnie miało być jedną notką, nieco się rozrosło i będą dwie.

Życie w ciągłym ruchu – nawet kiedy największy, uczelniany ruch, chwilowo dobiegł końca. Ale o tym za chwilę…

* * *

Na początek, trochę uczelnianej statystyki.

Czternaście przedmiotów w tym II semestrze, z czego kilka dobiegło już końca. Od początku czerwca, w przeciągu 3 tygodni, 7-8 egzaminów końcowych (takich z całego roku).

Wykładowcy, tradycyjnie wychodząc z założenia, że studenci nie mają prawa do spokojnej nauki przed sesją, życia poza uczelnią ani chociażby porządnego snu, do owych egzaminów sesyjnych dowalili nam w ostatnim tygodniu zajęć (od 2.06. do 10.06.) jeszcze 7-8 „zwykłych” KOLOKWIÓW z pojedynczych tematów.

Tak zmęczony psychicznie i umysłowo nie byłem od dobrych kilku lat. Ale przetrwałem! Wszyscy przetrwaliśmy, w lepszym lub gorszym stanie ducha i ocen końcowych. Jeśli chodzi o te ostatnie, mam drugi najlepszy wynik w swojej grupie 😀

To był nie tylko ciężki, ale pod pewnymi względami bardzo ekscytujący rok. Nowe środowisko, nowy tryb życia, nowe wzruszające przyjaźnie. Tylko dla nowych przyjaciół warto było „zmęczyć” ten rok. Mam nadzieję, że chociaż część z tych przyjaźni przetrwa kolejne lata…

Piszę „zmęczyć”, gdyż prędko przekonałem się, że uczelniana rzeczywistość nie bardzo zgadza się z tym, co na jej temat mówiły władze uczelni. Miniony pierwszy rok można (przynajmniej w mojej ocenie) w zasadzie spisać na straty.

Ani słowa o tłumaczeniach. Więcej „zapchajdziur” niż cokolwiek innego; kolokwia albo z pierdół, których nikt nie rozumie (vide językoznawstwo), albo z pierdół, które mniej więcej znamy (nazwy zwierząt, części ciała – rodem z podstawówki), albo z pierdół, które nijak nie nam się nie przydadzą (gramatyka łacińska).

Uczelnia nie stawia na kreatywność, samodzielność. Na każdym kroku wtłacza człowieka w pewne ramy. Wszystko musi być robione według z góry ustalonych zasad i obowiązującego podręcznika.

A’propos podręcznika: zyskałem dwa piękne egzemplarze o wyspiarskiej historii, z których już zacząłem korzystać do notek na przyszłość 🙂 To ostatni z dwóch plusów tego I roku.

Część wykładowców jest miła i naprawdę da się lubić. Inni wręcz przeciwnie – jak idioci upierają się przy własnym przedmiocie, nie bacząc na to, że mamy jeszcze kilkanaście innych do ogarnięcia. I patrzą tylko, żeby jak najwięcej osób oblać. Wszyscy zaś aż do przesady boją się podpowiadania i rozsadzają nas przy każdej okazji 😀

Nie jestem jakimś tam omnibusem jeśli chodzi o angielski, ale swój potencjał znam. Nikt z mojej grupy nie ma takich doświadczeń jak ja, chociaż parę osób zagranicą było. Ale uczciwie rzecz biorąc, czułem się przez ten rok trochę ograniczany…

W ogóle, w sprawie dalszych studiów podjąłem decyzję. Część z Was już ją zna. Wyłuszczę ją w części drugiej.

* * *

Od wczoraj wszechstronnie nadrabiam zaległości. W spaniu, czytaniu, w Jedi Order i tutaj na Polance.

Przez ostatni rok, moja aktywność tutaj miała bardziej charakter zakulisowy. Wyłapywałem ciekawe tematy z różnych stron do wykorzystania „na później”. Ostatnimi czasy zawitali do mnie nowi Goście, z kolei w linkach pojawiło się parę nowych stron…

Pamiętacie, jak polecałem Wam Miss Asumpt, bloga mojej Kuzynki? To jest prywatna przestrzeń internetowa Martyny. Teraz natomiast chcę zwrócić Waszą uwagę na Jej poletko zawodowe: Martyna Kronenberger – Fotograf.

Jak już wspominałem, Martyna jest bardzo ambitna i we wszystko, co robi, wkłada całe serce (ja też tak mam, to chyba rodzinne). Jeżeli więc są wśród Was zakochane pary, narzeczeństwa biorące niedługo ślub, czy też może chcecie sobie zwyczajnie zrobić piękny portret na okazję lub bez okazji, wpadnijcie do Martyny. Nie pożałujecie 🙂

Ostatnio trafiłem przypadkiem na polską stronę o Andrzeju Sapkowskim. Znajdziecie tam wszystko – od biografii Autora, recenzje jego książek i cytaty z tychże, po filmy, gry i inne gadżety. Gorąco polecam.

Chciałbym teraz serdecznie powitać Matkę Razy Dwa – osobę zabieganą życiowo, prowadzącą ciepłego, mądrego i bardzo życiowego bloga. Czuj się tu jak u siebie i wracaj jak najczęściej 🙂

To samo tyczy się mojej przyjaciółki Pauliny i Jej chłopaka, Łukasza. Wspólnie prowadzą bloga podróżniczo-kulinarnego: Zróbmy to lepiej! Jeżdżą po całym kraju wyszukując oryginalne, interesujące miejsca, gdzie można niedrogo i smacznie zjeść. Ślinka cieknie od samego patrzenia 😉

Moja Zielona Irlandia to okraszony pięknymi zdjęciami, klimatyczny przewodnik po najciekawszych miejscach na Zielonej Wyspie. Wpadłem i przepadłem 🙂

Podobnie jak w przypadku anglojęzycznej stronki Emerald Isle – skarbnica irlandzkiego folkloru i celtyckich mitów. Jest tam nawet interaktywna mapa, ukazujące wszystkie przesycone legendami miejsca.

Na polską stronę języka walijskiego trafiłem znów przez przypadek jakieś 2 dni temu. Doskonała dla wszystkich, chcących poznać podstawy języka tego małego, ale walecznego narodu.

W linkach muzycznych zjawili się polscy Gregorianie. Powstałą na Śląsku formację Mistic znam już od kilku lat. Ciekawa, choć wierna w każdym calu kopia mojego ukochanego zespołu. Swego czasu wystąpili nawet w Must Be The Music…

Na koniec tej części – Angry Birds! O tym fenomenie i grze wiem już od dawna, ale nie miałem z nią większej styczności. Aż do maja, kiedy to zauroczyła mnie pewna reklama telefonii komórkowej, w której czerwony ptak pyta jednego z naszych siatkarzy: „A w dziób chcesz?” 😀 Takoż i druga, w której siatkarz pyta się: „Panowie skąd przybyli? – Z Radomia!” 😀

Potem na YouTube trafiłem na trailer filmowy, z ciekawości zacząłem grać – i jak mnie nie ciągnie do gier, tak tym razem przepadłem! Jak ptactwa wszelkiego wielką sympatią nie darzę, tak TE ptaki po prostu uwielbiam! I zielone świnie też!

* * *

Przed paroma dniami z głębokim smutkiem przyjąłem wieść o śmierci Leo Brennana – członka wielce utalentowanego muzycznie rodu, którego najsławniejszymi przedstawicielkami są Enya oraz Jej siostra Maire (Moya), wokalistka Clannadu.

W hrabstwie Donegal, w założonej przez niego Tawernie, swoje pierwsze kroki w muzyce stawiała cała rodzina (Enya i Moya mają jeszcze siedmioro rodzeństwa + 2-3 wujków). Do dzisiaj często tam grywają dla gości, jeśli tylko mają czas.

Od kilkudziesięciu lat, owe miejsce jest dla wielbicieli Enyi i Clannadu tym, czym Graceland dla fanów Presleya albo Liverpool dla miłośników The Beatles. Sam też chciałbym je kiedyś odwiedzić…

90-letni pan Leo do końca zachował trzeźwość umysłu i typowy dla Irlandczyków, dziarski charakter. Nawet w późniejszych latach, przy pomocy chodzika, staruszek zachodził czasami do głównej sali (jeśli akurat grała muzyka) i bawił się z innymi.

Leo Brennan odszedł nad ranem we własnym domu, w spokoju, otoczony przez całą rodzinę.

* * *

Ciąg dalszy gromadzących się nowości nastąpi. Póki co, zostawiam Was z „Tańcem Druidów” z serialu Outlander…

Advertisements

Posted on 25 czerwca 2016, in Eire, Polecane/Polankowe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. 26 komentarzy.

  1. Kochany dziękuję Ci ślicznie za tak ciepłe słowa!!:))) dodajesz skrzydeł:*

  2. Wyniki piękne, więc jest świetnie. Nie darmo tyle osób w Ciebie wierzyło. Zanim jednak zacznę chwalić, to poczekam na część II, bo słowa o decyzji o dalszych studiach zabrzmiały jakoś niepokojąco.
    Pozdrawiam

    • Nie ma chyba powodu do aż takiego niepokoju 😉 Dziękuję za tę pochwałę na początku i czekam na dalsze Twoje słowa zatem 🙂 Dobrze wrócić do Ciebie i innych…

  3. Gratuluję wyników :)) Heh studia takie są, że zwykle składają się z pierdół 😛 Chociaż akurat łacinę moim zdaniem warto znać.
    Jakieś wakacyjne plany? 🙂

  4. Dziękuję za powitanie mnie u Ciebie:) gratuluję wyniku na uczelnianym boju!;)

  5. Celcie Najmilszy! Czy pamiętasz, że uważam Cię za Trzeciego Najmłodszego Syna????
    No więc powiem Ci Dziecko… że najgorsze /jesli chodzi o studia/ masz na sobą.
    Gratuluję i życzę dalszych sukcesów … Jest bardzo dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
    Wszystkiego Najnajnaj….
    🙂

  6. Drugi wynik na roku? I tak skromnie o tym mówisz? To tym bardziej cenne, ze jak mówisz, musiałeś pokonać swoją niechęć do tych marginalnych pierdół, ale tak jest na wszystkich chyba kierunkach.
    Odpoczywaj, pij szampana i rozpieszczaj uszy muzyką, udanych wakacji 🙂

    • Gwoli ścisłości – nie NA ROKU, ale jedynie i aż w MOJEJ GRUPIE 🙂 Nie wiem, jak osobom w pozostałych grupach poszło 🙂 Ale bardzo Ci dziękuję za tak miłe słowa… A teraz zamierzam robić dokładnie to, o czym mówisz 😉

  7. Jantoni341.blogspot.com

    Dość łatwo żyć mi…
    osiemdziesiąt trzy.

  8. Gratulacje z okazji zdania studiów, drugi wynik, czy na roku, czy w grupie to bardzo dobry wynik i powinieneś być z siebie dumny. 🙂 Udanych wakacji i dużo odpoczynku życzę. 🙂

  9. Celcie, niestety system edukacji jest skrojony na miarę przeciętnej osoby – rzadko pojawia się taki wykładowca, który porwie tłumy czymś innym, nowatorskim. Może będziesz kiedyś jednym z takich właśnie prowadzących zajęcia?!
    Gratuluję wyników, myślę, że stypendium naukowe masz już w kieszeni! Odpoczywaj zatem!
    /jak rzucisz te studia to osobiście Ci dokopię. Nie po to podjąłeś wyzwanie, żeby teraz zrażać się pierwszym rokiem i porzucać swoje aspiracje. Na pierwszym roku zawsze są takie „zapychacze”. no. musiałam to napisać;)/

    • Dziękuję Ci bardzo za takie zachęcające, pocieszające i przyjemne w ogóle słowa 😉 Nie wiem tylko czy mam cierpliwość i zadatki na jakiegokolwiek nauczyciela…

      Ojej… Dokopiesz? 🙂 Mam się bać? 😉

  10. Dreptak Zenon

    No i tak trzymać, decyzja jest chyba oczywista? 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: