Na Rok Sienkiewiczowski…

an Chéadaoin, an 11ú lá de Bhealtaine 2016

Jak widać po tytule notki, obecny rok 2016 ogłoszono Rokiem Henryka Sienkiewicza.

Jako że historię lubię od zawsze i na różnych etapach swojego życia, nie tylko szkolnego, przerobiłem (w różnym stopniu) prawie wszystkie jego dzieła: W pustyni w puszczy, Krzyżaków, Quo Vadis, Ogniem i mieczem oraz Potop – uznałem, że godzi się napisać coś na okoliczność…

* * *

Twórczość Henryka Sienkiewicza miała (i nadal ma) ogromną siłę oddziaływania. Mimo upływu lat jego powieści wcale się nie zestarzały. Jest jednym z najpopularniejszych pisarzy.

Był pierwszym noblistą znad Wisły. Wprowadził naszą literaturę na światowe salony. To dzięki niemu miliony ludzi na całym świecie poznało polską historię oraz powieści z nią związane.

Zagraniczni wydawcy zaczęli tłumaczyć nie tylko Quo Vadis: powieść o losach chrześcijan w starożytnym Rzymie. Czytelnicy z różnych krajów dowiedzieli się, że w środku Europy istniała kiedyś potężna Rzeczpospolita. I miała bohaterów, którzy gotowi byli oddać za nią życie.

Świadomi zasług Sienkiewicza na tym polu byli szwedzcy akademicy: „Narodowi polskiemu te widome dla wszystkich geniusze są jeszcze potrzebniejsze niż gdzie indziej; one jednoczą bowiem cały naród, one stawają w obliczu świata jako przedstawiciele rodaków swoich, one przedstawiają i bronią pamięci historycznej, podtrzymują ducha i zagrzewają do walki” – tak uzasadniali swój werdykt w 1905 roku.

* * *

U nas Sienkiewicz był gwiazdą pierwszej wielkości już w czasach, kiedy publikował Trylogię na łamach warszawskiego dziennika „Słowo”.

Ludzie umawiali się na głośne czytanie odcinków. Często była to jedyna szansa na obcowanie z Zagłobą i Kmicicem. Biedni nie mogli sobie pozwolić na kupno gazety. Wielu z nich było analfabetami.

Sienkiewicz wiedział jak pisać, by porywać tłumy – „ku pokrzepieniu serc”.

Jako dziennikarz, który przeszedł wszystkie stopnie prasowego wtajemniczenia, zdawał sobie sprawę z tego, że nie może przynudzać. Dlatego powieść historyczną połączył z przygodą oraz romansem.

Inspiracji szukał zaś w „rozczytywaniu się w pamiętnikach i kronikach epoki, którą artystycznie odczuwałem mocniej niż inne okresy dziejów”.

*

W Trylogii opisał wydarzenia z lat 1648-1673. Były to burzliwe czasy, w których Rzeczpospolita musiała się mierzyć z problemami i zagrożeniami, ale potrafiła się zmobilizować i wyjść z nich obronną ręką. Brały w tym udział wszystkie stany: szlachta, rycerstwo, duchowieństwo i chłopi.

Akcję umieścił na ogromnym obszarze dawnej Rzeczypospolitej. Nie żałował efektownych ucieczek, pogoni, bitew ani pojedynków. Podobnie scen drastycznych – autor wiedział, że przemoc dobrze się sprzedaje. Był to gest pod publikę, ale podszyty szlachetnymi intencjami (więcej o tym napisałem nieco niżej).

W „Ogniem i mieczem”, zjednoczeni Polacy powstrzymywali zbuntowanych Kozaków; w „Potopie” zatrzymywali szwedzkich najeźdźców, a w „Panu Wołodyjowskim” dali odpór tatarskim hordom.

W „Krzyżakach” * było jeszcze dosadniej. Walkę poddanych Jagiełły z państwem zakonnym powszechnie odebrano jako aluzję do sytuacji na ziemiach zagarniętych przez Prusy. Te ostatnie zresztą uważały się za oficjalnych spadkobierców braci z Malborka.

* * *

Pod awanturniczą intrygą okraszoną wątkiem miłosnym Henryk przemycał wiedzę o dawnej Polsce. Sportretował wiele postaci historycznych, jak Jeremiego Wiśniowieckiego czy Jana Sobieskiego.

Gloryfikował „Jasną Stronę Mocy” 😉 Pozytywni bohaterowie zawsze najpierw dostają tęgie baty. Potem jednak mężnie przezwyciężają trudności, za co spotyka ich nagroda. Demonstrują patriotyzm, wierność ideałom, rodzinie i przyjaciołom.

Sprawnie poruszał się w różnych konwencjach. Powieścią „W pustyni i w puszczy” podbił serca najmłodszych odbiorców [chociaż mnie osobiście ta książka przez kilka pierwszych rozdziałów nie wciągnęła, dopiero później – Celt].
Nic dziwnego, że w 1900 roku, podczas obchodów jubileuszu pracy twórczej, dzieci wręczyły pisarzowi „Dziesięć przykazań Sienkiewiczowskich”. Pierwsze brzmiało: „Nie będziesz miał Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego i innych nade mną”.

Część dochodów ze swoich publikacji przeznaczał na cele charytatywne. Po odwiedzinach u przyjaciela Stanisława Przybyszewskiego (skandalizującego literata okresu Młodej Polski, wówczas klepiącego biedę), ufundował mu stypendium.

Podarowany przez rodaków dworek w Oblęgorku przeznaczył na szkołę.

Był także dyktatorem mody. Żeby się upodobnić do pisarza, panowie masowo zapuszczali brody zwane „hiszpankami”. „Prawie każda z dam, przechodząc ulicą, posądzała prawie każdego wyższego i przystojnego mężczyznę o to, że jest Sienkiewiczem” – notował zdumiony i trochę zazdrosny Bolesław Prus.

Popularność „Litwosa” (pseudonim pisarza) nie zmalała po upowszechnieniu się kina i telewizji. Książki Sienkiewicza nadal sprzedawały się w ogromnych nakładach, a ich ekranizacje okazały się kasowymi przebojami. 

* * *

Wspomniany Przybyszewski wystawił naszemu bohaterowi taką oto „laurkę” – tyleż wzruszającą, co celną: „Uratował duszę polską (…), zbudził ją (…) z duchowego snu odrętwienia, umysłowej tępoty i zdechlizny, stał się jej wybawicielem z grzęzawiska starczego marazmu i materyalistycznego kretynizmu”.

Z kolei Witold Gombrowicz (nieskory do chwalenia kolegów „po piórze”) wręcz rozpływał się w zachwycie: „Czytam Sienkiewicza. Dręcząca lektura. Mówimy: to dosyć kiepskie, i czytamy dalej. Powiadamy: ależ to taniocha – i nie możemy się oderwać. Wykrzykujemy: nieznośna opera! – i czytamy w dalszym ciągu, urzeczeni. Potężny geniusz!”

W obydwu tych cytatach jest sporo prawdy. Żaden inny pisarz nie wywarł na Polakach tak wielkiego wrażenia. I jak widać powyżej, nie tylko na nas…

W swoich książkach i wystąpieniach upominał się o niepodległość Rzeczypospolitej. W czasach zaborów podtrzymywał ducha narodu i krzewił polskość.

Henryk Sienkiewicz z nawiązką zasłużył sobie na rok nazwany jego imieniem.


* Poza wszystkim innym, „Krzyżacy” są przykładem błędu faktograficznego, jakie zdarzało się pisarzowi popełniać. W tym konkretnym przypadku chodzi o jedną ze scen, w której rycerze docierają z Krakowa do Tyńca, nie przeprawiając się przez Wisłę.

Advertisements

Posted on 11 maja 2016, in Historia and tagged . Bookmark the permalink. 27 komentarzy.

  1. A ja i tak najbardziej kocham „Bez dogmatu” i „Rodzinę Połanieckich”.

  2. Jako bibliotekarz dziękuję Ci bardzo za tak wspaniały wpis, właściwie gotowy materiał na spotkanie z czytelnikami.
    Przypomniał mi się film WIOSNA , PANIE SIERŻANCIE – tam milicjant kazał czytać aresztantowi trylogię i tak się obaj wciągnęli, że czytali całą noc, a na pogrzebie Wołodyjowskiego ryczeli jak bobry 🙂

    • Kochana Jotko! 🙂 Mam nadzieję, że to przeczytasz… Naprawdę się teraz wzruszyłem… Właśnie dla takich słów warto gromadzić materiał i redagować notki.

      Jeżeli tylko ta notka (lub którakolwiek inna na blogu) może Ci się do czegoś przydać, korzystaj śmiało 🙂 Tylko proszę Cię zawsze o wskazanie źródła, czyli choćby małą wzmiankę o Polance…

      Powyższą notkę zredagowałem na podstawie jednego z numerów historycznego dodatku do gazety „Fakt”.

  3. Czyżby nikt już nie czytał „Janka Muzykanta”? A mnie katowano nim w szkole. Prawda, że za Gomułki.
    Pozdrawiam

  4. Czytałem „Trylogię” i „Krzyżaków” z zapartym tchem, kilka razy – i to jeszcze zanim się dowiedziałem, że będę musiał to „przerabiać” w szkole jako lektury obowiązkowe. Bardzo fajne kino akcji 😉 Na niekorzyść Sienkiewicza przemawia jedynie to, że zrobił językowi polskiemu straszne kuku, ponieważ ów niby-staropolski język, którym posługują się postaci Trylogii, nijak się ma do faktycznie używanej w tamtych czasach polszczyzny. Ale przeciętnemu (a nawet nieprzeciętnemu) zjadaczowi celulozy to raczej nie przeszkadza 😉

  5. szczur z loch ness

    Jestem głęboko przekonany, że Imć Pan Wachmistrz znalazłby u Sienkiewicza przekłamań bez liku ale przecież nie o to chodzi, bo nie o pisanie kronik historycznych Autorowi Trylogii chodziło. Warto również odnotować, że pisanie powieści w odcinkach w gazecie ma jakieś cechy wspólne z pisaniem bloga 🙂 Zatem wszystko przed nami hehehehe 🙂

    • W pierwszej kwestii zgadzam się całkowicie 🙂

      Co do drugiej – wróżysz nam sławę równą Litwosa? Wysokie progi Przyjacielu, bardzo wysokie 😉 Ale kto wie…?

  6. A nam wnuk Pana Henryka – Bartłomiej Sienkiewicz działa i z telewizorów na nas patrzy.
    🙂

  7. O Sienkiewiczu trochę wiem, a o tym, że promował modę nie doczytałam. Broda hiszpanka? Świetny post. Drogi Celcie, jak zwykle wielkie brawa za przypomnienie o Roku owym. Serdeczności zasyłam.

  8. Zaliżbyśmy za sposobnością wyjaśnili czemuż to Prus nosił bródkę, w zasadzie identyczną…:) Choć i ja taką noszę, a przecie anim myślił o Sienkiewiczu, gdym tejże plantacyi zapuszczał:))
    A żartów poniechawszy: miałbym ja do Sienkiewicza wielekroć więcej o błędy więcej poważne wytknięć, aliści nie czas to i pora, przy tem wszytkie bledną przy jednej jego nieocenionej zasłudze, o której mało się i dziś nawet pisze i mówi… Oto jak wziąć na kupę wszelkie z przełomu wieków wspomnienia, nie najdziesz chłopca, co by nie czytał, luboż nie słuchał… Co by nie był w imaginacyi swojej raz Skrzetuskim, raz chytrym Zagłobą, a raz znów Kmicicem czy Wołodyjowskim. Wielekroć żem zapis spotykał o domach wieśniaczych, gdzie xiąg ex definitione nie było okrom, ma się rozumieć, Biblijej, ale jak się już jakaś zjawiała, to niechybnie była to „Trylogia”, zaczytywana wciąż i na nowo… I jakbym postawił pytanie, któż tego cudu dokonał, że od chłopa przez Żeromskiego wystawionego w „Rozdziobią nas kruki, wrony…” do naprawdę masowego chłopskiego udziału w Armii Ochotniczej, broniącej w dwudziestym roku kraju przed bolszewią, już pod Warszawę podchodzącą, to pewnie żebyśmy tu mogli i wielu wymieniać działaczy i społeczników, co to poszli między lud i pracowali u podstaw (i chwała im za to!) czy xięży, jak Stojałowski, którym ten lud ciemny i obojętny na sercu leżał, aliści podług mnie, to w pierwszym rzędzie będzie właśnie Sienkiewicza do dziś nienależycie doceniona zasługa…
    Kłaniam nisko:)

    • W podobnem zachwycie nad Trylogią rozpływał się święty papież Jan XXIII. Mawiał, że nasz romantyzm porywał, a ulubioną postacią Jegoż był Imć Wołodyjowski 🙂

      Sam zaś Sienkiewicz walnie przyczynił się do odzyskania przez nas niepodległości… I jak to zaprzeczyć, że pióro mocniejsze jest aniżeli miecz? 🙂

      Co do Waszmości plantacyi, ŚWIADOMIE żeś może i Waszmość o Henryku nie myślał…ale kto wie, co się w sercu Twym kołatało nie do końca rozbudzone 🙂

  9. Dla mnie dzisiaj to po prostu bardzo dobra literatura popularna, która się nie zestarzała, ze wspaniale zarysowanymi postaciami, cudownymi dialogami i powiedzeniami. Krytycy Sienkiewicza po prostu zazdroszczą mu talentu.
    Pisałem już kiedyś u Ciebie, że w latach 90. narodził się w Polsce pisarz o sienkiewiczowskich zdolnościach, to jest Sapkowski piszący Wiedźmina. Tak samo wspaniała literatura.
    A co do przekłamań, to sam dobrze wiesz, że piszę o tym od lat, ani literatura ani film nie są rekonstrukcjami epoki, nie muszą być wierne faktom. To co napisał xpil, to jest nieprawda, gdyby książka była napisana w czystym języku XVII wieku, nikt by tego nie przeczytał. To jeżeli o języku, a jeżeli o faktach… Należałoby wtedy napisać o Sobieskim po stronie szwedzkiej, o siusianiu za kolumnami sali balowej, o tym że żołnierze w ogóle się nie myli, tylko spali w ubraniu. Przecież tak samo postępowali kowboje, którzy byli największymi prostakami pod słońcem, a zobacz, co zrobił z nich film. To Anna Austriaczka była zdrajczynią, a Kardynał Richelieu patriotą, a zobacz, co z tego zrobił Dumas?
    A w „W pustyni i puszczy” grał słoń indyjski, a nie afrykański! I co to komu przeszkadzało?

    • Porównanie Sapkowskiego do Sienkiewicza jak najbardziej trafne – talent tej samej skali, a niekiedy nawet i poza skalą 🙂

      Henryk Sienkiewicz świadomie napisał taką, a nie inną Trylogię, kładąc nacisk na pewne sprawy a pomijając inne. Potrzebne było bohaterstwo, wzniosłość, potęga, żeby podnieść polskiego ducha wobec zaniku naszego państwa.

      Film również rządzi się własnymi zasadami i prawami. Stąd niekiedy spore odstępstwa od książkowego pierwowzoru, czy wręcz jawne przekłamania, o których tu wspominasz.

      Różni twórcy mają często odmienne wizje tego samego dzieła, a że posługują się różnymi środkami przekazu, efekt końcowy bywa bardzo zaskakujący… 🙂

      • I mnie zawsze Celcie zadziwia i budzi mój podziw, kiedy reżyser mierzy się ze świetnym, słynnym dziełem, i tworzy również arcydzieło. Takim najdoskonalszym przykładem jest „Imię róży”, genialna wprost książka, a co mówić o ekranizacji Annauda.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: