* * *

an Luan, an 2ú lá de Bhealtaine 2016

Nowy miesiąc maj (po irlandzku nie bez kozery nazywany Beltaine – na cześć wielkiego święta odradzającego się życia) chciałbym w tym roku rozpocząć rozważaniami dotyczącymi życia właśnie.

Dostałem bowiem niedawno od Rivulet pewien piękny i głęboki tekst, który gorąco pragnę Wam dzisiaj polecić. Jak dla mnie, idealnie wpasowuje się on w obecne zamieszanie dotyczące aborcji…

Jeżeli ktoś jest ciekaw mojego zdania, aborcji jako takiej nie popieram, pomimo argumentów natury czysto biologicznej, jakie słyszałem.

Rozumiem jednak, że są sytuacje, w których takie rozwiązanie jest uzasadnione.

Dlatego uważam, że obecnie funkcjonujący kompromis aborcyjny (aborcja wyłącznie, jeśli życie matki jest zagrożone, dziecko pochodzi z gwałtu [tutaj bym negocjował/polemizował – Celt], lub płód jest w znacznym stopniu i nieodwracalnie uszkodzony) powinien pozostać bez zmian.

Amerykanie mają takie powiedzonko: „jeśli coś działa, to tego nie naprawiaj”.

A teraz zapraszam do lektury

Advertisements

Posted on 2 maja 2016, in Polecane/Polankowe, Smaointe. Bookmark the permalink. 12 komentarzy.

  1. 1. Byłbym za tym, żeby przeprowadzić referendum na temat dostępności aborcji, to znaczy, czy utrzymać stan obecny, czy zabronić jej całkowicie, czy też zliberalizować prawo do poziomu państw zachodnioeuropejskich. W każdym przypadku byliby zadowoleni i oburzeni, ale przynajmniej wreszcie wiadomo by było, jakie jest zdanie większości. Bo dzisiaj mamy jedynie oświadczenia polityków i hierarchów, którzy twierdzą, że mówią za wszystkich, ale (dlaczego?) niczym piskorze unikają słowa „referendum” i nie chcą się poddać takiemu, nie zawaham się użyć tego słowa, sądowi Bożemu.
    2. Byłbym też za tym, żeby wreszcie zaczęto zamiast kija (musisz rodzić, kobieto i szlus), zaczęto w Polsce stosować także marchewkę (pomożemy ci tak i tak, a zwłaszcza finansowo, żebyś nie bała się urodzić, pomimo trudnych warunków lub młodego wieku). Jak dotąd nie widzę takiej chęci u nikogo, kto pochlebia sobie, że jest władzą świecką lub kościelną. Wszyscy chcieliby tylko zabraniać.
    Pozdrawiam

    • Władze w Polsce powinni sprawować ludzie o szerokich horyzontach myślowych i z takimi pomysłami, jakie Ty tu prezentujesz 🙂 A hierarchowie i politycy mają alergię na wszelkie referenda, bo dobrze wiedzą, że wola większości mogłaby być im nie w smak… A tak, nie pytając nikogo o zdanie i jedynie kryjąc się za stwierdzeniem, że przecież mają „mandat” na władzę, bo ludzie ich wybrali…mogą sobie robić, co chcą…

  2. Zdanie większości może się zmienić, bo i większość bywa zmienna. Nie wiem czy kiedykolwiek dokonałabym aborcji, po prostu nie wie się tego teoretycznie, ale jestem przeciwna karaniu kobiet i decydowania za nas, co jest dla nas dobre…nie można tez spraw religii narzucać osobom niewierzącym , po to mamy sumienie, by w nim rozważać pewne kwestie.

    • To powinna być sprawa do rozważenia całkowicie indywidualnie i WYŁĄCZNIE przez kobiety. Niestety, jak się parę ślepych, szowinistycznych świn dostanie do koryta to już myśli, że powinna decydować za wszystkich…

      • Dreptak Zenon

        Nie zgadzam się. To może być w wyłącznej gestii kobiet, gdy wynika z gwałtu lub zagrożenia życia – w typowych sytuacjach prawo do głosu ma też i ojciec (przyszły), a nawet i najbliższa rodzina – to nie jest tak, że naiwna kobieta nie wie co robi i do czego służą narządy płciowe. I uprzejmie proszę (na wszelki wypadek) o nie argumentowanie, że edukacja seksualna jest słaba, albo że antykoncepcja niedostępna. Natomiast zgadzam się z Vulpianem, że oferta ze strony społeczeństwa i instytucji do tego powołanych jest mizerna i dalece niewystarczająca.
        Ostatnio jakoś dziwnie się czuję jako facet, który notorycznie jest traktowany przedmiotowo, szowinistycznie i bez prawa głosu – no bez przesady – do robienia dzieci potrzebne są na ogół dwie świadome tego osoby! Tak więc drogie panie (i panowie) – więcej światła w tym temacie – a głoszenie, jakoby faceci nic nie mieli w tej mierze do gadania jest rodzajem ciemnoty!!!
        A, żeby nie było, że od rzeczy mówię – u nas w rodzinie wiadomo, że nie ma niechcianych dzieci – wszystkie są nasze. Natomiast nie przewiduję akceptacji dla decyzji o aborcji z powodu „widzimisię”, czy autonomii macicy (albo jakoś tak?) – ma kto zająć się dzieckiem.
        Muszę też powiedzieć, że w środowisku młodych, których znamy aborcja też nie bardzo byłaby tolerowana, natomiast urodzenie dziecka tak, jest przyjmowane z pełną akceptacją. A każdy kto by cokolwiek złego powiedział na samotną matkę, dostałby w pysk. I tego się trzymamy!
        Co do referendum, to jest to kwestia formułowania jego treści. Znając siły, które w dyskusję na ten temat się angażują, to nawet wole sobie nie wyobrażać na jak kuriozalnie postawione pytania mielibyśmy odpowiadać. Tak więc nie tykałbym obecnego kompromisu.

        • Kneziu, to że faceci nic do gadania nie mają, chodziło mi głównie od strony fizycznej – przecież to kobiety noszą maleństwo pod sercem i znoszą wszelkie związane z tym „uroki” – nie my. Chociaż prawda, że facet też jest w ciąży, bo dziecko to jednak wspólne dokonanie…

  3. szczur z loch ness

    Linkowanego tekstu niestety nie byłem w stanie strawić, bo to całkiem inna bajka i pewnie pozostanie mi nie znana. Pozostanę zatem przy tym, że pozdrawiam Elfy, Krasnoluski, Gnomy i inne stworzenia oraz przesyłam Serdeczności z Krainy Loch Ness
    🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: