O świętym Mélu.

an Déardaoin, an 17ú lá de Mhárta 2016

6 lutego z dawna jest Dniem św. Doroty: męczennicy, patronki ogrodników i młodych małżeństw. Jakiś czas temu dowiedziałem się o tym, iż ten dzień należy też do innego świętego i właśnie o nim będzie dzisiejsza notka.

Podziękowania za nią należą się mojemu księdzu Robertowi, z chicagowskiej Parafii św. Józefa.

A dlaczego o świętym sprzed miesiąca piszę właśnie dzisiaj? Zobaczycie…

* * *

Irlandzki święty Mél z Ardagh urodził się w V wieku. Był on synem świętej Dererki, siostry św. Patryka.

Dererca sama jest ciekawą postacią – nazywana „matką świętych”, gdyż urodziła dziewiętnaścioro potomstwa (17 synów i dwie córki). Wszystkie jej dzieci wstąpiły do stanu duchownego, a z czasem dostąpiły chwały ołtarzy. Każdy z jej synów został biskupem. Swoją drogą, niezły wyczyn – taka gromadka dzieci 😀

Wracając jednak do Méla…

Razem z wujem podróżował po Irlandii nawracając tubylców i to z jego rąk przyjął święcenia kapłańskie, wspólnie z bratem Melchu (istnieje przypuszczenie, że Mél i Melchu mogą być tą samą osobą).

Później objął biskupstwo Ardagh i zbudował tam klasztor, który przez całe wieki po Jego śmierci wspaniale się rozwijał. Jednakże wzorem większości duchownych z Zielonej Wyspy, Mél nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej; wolał głosić Słowo Boże w wioskach i na gościńcach.

Słynął z daru jasnowidzenia, a utrzymywał się z pracy na własnej roli. Co mógł, oddawał ze swoich upraw biednym. Dla siebie zatrzymywał tylko tyle jedzenia, aby przeżyć z dnia na dzień.

* * *

Część życia nasz bohater spędził na farmie Swojej ciotki, Lupait. Zaczęły się szerzyć plotki, że tych dwoje utrzymuje niewłaściwe stosunki. Święty Patryk przybył do miasta, aby zbadać ich prawdziwość.

Mél właśnie orał pole. Włożył ręce w glebę i wyciągnął z ziemi żywą rybę. Wuj przyjął ten cud jako dowód niewinności siostrzeńca. Upomniał go wszakże, aby w przyszłości łowił ryby w wodzie, nie w ziemi.

Jako biskup, Mél przyjął profesję zakonną świętej Brygidy i był jej nauczycielem, kiedy ta przebywała w Ardagh.

* * *

Święty zmarł z przyczyn naturalnych około roku 489. Jest patronem połączonych diecezji Ardagh i Clonmacnoise.

Głównym miejscem Jego kultu jest hrabstwo Longford. Naszemu bohaterowi poświęcona jest katedra w tamtejszym mieście Longford, oraz jedna z uczelni.

W XIX wieku na polu w pobliżu kościoła pod wezwaniem świętego Méla odnaleziono pastorał, przypuszczalnie należący niegdyś do Patrona okolicy.

Dzisiaj jest to relikwia przechowywana w St. Mél’s College, w pozłacanym relikwiarzu wykonanym z brązu i wysadzanym kolorowymi kamieniami.

Dzień św. Méla stał się współcześnie świętem wszystkich singli, podkreślającym pozytywne aspekty życia w pojedynkę. Rokrocznie organizowane są przyjęcia dla singli. 

* * *

Na koniec, tradycyjnie piosenka. Tym razem jedna z moich ulubionych od wielu lat: Perfect Time, z filmu Mgły Avalonu.

Moim zdaniem idealnie łączy ona wierzenia staroceltyckie z nową wiarą chrześcijańską. Właśnie ta specyficzna fuzja legła u podstaw tego, co dziś nazywamy chrześcijaństwem celtyckim 🙂

WSZYSTKIEGO ZIELONEGO, KOCHANI!

A DLA DZISIEJSZEJ JUBILATKI, NIE TYLKO ZIELONEGO, ALE I Z SERCA NAJLEPSZEGO! 😉

Advertisements

Posted on 17 marca 2016, in Ceilteach. Bookmark the permalink. 20 komentarzy.

  1. 1. Rozumiem, że Lupait nie poszła w ślady rodziny i świętą nie została.
    2. Znalazłem tę stronę i trochę poczytałem. Przyznaję, że o żadnym z tych licznych świętych nigdy nawet nie słyszałem.
    Pozdrawiam

    • 1. Co do Lupait, nie mam niestety więcej danych, więc nie potrafię Ci powiedzieć, czy także doczekała się aureoli.

      2. Dzięki Ci za tę stronę, bowiem nie wiedziałem – podstawę tej notki dostałem, jak wspomniałem, od księdza. A że nie słyszałeś o nich – to nie dziwota. Irlandzczycy mają coś koło 400 świętych, z czego tylko niewiele ponad setka jest oficjalnie znanych i u-znanych (przez Watykan).

  2. Nie wiem czego się Celtom życzy na świętego Patryka… ale cokolwiek tam masz na podorędziu, czego byś zamarzył, a nie miał się kto pod tem podpisać, to ja służę swoją skromną osobą…
    Co do tej gromadki dzieciaczków to mi się z punktu nasunęła wątpliwość, czy aby na pewno świętej tak się podobało to dzieci chowanie, czy raczej samo ich tworzenie…:) Jeśli to drugie, to byłaby to chyba pierwsza święta za to akurat uhonorowana:)
    Kłaniam nisko:)

    • Generalnie można życzyć „wszystkiego Patrykowego”, albo „wszystkiego zielonego”…lub cokolwiek wesołego i dobrego, co Waszmość aktualnie masz na sercu 😉 I za wszelkie życzenia serdecznie dziękuję.

      Co do dzieciaków…ciekawe stwierdzenie Waćpan tu wysunął, zaiste ciekawe 😀

  3. szczur z loch ness

    Otóż, znalazłem w sieci tekst wskazujący, że patron Irlandii zajmował się również tropieniem przekrętów w handlu i uzywał do tego demony 🙂 Fragnent ten brzmi następująco:
    Tradycją związaną z obchodami święta jest picie procentowych trunków – zwyczajowo są to piwo i whisky. Tego dnia każdy Irlandczyk jest zobowiązany do wypicia przynajmniej jednej szklanki, która nazywana jest „dzbanem Patryka”. Również z tym zwyczajem związana jest pewna legenda, według której irlandzki patron nasłał demony na pewną karczmarkę. Kobieta miała nalewać niepełną szklankę alkoholu. Od momentu pojawienia się potworów w jej lokalu, zawsze napełniała naczynia do pełna.
    Wszystkiego Zielonego mknie z Loch Ness 🙂

  4. Dreptak Zenon

    Wszystkiego zielonego więc!
    U nas tylko czarcia łapa pozostała, a i to nikt z tego powodu nie pił. No może w karczmie Rzym? Ale tam lulki palili, więc może to zwidy były?

    • Dzięki 🙂 Zawsze się zastanawiałem, co to były te „lulki” 😉

    • Bogać tam! Lulka to była fajka. Niezawodna wikipedia bułgarska mówi wyraźnie: Лулата е предмет, служещ за тютюнопушене.
      Pozdrawiam

      • Szkoda tylko, że nie znam bułgarskiego 😦

        • No tak, jesteś z młodego pokolenia, które nie musiało się uczyć rosyjskiego. Nie uzurpując sobie tego, że to najwspanialsze tłumaczenie, mogę powiedzieć, że to zdanie znaczy: „Lulka to przedmiot służący do palenia tytoniu”.
          Pozdrawiam

          • Mhm, dziękuję za tłumaczenie 🙂 Bardzo konkretnie wyjaśnione.

          • Dreptak Zenon

            I powiadasz Vulpianie, że po fajce diabła Twardowski mógł zobaczyć? Lulek czarny, palony dla zwidów był wcześniejszy. 😀
            Oczywiście Mickiewicz jako człowiek obeznany mógł i w takim i w takim znaczeniu użyć tego słowa – kto go wie?
            Dość, że właściwości lulka czarnego znane były od dawna, nawet wśród prostego ludu, gdzie i nazywany bywał „lulką”. 🙂

            • W sukurs przyszła bułgarska wikipedia.
              1. W średniowieczu używano palonych nasion lulka jako afrodyzjaku w publicznych łaźniach. Po co ludzie mieliby wąchać go w karczmie, gdzie nikt nie ośmieli się rozdziać na oczach innych, bo wszyscy przyszli się uczciwie nachlać?
              2. Ciekawostka: tradycyjna medycyna chińska wykorzystywała nasiona lulka czarnego (Hyoscyamus Niger) [chińskie: tianxianzi 天仙子] na skurcze żołądka, kaszel i padaczkę. W medycynie tybetańskiej nasiona są stosowane jako leki przeciwgorączkowe, przeciw robakom i przeciwnowotworowe. Radziłbym jednak w to nie wierzyć.
              Pozdrawiam

              • Dreptak Zenon

                Sprawdziłem sobie – już w XVII w. były prawa zakazujące palenia tytoniu np. w Moskwie, tak więc dotyczyło to i terenów Rzeczypospolitej, co jednak nie przeszkadza w żaden sposób twierdzeniu, że lulka palono jak kadzidło – dla efektu halucynacji. 🙂
                Lulki przetrwały nie tylko w bułgarskiej wikipedii, bo funkcjonują też i w ludowym przekazie, chociażby w Karpatach. 🙂

              • Ciekawa dyskusja się wywiązała widzę 🙂

  5. Jednak był związek ze św. Patrykiem! U Ciebie jak zwykle coś ciekawego, a swoją drogą przydałoby sie u nas takich duchownych więcej…
    Zielono mi i spokojnie 🙂

    • Masz rację 🙂 Byłby to jakiś powiew świeżości i większa atrakcyjność dla tych, którzy obecnie są daleko od Boga i Kościoła.

      Cieszę się, że Ci zielono 🙂 Oby tak jak najdłużej…

  6. Witaj ponownie Celcie 🙂 Kocham Perfect time i Mgły Avalonu. Widzę że u Ciebie jak zawsze ciekawie i klimatycznie. Jak to na Szmaragdowej Wyspie. Marzy mi się podróż po Wielkiej Brytanii i Irlandii. Piękne miejsca. zamki wrzosowiska. Ostatnio pisałam posta o Enyi i Clannad. Pozdrawiam.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: