Notka „Z” …

an Luan, an 7ú lá de mhí na Nollag 2015

Zmęczenie, zmartwienie, zaskoczenie, zadziwienie, zakręcenie, złość… Tyle uczuć w tak krótkim czasie i wszystkie na jedną literę.

Jestem zakręcony jak słoik ogórków i zmęczony tak, jak jeszcze chyba nigdy w życiu nie byłem… Psychicznie i fizycznie. Studia idą pełną parą. Zwłaszcza, że oprócz własnych, pomagam Mamie ogarniać również jej magisterkę.

U mnie po trzy kolokwia w tygodniu. Czasu starczy tylko na jedzenie i spanie. Poza tym świat się naprawdę kończy, kiedy to, czego nie cierpisz, jest łatwiejsze niż to, co masz we krwi od dziecka!

W kolejce do przeczytania czekają cztery książki, za które wezmę się pewnie dopiero w okolicach Bożego Narodzenia (o ile wykładowcy nam czegoś nie dadzą, that is…). Stąd do ogólnego zakręcenia dochodzi dojmujące zmęczenie oraz zmartwienie i złość – na siebie, na wykładowców, na brak czasu….na wiele spraw.

W związku z powyższym, dojrzewam do pewnej decyzji. Postaram się dotrwać do II roku, ale jeśli wtedy nadal będziemy wałkować podstawy rodem z gimnazjum i liceum, a nie będzie nic stricte o tłumaczeniach…słowem: jeśli nie będzie ciekawiej… Ja odpadam.

Poszedłem na studia, żeby zawrzeć nowe znajomości (co mi sie udaje 🙂 ), żeby nauczyć się czegoś nowego. O tym, o czym od zawsze marzę.

Nie chcę być gorszy od reszty świata, mającej magistra, licencjata, pracę. Od reszty świata idącej do przodu i spełniającej się. Ale nie będę strzępić nerwów i tracić czasu na coś, co w większości już przerabiałem.

Jeżeli na II roku pojawią się przedmioty specjalistyczne (bo w końcu kierunek ma specjalność w nazwie), wytrzymam nawet do licencjatu…

Wszelkie zaś znaki na niebie i ziemi wskazują, że na licencjacie się moja uczelniana przygoda zakończy. Na moim kierunku nie ma bowiem magisterki! Gadają coś, że mają otworzyć. Jeśli tak zrobią, zastanowię się nad kontynuacją. Ale sam licencjat też będzie dla mnie ogromnym sukcesem…

* * *

Urodziny za mną. I moje własne, i moich przyjaciół.

Z tego miejsca, gorąco przepraszam tutejszych Listopadowych Jubilatów: Stokrotkę i Torlina, a także Rivulet. Przyjmijcie proszę teraz z konieczności spóźnione, ale jak zawsze serdeczne życzenia urodzinowe:

DUŻO, DUŻO ZDROWIA, SIŁ DO WALKI Z CODZIENNYMI PRZECIWNOŚCIAMI, ENERGII DO DZIAŁANIA, UŚMIECHU NA TWARZY KAŻDEGO DNIA, NADZIEI I MIŁOŚCI ORAZ WCIĄŻ TAKIEJ SAMEJ, NIEUSTAJĄCEJ PASJI JAK DOTĄD 🙂

U mnie miała miejsce, jak to ktoś fajnie określił: „zmiana kodu na trójkę z przodu”

Gdzie ten czas zleciał i kiedy? Zmiany na dwójkę nawet nie zauważyłem…a tu proszę: już 30 lat! Rozpoczyna się kolejny rozdział w życiu…i to rozdział, który po raz pierwszy od kilku lat, wypełniam jakąś nową treścią. Zobaczymy, co mi to wszystko przyniesie.

Zaskoczenie przyszło wielkie i niespodziewane. 21 listopada życzenia cały dzień, różnymi drogami i w kliku różnych językach. W tym przepiękna, celtycka karteczka od irlandzkiej przyjaciółki… Dziękuję Wam Wszystkim raz jeszcze, z całego serca! ❤

9 listopada po zajęciach. Rodzice oboje weszli do mnie do pokoju z małą torbą. Jako że w tym roku Rodzice pracowali w dniu moich urodzin oraz w dniach przyległych, tortu nie było. Prezent zaś postanowili mi wręczyć nieco wcześniej…

Dostałem najnowszą płytę moich ukochanych Gregorian, o wiele mówiącym tytule: Masters Of Chant – The Final Chapter. A na okładce mnich w srebrzystym habicie, stojący przed cudnej urody celtyckim krzyżem, obróconym na kształt rzymskiej dziesiątki: X.

Dla samych Gregorian oraz wszystkich fanów, ta płyta jest szczególna pod wieloma względami. Jest to temat na tyle ważny, że w przyszłym roku doczeka się osobnej notki. Tym bardziej, że w powstaniu jednego z utworów na tej płycie mam swój skromny udział…

*

Drugim prezentem od Rodziców jest powieść z tzw. „nowego kanonu” świata Gwiezdnych Wojen. Nosi ona tytuł Lordowie Sithów i jest jedną z paru nowych książek tego uniwersum, na które od jakiegoś czasu mam oko (kolejną, na którą polowałem, Mikołaj przyniosł wczoraj 😀 ).

A dlaczego pisze: „nowego kanonu”? Z powodu nowej trylogii – „Przebudzenie Mocy”, siódma część GW, wejdzie do kin 18 grudnia. Z tego względu, cała licząca jakieś 30 lat spójna historia książkowych Gwiezdnych Wojen jest teraz praktycznie pisana na nowo.

Zwłaszcza odkąd George Lucas w zeszłym roku sprzedał swoje nomen omen Imperium Disneyowi, za niebagatelną dla przeciętnego Polaka sumę 4 miliardów dolarów. Niektórym się to wszystko bardzo nie podoba, a inni czekają, co się z tego wykluje.

* * *

Kolejne zadziwienie ludzką dobrocią i zyczliwością objawiło się w dwóch dziewczynach: Frytka z zaskoczenia przysłała mi kolejną powieść Joanny Chmielewskiej: Depozyt, zaś moja amerykańska przyjaciółka z Niemiec: Yvette, tradycyjnie już napisała do mnie z pytaniem czy mam najnowszych Gregorian 😀

Mieć mam, ale za to brakuje mi dwóch rzeczy, których od kilku lat nie mogę nad Wisłą znaleźć – jedna ich płyta w oryginale, a także jeden koncert. Yvette to załatwiła.

Prezenty dotarły tuż przed urodzinami. Christmas Chants Live In Berlin – koncert świąteczny „mnichów” sprzed paru lat… Po trackliście już widać, że to będzie coś nieziemskiego… Do tego płyta: Dark Side of the Chant z 2011 roku…

Teraz nareszcie będę miał WSZYSTKIE Ich płyty, PRAWIE wszystkie autografy (kilku brakuje), jak też wszystkie najważniejsze koncerty…

* * *

 O celtyckiej przygodzie, jaka wydarzyła się niedługo po urodzinach, już wiecie… 😀

* * *

Do zobaczenia, jeśli przeżyję ten tydzień. 7-8 kolokwiów. Odwiedzę Was kiedy zdołam…

Reklamy

Posted on 7 grudnia 2015, in Życie Celta. Bookmark the permalink. 31 Komentarzy.

  1. Można dostać zawrotu głowy od samego czytania tego, co piszesz! A Ty tkwisz w samym środku tego młyna.

  2. Spoko Celcie, rozumiem co czujesz 🙂 ja swoimi studiami też byłam często rozczarowana, ale jakoś do końca dotrwałam… Choć chyba tylko dla własnej satysfakcji. Odpoczynku życzę :))

  3. No kurczę, ale czego Ty się spodziewałeś na studiach 😀 Już po rozmowach ze mną powinieneś mieć jakiś obraz tego, że na studiach jest 90% przedmiotów, które przydadzą Ci się w życiu zawodowym jak małpie kurs kaligrafii. I że to właśnie te przedmioty są najbardziej absorbujące, a na inne, które Cię interesują, brakuje czasu. Chcesz mieć papier, musisz się poświęcić i jakoś przeżyć te „zapchajdziury”, tyle w temacie 😉

    • Chcę mieć satysfakcję, że nie jestem i nie będę gorszy niż inni… A że pracodawcy patrzą u nas wyłącznie na papierek, którym się można podetrzeć, to inna sprawa. I tak, wiem o tym…ale jednak wolałbym, żebyśmy zaczęli już od razu to, czego dotyczy kierunek…jak dla mnie marnujemy teraz rok i tyle 😦 No ale jakoś przeżyć trzeba :*

  4. Piter, walcz póki możesz, ale tak Bogiem a prawdą, czy Ty musisz mieć tę pieczątkę, że jesteś tłumaczem? Przecież TY JESTES TŁUMACZEM 😀 Remember? UR The…

    • Będę walczył Kochana…wiesz, że będę… Ja wiem, że jestem tłumaczem, Ty wiesz i reszta moich bliskich też wie… Ale w naszym chorym kraju nie zatrudniają ze względu na doświadczenie, ale ze względu na papierek. Gdyby było inaczej, już dawno miałbym pracę porządną i nie musiałbym przechodzić przez ten cholerny I rok teraz….

      Yes Myshu…I remember 🙂 Thanks 🙂

  5. Nie zniechęcaj się na starcie, każde studia tak mają, że trzeba przetrwać jakies koszałki opałki, potem zwykle jest ciekawiej, to chyba taki test na cierpliwość. poza tym niektórzy wykładowcy nie mieliby pracy…
    Przegapiłam twoje urodziny, ale życzę nie mniej gorąco wszelkich najpiękniejszych darów przyjaźni i życzliwości oraz spełniania się w Twej pięknej pasji 🙂
    Faktycznie dzieje się u Ciebie dużo, gdy byłam na podyplomówce, to nie miałam czasu na czytanie, bo zajęcia co weekend i co sobotę sprawdzian z języka angielskiego,ale co na s nie zabije…
    Serdeczności 🙂

  6. szczur z loch ness

    Ze spraw na Z proponowałbym jednakowoż i głównie: zakręcenie, zauroczenie i zadowolenie 🙂
    Serdeczności z Krainy Loch Ness
    🙂

  7. No i na tym właśnie polegają studia. Człowiek zastanawia się, kto wymyślił taki program (a jeżeli jeszcze zdarzyło mu się wcześniej mieć coś wspólnego z tematem studiów, to już w ogóle nie może wyjść z podziwu), ale uwierz, że w końcu pojawią się zajęcia sensowne. Tyle, że zwykle nie na pierwszym roku. Ze spraw na Z staraj się posłuchać Szczura, który mądrze rzecz ujmuje.
    Pozdrawiam

    • Osobiście myślę, że mj harmonogram układała osoba będąca pod wpływem 😀 A z tymi sensownymi zajęciami…przyszłość pokażę…

      Co do Szczura, on w ogóle mądrze prawi, jako i Ty zresztą 🙂

  8. Kneź Dreptak

    Dorzucę jeszcze do przedmówców – zdawanie z zadowoleniem! 🙂

  9. wytrwałości! a po licencjacie – jakby co, to magisterkę można zrobić na jakimś pokrewnym kierunku 🙂

    • Za życzenia wytrwałości bardzo dziękuję…przydadzą się jak nie wiem, zwłaszcza teraz… Póki co jest tak ciężko, że modlę się aby dotrwać chociaż do II roku – potem zobaczymy, co dalej… Magisterka to jeszcze dosyć nierealna perspektywa 🙂

  10. Nie zrażaj się, a ciesz, że jesteś dobry, więc licencjat w kieszeni, a i magisterka choćby na pokrewnym kierunku nie będzie problemem. Nie masz czasu? Zapytaj, który student ma. Normalne, że zmęczenie wielkie. Ale potem ile wspomnień, a i bogatszy duchowo. Ha, a ja na Z zazdroszczę – tej TRZYDZIESTKI. Pozdrawiam, życzę zadowolenia i sukcesów.

  11. Początki są zawsze trudne.
    Jesteś silnym Celtem, więc dasz radę.
    Dziękuję, że pamiętałeś o moich urodzinach.
    Wszystkiego Najlepszego Celcie – samych dobrych dni, zaliczeń, wrażeń, prezentów i radości.
    A od Stokrotki Serdeczności 🙂

  12. Uważ, Drogi Kawalerze, że mechanizm studiowania od zarania dziejów tak jest skonstruowany, by na pierwszym roku dokonać selekcji i wymusić odsiew tych, którzy się nie nadają, trafili tam przypadkiem i pora im to uświadomić i tych, ktorzy postanowili się tam przechować albo przed czymś ukryć. Tak było, jest i będzie, a że to działa, to widać po Twoim zniechęceniu, tyle że ci, którzy rzecz traktują poważnie, zacisną zęby i ścierpią, bo tego znów nie jest na dziesięciolecia, jeno na rok, góra dwa… Odwagi zatem i Wytrwałości:)
    Kłaniam nisko:)

    • Wachmistrzu! Jakże miło znowu Cię tu widzieć 🙂 Rację masz absolutną…jeno sposób, w jaki oczekiwania moje własne tudzież opis kierunku na stronie rozmijają się z rzeczywistością, zaprawdę zatrważający…

      Dziękuję za owe życzenia 🙂 Przyda mi się spory zapas i jednego i drugiego…

      Widziałeś Waszmość celtycką przygodę moją? 😉

      Pozdrawiam serdecznie!

  13. U Ciebie zawsze tyle energii w słowach. 😉 I tyle zdarzeń. 😉

    Moja ciocia, która ma dar mówienia, mówienia, mówienia, zawsze powtarza „Ilonka, wiesz, ze bez szkoły w dzisiejszych czasach nic nie ma…”. I ta sama dobra rada powtarzana w kółko na różne sposoby. 😉
    Chętnie dałabym Ci jej numer – na pewno by Cię zmotywowała. 😉

    • Mądrą masz Ciocię 😉 A zmotywowany to ja jestem – to nie zniechecenie przeze mnie przemawia, tylko złość i dojmujące zmęczenie…

      Ściskam serdecznie! 🙂 Pozdrowienia dla Cioci!

  14. Tacy jesteśmy zalatani Celcie, że nawzajem o sobie zapomnieliśmy. Bardzo Ci dziękuję za życzenia, i składam jak najserdeczniejsze Tobie.
    Gregorianie mają być w Warszawie na Torwarze, już widziałem anonsy, ale bilety są po 130 złotych, chyba że pojadę do Trójmiasta, tam po 20.
    A w sprawie studiów… Jestem przeciwny studiowaniu za wszelką cenę. Dzisiaj papierek ma coraz mniejsze znaczenie, mojego syna przestały interesować studia tuż przed zakończeniem i je po prostu rzucił. Pies z kulawą nogą go nie pyta o świstek.
    Na Twoim miejscu sam bym się uczył tłumaczenia, wziął książkę i ją przetłumaczył. Najlepsza polityczna książka świata jest nieprzetłumaczona dotychczas na język polski – weź się za nią
    http://www.polityka.pl/galerie/1628857,1,20-najlepszych-ksiazek-xxi-wieku–wedlug-bbc.read

    • Proszę bardzo Torlinie, i nie ma za co przepraszać 🙂 Cieszę się, że zajrzałeś 🙂

      Naprawdę fajnie masz z Gregorianami w Wawie… Planujesz się wybrać? 🙂 Trochę Ci zazdroszczę. Chciałbym Ich znowu zobaczyć…

      Co do studiowania za wszelką cenę, to nie do końca tak… Cisną tylko okropnie i cholernie jestem juz zmęczony…a nie odpuszczą do samych Świąt. Nawet kartek nie mam kiedy wysłać…

      Gdyby zatrudniali na podstawie samego doświadczenia, już dawno miałbym pracę…

      Dzięki za tak niesamowitą wiare we mnie… 🙂 Do tej książki zajrzę w wolnej chwili. Powiedz szczerze, gdybym JA coś tak „od ręki” przetłumaczył, np. tę książkę…przeczytałbyś? 🙂

  15. 1. Książka – tak, z chęcią.
    2. Gregorian – nie, bo dla mnie za drogo.
    3. W moim komentarzu powyższym powinien być „pies”, a nie „pis”, bo wyszło śmisznie.

    • 1. Nawet nie wiesz jak mi się przyjemnie zrobiło kiedy to przeczytałem 🙂 Ale będziesz musiał się uzbroić w cierpliwość – jak widzisz mam coś innego na głowie teraz niestety.

      2. 120 zł? To jeszcze nie tak źle w sumie… Gregorianie byli w Warszawie przed paru laty, ceny biletów wahały się wtedy od 50 do 400 złotych…

      3. Tego „pisa” już Ci poprawiłem 😀

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: