Pierwsza „Królowa Serc”…

an Domnach, an 26ú lá de mhí Iúil 2015

Na pewno większość z Was słyszała utwór „Don’t Cry For Me, Argentina”, w wykonaniu Madonny. Ta wersja pochodzi z 1996 roku i wbrew pozorom, nie jest oryginałem. To tylko jeden z wielu jej coverów.

Poza Madonną, śpiewali ją choćby Tom Jones, Sarah Brightman, Donna Summer czy Sinead O’Connor nawet. A wszystko zaczęło się w 1976, od legendarnego musicalowego duetu Andrew Lloyd Webber-Tim Rice. 

Zacząłem piosenką, bowiem jest ona poświęcona głównej bohaterce dzisiejszej notki: Evicie Peron

* * *

Nic nie zapowiadało oszałamiającej kariery, jaka stała się udziałem Evy Duarte (Evita to zdrobnienie jej imienia). Przyszła na świat jako jedno z pięciorga nieślubnych dzieci kucharki i bogatego rolnika. Ojciec odwiedzał je w trakcie podróży służbowych, rzecz jasna w tajemnicy przed prawowitą żoną. 

Śmierć lowelasa była wstrząsem dla rodziny – odszedł jej żywiciel, a pogrzeb stał się wielkim upokorzeniem. Familia Juana Duarte nie chciała dopuścić „nędzarzy z prowincji” do trumny. To wtedy młoda Eva miała nabrać obrzydzenia do bogaczy. 

W wieku 15 lat ruszyła na podbój stolicy. W aktorskiej karierze nie przeszkodziły jej grube łydki ani niemal niewidoczny biust. Evita największe sukcesy odnosiła w słuchowiskach radiowych. Jej zdjęcia trafiały na okładki pism.

39-letni Juan Perón był wówczas ministrem pracy w rządzie stworzonym przez wojskowych. Ujrzawszy Pana Ministra po raz pierwszy na balu dobroczynnym, zawstydzona Evita palnęła: „Dziękuję, że Pan istnieje!” Z balu wyszli już razem…

* * *

Szybko się pobrali. W równym stopniu dzięki mężowi, co własnym zaletom, Evita w ekspresowym tempie znalazła się na szczytach władzy. I to w epoce, kiedy kobiety musiały walczyć o swoje prawa i przekonania.

Swoją bezpośredniością, wrażliwością i otwartością zjednała sobie serca tak bogatych, jak i biednych. Zwłaszcza biednych, którymi troskliwie się opiekowała i o których zawsze pamiętała – o tym więcej za chwilę. 

Wyrobił się jej gust – nabrała słabości do futer, klejnotów i kreacji sprowadzanych specjalnie z Paryża.

* * *

W audycjach radiowych z serii: „Ku lepszej przyszłości”, nasza bohaterka namawiała tak zwanych descamisados („ludzi bez koszul”, czyli robotników), aby wybrali jej małżonka na prezydenta. 

Po raz pierwszy w historii Argentyny, kandydatowi towarzyszyła w kampanii wyborczej kobieta. On przemawiał, ona ładnie wyglądała i się uśmiechała – Juan Perón wygrał wybory w zasadzie dzięki niej. Evita zaś dopiero jako Pierwsza Dama z zapałem rzuciła się w wir polityki. 

Bladym świtem dzwoniła do urzędników państwowych, poganiając ich do pracy. Założyła fundację, którą finansowali (niekiedy pod przymusem) bogaci przemysłowcy i biznesmeni. Budowała szkoły, szpitale i domy dla ubogich. Rozdawała potrzebującym żywność i ubrania.

Dzięki niej, argentyńskie kobiety uzyskały prawa wyborcze. Evita namawiała Juana na upaństwowienie przedsiębiorstw i sojusz ze związkami zawodowymi. 

* * *

Nasza bohaterka de facto rządziła krajem zza pleców męża od 4 czerwca 1946 do lipca 1952.

Kiedy prezydent zmienił konstytucję, aby móc kandydować na druga kadencję, Argentyńczycy zażądali, aby Evita została wiceprezydentem i potwierdziła tym samym istniejący status quo.

Mając wtedy 33 lata, pani Perón miała już zaawansowanego raka macicy.

Kiedy żegnała się z życiem, wbrew zalinkowanej wcześniej piosence, cała Argentyna faktycznie za nią szlochała. Niektórzy do dzisiaj wierzą, że umarła z przepracowania.

 * * *

26 lipca 1952 roku, tłumy wyległy na ulice Buenos Aires, aby oddać hołd zmarłej prezydentowej, której zabalsamowane ciało wystawiono w szklanej trumnie na widok publiczny. 

Miała spocząć w monumentalnym mauzoleum. Nie zdążono go wybudować. Bez czarującej żony u boku, Juan Perón szybko tracił na popularności, aż w końcu musiał uciekać za granicę w wyniku wojskowego zamachu stanu. Na wygnaniu polityk ożenił się ponownie – z Isabelitą, tancerką poznaną w nocnym klubie. 

Z nią to Juan wrócił po latach do kraju i do rządów. Owa tancerka została później wiceprezydentem, a po śmierci męża: głową państwa. Łatwo wszakże zrozumieć, że o takiej popularności, jaką cieszyła się jej poprzedniczka, Isabelita mogła tylko pomarzyć…

* * *

O samym Peronie też mało kto dzisiaj pamięta. Ogrzewał się w blasku uwielbianej przez cały naród żony. Gdyby nie ona, Juan z pewnością zostałby całkowicie zapomniany. 

A pamięć o Evicie wciąż jest żywa i pieczołowicie pielęgnowana, szczególnie przez jej rodaków. Uosabiała ona mit o Kopciuszku. Jej imieniem nazwano miasto La Plata, rzekę, szczyt górski i nowo odkrytą gwiazdę. Nadal powstają o niej filmy, książki i piosenki. 

Nazywano ją za życia „Aniołem”, „(Bogatą) królową biedaków”, „Dobrym duchem narodu”, „Królową ludzkich serc”. Tuż po śmierci Evity pojawiło się nawet określenie: „Święta”. Wszystko to parę dziesięcioleci przed wybuchem fenomenu księżnej Diany Spencer… 

Advertisements

Posted on 26 lipca 2015, in Historia and tagged . Bookmark the permalink. 40 komentarzy.

  1. jest takie powiedzenie: za każdym silnym mężczyzną stoi silna kobieta … niektóre, jak Diana, stoją przed nimi … 🙂
    pozdrawiam niedzielnie Celcie … 🙂

  2. Cóż… pozornie historia niebanalna, w gruncie rzeczy jednak powtarzalna. Mężczyznami, „głowami” rodzin wciąż kręcą kobiety – „szyje” 🙂

  3. Witaj, z przyjemnością przeczytałam, także notkę o Tobie. W wolnej chwili doczytam coś jeszcze, bo własnie tu trafiłam. Pozdrawiam:-)

  4. szczur z loch ness

    Teledysk w mojej skromnej ocenie z najwyższej półki, chociaż nie jestem akurat fanem rzeczonej piosenkarki ale co ważniejsze dodaje stosownego klimatu do tekstu. Postać, o której piszesz to legenda i jak to w takich przypadkach bywa, dziś trudno już dociec czy oraz w jakim stopniu bohaterka została przez te wszystkie lata wyidealizowana. Z perspektywy XXI w. nie ma to zresztą znaczenia. Na końcu przywołujesz Dianę … Sądzę, że to nieporozumienie i jak to się mówi nie ta półka, a przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu. O Dianie w następnym pokoleniu nikt już nie będzie pamiętał, niejako w przeciwieństwie do bohaterki Twojej notki.
    Serdeczności z Krainy Loch Ness 🙂

    • Ciekawe to co mówisz 🙂 Czemu ludzie mieliby już nie pamiętać o Dianie, skoro była i bardziej olśniewająca i bardziej spektakularną oraz bardziej medialną śmierć miała? A poza tym jej syn i potomkowie onegoż rządzić będą na Wyspach przez kolejne 100 lat co najmniej… Jaka to półka, w Twoim odczuciu? 🙂

      • szczur z loch ness

        o cóż, nie wypada źle mówić o zmarłych ale gwoli prawdy obiektywnej, nadzwyczaj prosta kobita najbardziej zainteresowana jak sie wydaje wróżbami, okultyzmem i kupowaniem kapeluszy wkręciła się w rodzinę monarszą, narobiła skandali, że o prowadzeniu się tej Damy i śmierci po pijanemu z kochankiem nie wspomnę. Naprawdę trudno zrozumieć dlaczego Brytyjczycy tak ją kochali, skoro kompromitowała się oraz ich praktycznie na każdym kroku.

        • szczur z loch ness

          ps skoro wspominasz o potomstwie Diany, to skąd ta pewność czyje to właściwie potomstwo … Sporo na ten temat pisano ale powiadam nie mnie to wszystko oceniać, a wyrażam jedynie subiektywny pogląd

          • Teorie na ten temat pojawiają się często i gęsto. Zapewne nigdy nie zostaną całkowicie wyjaśnione. Niemniej, fakty są takie, że owe potomstwo rządzić będzie na Wyspach jeszcze co najmniej 100 lat 🙂

        • Coz… Każdy ma jakieś wady 🙂 Ale dobrze ze moja Busia nie widzi co piszesz. Ona Diane uwielbia 😉

  5. Wpadłam prosto od Marii Alejandry i chętnie się rozgoszczę, skoro tak pięknie zapraszasz…

    • Zawsze cieszę się na nowych gości Jotka 🙂 Mam nadzieję, że Ci się tu spodoba…. Pozwolisz, że powitam Cię jak należy, po powrocie, gdyż nie będzie mnie parę dni. Proszę o cierplwość… 🙂

  6. Evita, Isabelita – tam wszystkie prezydentowe zdrabniały sobie imię? Chyba jestem starej daty, bo mnie się taki zwyczaj nie podoba.
    Pozdrawiam

    • Czy wszystkie to nie wiem – akurat tamtejsza kultura to nie mój konik 😉 Ale ja przeciwko zdrobnieniom nic nie mam. Chociaż wszystko zależy od okoliczności.

  7. Jantoni341.blogspot.com

    Na razie straciłem… powonienie,
    a ze słuchem nie jest źle!

  8. Evitę widziałam pierwszy raz, zanim Madonna zmasakrowała swoim ‚wokalem’ ‚Don’t cry…’. I dobrze, bo potem przez chwilę nie lubiłam… 🙂

  9. oglądałam ten film, potem czytałam również biograficzną książkę o Evicie… bardzo silna kobieta!

  10. Klik dobry:)
    No… tak… gust niezwykle sobie wyrobiła… Chyba największa na świecie garderoba własna i nieprzebrane ilości bezcennej biżuterii…

    Pozdrawiam serdecznie.

  11. Obie kobiety wpisały się w konwencję tłumu: ściskały ręce, rozdawały (zresztą nie swoje), budowały, dbały o wizerunek. A legendy po śmierci zrobiły swoje. Takie czasy, że skandale pomagają w karierze. Pozdrawiam.

  12. Hej. Dla przykładu (pomijając wszystko inne) to nie była pierwsza „Królowa Serc” każde czasy mają swoje.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: