Marzenie Dziesięciolecia…I

an Luan, an 11ú lá de Bhealtaine 2015

Są takie wydarzenia, na które człowiek czeka całymi latami i wcale nie ma pewności, czy się doczeka. Które śledzi z zapartym tchem i których zazdrości innym, marząc, aby być na ich miejscu chociaż raz w życiu.

Wydarzenia, których nie da się opisać słowami w żaden sposób, bo na coś takiego słowa to po prostu zbyt mało. Są takie przeżycia, które znajdują ujście na zewnątrz jedynie w postaci łez szczęścia i radości.

Są takie sny, których spełnienie razi człowieka nagle, jak piorun. Które przenikają do głębi i pozostawiają tyle pozytywnych wrażeń i emocji, że nie mieści się to wszystko w ludzkim ciele. Ani w ramach skromnego wpisu na blogu (który to wpis musiałem z konieczności podzielić na dwie części). Ale musicie mi Kochani uwierzyć na słowo…

* * *

Zanim przejdziemy do sedna, małe wprowadzenie.

Angielsko-niemiecki zespół Gregorian powstał w 1999 / 2000 roku z inicjatywy niemieckiego producenta i kompozytora Franka Petersona, na fali sukcesu i popularności innych tego rodzaju projektów: Enigmy czy Ery.11106462_477270065754901_366133771_n

(Gregorian prawie w komplecie – po jednym z koncertów parę lat temu 🙂
Zdjęcie dzięki uprzejmości Markusa Zollnera, z fanowskiej strony http://www.gregorian-music.com)

Projekt tworzą profesjonalny zespół muzyczny, jedna-dwie wokalistki, oraz od ośmiu do dwunastu chórzystów z różnych angielskich kościołów – każdy z wykształceniem muzycznym. Przebrani w piękne habity z kapturami, wykonują współczesne przeboje popu i rocka w klimatycznym, średniowiecznym stylu.

Występy chórzystów odbywają się rotacyjnie. Pan Peterson nie chce bowiem, aby fani zanadto przywiązywali się do konkretnych twarzy. Chociaż ci najpopularniejsi grają od samego początku, na niemal każdym koncercie, a ponadto co jakiś czas pojawiają się nowe osoby.

* * *

„Mnisi” po raz pierwszy urzekli mnie w 2002 swoim największym przebojem: Moment of Peace (do którego teledysk wyemitowała wtedy TVP1), zaś dwa lata później nabyłem pierwszą Ich płytę w mojej kolekcji: Masters Of Chant Chapter IV.

W styczniu 2006 roku dołączyłem do międzynarodowej społeczności Ich fanów, gdzie od razu spotkałem się z bardzo serdecznym przyjęciem i zainteresowaniem. Z wieloma z tych osób mam kontakt do dzisiaj.

Moja przygoda z zespołem zaczęła się na dobre – udzielałem się na forum, poznawałem ludzi, zbierałem płyty, DVD (dzisiaj mam wszystkie Ich płyty w oryginale oraz większość DVD), śledziłem ciekawostki i kolejne trasy koncertowe. Gregorianie koncertują i koncertowali w całej niemal Europie i Azji.

W 2009 roku gruchnęła wieść, że „mnisi” po raz pierwszy mają szansę zagrać przed amerykańską publicznością. Mimo wielu starań, sprawa nie doszła do skutku.

* * *

Jednakże jakiś czas później (kiedy nasza społeczność fanowska już wiedziała, że Ich w USA nie będzie), po necie zaczął krążyć teledysk Gregorian śpiewających w hali Busch Gardens w Las Vegas.

Owy wideoklip był jakiś dziwny. Niby mnisi, muzyka, ale kiepska jakość obrazu i dźwięku, synchronizacja też kulała. Było to tak niepodobne do zawsze wysokiego standardu Gregorian, że zacząłem coś podejrzewać…

Puściłem to w obieg i rozpętała się afera – ten teledysk był fałszywy, a osoby w habitach śpiewały z playbacku! Ktoś próbował podszyć się pod Gregorian, aby zarobić na Ich popularności!

Cały zespół do dzisiaj mi to pamięta. Uratowałem Ich reputację i zyski (chociaż po prawdzie, ja tylko puściłem fałszywkę dalej, nic więcej, więc zasługa należy się też innym osobom).

* * *

Wszystko zaczęło się 12 maja ubiegłego roku, w trakcie generalnego remontu mieszkania. Na moją pocztę przyszedł nieznany mail. Zachowałem go sobie na pamiątkę, a poniżej podaję we własnym tłumaczeniu:

„Drogi Piotrze, jako wyraz wdzięczności za to, że zwróciłeś naszą uwagę na aferę Busch Gardens; oraz za to, że jesteś od lat wiernym fanem Zespołu, chcemy zaprosić Ciebie wraz z osobą towarzyszącą na koncert Gregorian w Krakowie, 19 grudnia. Daj proszę znać, czy będziesz mógł przybyć. Opłacimy bilety, a po koncercie Chłopaki będą czekać na Ciebie, aby osobiście Ci podziękować…”.

Słowa te napisała Toni Young, przedstawicielka Gregorian na Stany Zjednoczone. Z początku byłem w szoku. Cały tamten wieczór zbierałem szczękę z podłogi. W końcu rozpłakałem się ze szczęścia i radości. Miałem tak zapłakać jeszcze parę razy 😉 

* * *

Podobnie jak przed koncertem Beltaine, czas od tego maila nabrał dziwnych właściwości – z jednej strony snuł się wolniej od ślimaka, z drugiej zaś minął w okamgnieniu.

Jak przed wyżej wymienionym wypadem do Starego Sącza, tak i teraz zaklinałem czas, przestrzeń i pogodę. Drżałem, żeby się nie rozchorować, albo żeby Oni tego nie odwołali (tak jak to się stało w Grecji, kiedy tamtejszy promotor Gregorian nagle trafił do szpitala – a mnie na chwilę stanęło serce kiedy to przeczytałem).

Przez te kilka miesięcy pozostawałem w stałym kontakcie z Toni, obgadując różne drobnostki związane z moim przyjazdem do Krakowa. Sami Gregorianie także do mnie pisali – osobiście do mnie, na maila, a był to pierwszy taki przypadek.

W pierwszym tygodniu grudnia wszystko nareszcie było dopięte na ostatni guzik, Rodzice też zawczasu załatwili sobie wolne w pracy.

Przygoda dotychczas nazywana tutaj Wielkim Czymś zbliżała się wielkimi krokami. Pozostawało już tylko przyjechać…

* * *

Ciąg dalszy nastąpi. 

Advertisements

Posted on 11 maja 2015, in Życie Celta.... Bookmark the permalink. 38 komentarzy.

  1. Gratuluję Celcie!!!!!!!!…. to wszystko tylko dowodzi, że warto być człowiekiem z pasją… Ty, oprócz tego, masz też świetny charakter i osobowość, i takie nagrody należą Ci się „z urzędu”… cieszę się Twoim szczęściem i czekam na część drugą… 🙂 🙂 🙂

  2. Klik dobry:)
    Wcale nie dziwię się Twojemu wzruszeniu. Gratuluję z całego serca dla Wielkiego Serca z pasją.
    Pozdrawiam serdecznie.

  3. Rozumiem, że gratulować to będę dopiero pod kolejnym tekstem, kiedy już do spotkania z grupą dojdzie. Na razie chciałbym napisać, że jestem pod dużym wrażeniem dwóch rzeczy. Twojego głębokiego zainteresowania tą twórczością oraz tego, z jaką klasą zespół potrafił zareagować wówczas, kiedy uznał, że jest Ci coś winien. To krzepiące.
    Cieszę się więc Twoją radością i czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam

    • Zawsze pociągały mnie właśnie takie rzeczy tajemnicze i mistyczne, dawne kościelne i historyczne, stare opowieści i pieśni…

      U Gregorian ta aura jest obecna na każdym występie…. Pokochałem ich jak tylko ich usłyszałem.

      A to co zrobili dla mnie faktycznie było szalenie miłe 🙂 Troszczą się o fanów cały czas… Olbrzymia popularność nie uderzyła im do głów 🙂

  4. W takim ekscytującym momencie
    napisać
    Ciąg dalszy nastąpi. 😉

    Gratuluję
    i czekam na dalszą relację

  5. Tak wzniośle o muzyce może pisać tylko pasjonat. Muzyka tej grupy nie jest mi obca, aczkolwiek daleko mi do Twojej fascynacji. Ja już teraz gratuluję, ponieważ nie każdemu dane spełnić swoje marzenie. Czekam na dalszy ciąg. Słonecznie pozdrawiam.

  6. szczur z loch ness

    Światowe życie rzec by można 🙂 Piszą do Ciebie Damy Dworu Brytyjskiego, w imieniu Królowej. Teraz dla odmiany Gregorian, czyli górna półka w świecie muzyki, zaprasza na koncert. Czekam na dalszy ciąg relacji, a zwłaszcza Twoje odczucia z koncertu. Wiesz, płyty to tylko płyty, coś tam przekazują ale muzyka wymaga kontaktu, relacji z publicznością itd., itp. Wiadomo o co chodzi 🙂
    Wiele Serdeczności z Loch Ness 🙂

    • Wychodzę z założenia, że raz na jakiś czas, każdemu coś się od życia należy 😉

      A odczucia będą będą…i parę zdjęć może też 🙂

      Pozdrowienia mkną z Polanki do Stolicy Betonu!

  7. no wiesz co!! w takim momencie przerwać! 😦
    a tak w ogóle to wielki szacun za wierność i aktywność w temacie i gratulacje wielkie za te Wielkie Coś :))) piękne i radosne jest to, że takie marzenia potrafią się spełniać! chociaż podejrzewam, że Twoje marzenia aż tak daleko nie sięgały? 🙂

  8. To najlepszy dowód że marzenia się spełniają!
    Gratuluję i czekam na ciąg dalszy.
    Serdeczności 🙂 🙂

  9. Celcie, sama się prawie popłakałam ze wzruszenia!
    Sama mam takie jedno marzenie, trudno osiągalne, prawie nie do spełnienia, ale wierzę, że kiedyś…

  10. Piter, zrobiłeś przerwę, jak tvn na reklamę!!! No dawaj ciąg dalszy, no! Sie nie robi tego ludzkości. O w ogóle, to wiesz, że jestem szczęśliwa Twoim szczęściem, prawda? :*

    • Sorry, Myshu – nie dało się tekstu inaczej podzielić 😀 Ciąg dalszy będzie za niedługo, musi się napisać. Oraz pewnie, że wiem :* Dzięki, że jesteś 🙂

  11. Pomijając kwestię Twoich preferencji, marzeń etc…. Cieszę się Twoją radością i podobnie jak Vulpian jestem pod głębokim wrażeniem zachowania się wobec Siebie zespołu…:) To przywraca trochę wiarę w ludzi…
    Kłaniam nisko:)

  12. No to czekamy na nasz „ulubiony ciąg dalszy”, mając nadzieję, że reszta już gotowa do publikacji!? Się nie dziwię, że to było przeżycie!

    • Owszem…druga część już prawie skończona 🙂 Muszę tylko załatwić jeszcze parę linków (będziesz miał czego słuchać 😉 ) i parę zdjęć.

      Cierpliwości…

  13. Aura Gregorian towarzyszy mi od rana. Dzięki Tobie taki mam dziś klimat. Pozdrowienia.

  14. O rany, ale jaja!!!!!!! Ciary 😀
    I co, i co dalej???

    Ech moje marzenie to koncert Knopflera tego lipca w Krakowie, ale z przyczyn różnorakich – nie idę.

    Buźka, czekam na c.d. relacji ^^

  15. 😀 marzenia się spełniają!
    pozdrawiam serdecznie!

  16. I bach, koniec! Kiedy mi serce prawie z piersi wyskoczyło z niecierpliwości. 🙂 Celtusie, Celtusie! 😉

  17. Ja też Ci gratuluję kontaktów z zespołem. Bardzo lubię G., jak i Enigmę. Z tym że…
    Nigdy nie osiągnę tego rodzaju zażyłości z jakąkolwiek muzyką, bo takich ulubionych zespołów mam z setkę, których bardzo lubię słuchać. I widzisz, z jednej strony Cię podziwiam, że jesteś tak zaabsorbowany jednym typem muzyki (irlandzko – celtyckiej i G.), ale z drugiej, czy nie omija Cię mnóstwo innych dźwięków. Pozostaje się posprzeczać. 😉

    • Nie ma się o co sprzeczać, bo rozumiem Twój punkt widzenia 🙂

      Muzyka irlandzko-celtycka i „mistyczna”, typu Gregorian i Enigma, to moje najukochańsze gatunki…ale ja oprócz tego słucham jeszcze polskiej muzyki, trochę popu, rapu i disco. Jestem w zasadzie otwarty na wszystko poza naprawdę ciężkimi, dosadnymi i chamskimi brzmieniami.

      Co do mojej zażyłości, ja już tak mam, że jeśli coś mi się podoba czy coś lubię, to się w to angażuje i chce wiedzieć, kto co jak… Taki już ze mnie ciekawski typ 😉

      Bardzo się cieszę, że masz udział w tej mojej ogromnej radości Torlinie 🙂 Część druga będzie niedługo. Na nią też Cię zapraszam.

  18. Czekamy na wstrząśnienie, zmieszanie i wielkie WOW.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: