Bonaparte i Celtowie…

an Déardaoin, an 16ú lá d’Aibreán 2015

Niniejszy temat (oparty głównie na informacjach z facebookowej strony Celtic i mojej własnej wiedzy, ale nie tylko) być może szczególnie zainteresuje Torlina i podobnych Mu wielbicieli epoki napoleońskiej.

Najpierw jednak przypomnę Wam coś, co napisałem tu już dawniej, a co stanowi składnik dzisiejszego tekstu.
Mianowicie, współczesna Francja dawniej zwana była Galią. Zamieszkiwali ją Galowie, czyli Celtowie (choć obecnie mamy niejaką pewność, że oni wobec samych siebie tej drugiej nazwy nie używali – wbrew przytoczonemu niżej cytatowi). Owe ziemie przez całe wieki były największym i najprężniej rozwijającym się celtyckim skupiskiem na Kontynencie.

Aż do czasów Juliusza Cezara, który przybył i zobaczył. Ale zanim zwyciężył, trochę się natrudził – między innymi badając i dokładnie opisując owy obszar, w trakcie prowadzonych z tubylcami wojen galijskich (lata 58-51 przed naszą erą).

To Cezarowi zawdzięczamy słynne słowa: „Galia jako całość dzieli się na trzy części. Pierwszą zamieszkują Belgowie, drugą – Akwitańczycy, trzecią ci, którzy we własnym języku nazywają siebie Celtami, a w naszym – Gallami”.

Stosując różne metody wobec różnych wodzów i plemion, od przekupstwa i pochlebstw do agresji militarnej, rzymski dyktator po latach wcielił całą Galię do własnego państwa.

Ten największy strateg w historii Rzymu przez całe wieki był wzorem do naśladowania dla swoich następców, którzy pragnęli mu dorównać, a nawet go przewyższyć. Kolejnemu naszemu bohaterowi niemal się to udało…

* * *

Szkolne lekcje historii mają to do siebie, że oficjalny program nauczania pomija niestety różne, często intrygujące zagadnienia, skupiając się ściśle na odgórnie narzuconych wytycznych. Jedna z takich właśnie mniej znanych spraw to celtyckie zainteresowania Napoleona Bonaparte 🙂 Zaskoczyło mnie to, bowiem dowiedziałem się tego zaledwie przed dwoma laty.

Przypuszczam, że Moi Czytelnicy orientują się przynajmniej pobieżnie w przebiegu kariery tej postaci. Napoleon od najmłodszych lat zafascynowany był Juliuszem Cezarem i jego dokonaniami. Drugim jego hobby, o którym niewielu z jego otoczenia wiedziało, były sprawy moich braci. Stąd i z pism Cezara wiedział o tym, co Wam wyżej przypomniałem – że Francja onegdaj pełna była Celtów…

* * *

Braki we wzroście Korsykanina rekompensowały z nawiązką jego niebywała charyzma oraz talent wojskowy. Nic zatem dziwnego, że w ekspresowym tempie zdobywał popularność i wpływy. Umiejętnie wykorzystując jedno i drugie, zaczął systematyczny podbój Europy – Belgia, Holandia, Szwajcaria, niemiecki Związek Reński, Księstwo Warszawskie, Hiszpania, państewka włoskie. Niektóre tereny włączał bezpośrednio do Francji, gdzie indziej osadzał swoich krewnych i popleczników.

Podobnie jak Cezar, Napoleon dostosowywał się do sytuacji w danym państwie. Albo zajmował je jawnie siłą (Belgia, Holandia, Hiszpania), albo podstępnie organizował przewroty (jak w Szwajcarii, gdzie działacze lewicowi nazwiskiem de la Harpe i Ochs, z rozkazu Napoleona wszczęli bunt, który oddał kraj pod jego panowanie).

Przez cały ten czas, nasz bohater doskonale pamiętał, iż wszystkie te tereny były w mniejszym lub większym stopniu zamieszane przez Celtów. Mam tu na myśli zwłaszcza samą Francję, Szwajcarię*, Belgię, północne Włochy i Niemcy.

Napoleon znał ówczesną historię moich braci, chociaż miał o nich wyobrażenie bardziej romantyczne, aniżeli realistyczne…

* * *

Pierwsze trzy z wymienionych wyżej krajów (razem z Austrią, która w epoce napoleońskiej znajdowała się wszakże w innej strefie wpływów) tworzą zbiorczo coś, co ja nazywam celtyckim matecznikiem.

To z grubsza tutaj, około tysiąca lat przed Chrystusem, narodziła się właściwa kultura moich braci, która w ciągu paru następnych wieków objęła swym zasięgiem cały kontynent.

Teraz cały ten obszar należał do cesarza-celtofila. Założę się, że był zachwycony! 😉

Jego radość wzmagała jeszcze zapewne świadomość, iż wszystkie podbite przez niego ziemie w różnych okresach znajdowały się we władzy starożytnego Rzymu. Tym bardziej „Mały Cesarz” musiał czuć, że podąża śladami swojego idola Cezara.

* * *

Wbrew temu, co od lat wmawia się nam na lekcjach historii, Napoleon nie dokonywał tych wszystkich podbojów dla własnej chwały. To miało dla niego właściwie drugorzędne znaczenie. Nie robił tego dla Francji ani jej mieszkańców (choć propaganda twierdziła inaczej).

Cesarzowi marzyło się „celtyckie imperium” (sic!), dokładnie takie jak Galia w czasach Cezara i przed jego przybyciem. Ot i cała prawda…

Ukoronowaniem cesarskich starań i marzeń w tym względzie było otwarcie w 1805 roku Akademii Celtyckiej w Paryżu ** – działającej do dziś, największej nad Sekwaną instytucji zajmującej się badaniami w mojej ulubionej dziedzinie.

* * *

Po śmierci Napoleona I, celtyckiego bakcyla połknął jego bratanek, Ludwik Lucjan Bonaparte (1813-1891).

Filolog i wydawca. Badacz dialektów języka angielskiego oraz języków celtyckich w ogóle. Zgromadził imponujący księgozbiór na ten temat. Oprócz tego zajmował się tłumaczeniem różnych dzieł na języki celtyckie. Dobry znajomy samej królowej Wiktorii, która wypłacała mu rentę.

Eksperci nazywają księcia Ludwika pierwszym współczesnym celtologiem. Niektóre z jego prac wykorzystywane są do dzisiaj. 


* Nazywana Helwecją lub Republiką Helwecką, od Helwetów – bodaj najbardziej ruchliwego spośród wszystkich celtyckich plemion. Helweci nigdzie nie zagrzali miejsca na dłużej, tylko na terenie Szwajcarii.
Była to najliczniejsza, choć nie jedyna, grupa zamieszkująca tamte ziemie. Helwetów pobił w końcu Cezar w roku 58 p.n.e., zaś do II wieku naszej ery, Szwajcaria w całości była już rzymską prowincją.

** Zarówno angielska, jak i francuska Wikipedia zgodnie podają, że Académie Celtique to pierwotna nazwa tego ośrodka, znanego dziś jako Société des Antiquaires de France. Ciocia Wiki twierdzi również, że ośrodek powstał rok wcześniej niż podają to administratorzy strony Celtic i nie wspomina nic o Napoleonie jako założycielu.

Advertisements

Posted on 16 kwietnia 2015, in Ceilteach, Historia. Bookmark the permalink. 42 komentarze.

  1. Wszyscy jesteśmy Celtami, tylko jeszcze o tym nie wiemy!!! 😀 😀 D:
    Pozdrawiam! 😉

  2. Klik dobry:)
    Czasami zastanawiam się, jaki byłby świat bez tych wszystkich strategów z wielkimi talentami i dlaczego talentem oraz zasługami nazywamy skłonności do sprawnego zabijania i podbijania? Toż to bandytyzm i terroryzm po dzisiejszemu. Może dlatego nie lubiłam w szkole historii wielkich strategów, bo to historia zabijania.
    Miło więc dowiedzieć się o innych zasługach, jak choćby Akademia.

    Pozdrawiam serdecznie.

    • Historia zawsze miała to do siebie, że kiedy jedni podbijali, zabijali i zgarniali laury, to inni cierpieli. Niektórzy od zawsze chcieli postawić na swoim i dlatego Historia wygląda dzisiaj tak jak wygląda.

      Ale trzeba pamiętać przede wszystkim o rzeczach pozytywnych – jak powstanie Akademii właśnie 🙂

  3. szczur z loch ness

    Obawiam się, że każdemu kto dokonywał podbojów w Europie można by przypisać zamysł powtórzenia zdobyczy terytorialnych Cesarstwa, a geograficznie zasiedlenia podobnych obszarów jak Celtowie (z tego co pisałeś wcześniej wynika bowiem, że byli oni wszędzie lub prawie wszędzie). Napoleon urzeczywistniał przede wszystkim własne ambicje! Niemniej, pomysł spiskowej i przyznam nowej teorii losów świata arcyciekawy 🙂
    Serdeczności z Loch Ness 🙂

  4. Jantoni341.blogspot.com

    Oj, działo się, działo!

  5. Większość podbojów i wojen to urzeczywistnianie czyichś ambicji, aspiracji i zagarnięcia terytorium obfitującego np.w bogactwa naturalne.I zawsze- tu wzdycham – zwycięzca ma rację.
    Ostatnio słuchałam starszego Ukrainca, którego syn stracił obie nogi i nie przeżył. Prosił, by mu wytłumaczyć o co walczył jego syn, bo przecież nie o wolność kraju, skoro mieszkał i mieszka na Ukrainie. Jak ma odpowiadać wnukom,czy ich tata to bohater, skoro był separatystą, a rodzina z polskimi korzeniami…

    • Kontrowersyjna sytuacja… Każda wojna jest złem, przykładem egoizmu i bezmyślności. Szkoda tego Ukraińca, powiem Ci. Miał rodzinę, która potrzebowała go o wiele bardziej niż jego kraj…

  6. Szkoda, że nie mamy klarownych zapisów genealogicznych. Ciekawie byłoby kroczyć ścieżkami przodków. Dziś możemy jedynie badać profile genetyczne. Kilka lat temu czytałem, że jeden Indianin miał wspólne genomy zw współczesną Greczynką.

    • Oj tak… Aż korci człowieka prześledzić całe swoje drzewo genealogiczne, jak daleko sięga, do kiedy i dokąd 🙂

      Słyszałem, że wszyscy na świecie wywodzimy się z jednego pnia (przynajmniej językowo), więc podobieństwa genetyczne też mnie nie zdziwią 😉

  7. Ciekawa teoria z tymi post-celtyckimi aspiracjami Napoleona. To Twój domysł, czy ktoś ze współczesnych cesarza coś od niego na ten temat usłyszał i zapisał?
    Kłaniam nisko:)

  8. Do tej pory nie interesowali mnie Celtowie. Twój blog zainspirował mnie do tego, że zaczęłam szukać wiadomości. Chyba i ja mam coś z Celta. Pozdrowienia.

  9. Ja tutejszy. Z Celtami nie mam nic wspólnego. Przynajmniej tak sądzę.
    Pozdrawiam

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: