Historia lokalno-sentymentalna…I

an Luan, an 1ú  de Mheán Fómhair 2014

Jak wiecie, mieszkam w Nowym Sączu. Moje Miasto powstało w II połowie XIII wieku i na przestrzeni dziejów było świadkiem wielu ważnych dla Narodu chwil.

Przed bitwą pod Grunwaldem, król Władysław Jagiełło naradzał się ze swoim krewniakiem, księciem Witoldem na tutejszym zamku – jednym z wielu zbudowanych jeszcze przez Kazimierza Wielkiego.

W XVII wieku było to pierwsze miasto wyzwolone przez hetmana Stefana Czarnieckiego spod Potopu szwedzkiego.

Potem w 1918, właśnie tutaj w obecności Marszałka Józefa Piłsudskiego zabrzmiał po raz pierwszy w wolnej Polsce Mazurek Dąbrowskiego.

Podczas II wojny, Niemcy zamienili wspomniany Zamek w skład amunicji, w 1945 wysadzony przez partyzantów. Po tamtych czasach pozostał tylko fragment murów obronnych i baszta „Kowalska”, na szczycie której od dziesięcioleci powiewa polska flaga.

Z kolei w latach 70-tych odwiedził nas sam I Sekretarz KC PZPR, Edward Gierek.

Ostatnio dowiedziałem się, że Nowy Sącz ma w historii jeszcze jedną ciekawą kartę…

* * *

W sierpniu zeszłego roku, moja Mama zetknęła się w pracy z Panią Alicją Barańską i jej synem, Jackiem. Za troskliwą opiekę, jaką zostali otoczeni, Mama otrzymała od tych Państwa książkę z odręczną dedykacją Pana Jacka. Przeczytała ją najpierw ona, potem Busia, a pod koniec stycznia przeczytałem ją ja.

Jak się okazało, Pan Jacek Barański jest prezesem Sądeckiego Stowarzyszenia Pamięci Sybiru, działającego pod patronatem tutejszego starostwa. Książka, którą Mama otrzymała, to praca zbiorowa pod tytułem: „Tułacze ślady żołnierza-Sybiraka”. Bogato ilustrowana czarno-białymi fotografiami pozycja pełna wspomnień kilku osób, które wraz z rodzinami przeżyły gehennę przesłuchań NKWD i wywózek na „nieludzką ziemię” rosyjskich i kazachskich stepów…a po podpisaniu układu Sikorski-Majski: cały szlak bojowy Armii Andersa od Persji do Wielkiej Brytanii. Jedną z tych osób była właśnie Pani Alicja Barańska, która pomogła wydać tę książkę.

Przyznaję, że w szkole temat obu wojen światowych zawsze był dla mnie najcięższy i najmniej ciekawy. Jednakże ta pozycja jakoś wyjątkowo mnie poruszyła. Wszyscy musieli toczyć codzienną walkę o przeżycie pracując ponad siły wśród chłodu albo upałów, wśród dojmującego głodu, ciągłych szykan i nie zawsze życzliwych tubylców.

Pozwólcie Kochani, że przedstawię Wam pokrótce pierwszego z dwojga bohaterów tamtych straszliwych czasów, którzy szczególnie utkwili mi w pamięci.

Niniejszą historię miałem zamiar zamieścić w jednej notce, lecz ze względów objętościowych zmuszony jestem podzielić ją na dwie części.

* * *

Stanisława Duczyminska urodziła się w 1885 roku na Kresach Wschodnich i z czasem podjęła studia medyczne na Uniwersytecie Lwowskim, ze specjalizacją ginekolog-położna. Była wybitną lekarką i człowiekiem bez reszty oddanym pacjentowi. Niejednokrotnie pracowała do późnych godzin nocnych i bywała tak zmęczona, że zasypiała na stojąco.

Wyszła za mąż za podpułkownika Jana Duczyminskiego. Po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939, Państwo Duczyminscy trafili do jednego z sowieckich transportów na Wschód – Stanisława do Kazachstanu, a jej mąż w jeszcze odleglejsze rejony. Nigdy się nie dowiedziała, co się z nim stało. Na zesłaniu Stanisława pracowała w sowchozie przy zbożu i w krótkim czasie dała się poznać tamtejszym kobietom jako serdeczna osoba, która w prymitywnych warunkach, bez pomocy i sprzętu przyjęła niejeden poród.

W połowie roku 1941 została ogłoszona amnestia dla polskich zesłańców. Uwolniony z więzienia na Łubiance generał Władysław Anders zaczął formować Armię Polską, w szeregi której wstąpiła między innymi Pani Doktor. Podczas organizacji szpitali wojskowych i innych punktów doraźnej pomocy medycznej Jej pomoc okazywała się nieoceniona. Między nią a generałem Andersem wytworzyła się bliska więź.

Szerzył się tyfus i inne choroby. Na prowizoryczne szpitale zamieniano na przykład meczety czy zwykłe magazyny. Chorzy często musieli spać na łóżkach polowych, a kiedy tych brakowało – po prostu na gołej ziemi. Nic dziwnego, że w takich warunkach Stanisława miała pełne ręce roboty. Złościła ją każda propozycja odpoczynku, wtedy bowiem stale trzeba było kogoś ratować. Pani Duczyminska dosłużyła się stopnia kapitana, a za swoją wzorową postawę w czasie całej wojny uhonorowana została wieloma odznaczeniami.

Po roku 1945 wróciła w końcu do Ojczyzny i osiadła tutaj, w Nowym Sączu. Nie mogła jednak nikomu opowiedzieć o swoich przejściach – komunistyczne władze dyskryminowały Sybiraków. Z tego samego powodu naszej bohaterce trudno było znaleźć jakąkolwiek pracę. Wreszcie szczęście się do niej uśmiechnęło – po znajomości trafiła do dzisiejszego Szpitala Specjalistycznego im. Jędrzeja Śniadeckiego (w którym pracują Moi Rodzice), jako Ordynatorka Oddziału Ginekologiczno-Położniczego.

Pod Jej zarządem był to najlepszy oddział szpitala. Dziesiątki kobiet ściągały na Sądecczyznę z najdalszych okolic, byle tylko urodzić pod opieką Pani Stanisławy. Do dzisiaj żyje tu wiele osób, które przyszły na świat dzięki niej.

Kapitan Duczyminska zmarła w 1970 roku. Pochowano ją na tutejszym Starym Cmentarzu

W 2008, Jej cioteczna wnuczka Anna Kaleta uroczyście odsłoniła jej nowy nagrobek, ze specjalnym symbolem zesłańca Sybiru…

* * *

Ciąg dalszy nastąpi…

Advertisements

Posted on 1 września 2014, in Historia. Bookmark the permalink. 28 komentarzy.

  1. przeczytałam ze wzruszeniem!
    Pozdrawiam:))

  2. Vulpian de Noulancourt

    Ludzie są różni, a prawdy o sobie dowiadują się często dopiero w momencie próby. Krzepiące jest, że bywają również takie osoby, jak ta Pani.
    Pozdrawiam

  3. Dziękuję za notkę, bardzo mnie wzruszyła. Powód znasz 🙂

  4. Moja rodzina doświadczyła czegoś innego, równie okrutnego – cudem ocalała z rzezi OUN UPA na Kresach Wschodnich. Gdyby nie ten cud, nie byłoby mnie dzisiaj na świecie…

  5. pozwól, że dziś, póki co, tylko się przywitam i prześlę Ci pozdrowienia… 🙂

  6. szczur z loch ness

    Gwoli poprawności, to jednak pisząc o Mamie napisałbym słowo: ona z dużej litery, zaś cała historia w moim skromnym odczuciu ważna, nie tylko jako przyczynek do dziejów Nowego Sącza ale chyba w szerszym znaczeniu. Niestety, dodam 😦
    Pozdrawiam z Loch Ness

  7. Mimo przeciwności jakie zgotował jej los, zwycięsko przeszła próbę i pozostała człowiekiem. Zasłużyła na ludzką pamięć.

  8. Miło poczytać. Wiele wakacji spędziłam w Nowym Sączu, z czego w prawie każdą niedzielę bywałam na mszy na Starym Cmentarzu 🙂

  9. Ze wzruszeniem przeczytałam Celcie…
    Jak wiele było w czasie wojny takich i podobnych historii.
    Czekam na ciąg dalszy.
    🙂

    • Bóg Zapłać Waszmości za ten cenny dodatek do noty mojej 🙂

      Pierwszego linka przejrzałem już wczoraj…a drugiego przeczytam jak czas pozwoli…

      Gwoli tej listy znanych Sądeczan dodam jeszcze, iże brat Imci Szarka, Stanisław, uczył mię plastyki w szkole podstawowej 🙂

  10. A mnie z postaci historycznych z Nowym Sączem najbardziej kojarzy się Gabriel Wojniłłowicz, który je wyzwolił w 1655 roku
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Gabriel_Wojni%C5%82%C5%82owicz

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: