O Druidach po raz (przed)ostatni…

an Aoine, 22ú lá de mhí Lúnasa, 2014

Pracując nad pierwszą częścią cyklu o pomroczności, w pewnej chwili zauważyłem, że myśli moje poczęły krążyć wokół trochę innego tematu. Skopiowałem więc to, co już napisałem, do osobnego postu. Tak powstał zalążek niniejszej notki, który powolutku rozwijałem.

Rozważania te przez kilka miesięcy nosiły inny tytuł, gdyż w jednym wpisie miały się zawierać dwa tematy. Jak to zwykle jednak bywa, rzecz się odrobinkę rozrosła i postanowiłem owe tematy potraktować osobno 🙂

* * *

Jak celtycki świat długi i szeroki, różnorodne plemiona zamieszkujące Europę (równie często walczące ramię w ramię, co przeciw sobie) posiadały najczęściej przywództwo dwojakiego rodzaju. Władzę świecką sprawował wódz bądź król, który przed objęciem tronu musiał zostać namaszczony przez „duchownych” plemienia, czyli druidów.

Bywało też tak, że jeśli dany władca nie spełniał oczekiwań poddanych, ci go obalali i powoływali vergobreta – druida, a zarazem sędziego i wodza w jednej osobie.

Druid miał władzę absolutną, co nawet w dzisiejszych czasach, gdzie kilku dyktatorów ostało się jeszcze na świecie, może przerażać. Od jednego jego / jej słowa zależało „być albo nie być” pojedynczych jednostek albo i całych plemion.

Wedle jednej z opowieści, podczas zgromadzenia wojownik nie miał prawa zabierać głosu przed królem, a król nie mógł mówić przed druidem.

Byli nietykalni. Kto zabił druida na polu bitwy bądź w czasie sprzeczki, musiał się liczyć z klątwą trwającą niekiedy nawet kilka pokoleń.

Szczególnie wśród irlandzkich Celtów powszechne były nakazy lub zakazy, nakładane przez druidów na całą społeczność lub poszczególne osoby, czyli geis. Od geis nie można było uciec: raz na kogoś nałożone musiało się prędzej czy później dopełnić (mogli je także nakładać rodzice na dzieci).

Kiedy zwaśnione strony stawały naprzeciwko siebie przed konfliktem, druidzi pełnili między nimi rolę neutralnych pośredników. Mogli doprowadzić do wybuchu walk albo w ostatniej chwili im zapobiec.

Juliusz Cezar pisał o nich: „Prowadzą częste i zażarte dyskusje na najróżniejsze tematy. O ruchu gwiazd, rozmiarze Wszechświata i samej Ziemi, o naturalnym porządku rzeczy, a także potędze nieśmiertelnych bóstw i obowiązkach każdego z nich [bogów]. Całą tę wiedzę przekazują swoim młodym uczniom” [tłumaczenie moje].

Wierzyli ponadto w nieśmiertelność duszy i reinkarnację.

 * * *

Zgodnie z tym, co udało mi się odnaleźć w pewnym tematycznym słowniczku, dzielili się oni na trzy grupy, zgodnie z pełnioną funkcją: druidzi prymitywni, bardowie i ovates.

Podobnie jak w przypadku celtyckich bogów, powinności kapłanów mogły się zazębiać; nie było sztywnych ram dla każdej grupy. Wszystkich bowiem druidów łączyło to samo powołanie – aby leczyć, sądzić, nauczać i interpretować wolę istot wyższych.
Wszyscy oni byli też zwolnieni ze składania danin oraz odbywania służby wojskowej.

Do obowiązków druidów prymitywnych należało przede wszystkim odprawianie rytuałów religijnych, składanie ofiar oraz duchowa formacja osób przeznaczonych do tego stanu. Noszone przez nich białe szaty symbolizowały światło, czystość i wiedzę.

Bardowie są najczęściej pojawiającym się rodzajem druida, jeśli chodzi o legendy czy współczesne pisma naukowe. W dawnych czasach pełnili oni rolę królewskich doradców oraz duchowych przewodników swego ludu.
Bardowie byli skarbnicą zbiorowej mądrości przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Żadna uczta nie mogła się obyć bez pieśni czy opowieści przez nich recytowanej. Wymagano od nich, aby znali na pamięć szczegółowe drzewa genealogiczne najważniejszych władców. Przywdziewali szaty w kolorze nieba: oznakę sprawiedliwości i prawdy.

Największym bardem w dziejach miał być Taliesin (według niektórych walijskich podań ojciec samego Merlina). Pierwowzorem tej postaci jest autentyczny gawędziarz, wędrowny Walijczyk żyjący w V-VI wieku naszej ery. Imię jego niestety nie zachowało się.

Ovates (liczba mnoga) byli, najprościej mówiąc, jasnowidzami. Ich zadaniem było obserwowanie, odkrywanie i wynajdywanie. Przyszłość przepowiadali najczęściej z wnętrzności ofiar zwierzęcych i ludzkich, z lotu ptaków czy pogody w danym dniu. Ich kolorem była zieleń rozkwitającego życia.

Ovates byli ponadto znani jako filidowie. Pod tą nazwą przetrwali w Irlandii aż do VI wieku naszej ery, działając wśród ludu na równi z chrześcijańskimi biskupami i tak samo jak oni otrzymując od władców różne beneficja. W końcu jednak filidowie i biskupi stali się zbyt liczni, zaczęli sobie wchodzić w paradę, co stało się przyczyną stopniowego ograniczania roli tych pierwszych.

W miarę upływu stuleci stworzyli oni zupełnie odrębny stan, w obrębie którego istniały rangi, zaś tytuł filida był dziedziczny. Wydaje się, że owa godność była tożsama z rolą barda (co potwierdza moje wcześniejsze słowa o „zazębianiu się obowiązków” między kapłanami), ale źródła nie są tutaj zgodne. Zainteresowanych zapraszam tutaj po dalsze szczegóły…

Władza prawodawcza prawdopodobnie dzielona była równomiernie między króla bądź wodza, a wszystkie trzy odmiany druidów.

*

Już po zredagowaniu powyższego fragmentu, dowiedziałem się z facebookowej strony Celtic Lore And Mythology o tym, że w poczet druidów zaliczano również lekarzy i kowali. Zarówno dawniej jak i współcześnie, tych ostatnich nazywano smithami.

Tym słowem określa się także dzisiaj różnego rodzaju rzemieślników, kunsztownie obrabiających drewno (woodsmith), złoto (goldsmith), czy srebro (silversmith) chociażby. Być może stąd wzięło się nazwisko, które w anglojęzycznych rejonach świata jest niemal równie powszechne, jak u nas Nowak czy Kowalski 😉

Moi bracia darzyli smithów szacunkiem na równi z pozostałymi trzema kastami kapłańskimi, uważając ich za nadzwyczajnych mędrców oraz posiadaczy wielkiej magii. Kadzie, w których celtyccy kowale topili metal, postrzegane były jako ziemskie odpowiedniki Świętego Kotła o właściwościach regeneracyjnych.

Tamtejsi kowale mieli nawet własnego patrona, ale to już temat na inną opowieść…

* * *

Ciekawostka demograficzna:

Dawniej w celtologii dominowało przekonanie, że skoro Celtowie mieszkali praktycznie w całej Europie: od Portugalii po Ukrainę, od Wysp Brytyjskich po Bałkany, to automatycznie znaczy, że wszędzie tam musieli być również druidzi. 

Otóż wygląda na to, że druidzi nie zadomowili się nigdzie indziej poza Galią, Brytanią, Szkocją, Walią i Irlandią. Nie ma żadnych dowodów (archeologicznych ani pisanych) na ich obecność w Italii, Azji Mniejszej, czy w innych celtyckich osadach na Kontynencie. Jedynie Galia*, a do pierwszych wieków naszej ery także Wyspy Brytyjskie.

Przyznam, że mam tutaj mieszane odczucia, albowiem w książce: Mitologia świata – Celtowie z 2008 roku, w krótkim rozdziale poświęconym druidom zapisano, iż owi kapłani byli obecni w każdym rejonie objętym wpływami celtyckimi. W żadnym innym źródle nie spotkałem się jednak z dowodami potwierdzającymi te słowa. 

* * *

Nie wiem niestety, czy druidyzm na Kontynencie jest starszy od Celtów, czy też może rozwijał się równolegle z nimi.

Jeżeli zaś chodzi o Wyspy Brytyjskie, religia ta istniała tam już wiele wieków przed pojawieniem się moich duchowych braci, a Celtowie jedynie ją sobie „pożyczyli”. Nie byłby to pierwszy ani ostatni tego typu przypadek w ich historii 😉

O samych druidach pisałem już chociażby tutaj. Na chwilę obecną, na Polance pojawią się jeszcze dwie druidzkie notki. Skopiowałem je jednak do szkiców na długo przed napisaniem tych słów, więc to jeszcze ze „starego rzutu” będzie.

Wraz z tym, co napisałem powyżej, temat stricte druidzki uważam za zamknięty. Przynajmniej dopóki nie natrafię na jakieś nowe dla mnie informacje…

Sláinte!


W cyklu o pomroczności pisałem, iż galijskich druidów wybił co do nogi Cezar, podczas wojen prowadzonych w latach 58-51 p.n.e.

Później dowiedziałem się, że dyktator jedynie zapoczątkował proces systematycznej eksterminacji celtyckich kapłanów. Resztki druidzkiej kasty, kryjącej się wówczas w co bardziej niedostępnych częściach rzymskiej Galii, dobił w ostatnich latach swego panowania cesarz Tyberiusz.

Reklamy

Posted on 22 sierpnia 2014, in Ceilteach. Bookmark the permalink. 33 Komentarze.

  1. wiesz, Celcie?.. dzięki tym Twoim tekstom aż mam ochotę poszperać w źródłach (i nie mówię tu o potokach bo w nich woda zimna, a ja lubię ciepełko..), zawsze lubiłam tę tematykę, tych pradawnych wierzeń i kultów… a druidów pokochałam za sprawą Panoramiksa … 🙂
    miłego dnia ……..

  2. a gdzie mój komentarz?????? … znaczy poprzedni….

  3. no masz, to teraz będą trzy… się rozszalałam, proszę o wybaczenie … 🙂

  4. Bardzo ciekawa notka, dzięki 🙂 I znowu mi się Asterix przypomniał, hehe.

  5. „Druid miał władzę absolutną…” skojarzyło mi się to z pewną sprawą, otóż obecnie druid ma też dużą władzę 😉 konkretnie ten, popularny, bo tani cydr: http://justchillin.ie/image/cache/data/Beer%20Web/druid-228×228.png
    pozdrawiam

  6. Vulpian de Noulancourt

    O ile mój umysł burzy się na dźwięk słowa „jasnowidzący”, to zupełnie staje dęba przy informacji, że takie zdolności miałyby być dziedziczne.
    Pozdrawiam

    • Tak po prawdzie, to sam tytuł był dziedziczny, ze zdolnościami to różnie bywało…

      Dlaczego Cię to określenie tak oburza powiedz?

      • Vulpian de Noulancourt

        Bo nie jestem w stanie uwierzyć w proroków. O ile dopuszczam sytuację, kiedy komuś tam udało się raz przewidzieć zdarzenia przyszłe, to już stałe wieszczenie z sukcesem uważam za niemożliwe. Utrzymywanie, że posiada się w tym względzie jakieś szczególne zdolności jest dla mnie nieetyczne. Tym bardziej, gdy wiele oczu wisi na wargach proroka i ludzie są gotowi poświęcać wiele (lub wszystko) w imię przepowiedni.
        Pozdrawiam

        • Poniekąd masz rację… W historii było przecież wiele osób, którzy utrzymywali, że mają takie zdolności i chcących sobie w ten nabić trzos…

          A ludzie, którzy wierzą w coś takiego zawsze byli, są i będą…

  7. szczur z loch ness

    Od lat wielu ślędzę Twoją Sagę o Celtach i nie ukrywając, że jest barwna, a nawet wciągająca, mam wszakże refleksję. Otóż, rzecz cała jest po cześci mitem opartym na legendach a te z kolei sa oparte na mitach wcześniejszych, te zaś na jeszcze wcześniejszych legendach. Stąd rzecz cała jawi się dość bajkowo. Podejrzewam również, że tzw. druidzi wcale nie byli Celtami, a bardziej nimi rządzili.
    Pozdrawiam z zaścianka Loch Ness
    🙂

    • Dziękuję, że tak ładnie nazwałeś to, co tutaj robię 🙂

      Z tą baśniowością masz rację… Ten element zawsze był u Celtów obecny. A że wszyscy ludzie wywodzą się ponoć ze wspólnego pnia, wcale nie dziwi ta wielowarstwowość, o której wspominasz…ani te powiązania mityczno-kulturowe 🙂

      Pozdrowienia z Polanki!

  8. Mamy obecnie w Polsce ponad 40 000 druidów w ponad 11 000 placówkach. Do tego dochodzą zgromadzenia kobiece i męskie. Mamy ponad 130 druidów – specjalistów od wywabiania duchów mrocznych i pomrocznych, a wszyscy oni chętnie rzucają klątwy na osoby i grupy oraz każą błagać Ducha o wzrost powołań dridzich [czy druidzkich]. Esportujemy druidów do obu Ameryk, Azji i Afryki. Co do Antarktydy – nie badałem problemu… Niedługo w udridzeniu [czy udruidowieniu] przeskoczymy Tybet, gdzie co piąty mężczyzna był driudem [jak zwał tak zwał]. Każdy z druidów uważa, że praca [niedriuda na rzecz druida] nie hańbi. Proszę więc nie kończyć swoich rozważań o druidach… Temat swojski aż do bólu i jeszcze rwący jak dzika rzeka… Vivere non est necesse – navigare… i owszem.
    POZDRAWIAM.

    • Sir Absurdzie!

      Po pierwsze, witam znowu na Polance! Fajnie znowu Cię widzieć 🙂

      Po drugie, nie przeczę, że jakaś analogie tutaj występują, ale jednak współcześni kapłani nie bardzo pasują do starożytnych Druidów… Nie te czasy i nie ta kultura.
      Ale to, że współcześnie Druidzi też są, to już prawda… Są przecież neopoganie, którzy traktują takie opowieści jak te, które tu prezentuję, odrobinę zbyt dosłownie… Zbyt dosłownie dla postronnych obserwatorów, ale dla nich jest to wszytko jak najbardziej prawdziwe.

      Co do nie kończenia moich rozważań na ten temat…cóż…jeśli coś już się zaczęło, wypada to jakoś zakończyć. Nie wiem czy moi Czytelnicy byliby zadowoleni, gdybym jakiś temat ot tak po prostu urwał…

      Pozdrawiam!

  9. Hmmm… Drogi Celcie Polskiej Krwi [tak Cię kiedyś nazwałem, a TY to zaakceptowałeś]…Dziękuję za miłe słowa.
    Pomijam współczesnych „neopogan”, którzy o historii [także pogaństwa] wiedzą na ogół tyle, ile ja o życiu płciowym mieszkańców Marsa i dzisiejsze uwarunkowania kulturowe, polityczne i spoleczne ekstrapolują na te sprzed tysiąca – dwoch…. Co do współczesnych „druidów” – to wprawdzie czasy nie te, mentalność ich. często jednak taka sama, a i postawa wielu niewiele różna [chętnie by na przykład palili niewiernych na stosach, tylko może bez osobliwej reżyserii i finezji właściwej druidom celtyckim [wrzuć na Youtube nazwisko „Trytek]. Zaś c o do relatywizmu odnoszącego się do pojęcia „prawdy”… Dla około 40% Amerykanów z USA Ziemia jest płaska, co widać przecież i czuć [pod stopami]. Oni w to wierzą… Akceptujemy?
    Twoja „celtologia” – czytam uważnie,, choć nie najczęściej pisuję – zdrowie…zdrowie… – ma i tę zaletę, że wciąga czytającego…
    Pozdrawiam

    Absurd z KLechistanu

    P.S.

    Szkoda, że Cezar, Apostata i ci, którzy imperatorowali między nimi, nie pacyfikowali ziem dookoła Vistuli. Prawda, że Słowian tam jeszcze nie było, ale… pomarzyć dobra rzecz… Ja zaprosiłbym ich tu współcześnie.. Sclavonia est omnis divisa in partes tres…

    Vale et scribe…

    • Pamiętam, jak mnie tak nazwałeś 🙂 I owszem zaakceptowałem… Celtowie też mieszkali przecież nad Wisłą, a poza tym…co tu kryć…mile to łechce mojego wewnętrznego Celta 😉

      Cieszę się, że mimo wszystko nadal mnie odwiedzasz i czytasz. Zapraszam jak najczęściej 🙂

      Dużo zdrowia życzę!

  10. Myślę sobie Celcie, że jeśli Twój tekst wzbudza tak duże zainteresowanie to jest to powód do dumy.
    Serdecznie Cię pozdrawiam 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: