Król Brian i Cath Chluain Tarbh…I

an Luan, 21ú lá de mhí Iúil 2014

Niniejszą notkę napisałem na podstawie tekstu znalezionego na facebookowej stronie Irish Medieval History, oraz tego postu na stronie Irish Examiner.

W obu przypadkach, głównym źródłem było książka pod tytułem: “Brian Ború, master of psychological warfare”, autorstwa emerytowanego profesora Historii na Uniwersytecie w Cork, Donnchadha Ó Corráina.

Zamieszczoną poniżej średniowieczną reprodukcję wizerunku Briana Ború również wziąłem ze strony IMH.

Ponieważ temat rozrósł się nieco w trakcie pisania, podzieliłem go na dwie części…

* * *

W tegoroczny Wielki Piątek przypadła okrągła, tysięczna rocznica pewnej bitwy. Właściwie owa bitwa miała miejsce 23 kwietnia. A że 1000 lat temu Wielki Piątek wypadł właśnie wtedy, w tym roku celebrowano to wydarzenie w zasadzie dwukrotnie. A było co świętować, Kochani!

Chyba żaden inny konflikt w historii Zielonej Wyspy nie odcisnął się mocniejszym piętnem w zbiorowej świadomości Jej mieszkańców, aniżeli Bitwa pod Clontarf Roku Pańskiego 1014.

Współcześnie ciężko jest tu oddzielić fakty historyczne od mitów, jakie przez wieki narosły wokół Cath Chluain Tarbh (jak nazywają ją Irlandczycy). Ze stuprocentową pewnością stwierdzić można jedynie to, że to rzeczywiście się wydarzyło, że walczono przeważnie pieszo, a cała rzecz miała dosyć krwawy i niewiarygodnie hałaśliwy przebieg.

*

Skandynawowie już od VIII wieku osiedlający się na Wyspie albo bez umiaru łupili swoich sąsiadów i uprzykrzali im życie jak tylko mogli…albo wchodzili z nimi w związki i przechodzili na chrześcijaństwo. Prawdopodobnie tacy właśnie nawróceni Wikingowie walczyli w szeregach króla Briana przeciwko swoim pobratymcom. Ale po kolei…

* * *

Brian Boru

Brian I Ború [wymowa: boh-ruma, czyli „Od danin”]  w 976 roku został władcą południowej prowincji Munster. Jakiś czas przed bitwą o Clontarf, zamarzyła mu się korona Najwyższego Króla Irlandii.

Nasz bohater nie był już młodzieńcem, posiadał jednak waleczne serce (już za życia nadano mu przydomek: „Śmiały”); był ponadto znakomitym dowódcą wojskowym i miał dobre pojęcie o tym, co dzisiaj nazywamy psychologią.

To właśnie psychologia była jego głównym orężem w walce z przeciwnikami politycznymi, spośród których największym był panujący wówczas Arcykról: Máel Sechnaill.

* * *

Zaraz po objęciu tronu Brian Ború powziął kroki, które miały mu zapewnić panowanie na północy. Najpierw wyruszył na Ossory – niewielkie królestwo, którego zajęcie było kluczem do prowincji Leinster.

Máel Sechnaill, rzecz jasna, nie był tym zachwycony. Nie tak dawno przecież, w 980 roku, zasiadł na tronie Najwyższego Króla po druzgocącym zwycięstwie nad Wikingami z Dublina.

Warto nadmienić, że odniósł je ramię w ramię z obecnym wrogiem. Zdarzało im się bowiem współpracować, kiedy okoliczności tego wymagały. A kiedy nie wymagały…skakali sobie do gardeł.

W każdym razie, Máel był teraz najpotężniejszym człowiekiem w Irlandii; nie zamierzał tak łatwo i szybko z tego rezygnować.
W osobie Briana, Arcykról znalazł jednak godnego siebie przeciwnika – nieustraszonego, ambitnego, sprytnego i cierpliwego.

* * *

W 988 roku, w celu zastraszenia nieprzyjaciela, Brian wypuścił na rzekę Shannon flotę 300 statków, których załogi miały grabić terytorium Sechnailla aż po Uisneach – kolebkę jego dynastii. Oddziały munsterskie stosowały wtedy taktykę „spalonej ziemi”. Nie doszło jednak do bezpośredniego starcia.

* * *

Nasz bohater starał się rozwiązywać wszelkie spory na drodze negocjacji, ale wojsko zawsze „dyskretnie” trzymał w odwodzie. Na czele swojej armii wkraczał na ziemie należące do wroga, ale widząc poważniejszy opór nie prowokował starć.

Pewnego razu żołnierze Arcykróla wycięli w pień zwiadowców Briana. On wycofał się i kilka tygodni później wrócił z jeszcze większymi siłami.

Efekt? Ci, którzy jednego dnia poddawali się Ború, już nazajutrz otrzymywali nominacje na dowódców jego armii.

* * *

Dzięki wspomnianemu wyżej fortelowi ze statkami, Brian Ború przechytrzył Máela Sechnailla i obaj doszli w końcu do porozumienia.
Zgodnie z warunkami podpisanego w 997 roku Lough Ree Accord, dwaj królowie praktycznie podzielili Éire między siebie: Arcykról zachował swoje ziemie na północy, potwierdzając jednocześnie prawa Briana do Munsteru i Leinsteru na południu. Wymienili się także jeńcami wojennymi z poprzednich wypraw.

* * *

Po okresie trwającego trzy lata względnego pokoju, Brian Ború stanął ze swoimi sprzymierzeńcami pod wzgórzem Tara w dzisiejszym hrabstwie Meath.

Była to starodawna, duchowa i polityczna siedziba Najwyższego Króla Irlandii. De facto nie należała ona do rodowych włości Sechnailla, ale wzgórze Tara od zawsze miało dla Irlandczyków głębokie znaczenie historyczno-symboliczne.
Arcykról opierał się jeszcze przez rok, nim wreszcie przekazał koronę Brianowi.

Ten gest odbił się szerokim echem, jako że Máel Sechnaill był potomkiem dynastii Uí Néill. Jej przedstawiciele rządzili Irlandią od VII aż do XVI-XVII wieku (z niewielkimi przerwami), ciesząc się bogactwem i sporymi wpływami. To od nich pochodzi współczesne irlandzkie nazwisko O’Neill.

* * *

Ciąg dalszy nastąpi…

Advertisements

Posted on 21 lipca 2014, in Eire and tagged . Bookmark the permalink. 35 komentarzy.

  1. szczur z loch ness

    Zastanowiła mnie owa hałaśliwość pieszej bitwy … czyżby grano tam punk na piechotę?
    🙂

    • Wszystko możliwe 😉 Wojacy musieli przeciez mieć rytm, do którego mogliby maszerować…a i podczas samej bitwy zapewne na czymś grano, aby dodać walczącym ducha 🙂

  2. W tym roku obchodzi się 1000 lecie bitwy i ogolnie brian boru millenium. bylem na inscenizacji bitwy pod Clontarf. zjechały sie grupy inscenizacyjne z calej Europy. Tłukli sie i krzyczeli, głosno było. tutaj link: http://www.brianborumillennium.ie/dublin/2014/04/battle-clontarf-viking-festival/ znajdziesz tam duzo wiecej

    • O inscenizacji słyszałem, ale nie znałem szczegółów, zatem dziękuję bardzo 🙂 Zazdroszczę Ci obecności na czymś takim… 😉

      Za jakiś czas będzie część druga….

  3. Vulpian de Noulancourt

    Obawiam się, że w tamtych czasach nie dało się powiedzieć, że jest się pacyfistą. A czy ówczesne działania wojenne omijały klasztory, czy grabiły i paliły wszystko jak leci? Bo gdyby jednak omijały, to pacyfiści mieliby szansę przywdziania habitu.
    Pozdrawiam

    • W tamtych czasach to zależało od tego, czy byłeś poganinem czy nie…oraz od intensywności konfliktu. Trzeba wziąć poprawkę na to, że Irlandczycy zawsze byli raczej charakterni 😉

  4. Jantoni341.blogspot.com

    Dziękuję za ciasteczko historii.

  5. tak to właśnie jest, że małżeństwo nawraca faceta na właściwie tory… nawet jeśli to dziki Wiking jest … 🙂
    witaj Celcie słonecznie i zajrzyj do mnie na nowy post.. 🙂

  6. Kiedyś się tłukli i teraz też chcą się tłuc. Czemu w ludziach tyle nienawiści? – Nie wiem. 😦

  7. Ciekawa historia, czekam na ciąg dalszy, pozdrawiam Petrusie

  8. Inszymi słowy, Celcie, prawisz, że już wtedy istniała Irlandia Północna?:)
    Kłaniam nisko:)

    • Nie pod dzisiejszą nazwą, ale owszem…istniała 🙂

      Od najdawniejszych czasów nosiła nazwę Ulster, używaną czasami i dzisiaj. W jej skład wchodziło wszystkie 6 hrabstw obecnej Irlandii Północnej plus jeszcze trzy należące teraz do Republiki.

      Kłaniam uniżenie! 🙂

  9. Bardzo ciekawe. Czekam na następną część.
    Dziękuję Celcie 🙂

  10. Fajnie czytać o bitwach, gorzej brać w nich udział…
    Świetny tekst, dzięki 🙂

  11. Mam dla Ciebie temat na notkę. Jak zwykle w piątki rozwiązuję quiz w „Gazecie Wyborczej” z wielu dziedzin wiedzy, i dzisiaj pytanie nr 2 brzmiało:
    Po czym poznamy leprechauna?
    Po niskim wzroście i zielonym ubranku
    Po rogach i trzech oczach
    Po wielu wielbicielkach, które go zawsze otaczają
    Po oślich uszach
    Ni cholery nie wiedziałem, co to jest, więc zakreśliłem na zasadzie chybił – trafił „po oślich uszach” i okazało się, że nie trafiłem. Po wszystkim zajrzałem do Wiki i mi się spodobało. Może wiesz coś więcej na ich temat, bo ja wierzę w krasnoludki, że szczają do mleka. 😉
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Leprechaun

    • Prawidłowa odpowiedź to zielone ubranko i niski wzrost 🙂

      O leprechaunach słyszałem, owszem, chociaż niewiele. Tylko tyle, że lubią psocić (więc z tym mlekiem bym się nie zdziwił…) i pilnują garnca ze złotem na końcu tęczy.

      W żadnym z moich źródeł, które tu wykorzystuję, nie ma ani słowa o tych skrzatach. Zatem dzięki za nowy temat do szperania 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: