Grill z niespodzianką ;)

an Luan, 7ú lá de mhí Iúil 2014

Odbył się grill.

Przedwczoraj zorganizowała go, na okoliczność swoich niedawnych imienin, Ciocia Halinka 🙂 Przybyliśmy na działkę we czwórkę, „wedle” południa. Tam już była Ciocia z Wujkiem Ryśkiem. Soczysta irlandzka zieleń dookoła, świeże powietrze, cisza i spokój… Tego mi na co dzień brakuje najbardziej.

Pogoda od rana raczej niewyraźna, zatem pierwotnie pozostałem pod daszkiem domku, ocienionym niemal całkowicie przez pnące się wszędzie winne grono. Przekładałem różne rzeczy to tu, to tam, w miarę skromnych możliwości pomagając w przygotowaniu grilla. Później miałem się przenieść na kocyk pod drzewko.
Owo „później” jednakże nie nastąpiło; pogoda dopasowała się bowiem irlandzkością do zielonej trawy i przez cały nasz pobyt był deszcz na przemian ze słońcem, w odstępach dosłownie pięciominutowych. Jak na Éire 😀

Moją ukochaną Wyspę przywołuję tutaj nie tylko z powodu pogody, ale o tym za chwilę…

Z czasem dołączyli do nas Agusia z Marcinem, Anusia, oraz Gosia i Natalka z Męciny. Był pieczony ziemniaczek, karkóweczka i kiełbaska, tudziez świeże bułeczki z sosami keczupowo-majonezowym i tzatzyki.

Wśród śmiechu i rozmów przeróżnych, pięć godzin minęło – jak dla mnie – o wiele za szybko.

Nieopodal działek jest Park Strzelecki, dolatywały nas stamtąd echa przygotowań do koncertów Sylwii Grzeszczak i Kamila Bednarka. Na początku wakacji na tutejszym Rynku wystąpiła z kolei Margaret. A Mama mówiła coś o koncercie pochodzącego z Lipnicy żeńskiego zespołu El Saffron, słynnego po występie w Must Be The Music.

* * *

Wspomniana w tytule niespodzianka przytrafiła mi się kilka dni przed grillem. Ale zanim o tym, mała retrospekcja. 

W roku 2007 wyszła, pod szyldem Gazety Wyborczej, seria przewodników po różnych krajach, w tym po Anglii i Szkocji. Obie te książki oczywiście nabyłem. Nie było jednak w tej serii przewodnika po Irlandii, co byłoby dla mnie dopełnieniem. I choć stale szukałem, nie udało mi się trafić na nic porządnego. Aż do zeszłego tygodnia…

Mama, buszując za czymś zupełnie innym w „Realu”, odnalazła rzecz ARCYPIĘKNĄ… Przewodnik National Geographic po Irlandii! 😀
Zakochać się można już w samej okładce: zarys Zielonej Wyspy, wielki celtycki krzyż, ruiny jakiegoś opactwa i kufel spienionego Guinnessa. A w to wszystko wpleciony duży szmaragdowy napis: IRLANDIA. Że już o szczegółowej mapie Éire na wewnętrznej stronie okładki nie wspomnę. Autorem tego skarbu jest Christopher Somerville – Brytyjczyk zafascynowany Irlandią. 

Przewodnik podzielony w zasadzie na trzy części – pierwsze 50 stron traktuje o współczesności, historii oraz kulturze Zielonej Wyspy, środek stanowi siedem rozdziałów, w których autor z detalami opisuje wszystkie części Irlandii, ich charakterystykę, najważniejsze zabytki i miejsca warte zobaczenia…a na końcu praktyczne porady dla podróżujących.
Spis haseł, e-maili, numerów telefonów do hoteli, restauracji, muzeów i księgarni godnych polecenia. Spis świąt i wydarzeń odbywających się co roku w poszczególnych zakątkach kraju.
Mapa linii autobusowych i kolejowych, jak też kursujących promów.
Wszystko to okraszone wspaniałymi mapami, planami wycieczek i fotografiami – kolorowymi oraz czarno-białymi.

Czegoś takiego od lat szukałem… Taka perełka za jedyne 10 złotych! Możecie sobie chyba wyobrazić, jak mi się oczy świecą ilekroć spoglądam na to cudo. 

Jak niedawno wspominałem, tematów irlandzkich mi tu na razie nie brakuje…ale teraz będę miał ich dla Was może jeszcze więcej 🙂 Zobaczymy…

* * *

Na koniec drobnostka blogowa – zmieniła się liczba notek w pięciu szufladkach, gdyż przeglądając ostatnio notki ze Starej Polanki, podpiąłem kilka z nich do dodatkowych kategorii, aby jeszcze lepiej oddać ich tematykę. 

* * *

Sláinte!

Reklamy

Posted on 7 lipca 2014, in Éire, Życie Celta. Bookmark the permalink. 16 Komentarzy.

  1. gratuluje znalezienia cudownej pozycji (w sensie książki oczywiście…) oraz, pomimo, ze to nieładnie, zazdroszczę grilla… jakoś od dwóch lat już nie składa mi się, żeby pojeść karkóweczki czy kiełbaski… a tak lubię … 🙂
    miłego dnia …

  2. Jantoni341.blogspot.com

    Szczere,też i do tego
    życzenia Jantoniego.

  3. A choć parę kropel czego zacnego dla gardzieli przepłukania dali? Czy o suchym pysku trzymali nieboraka?:((
    Kłaniam nisko:)

  4. Jakże miło się to czytało po ciężkim dniu pracy. Ciszę się, że i Tobie się udzieliło grillowe szaleństwo! I gratuluję znalezienia perełki książkowej, sama wiem jak takie perełki cieszą. Lipnica? Niedaleko:) Małopolska tęskniąca za wyspą i planująca wypad na 2015 pozdrawia:)

  5. Vulpian de Noulancourt

    Z deszczu co parę chwil może być ten plus, że komary nie zdążą wyschnąć i rzucać się żarłocznie na wszystko wokół. A są bestie, przynajmniej w moich oczach, najgorszym przekleństwem działek.
    Pozdrawiam

    • U nas też bestie…gryzą zwłaszcza pod daszkiem…czy deszcz czy nie deszcz…

      Ale co dziwne, nie gryzą wszystkich jak popadnie. Jedni są cali czerwoni od ukąszeń, a inni nawet jednego bąbla nie mają…

      Pozdrawiam!!

  6. szczur z loch ness


    🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: