Irlandzkie obrzędy świętojańskie…

an Chéadaoin, an 25ú lá de Mheitheamh, 2014

24 czerwca przypada Dzień (i Noc) Świętego Jana. W swojej zeszłorocznej notce starałem się Wam przedstawić pielęgnowane na całym świecie tradycje związane z tym świętem, wiele spośród których ma starożytny, pogański rodowód. Nie inaczej jest z irlandzką tradycją ognisk świętojańskich.

Nie dałem tego do kategorii celtyckiej, gdyż nie jestem pewien czy moi bracia mieli z tym coś wspólnego. Być może ten irlandzki zwyczaj jest starszy nawet od nich. Sama jednak praktyka rozpalania wielkich ognisk (na przykład na Święto Beltaine) była powszechna w całym celtyckim świecie.

* * *

Owy huczny festiwal rozpoczynał się zazwyczaj tuż po zachodzie słońca i trwał aż do świtu dnia następnego. Wtedy to na całej Éire rozpalano wielkie ogniska. Przez całą noc czuwano nad tym, aby nie wygasły. Wokół stosów gromadziła się cała społeczność, aby tańczyć, snuć opowieści, bądź modlić się o urodzajne zbiory.

Przez płomienie skakali ludzie rozpoczynający jakieś nowe przedsięwzięcie, chorzy chcący wyzdrowieć, zakochani lub szukający miłości, czy bezdzietni starający się o potomstwo. Pragnęli sobie w ten sposób zapewnić szczęście i przychylność bóstw.

Im wyżej skoczył rolnik, tym lepsze miał potem zbiory. Zakochani skakali razem, trzymając się za ręce. Osoby szukające związku skakały pojedynczo lub w parach. W tym drugim przypadku chodziło jedynie o flirt, jednakże postronni często uważali, że flirtująca para już niedługo zostanie małżeństwem. Próbowano nawet wywróżyć przyszłość takiego związku ze sposobu, w jaki zachowywały się płomienie w czasie skoku danej pary.

Młodzi mężczyźni dokładnie obchodzili pola, dzierżąc w dłoniach pochodnie, które potem wrzucano do ognia.

Po takim obchodzie robiono składkę i za uzbierane pieniądze nabywano dla wszystkich beczkę piwa. Osoby starsze preferowały wszakże whiskey.

Mniejsze dzieciaki chodziły po całej wsi od drzwi do drzwi, prosząc o „grosik na stos”, za który mogły sobie kupić ciasto lub cukierki.

* * *

Kiedy bladym świtem pozwolono wreszcie ogniskom przygasnąć, rozchodzące się do domów rodziny zabierały ze stosu tlący się jeszcze węgielek. Kładli go następnie we własnych kominkach, chcąc zatrzymać pod swoim dachem szczęście i spokój na kolejny rok.

Takie węgielki stanowiły też bazę dla miniaturowych stosów, umieszczanych na ścieżkach w powszechnym mniemaniu wykorzystywanych przez wróżki. Dzięki temu, przedstawiciele „Małego Ludu” (wróżki, skrzaty itp.) nie zapuszczały się w pobliże ludzkich domostw ani spiżarni. 

Niekiedy zachowywano nawet popiół z ogniska – miało to zapewnić spokojną śmierć umierającym. 

Uważano ponadto, że popiół ze świętego ogniska posiadał właściwości lecznicze. Mieszano go z wodą i w takiej formie stosowano jako lek na dolegliwości układu trawiennego, wątroby lub nerek. Oczyszczano nim wszelkie rany, skaleczenia, otarcia i opuchlizny.

Advertisements

Posted on 25 czerwca 2014, in Eire. Bookmark the permalink. 22 komentarze.

  1. ja Ci powiem, że jak taki chory miał siłę skakać prze ognisko, to nie było z nim tak źle i nie dziwne, że potem zdrowiał… 🙂
    lubię takie stare zwyczaje, bo nawet jeśli niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, to przynajmniej zabawa jest fajna… 🙂
    witaj Celcie …

  2. Tylko mnie się wydaje, że to były najnormalniejsze obrzędy zrównania dnia z nocą i było od zawsze najczystszym obrzędem pogańskim. Niewielu Polaków wie, że Sobótka w Polsce to były przede wszystkim olbrzymie ogniska, ze skokami przez nie, a nie wcale puszczanie wianków przez dziewczęta. Dosyć dobrze opisuje to Wikipedia, szkoda tylko, że nie napisali o skokach.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3tka_%28ognisko%29

  3. szczur z loch ness

    Zdarzenia o których piszesz, bez najmniejszych wątpliwości stanowiły wykroczenia, a po części przestępstwa. Widziałbym tu, niezależnie od poważnych naruszeń przepisów ochrony pożarowej, przede wszystkim czyny związane z nieprzestrzeganiem zasad organizowania zgromadzeń publicznych i bezpieczeństwa imprez masowych, a nawet przestępstwa przeciwko obyczajności. Nie zmienia to faktu, że serdecznie pozdrawiam z Loch Ness 🙂

  4. Klik dobry:)
    Mogły by być u nas Walentynki w tym dniu i nazywać się „Kupalinki” czy jakoś tak… 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

  5. Akurat czytałam o Rusałce 🙂 Chodziła w diademie, zdejmowała go do kąpieli w rzece, ludzie się zakradali, chcąc dla bogactwa zwinąć diadem, wtedy atakowały ich węże…

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: